Herren im Bad oder NIE gehört!

Ewa Maria Slaska

Zugegeben, manchmal spiele ich Quiz online, meistens, wenn ich nicht schlafen gehen kann und bei jeder anderer Tätigkeit im Nu einschlafen werde. Ich spiele 10 Fragen und manchmal erziele ich 10 Punkte, manchmal auch 10, aber mit Hilfe von einem richtigen und einem fifty-fifty Jocker, manchmal trotz Jocker nur 6 oder 7 Punkte. Im Allgemeinen brauche ich Jocker beim Sport, Auto, deutsche Kinderspiele, -reime, -lieder, bei den alten deutschen TV-Serien und überhaupt bei dem typischen deutschen Kulturgut wie z.B. Tatort. Aber meistens weiss ich zu mindest ungefähr, worum es geht. Ich kann falsch antworten, aber ich habe schon davon gehört und einfach nicht aufmerksam genug gewesen oder schlimmer noch, etwas als unbedeutend abgetan. Aber das ich gar nicht weiss, gar nicht! – dies passiert selten.

Es war so eine Frage bei der ich Null Ahnung habe. Eine Frage mit der Nummer 10 und ich habe schon beide Jocker aufgebraucht.

Mit wem saß Herr Müller-Lüdenscheidt in der Badewanne?

Mit wem bloß? Wer? Wieso mit einem anderen Herren. Angedeuteten Antwort-Möglichkeiten weissten nur auf Herren. Mehr noch – auf Herren Doktoren. Dr. Klöbner, Dr. Thoma, Dr. Kunter, Dr. Sommer. Wieso muss ich es wissen!!!? Wieso sollen es Leute wissen???

Bis jetzt ließen mich die von mir falsch beantworteten Quiz-Fragen ganz kalt. Diesmal aber war ich so verdutz, dass ich nach dem Spiel den angegebenen Link zur Wikipedia folgte…

Ich tippte blind auf Dr. Sommer, wobei (wie ich annehme) jeder weiss, dass es doch Dr. Klöbner war. Nur ich nicht.

Na gut. Zuerst die Antwort.

Die Ente, habt Ihr die Ente gesehen? Sie wurde so ein wichtiger Teil der modernen Kultur Deutschlands, dass das Grab vom Autor des Obigen, genannt Loriot, mit bürgerlichen Namen Bernhard Viktor alias Vicco von Bülow, voller Gummienten ist:

Grabstätte von Vicco von Bülow auf dem Berliner Waldfriedhof Heerstraße

Er war einer der vielseitigsten deutschen Humoristen, der sich in allen Bereichen des modernen Pop-Lebens breitmachte: Kunst, Literatur, Fernsehen, Theater und Film; und galt als der deutscheste Großmeister des feinsinnigen und hintergründigen Humors, der sich vor allem für das Zwischenmenschliche interessierte. Kommunikationsgestörte interessieren mich am allermeisten, beteuerte er. Alles, was ich als komisch empfinde, entsteht aus der zerbröselten Kommunikation, aus dem Aneinander-vorbei-Reden. Er starb im Alter von 87 Jahren und wurde am 30. August 2011 auf dem Waldfriedhof Heerstraße im Berliner Stadtteil Westend beigesetzt.

Ich lebte damals schon längst in Deutschland und ich wusste natürlich, dass er starb. Aber mir war es egal. Ich fand ihn nie besonders komisch. Nun ja, ich bin doch keine Deutsche. Einer von seinen Kommiltonen schrieb in einer Zeitungsanzeige: „Lieber Gott, viel Spaß!”

Na dann, lieber Gott, hast du mehr Spass da oben, seit dem der Loriot bei Dir verweilt?

Opublikowano Ewa Maria Slaska | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Barataria 109 Pablo Picasso

Kilku wielkich artystów poświęciło Don Kichotowi, samemu i w towarzystwie Sancho Pansy, ogromne cykle prac. W Baratarii pojawili się już Malczewski,
w autoportretach ukazujący się często jako personalizacja Don Kichota i Daumier, pojawi się jeszcze (co najmniej) – Salvador Dali, ale dziś zajmiemy się sytuacją odwrotną. Pablo Picasso narysował tylko jeden wizerunek Don Kichota na Rosynancie i Sancho Pansy na osiołku, a stał się on tak popularny, że w terminach wieku XXI można by powiedzieć, że rysunek ów jest memem XX wieku.

Wikipedia ma oddzielne hasło na ten temat, które zaczyna się od tej pracy z 1955 roku (znamy nawet dokładną datę – był to 10 sierpnia 1955). Ciekawe, że Picasso przecież  wtedy w ogóle inaczej malował –  przypomnijmy, że miał już za sobą okres niebieski i różowy, i już dawno stworzył kubizm. Praca została wykonana dla (a może i na zamówienie) pisma Les Lettres Françaises, aby uczcić 350 rocznicę wydania Don Kichota. Ciekawe, że oprócz wpisu po angielsku jest jeszcze wpis po hiszpańsku i po persku, ten jednak składa się zaledwie z dwóch zdań. Wpis hiszpański jest tłumaczeniem angielskiego (lub vice versa).

W obu podkreśla się fakt, że rysunek jest czarno-biały i że postaci są narysowane powściągliwą, a jednak dramatyczną kreską, co podkreśla satyryczny charakter wizerunku. Na mnie największe wrażenie robi długa chuda szyja rycerza, narysowana jedną, cienką, nierówną kreską. Ten człowiek ledwo się trzyma, jest stary, rozchwierutany i byle co zmiecie go z konia i wygoni z życia.

Podobno istniał już, namalowany w roku 1947, obraz olejny Picassa, który stał się wzorem dla późniejszego rysunku, ale wikipedia określa to jako „there is a claim”. Pojawiło się też przypuszczenie, że istnieje praoryginał tego rysunku, który znajduje się w Gruzji, gdzie miał dotrzeć jako prezent od kogoś z zagranicy. Gruziński rysunek ma być utrzymany w kolorach zielonym i niebieskim, a w lokalnej gazecie Tbilisi został zreprodukowany w wersji szarej. Wydaje się jednak, że owa szarość mogła wynikać nie z odmienności oryginału, jeno z jakości techniki reprodukcyjnej w czasach Komuny. Tak czy owak, nikt nigdzie nie pokazał, ani oryginału namalowanego farbami olejnymi, ani rysunku zielono-niebnieskiego, a to, co znamy jest czarno-białe i przechowuje się to starannie w sejfie w kościele Saint Denis we Francji.

Internet natomiast roi się od przykładów wykorzystania memu w celach komercyjnych lub nie:

Plakat pacyfistów

Na polach van Gogha


Zdjęcie i przeróbka na tapetę

Graffiti

Na zakończenie pojawia się, bo pojawić się musi, pytanie, jak to właściwie jest
z komercyjnością tego, co tu przedstawiłam i w ogóle komercyjnością świata? Bo na przykład ostatni obrazek z przypadkowo wyszukanej w internecie serii to graffiti.
Zdjęcie znalazłam w zapasach (stock photo) firmy alamy, która zabezpiecza prawa swoje
i autora zdjęcia – Dzianisa Hadziatskiego -, ale oczywiście pomija prawa Picassa oraz prawa człowieka, który wykonał graffiti. Nie informuje też, kiedy to graffiti zostało wykonane i gdzie, wiemy tylko, że zdjęcie zostało wykonane w Mińsku w lipcu 2010 roku, stamtąd zapewne pochodzi ów mem. Autor pisze również, że jest to naśladownictwo Picassa. Można by powiedzieć, że graffiti podobnie jak tatuaże są przykładami inywidualnego, niekomercyjnego wykorzystania memu. Ale nie możemy być chyba tak do końca pewni. Bo jednak zapewne tatuowany zapłacił tatuującemu, ten zaś być może miał
w swych ofertach nie tylko smoki, wojowników i seksbomby, ale również wzory ze sztuki.
I jak to wtedy wygląda, czy w takim wypadku ktoś komuś za coś płaci (pomijam wykonanie samej usługi)? Podobnie jest z Picassem na tle pól van Gogha? Na marginesie powiem, że oba memy pasują do siebie idealnie…

Te krótkie rozważania pozwalają mi przypomnieć, że w sprawie praw autorskich (a jest to teraz w centrum zainteresowań całego świata z uwagi na tzw. europejski paragraf 13) są od zawsze dwa kierunki – wszystko objąć restrykcją lub wszystko puścić na żywioł, próbując jedynie znaleźć ewentualnie inne środki dostarczania artyście pieniędzy za wykonane
i wykorzystane przez użytkownika dzieło. Bo jeśli nie płacimy za streaming filmów, to jednak jeśli nam się film spodoba, to kupimy go na DVD choćby w prezencie, a firmy streamingowe pokazują reklamy. To samo z muzyką – jeśli jest świetna, to 20 milionów ludzi posłucha jej tylko na youtubie, ale pewnie co najmniej milion kupi ją na płycie, żeby odsłuchać w lepszych warunkach, zabrać do samolotu lub, znowu, komuś podarować. Albo po prostu mieć. Nie zapominajmu o Mieciu zwanym też Manią, są oni silnymi motywami wydania pieniędzy na to, co chcemy mieć. Większość ludzi unika kupowania gazet
i książek, bo wszystko jest w sieci, ale znam takich, którzy kupują dwie książki – jedną w twardej okładce, żeby stała na półce i dobrze wyglądała, drugą jako paperback do czytania w łóżku, w wannie, przy jedzeniu lub w metrze. Gdy kopiujemy książki, to nie płacimy tantiem autorowi, ale jednak firma zwana w Niemczech VGWort wypłaca autorom, którzy się zarejestrowali, tzw. Bibliothekengroschen, czyli rekompensatę za to, że ktoś czytał ich książki w bibliotece i być może fragmenty skopiował. I nie jest to darowizna, tylko opłata pobierana od… producentów kopiarek. Czyli być może producenci komputerów, telewizorów, kina domowego i urządzeń odtwarzających powinni oddawać jakieś grosze do centralnego banku tantiem i… Och, no tak, rozpędziłam się.

Na zakończenie wycięta skądś wieki temu, oprawiona i powieszona reprodukcja rysunku Picassa na ścianie u bliskiej przyjaciółki moich rodziców. Kiedyś, kilkadziesiąt lat temu, nasze rodziny mieszkały razem i to stąd i ja pamiętam Picassa i jego Don Kichota.

Opublikowano Ewa Maria Slaska | Otagowano , , , , | 1 komentarz

Kyrgyz Republic. The Tulip Revolution of March 2005 – its causes and consequences

Tomorrow, 14 years ago

Franz Eichinger

The Tulip Revolution of March 25, 2005 was the turning point of my two-year stint in the Kyrgyz Republic. I have, therefore, made it the point of reference for my assessment of the events and developments in that period.

* Deceptive Calm

A Good Start

After receiving a proper introduction in Germany, I came with a very positive attitude to Kyrgyzstan. Right from independence, German interest in Kyrgyzstan had been raised by the substantial German minority in the country. This, combined with a very promising democratic and economic take-off after independence, soon made Kyrgyzstan a high-priority country for German development assistance. Kyrgyzstan was regarded as a basically stable country with certain dangers looming: Islamic terrorism, organized crime, drug-trafficking and minority problems. The foreign policy record was exemplary: balanced between the great powers of the region: Europe acted as an important partner and model for regional integration, and eventual WTO member status.

My first impressions of the country were encouraging. The cultural atmosphere was liberal and the press seemed to be remarkably lively. I found receptive interlocutors in the Government and the opposition, and I liked the often ironic or even critical way officials talked to me about the situation. My first meeting with President Akayev was during the ceremony of handing over of my credentials, an impressive experience. He took his time, was very friendly and humble and knew every detail about cooperation with Germany.

Disenchantment

After a while I could not avoid a certain disenchantment. I learnt about the all-pervasive and, partly, well-organised corruption, including the Presidents family, the flaws in the democratic façade and – for outsiders most difficult to understand – clan, tribal and regional rivalries. Particularly annoying for many people was the discrepancy between talk and reality. Akayev‘s rhetoric on democracy and free market economy was immaculate but his rule had become more and more autocratic. The economy was in the grips of his family and a small minority around them. Mechanisms of repression were mostly geared to avoid open violation of human rights but nonetheless effective, e.g. taking unwanted opponents or journalists to court for offenses which they either had not committed or which were only punishable for people who had no Government protection.

Economy and Development

The economic situation was characterized by widespread poverty, great regional disparities and few prospects for tangible improvement. There was a strong „official” commitment to a good investment climate and support for foreign investors. In reality, investors were frightened away by red tape, corruption and the absence of the rule of law. It was especially discouraging to see the frustration of young, capable businesspeople who were deprived of opportunities by the system.
Development aid was highly appreciated and there were many very capable counterparts but they soon became part of the corrupted system when expatriate control was relieved.
I had the impression that the country – as a result of its long-time status as an assistance recipient – had developed a kind of recipient mentality with sophisticated ways to court donors and to raise aid money, sometimes at the expense of their own efforts. Even during Soviet times some 80% of the Kyrgyz budget was covered by Moscow.
From my contacts with the Opposition, I generally got the impression that they were strong in criticism of the Akayev regime but weak on ideas and vision of their own. Apart from some NGOs, I could not find much of it convincing democratic concept. This was, in fact, confirmed at a dinner with Bakiyev which friends of mine had arranged for me when he grew to be probably the most important opposition figure.

Minorities

When I came to Kyrgyzstan, the German minority had already been decimated by emigration to Germany and was not playing any significant role in the country’s economy and politics. But dealing with them drew my attention to the minority question. I raised it in every conversation with important politicians. Throughout, they expressed either pretended or genuine nonchalance. On the other hand, mirtorities were well aware of the general exclusion from core politics and big business. I came to the conclusion that the actual minority policy was at least an impediment to the country’s economic development if not a stability risk.

Conflict Potential

lt took me some time before I realized that the situation was potentially explosive. Most of the people appeared to be fed up with the regime. Some opposition members sounded quite militant and many people explained to me that based on nomadic tradition, Kyrgyz people were unruly and rebellious.
In the complex tribal, clan and regional structure, the North-South divide started to dominate the other rifts. It was epitomized by Akayev himself and his rival Kulov (by that time still in prison) who both were Northeners. Bakiyev, Beknazarov, Madumarov and Tekebayev were soon as the main representatives of the South. I felt that, with the Southerners becoming more important, a Kyrgyz nationalistic touch had been added to political life.
It soon became clear that with the forthcoming elections – municipal elections in October 2004, district, provincial and national parliamentary elections in February-March 2005, and presidential elections in the middle of 2005 – the country was moving towards a critical phase as no one thought that the regime could win elections without fraud. The unrest in the South after the arrest of popular opposition MP Beknazarov in the Aksy district during 2002 when five demonstrators were shot dead was still very much on the minds of everyone. The situation was exacerbated by the establishment of Alga Kyrgyzstan, a new party which in emulation of Putin’s United Russia, was meant to secure a two-thirds majority in Parliament for the Akayev regime. The strong person behind the party was Bermet Akayeva, the elder daughter of Akayev. It was telling of the popularity of Akayev and the elite around him that the party did not take off. In the end, a number of candidates from Alga Kyrgyzstan chose to run on a personal ticket instead of an Alga ticket. There were a number of other parties but their importance was limited because parties could only nominate 18% of the candidates. The rest was determined by direct vote, when often local issues were in the foreground.
The political discussion was dominated by Akayev’s succession. He had on several occasions declared that he would not seek re-election at the upcoming presidential elections, but people did not trust him. They thought that he might either tamper with the Constitution to secure continuing influence or renege on his commitment because „people had urged him to continue.”
Foreign influence on the political process was an important issue in the discussions. Against the background of OSCE‘s wide membership – US, Canada, Western Europe and CIS countries – OSCE representatives in Bishkek were working toward a dialogue between the regime and the opposition. It managed to maintain a high standing with both sides up until the last minute. The US Ambassador publicly urged Akayev to unequivocally renounce another term of presidency. I did not support him because I did not want to give a reason for denouncing the opposition as foreign-supported and did not want to interfere with a matter which was entirely up to the Kyrgyz people to deal with. I preferred to urge the Government to ensure fair elections.
The first results of the election campaign observation did not augur well for the elections. The media coverage was unfair for the opposition candidates. In many constituencies, wealthy businessmen were encouraged to stand against opposition candidates because they were in a better position to buy votes. As the technical conditions for correct elections had improved through donor help, the regime tried to make sure that unwanted opposition candidates were not registered or deregistered on flimsy grounds before the elections. Others were harassed or impeded in their election campaign while their opponents loyal to the regime got massive administrative support. As a result, before the elections even began people went into the streets in some constituencies.

Days of uncertainty and fear

It got worse after the first round of elections on February 27. Especially in the South, there were a number of places where mainly peaceful demonstrations against election results took place. They reached a first climax when a brother of Bakiyev, with his people, occupied the administrative building in the provincial capital of Jalal-Abad and the Government was unable to stop him. After the second election round on March 13, the situation escalated. Special Government forces only intermittently managed to win back the administration buildings in Jalal-Abad and Osh from the demonstrators.
In Bishkek, the situation had been relatively calm with small opposition rallies. But rumor had it that there would be a showdown between Government and opposition on March 25, though no one expected a decisive outcome. Everybody was shocked when the White House fell so quickly. Apart from various security forces which disappeared, after at while the Government had put up “sportsmen” to fight insurgents. I stayed in the Embassy longer that day, and when I drove home I saw the looters carrying goods away from the shops. In the middle of the night, the OSCE Ambassador called me and told me that there was systematic looting on Sovietskaya and that it seemed to be well organized. The next morning at nine, Rosa Otunbayeva called some ambassadors to a meeting in the Hyatt to brief them on the latest developments. I do not remember the details, but I was struck by remarks with Kyrgyz nationalistic overtone.
The question whether the events of March 25 were a revolution or just a coup d‘état is controversial. What happened in Bishkek was a mobilization of supporters by different opposition politicians. But the developments which led to it had traits of a popular uprising, especially in the South. So it is with this in mind when I talk about Revolution.
The days after the Revolution were tough in terms of work and my own personal situation. Nobody knew where the looting mob would move. Nobody knew what the security forces – who had virtually disappeared from the scene with their arms – would do. Thinking of the terrible things marauding soldiers had done in other places of the world, I was impressed by the relative discipline which ruled in that situation in Kyrgyzstan. At work, there was a great need for sound information, in particular, in regard to the decision whether to evacuate German citizens. The pressure to evacuate mounted when the UN, Turkey and OSCE started to fly out people or bring them to Almaty. In close connection with friendly missions, American and French in particular, we decided not to evacuate. Luckily, the situation became more relaxed ater Kulov, a rival of Akayev who had been arrested and sent to prison in connection with the presidential election in 2000, was freed from prison and managed to stop the looting and restore some fragile order after several days.

On the private side, the situation became complicated because our three grown-up children had come to Bishkek for the Easter holidays which started the day after the riots. My youngest son who was the last to arrive via Istanbul, met Turkish citizens there who were happy to have escaped the riots in Kyrgyzstan. Ater two boring (and costly) days in the Hyatt hotel, which was regarded the only safe place to go to, my family got fed up and set of to Issyk-kul, at their own risk. The Embassy had strongly discouraged German citizens from leaving Bishkek at this time of turmoil. After some calm had returned, attention was directed more to the political issues again. Most of the observers were puzzled
– that the regime had fallen so quickly and easily
– that Akayev had immediately let the country and did not or could not muster more resistance
– and that it could not be cleared up who organized the support of the looters in Bishkek. All that indicated how tenuous the state was in general.

*Restoring fragile stability

Political Developments

It seems that the decision by the opposition, now in power, not to dissolve the new Parliament and to have it confirm Bakiyev as Prime Minister and Acting President was a wise one. New parliamentary elections could have led to further turmoil and the quick formation of a government sent an important signal to the worried population and possible troublemakers. By all accounts, Bakiyev was the strongest opposition leader. But it was also clear that his new office would give him an additional headstart in the impending presidential elections.
The new Government appointed by Bakiyev did not indicate much change. The opposition members of it, including Bakiyev himself, represented the old guard who had already made an important part of their career either under the Communist regime or under Akayev. According to a familiar pattern, the new Ministers appointed old, trusted allies and relatives to key positions. One could argue that the situation called for experienced, reliable people but it was the first damper on the high hopes many people associated with the Revolution. The people remained unruly and did not hesitate to go out into the streets or to erect road blocks when their demands were not fulfilled. At district and municipal levels many new leaders appointed themselves or were appointed by the people without following legal procedures.
Right from the beginning the situation was overshadowed by the forthcoming presidential elections. The discussion continued to focus on the North-South divide. This favored Bakiyev as a heavyweight from the South. His only serious competitor at the time was Kulov, a former security chief, who had reaffirmed his reputation as a hands-on law and order man in the days after the Revolution. His main drawbacks were that he originated from the North, that he did not seem to be well rooted in clan and tribal structures, and – as an important formal point – that he had problems to meet the constitutional requirement for presidential candidates to speak Kyrgyz. So when Bakiyev and Kulov announced that they had agreed to run in tandem in the presidential elections scheduled for July 10, 2005 most of the people were happy that a North-South confrontation had been avoided. There was little doubt that Bakiyev would come out as President from the elections. The agreement provided that Bakiyev would then choose Kulov as his Prime Minister.
Under these circumstances the presidential elections were unspectacular. It did not, however, bode well for the future that in spite of Bakiyev’s strength and virtually certain victory, the elections were heavily rigged in his favor. After the elections a tug of war between Bakiyev and Kulov started in which Bakijev more and more seemed to get an upper hand, not least due to the strong position of the President in the Constitution.
In parallel to the events on the ground, a lively discussion of constitutional amendments with a view to reduce the powers of the President had started. There seemed to be general agreement that the constitutional changes initiated under Akayev had vested the President with excessive powers. However, it became clear right from the beginning that Bakiyev who was close to winning the Presidency was trying to prevent such a change, though he could not stop the dscussion.
Frustration with Bakiyev’s rule, in particular, the involvement of his family in politics and business and the perceived overweight of Southeners in positions of power, soon led to the formation of a new opposition to the Government which managed to stage important demonstrations in Bishkek in the second quarter of 2006 and forced Bakiyev to exchange some of the stalwarts of his regime.

Property and Land

The redistribution of illegally acquired property by the Akayev family and its cronies was a priority of the new Government. But there was no independent investigation, and it soon became clear that the new holders of power were not interested in a just solution but in manipulating the redistribution in their favor. Property issues became a pronounced source of instability as local leaders and criminal groups tried to solve disputes by force and violence.
Since independence, land had been a touchy issue in Kyrgyzstan, and it was no surprise that this issue flared up after the Revolution. The situation became especially critical around Bishkek where thousands of squatters from the South who had supported the Revolution were pitched against the landowners and local authorities. The fact that land speculators and criminal elements tried to benefit from the situation made a solution even more difficult. The Government temporarily managed to diffuse the conflict but it kept simmering on.

Economy

More important for the development of the Country and business, donor, and popular support for the new Government were economic reforms. There was no serious new effort to tackle the endemic deficiencies of the Kyrgyz economy: corruption, lack of rule of law, bureaucracy, lack of a consistent economic development policy and the ensuing bad investment climate. Sporadic crackdowns on corruption and the introduction of new bureaucratic control mechanisms as well as the announcement of big industrial projects evoked memories more of Soviet thinking than of a new market economy approach. Lip service to donor’s requirements continued but was less eloquent than before.

Security

A few days after the Revolution, having seen superficial calm restored, Kulov resigned from his job as coordinator of the security forces. There were, however, clear indications that the Government was not in control of the situation. The Revolution had left security forces feeling very insecure. Apart from loyalty conflicts that any change of regime raises, the police and other security forces had been exposed to a moral dilemma when asked to act against protesters. At the local level, the security forces were subject to the same pressures and actions by self-appointed leaders as other parts of the administration. At the some time, illegal arms were flooding the country and organized crime that under Akayev had mainly acted underground, raised its head and came out into the open. The police were doomed to stand aside when competing criminal groupings struggled for regional influence, new rackets were organized, and close connections between important politicians and organized crime became obvious. The situation reached a height when a leading criminal authority organized public meetings against PM Kulov in Bishkek’s central square and the police could do nothing but look on.

Human Rights

On the positive side, there was a new feeling of freedom in the media scene and less pressure on critical NGOs after the Revolution. However, it was not yet clear whether this reflected a new policy or whether the Government had just not yet managed to assert itself. The facts were difficult to establish because the new Government, like the old Govemment, preferred informal means of influence over formal ones. It took some time before it became apparent that the regime was tightening the screws again. Bakiyev’s rhetoric on democracy and human rights betrayed more old thinking than Akayev’s. His handling of the presidential elections and constitutional reforms also raised concerns, and there were no efforts to guarantee new freedoms by law.

Ethnic Minorities

Illegal actions in the aftermath of the Revolution, like looting, illegal property acquisition and land occupation, often had ethnic connotations. Members of minority groups were harder hit than others. As a consequence, many of those who were able to, left the country, especially Russians. For Kyrgyzstan this meant a loss of brains and expertise. At the same time, the Government did not pursue a reassuring minority policy. It had abolished the Akayev concept of the Common House of Kyrgyzstan with a place for all nationalities. The Assembly of Nations of Kyrgyzstan became invisible. When I asked members of the Government about this I was told that it was just a change in rhetoric but not in substance. Even if this was right it sent out negative signals. Minorities always told me that they felt the climate had changed for the worse for them.

Foreign Policy

The more or less autocratic neighbors of the Kyrgyz Republic had a skeptical attitude towards the Kyrgyz Revolution. The complicated relationship with Uzbekistan soured even more after the uprising in Andijan in Uzbekistan on June 4, 2005 where many people were killed and about 400 fled to Kyrgyzstan. Uzbekistan demanded the refugees to be sent back and Western countries and the UN High Commissioner for Refugees put pressure on the Government not to send them back in accordance with international law. The local Kyrgyz population was hostile to the refugees. In the end the Kyrgyz authorities sent back four refugees while the rest were able to travel to Romania.
The Bakiyev Government seemed to follow the same balanced policy towards the great powers in the region as its predecessor. The US was allowed to maintain its airbase at Bishkek Manas Airport which had become even more important for the operations in Afghanistan after the US was forced to leave its base in Uzbekistan. Soon after the Revolution, however, the Government demanded a renegotiation of the contract. The base had become an important factor in the Kyrgyz economy in terms of money and jobs. It is another point altogether, though, whether this „easy money“ meaningfully contributed to the development of the country.
In terms of mentality, Bakiyev seemed to be closer to his Russian partners. The Russians had very early on declared their willingness to cooperate with the new Government. They promised to strengthen the airbase in Kant and offered large investments in power stations. There were always rumors that Bakiyev was getting advice from Russian experts on “polit-technology“ for the consolidation of his power.

Conclusion

When we left Kyrgyzstan in June 2006, it was still difficult to assess the long-term effects of the Tulip Revolution which had created new dynamics in the evolution of the country. In the short run, the results were disappointing but not surprising. In a country without a democratic tradition, where power was more or less taken over by members of the old elite, it would have been overoptimistic to expect a significant change towards a more efficient democratic system. Most of the people were fed up with the Akayev regime because of their difficult living conditions, the perceived economic stagnation in the country, and a feeling of being unterprivileged as a result of corruption as well as tribal and clan politics. Above all, they blamed the people in charge, but not so much the system, for their misery. The opposition seemed to advocate democracy, rule of law and human rights only as long as it supported their claim to power. When they castigated corruption, it was mainly the corruption of others they were admonishing. I am sure there were exceptions to this rule and I would like to apologize to this minority for lumping them with the mainstream.
We can only hope that the Tulip Revolution was an irnportant step towards the realization of lasting stability and progress. They can only be achieved with new people and a more democratic and transparent system, with media that are free and capable of reporting on the deficiencies in the Government and in the country. Donors can help in this process with support to those parts of the civil society who credibly promote the above mentioned ideals in their work. Careful targeting and conditioning of aid money is more important than the amount.
As always in such a situation, my wife and I left Kyrgyzstan with mixed feelings. We were pessimistic about the chance of a rapid, thorough change to the better, but we had met many people whose professional ethics, creativity and dedication to high ideals made us optimistic about the long-term prospective of the country.

***

Published in: „20 years of Indenpendence seen from inside and outside“, The Times of Central Asia, Bishkek 2011

Franz Eichinger was German Ambassador to the Kyrgyz Republic in 2004-2006

From Wikipedia:

Kyrgyzstan, officially the Kyrgyz Republic and also known as Kirghizia, is a country in Central Asia. Kyrgyzstan is a landlocked country with mountainous terrain. It is bordered by Kazakhstan to the north, Uzbekistan to the west and southwest, Tajikistan to the southwest and China to the east. Its capital and largest city is Bishkek.

Kyrgyzstan’s recorded history spans over 2,000 years, encompassing a variety of cultures and empires. Although geographically isolated by its highly mountainous terrain, which has helped preserve its ancient culture, Kyrgyzstan has been at the crossroads of several great civilizations as part of the Silk Road. Though long inhabited by a succession of independent tribes and clans, Kyrgyzstan has periodically fallen under foreign domination and attained sovereignty as a nation-state only after the breakup of the Soviet Union in August 1991.

In October 1991, Askar Akayev ran unopposed and was elected president of the new independent Republic by direct ballot, receiving 95 percent of the votes cast. Together with the representatives of seven other Republics that same month, he signed the Treaty of the New Economic Community. Finally, on 21 December 1991, Kyrgyzstan joined with the other four Central Asian Republics to formally enter the new Commonwealth of Independent States. Kyrgyzstan gained full independence a few days later on 25 December 1991. The following day, on 26 December 1991, the Soviet Union ceased to exist. In 1992, Kyrgyzstan joined the United Nations and the Organization for Security and Co-operation in Europe (OSCE). On 5 May 1993, the official name changed from the Republic of Kyrgyzstan to the Kyrgyz Republic.

In 2005, a popular uprising known as the „Tulip Revolution”, took place after the parliamentary elections in March 2005, forced President Askar Akayev’s resignation on 4 April 2005. The revolutionaries alleged corruption and authoritarianism by Akayev, his family and supporters. Opposition leaders formed a coalition, and a new government was formed under President Kurmanbek Bakiyev and Prime Minister Feliks Kulov. The nation’s capital was looted during the protests. Askar Akayev fled to Kazakhstan and then to Russia. On April 4, 2005, at the Kyrgyz embassy in Moscow, Akayev signed his resignation statement in the presence of a Kyrgyz parliamentary delegation. The resignation was ratified by the Kyrgyz interim parliament on April 11, 2005 and it was the end of the „Tulip Revolution”.

Opublikowano Redakcja | Otagowano , , | Dodaj komentarz

Johanna & Tanja w Meksyku / in Mexiko 6

Morza, oceany, zatoki / Meere, Ozeane, Buchten

Opublikowano Johanna Rubinroth, Tanja & Joasia, Tanja Krüger | Otagowano , , | 2 Komentarze

Reblog: Jabłko i kosz na śmieci

Magda, polska blogerka z Nowego Jorku (to ona), autorka bloga Little Town Shoes, zaprowadzi nas do nowo otwartej części miasta. Gdy byłam tam, na zaproszenie, Iwonki (Iwona Schweizer), w październiku ubiegłego roku, widziałyśmy te gmachy w budowie. Tydzień temu część nowej dzielnicy została oddana do użytku, a Iwonka przysłała mi linka. Dziękuję!

Kilka dni temu miało miejsce oficjalne otwarcie jednego z najbardziej oczekiwanych a zarazem najbardziej kontrowersyjnych nowojorskich projektów – Hudson Yards. To największa inwestycja w historii Stanów Zjednoczonych, miasto w mieście, las szklanych wieżowców, który pewnego dnia będzie gościć ponad 50 000 nowojorczyków.

Manhattan to niewielka wyspa, więc w mieście, gdzie marzenia i ambicje są nieograniczone, grunt pod budowę (o ironio) jest dużym ograniczeniem. Hudson Yards ma być swego rodzaju odpowiedzią na rosnący popyt na mieszkania.

Inwestycja ma być też atrakcją turystyczną – będzie tu najwyżej położony taras widokowy w Stanach, nowa sala koncertowa, restauracje i hotele.

Dlaczego jest tyle hałasu wokół tego projektu?

Hudson Yards to największa prywatna inwestycja w historii USA. Ostatnim takim wydarzeniem była budowa Rockefeller Center w Nowym Jorku (ponad 80 lat temu). Po zakończeniu budowy Hudson Yards ma przyczynić się do wzrostu PKB miasta o 19 miliardów dolarów.

Sam projekt Hudson Yards jest też postrzegany jako najnowocześniejszy model miast przyszłości tak zwanych inteligentnych miast, tj. takich, które wykorzystują dane do monitorowania i zarządzania obszarami miejskimi.

Cała budowa ma być zakończona dopiero w 2025 roku, ale w tym roku wiele atrakcji turystycznych będzie już otwartych.

Ile to kosztowało?

Koszty budowy oszacowano na ponad 20 miliardów dolarów. Według the New York Times inwestycja otrzymała ulgi podatkowe w wysokości 6 miliardów dolarów.

Kto jest inwestorem w Hudson Yards?

Wśród licznych inwestorów projektu jest Time Warner Center, Equinox oraz Oxford Properties Group.

Co jest już otwarte?

Chociaż 15 marca 2019 roku uznano za wielkie otwarcie inwestycji, to faktycznie teraz otwarte są tylko wybrane galerie handlowe i restauracje (w tym prowadzone przez znanych szefów kuchni, takich jak David Chang i Thomas Keller).

W marcu otwarto też dość niezwykły punkt widokowy – “The Vessel” (ang. pojazd, naczynie) –  to konstrukcja składająca się z 154 tarasów o wysokości 46 metrów.

Punkt widokowy roboczo nazwano “The Vessel” ma być nowojorską Wieżą Eiffla. Sami nowojorczycy bardzo sceptycznie podchodzą do tego porównania, the New York Times stwierdził że konstrukcja bardziej przypomina wielki kosz na śmieci.

Budowla gwarantuje niesamowity widok na nową dzielnicę. Wstęp wolny, choć trzeba wcześniej zarezerwować bilet.

Od kwietnia będzie też otwarta nowa sala koncertowa Shed.

A pod koniec tego roku zostanie otwarty też The Edge — trzeci najwyższy budynek w Wielkim Jabłku. Na setnym piętrze tego gmachu znajdzie się wysunięty taras widokowy ze szklaną podłogą. Będzie to piąty najwyżej położony taras widokowy na świecie.

Jak zarezerwować bilet na Vessel? 

Bilety można rezerwować z 2 tygodniowym wyprzedzeniem i na dzień wizyty na tej stronie (mamy dwie opcje rezerwacji – na dzień dokładnie za 14 dni i na ten sam dzień). Rezerwacja jest otwierana codziennie o 8 rano. Można rezerwować bilety na dowolną godzinę.

Nowy punkt widokowy w Hudson Yards
Hudson Yards – 154 tarasy widokowe

Jak dojechać do Hudson Yards? 

Hudson Yards zajmuje powierzchnię 28-hektarów w zachodniej części Manhattanu pomiędzy 34 i 30 ulicą oraz Dziesiątej Aleją na wschodzie i autostradą West Side na zachodzie.

Możne zaplanować zwiedzanie kompleksu i połączyć ze spacerem po High Line (tu przeczytasz więcej o tym najmodniejszym nowojorskim parku). Do osiedla można też dojechać metrem 7 i wysiąść na ostatnim przystanku na Manhattanie (34th str).

W przyszłości będzie tam też lądowisko dla helikopterów. 😉

Jakie są pierwsze wrażenia? 

Vessel robi wrażenie. Wprawdzie nie nazwałabym tego punktem widokowym ponieważ nie ma jakiegoś ładnego widoku ani na miasto ani na rzekę Hudson. Natomiast sama konstrukcja jest bardzo ciekawa, bardzo instagramowa i pewnie będzie się cieszyła dużą popularnością.

Byłam zobaczyć też galerię handlową i jestem trochę rozczarowana. Taka zwykła galeria, naprawdę Arkadia czy galeria Mokotów w Warszawie są równie nowoczesne. Nie do końca potwierdza zapowiedzi inwestorów o “najnowocześniejszym mieście”.

Hudson Yards według mnie nie pasuje do Nowego Jorku. Takie osiedle mogłaby się znaleźć w Dubaju albo każdym innym miejscu na świecie.

Zobaczymy, co będzie dalej, ale zdecydowanie ta część miasta wygląda inaczej.

Vessel w Hudson Yards
Opublikowano Redakcja | Otagowano , , , | 1 komentarz

Zapomniane lektury. Przedwiośnie (ale nie TO)

I wcale nie Żeromski. Szkoda, że już tego nie czytamy. Taka piękna wartka proza, gdzie polszczyzna oryginalna ale nieskażona, każde zdanie, każde słowo prawidłowo użyte…
A to zaledwie kilkadziesiąt lat temu. Książka z 1971 roku, znaleziona na półce, opatrzona w poprzek pierwszej strony wielkim, ukośnym podpisem autora.

Andrzej Stojowski

Chłopiec na kucu

Rozdział V

Czy chłopiec wiedział, że w krajobrazie szuka się siebie, własnego odbicia w tej przestrzeni, która cię stworzyła i którą wspłtworzysz, na ziemi, z której powstałeś, na której żyjesz, aby powrócić do niej kiedyś, z nią się złączyć, rozpoczynając nowy cykl, nową formę życia?

Znał cztery pory roku:
zima przychodziła od pól, a kończyła się w górach: topniały śniegi podmywane od spodu do lodowego szkliwa, spływały tysiącznymi strużkami siąpiącymi, ciurkającymi aż po rozlewiska kałuż, rozmiękłych glin, tłustych iłów, skąd woda rowami, drenami odciągana do Baduni płynęła rwącym nurtem ku rzece, ku Wiśle. Wilgotny wiatr od przestrzeni błotnych, od stawów nawisał chmurami, pod którymi marzło się dopiero teraz, nie od mrozu, a od tej wody, co była wszędy, w krajobrazie nasiąkłym, gdzie koła, kopyta, stopy zagłębiają się w mazistą ziemię zasysającą z ćkaniem stąpania – i obroty. Cały człowieczy daremny trud, zwierzęca mordęga podpierania, naciągania, wleczenia, wpierania się w szleje i chomąta, chwytania za podwózki, rwania postronków w daremnej walce z tą rozległą przedwiosenną grzęzią, nad którą tylko drzewa wznoszą konary skręcone, stargane ku tej bezkresnej szarości mżystej, niezmierzonej, niezgłębionej nawet przez ptaki skulone teraz na gałęzi pod nastroszonymi skrzydłami, nad ziemią jeszcze nieprzychylną, nieuległą, nieprzebytą i nieprzebraną aż po pierwsze rozbłyski słońca.

I w słońcu bladym, chłodnym ten wiatr marszczący powierzchnię wód stojących w zagłębieniach. Te ostatnie zwały, potem już tylko spłachcie brudnego śniegu w cienistych rozpadlinach, w dolinkach nad strugami, potem już pierwsza ruń na roli i zeszłoroczna darń zszarzała i odmokła, a w niej pierwsze zielenienie. I koniuszki jaskrawej zieleni łapek świerkowych na drzewach prawie czarnych i błękitnienie mgieł, i ziemia coraz inna – od czarnych topieli błotnych aż po brązowienie się pól uprawnych, i pierwsi ludzie na polach, baczni, spozierający, już myślący, już czuwający nad ziemią, już czekający pory, by wziąć ją we władanie, napocząć skibami wczesnej podorywki.

I ptaki już na niebie.

A gdy nadeszła wiosna, ciepła i pogodna, ziemia, szarobura, obsypana mąką kurzu, pyłu białego, była jak placek żytni prosto z pieca i trwało to chwilę, skórka twardniała, ale ziemia uginała się jeszcze pod stopą i naraz pękała: na pylnej powierzchni biegły te pęknięcia jak linie na dłoni, ciemniejsze od gleby, a dłoń była biała i trzymała człowieka we władaniu swoim, nadchodziły upały i tonęło się w miałkim pyle – aż deszcz i znowu grzęzawisko.

Opublikowano Redakcja | Otagowano , , , | Dodaj komentarz

Przedwiośnie / Frühlingsanfang (2)

Joanna Trümner

Spacer

„Gdzie tu właściwie stał mur?“, zastanawiam się. W głowie pojawiają mi się obrazy opuszczonych dworców kolejki, dworce-widma linii 8 ze kroczącymi po peronach żołnierzami z bronią w ręku, tak jakby mijające ich pociągi w drodze do zachodnich sektorów miasta były realnym zagrożeniem życia: Alexanderplatz, Jannowitzbrücke, Weinmeisterstraße. „Strażnicy pokoju” chodzili po peronach w milczeniu, zawsze dwójkami, „pewnie jeden drugiego pilnuje”, myślałam mijając ciemne stacje, zastanawiając się równocześnie, co by się stało, gdyby pociąg nagle się zepsuł i pasażerowie zmuszeni byli do opuszczenia wagonu. Moje azylanckie papiery nie były najlepszą rekomendacją po złej stronie muru…

Pod mostem S-Bahnu na Wollankstraße odkrywam na chodniku napis „Berliński Mur, 1961-1989“. Trochę czasu zajmuje mi zorientowanie się, która część ulicy była częścią wschodnią, nigdy nie mogłam polegać na moim zmyśle orientacji. We wschodniej części Wollankstraße kamienice są świeżo odnowione, niektóre z nich wyglądają jak domy patrycjuszy. Idę w kierunku zachodnim, czyli w kierunku dzielnicy Wedding. Mijam kolejne przecznice, próbując odnaleźć ulicę, która była pierwszym z moich szestnastu adresów w Berlinie. Maleńkie, jednopokojowe mieszkanie z toaletą na półpiętrze, które zaprzeczało moim wyobrażeniom o standardzie życia na Zachodzie. Krótki postój w mieszkaniu koleżanki, nieporozumienie i koniec czteroletniej przyjaźni. Pierwsze wielkie rozczarowanie w nowym mieście. „Jak dobrze, że musiałam się wtedy zajmować tysiącem innych spraw”, myślę.

Poddaję się, nie jestem w stanie rozpoznać ani ulicy, ani domu, w którym mieszkałam. Im głębiej zapuszczam się w Wedding, tym mocniej dociera do mnie, że ta kiedyś robotnicza część miasta przemieniła się z biegiem lat w dzielnicę dla ludzi bez pracy i obcokrajowców. Dzielnicę, w której nikt z oburzeniem i niesmakiem nie patrzy na bezdomnych, oblegających w to piękne, wiosenne popołudnie wolne ławki i murki. Zastanawia mnie zaskakująco duża ilość sklepów „Spätkauf” – kiosków z piwem i papierosami – od dawna odnoszę wrażenie, że te usługi wyrastają jak grzyby po deszczu wyłącznie w dzielnicach, których mieszkańcy mogliby dokonać zakupów o każdej porze dnia.

Wracam do wschodniej części ulicy. Dociera do mnie wymiar globalizacji, totalnej globalizacji, której świadkami są zarówno Wschód jak i Zachód. „Usuwanie owłosiena metodą brazylijską”, „Paznokcie z Chicago”, o kilka domów dalej „Paznokcie z Tajlandii”, „Kebab z Ankary” i szczęśliwy Budda machający mi na powitanie ręką z okna indyjskiej restauracji mogliby znaleźć się w każdym mieście świata.

Spaziergang

„Wo stand hier eigentlich die Mauer?“, überlege ich und suche nach der unsichtbaren Grenze. Auf einmal tauchen in meinem Kopf längst vergessene Bilder von verlassenen Bahnhöfen, Geisterbahnhöfen der U-Bahn Linie 8 und bewaffneten Soldaten auf den Bahnsteigen… Alexanderplatz, Jannowitzbrücke, Weinmeisterstraße – Angst, mulmiges Gefühl und die Frage: „Was wäre, wenn der Zug auf einmal halten würde? Eine Panne, ein Notfall?…“ „Nichts wie weg hier, weit weg…“

Kurz vor der S-Bahnbrücke in der Wollankstraße finde ich endlich einen Gedenkstein, der die nicht länger sichtbare Grenze erwähnt: „Berliner Mauer, 1961-1989“. Daten, die jeder in meiner Generation auswendig kennt. Daten, die für die Generation meiner Kinder kaum Bedeutung haben. Für sie gibt es keine geldgierigen und arroganten „Wessis“ und keine unproduktiven „Jammerossis“, die ihr Leben nicht im Griff haben. Unsere Generation vererbte die jahrzehntelang aufgebauten und gepflegten Vorurteile nicht weiter.

Ich mache mich auf den Weg Richtung Wedding, Richtung Westen. Schon wieder… Von dem „goldenen Westen“ blättert das Gold mächtig ab. „Gewinner des berliner Fassadenwettbewerbs“ sind eher im Ostteil der Straße, in Pankow, zu finden. Bis auf ein wunderschönes Backsteinhaus mit weißen Ornamenten in der Wollankstraße 96. Und die „Raucherkneipe mit Pfiff“, die allen Nicht-Rauchern zum Trotz im leuchtenden hellblau fröhlich strahlt.

Ost- und Westteil der Wollankstraße vereinigt inzwischen eine totale, unaufhaltsame Globalisierung, „Haarentfernung brasilianische Art“, „Chicago Nails“ und der lachende Buddha im Schaufenster eines indischen Restaurants könnten ihre Dienstleistungen überall auf der Welt anbieten.

Das Bild / pocztówka: Blick vom S-Bahnhof Wollankstraße (West) Richtung Wollank- und Brehmestraße (Ost) 1988 / Widok ze stacji kolejki Wollankstrasse (Berlin Zachodni) w kierunku Wollankstrasse i Brehmestrasse w Berlinie Wschodnim, 1988

Opublikowano Joanna Trümner | Otagowano , , | 3 Komentarze

Momente zum Frühlingsanfang

Tibor Jagielski


freitag, der fünfzehnte war in b. sonnig und warm, liebe freundin
noch vor dem sonnenaufgang fuhr ich mit dem fahrrad los, halbe stunde früher als normal,
weil die bvg streikte und ich sollte diesmal ohne tram und untergrundbahn auskommen;
kurz vor der s-bahnstation eichborndamm musste ich plötzlich bremsen und absteigen,
da ein pulk aufgebrachter und sichtlich verwirrter nahverkehrbenutzer, falschlicherweise, hinter mir (in bester laune) ein linienbus zu erblicken
vermochte; na, jedenfalls, es war hart, und ich habe alle meine synapsen, dendriten und alle muskeln angestrengt um die collision zu
vermeiden, uff, das war knapp!
und trotzdem, ich habe  mich verspätet, 20 minuten, ja, und das wurde aufgenommen und wohl registriert, da wir nicht in schwabenland sonder in preussenhand wohnen
– stimmt? – frage ich erna
sie miaut zurück.
– …und liebe grüsse an freundin –
– ja, schreibe ich auf!

Erik Satie, Gymnopédie No. 1

errata (3)
ordnundsamt diesmal abgewimmelt
(stehen im parkverbot, habe auf karneval gemacht,
wie das klappte wird mir für ewigkeit ein rätsel bleiben);
am ende der schicht den schlüssel von der letzten tour einfach mitgenommen
doch, dem himmel sei dank, lief der chef hinter mir her als ich richtung s-bahn schlenderte
– herr j.- rief er – der schlüssel von frau d.!!! –
o jeses! den fand ich in meiner linken tasche
peinlich erleichtert fuhr ich nach hause
————————————————————
gewitter kam und hat mich gewaschen
ich blickte gen himmel
und sah den reiher gegen den wind tanzen
und springen mit großer geschwindigkeit
und erst dann merkte ich was ich vergessen habe
mich selbst

Pani Bożenka, pani Hanka i augurowie

Bożenka / Pani Hanka

Opublikowano Tibor Jagielski | Otagowano , , , , , , | 5 Komentarzy

Foto-Spotkanie w Ratuszu dzielnicy Kreuzberg

Tak proszę Państwa, po raz drugi Barataria, „od zawsze” czyli od dwóch lat zajmująca poniedziałki, ustępuje wpisowi, który musi się ukazać właśnie dziś. I naprawdę właśnie dziś, bo tylko jeszcze dziś, jutro i w środę możecie obejrzeć wystawę, o której pisze Ela…

Ela Kargol

Jeszcze przez kilka dni będzie można obejrzeć w Berlinie w ratuszu Kreuzberg wystawę Foto-Spotkanie, wystawę, która połączyła dwa rodzaje fotografii: cyfrową barwną Lupo Finta i moją analogową, czarno-białą.
Zdjęcia analogowe powstały w latach 80 ubiegłego wieku w Polsce i przedstawiają głównie członków rodziny lub moich dobrych znajomych (jest jeden wyjątek, ale rozpoznacie go sami).

Wszyscy oni (z jednym wyjątkiem) patrzą z ufnością w kamerę lub ją zupełnie ignorują. Sceny nie są ustawiane, pokazują wiejskie życie w Małopolsce i Wielkopolsce. Znam historie moich bohaterów na długo przed i po uwolnieniu migawki.

Irzyk, który na fotografii klepie kosę dawno już nie chodzi z końmi do Doliny Pięciu Stawów, a dziewczynka przycupnięta koło pieca to przyszła mistrzyni Polski w gigancie
i
wicemistrzyni w slalomie.

O kilku z nich opowiem:

Małopolska, Lachowice, Beskidy

Dziadek Piotr pod koniec swojego życia miał już trudności z chodzeniem. Podczas ciepłych pór roku przesiadywał na ławce przed domem. Jednak to miejsce, a szczególnie widok stamtąd był ograniczony. Stodoła odcinała spojrzenie w dal. Kilka razy na dzień podejmował ten nieludzki już dla niego trud podejścia trochę dalej, gdzie mógł spojrzeć może nie poza widnokrąg, ale na swoje pola i dziedziny, na drogę, las, rzekę. Po chwili zapatrzenia szczęśliwy wracał na swoją ławkę.

Józka od Pudy grabiła skoszoną trawę. Na tym polu, jak sięgnę pamięcią zawsze rosła trawa. W zależności od pogody i umiejętności przerzucania jej lub przegrabiania, trawa po kilku dniach stawała się sianiem. Potem układało się ją na ostwiach. Ponieważ wujek Kazek miał lepsze grabie, były większe i miały więcej zębów, Józka często od niego je pożyczała, a może przychodziła tylko pogadać.

Pole od dawna nieuprawiane i niekoszone jest wystawione od kilku lat na sprzedaż.

Okno, przez które spoglądają dziewczynki, mieściło się w domu, w którym urodził się mój ojciec. Dom drewniany, zbudowany bez użycia gwoździa prawie 200 lat temu, niestety nie zaistniał w żadnym spisie zabytków, a obecny właściciel zniszczył to, co stare i piękne. Drewniane bele zastąpił pustakami, okna wstawił plastikowe, nawet ponad stuletni eternit zastąpił blachą.

Dziewczęta spoglądają do kuchni, wtedy jeszcze z piecem i polepą czyli podłogą z gliny.
W tej kuchni babcia gnieździła się z całą rodziną, urodziła jedenaścioro dzieci.

Ojciec pisał we wspomnieniach:

„Drewniany budynek, w którym ujrzałem światło dzienne 6 października 1929 roku miał już wtedy 103 lata. Na tragarzu drewnianym podtrzymującym pułap widnieje napis 1826. Wydaje mi się, że należy do jednych z najstarszych domów we wsi Lachowice powiat Sucha Beskidzka, i gdyby nie fakt, że w 1914 została nałożona nowa konstrukcja dachu i miejsce oryginalnych góralskich gontów zajął eternit, okaz ten znalazłby się pod ochroną zabytków muzealnych. Kontrast między współczesną techniką a oryginałem sprzed powstania listopadowego pogłębił się jeszcze więcej, gdy w 1960 roku zabłysło w nim światło elektryczne.

Pomieszczenie jakie zajmowała nasza rodzina składało się z jednej kuchni o powierzchni 8 metrów kwadratowych, która zarazem była pokojem i sypialnią. Dzisiaj mówi się o trudnościach mieszkaniowych, ale wątpię czy takie warunki mieszkaniowe jakie zajmowała nasza rodzina można spotkać w obecnej chwili”.


Wielkopolska, Sośnica koło Jarocina

Ciocia Bronia, najukochańsza ciocia, pracowita jak mrówka, skora do żartów jak wszyscy w Sośnicy. Często pamiętam jej złożone ku niebu ręce. Nie wiem, czy dziękowała, czy przepraszała w danym momencie Pana Boga. Była prawą ręką proboszcza. Rano zdążyła posprzątać w kościele, oporządzić gospodarstwo i ukręcić masło. To urządzenie, na którym siedzi, to maselnica korbowa.

Prawdopodobnie była sobota. W niedzielę zawsze był rosół. Że akurat na nią padło, no cóż pech. Kiedyś myślałam, że ten, który przeżył i zdumiony patrzy na pieniek, siekierę i głowę i może opłakuje swoją najdroższą, to kogut. Teraz mam wątpliwości, całkiem możliwe, że to kura i jej ból siostrzeński jest o wiele większy. Ból i strach, bo następnym razem może ona będzie przeznaczona na pieniek i rosół. Kogut, dopóki jest jeden, nie ma się czego obawiać.

Salcia i Baran (Salomea to imię, Baran nazwisko)

Cała rodzina ze strony mojej mamy ciężko pracowała na roli i w gospodarstwie, ale potrafiła w tę pracę, a zwłaszcza w momenty po pracy, wnieść tyle radości, żartu, uciechy, wygłupów, że aż tęsknię do tych chwil. Baran był sąsiadem, lubił wypić, bardzo zdolny, rzeźbił, malował, nie tylko ściany. Śpiewać też umiał i grać na gitarze. Nie przeszkadzało mu, że gitara miała cztery struny, w tym jedną ze sznurka. Salcia śpiewała albo „Koło mego ogródeczka”, albo stare niemieckie piosenki. Nauczyła się ich, pracując podczas wojny
„u Helmutów”.

Pojechaliśmy rowerami z wujkiem Idkiem na otwarcie sklepu, małego „z kolonialką”, jak mówił Idek. Sklep był już jakiś czas otwarty, ale właściciel, kolega Idka, wyznając zasadę „Zastaw się, a postaw się” i wywieszając kartkę ZAMKNIĘTE, zrobił dla nas otwarcie specjalne. Wypiliśmy chyba wszystko procentowe, co miał „na sklepie.” Podobno po miesiącu zbankrutował.


Tatry, Schronisko w Dolinie Roztoki i na Ornaku

Irzyk klepie kosę. Właśnie wrócił ze Stawów, rozprzągł konie, puścił luzem. W zasadzie to nie wiem, po co ją klepie. Przed schroniskiem trawy się nie kosiło, może lubi. Jutro znowu konie wywiozą towar pod kolejkę do schroniska w Stawach (Dolina Pięciu Stawów Polskich). Jak kolejka nawali, to Irzyk uwiąże konie i towar będzie wnosił na plecach. Wieczorem napali w „hajcu” i punktualnie na dobranockę zjawi się w „jadalence”. Uwielbiał kreskówki.

Tadzia poznałam w Roztoce. Chodził po schroniskach i zbierał po ceprach puste „flaszeczki”. Niektórzy go przepędzali, ale w Roztoce zawsze dostał ciepłą strawę i nocleg. Tadziu był sprawny inaczej, trochę żył w swoim świecie, ale doskonale radził sobie poza swoim światem. Do renty dorabiał jak mógł i gdzie tylko mógł. Zbierał grzyby, borówki, jeżyny, makulaturę i wspomniane już flaszeczki. Afera zrobiła się wtedy, gdy pokazał jakiemuś dziennikarzowi dokumentację swoich zbiorów, a zapisywał skrupulatnie, tak jak umiał w 16-kartkowych zeszytach w kratkę, ile flasazek zebrał i z jakiego schroniska. Artykuł podobno się ukazał, no i wiadomo było, gdzie piją najwięcej.

Przyjeżdżał w Tatry z rodzicami, Nie pamiętam jego imienia, małomówny. Siadał przed schroniskiem w charakterystycznej dla wszystkich chłopców w jego wieku pozie. Nie posiadając smartfona nudził się kreatywnie. Miał nożyk i patyk.

Agnieszka dzieciństwo spędziła w schronisku, najczęściej w kuchni wśrod kucharek. Zanim zaczęła chodzić, jeżdziła już na nartach w nosidełku z mamą lub tatą. W 2006 roku została mistrzynią Polski w gigancie i wicemistrzynią w slalomie. W 2010 roku wystartowała na zimowej olimpiadzie w Vancouver.

Niektóre z portretowanych osób już dawno odeszły, niektórzy podrośli i wiodą inne życie, część sprzętów wyrzucono na śmietnik. Ze starego domu ojca uratowaliśmy kilka kawałków drewna, z domu matki kilka kamieni. Oprócz wspomnień i kilkudziesięciu zdjęcio-historii cieszy mnie to, że na posklejanej i na nowo pozbijanej ławce dziadka Piotra usiadł jego praprawnuk, a kosy używa nadal często kuzyn Jarek ze Sośnicy, choć ma w pełni zmechanizowane gospodarstwo.

Opublikowano Elżbieta Kargol | Otagowano , , , | 1 komentarz

Um 9 Uhr in Berlin / O 9 rano w Berlinie

Ewa Maria Slaska

Es war Donnerstag, kein Feiertag, keine Ferien, aber die Strassen sind leer. Die Sonne scheint und ich beobachte, wie sich Berlin so gibt.

Był czwartek, normalny dzień roboczy, ale ulice dziwnie puste.
Idę sobie wolnym krokiem i patrzę na Berlin.

We dwoje / Zweisamkeit


Najpierw poczytali, a potem wypili po drinku? Pani z panem? / Zuerst haben die beiden gelesen, und dann einen Drink genossen, oder umgekehrt? Sieht nach Frau und Mann, oder?

Koty / Katzen

Ich katze dich

Słoiki czyli Gläser

Opublikowano Ewa Maria Slaska | Otagowano , , , | 2 Komentarze