Pokolenia

Ewa Maria Slaska
Nowa emigracja a stara Polonia

Referat wygłoszony na konferencji „Monitor emigracji zarobkowej” w Berlinie w październiku 2012 roku. Umieszczam go tu ze względu na pewien osobisty problem, który nurtuje mnie od prawie 30 lat, a którego nigdy przedtem nie zapisałam.

Za czasów kiedy przyjechałam do Berlina – był rok 1985 – stara Polonia w Berlinie to byli polscy berlińczycy, którzy tu mieszkali już przed wojną, działacze starych organizacji polonijnych jak Rodło czy Związek Polaków w Niemczech, w najlepszym wypadku nieliczni emigranci z lat 1968-70. My – emigracja postsolidarnościowa, a było nas w Niemczech w sumie około miliona, w Berlinie podobno ok. 80 tysięcy – byliśmy nową Polonią.

Minęło 30 lat. Teraz to my jesteśmy „starą Polonią”.

W ostatnim dziesięcioleciu, a już zwłaszcza po roku 2004, czyli przystąpieniu Polski do Unii Europejskiej, do Niemiec i do Berlina napłynęła duża grupa nowej migracji z Polski. Bardzo powierzchownie została ona nazwana grupą zarobkową, co być może w Niemczech jest prawdą, tak jak jest prawdą w odniesieniu do Irlandii czy Anglii, ale na pewno nie jest tak w Berlinie.

Tu przyjeżdżali przede wszystkim artyści, studenci, młodzi poszukiwacze sensu życia i życia ciekawego. Ci, których przyciągało hasło burmistrza Berlina, „jesteśmy biedni, ale sexy”.

Grupa ta szybko nawiązała kontakt z tzw. drugim pokoleniem emigracji z lat 80. Wspólnie nowi przybysze i dzieci starych stworzyli grupę nazywaną „młoda emigracja”.

A więc od samego początku grupa nazywana umownie „młodzi Polacy w Niemczech” rozpada się na dwie części – na Piłkarzy i Kosmopolaków.

Piłkarze

Badacze i media mówią często o naszych dzieciach, że jest to „generacja Podolskiego i Mirka Klose”. Basil Kerski przypisał im tożsamość hybrydową, co oznacza, że biorą z dostępnych im opcji, niemieckiej i polskiej, to, co im najlepiej odpowiada. Polską serdeczność i niemiecką solidność. O pokoleniu „Piłkarzy” mówi się też, że są to ludzie myślący „w kategoriach postnarodowych”.

Tym niemniej ja osobiście sformułowałabym na temat tej grupy kilka odmiennych tez.

1/ To nie pokolenie Podolskiego i Klosego, to grupa do której obaj piłkarze też należą, grupa dzieci wywiezionych ukradkiem czyli absolutnie nieprzygotowanych na szok zmiany.

2/ Ucieczka była często połączona z rozpadem rodziny. Emigracja miała zastąpić rozwód albo go powodowała.

My, rodzice solidarnościowi, obciążyliśmy nasze dzieci trwałą traumą. Szok ucieczki, szok zmiany środowiska, bezradność wobec nowej sytuacji, pogłębiona rozpadem rodziny.
Nasze dzieci to grupa znakomicie zasymilowana, zsocjalizowana w Berlinie, co do której wg tradycyjnych oczekiwań można było mieć nadzieję, że sobie nie tylko „poradzi”, ale osiągnie „normalną” (czytaj: niemiecką) pozycję społeczną i zarobki, a tymczasem jej przedstawiciele często „wybierają wolność” rozumianą jako powrót do Polski. Jest to nader częste – młodzi ludzie zawierają małżeństwa i związki partnerskie nie tyle nawet w obrębie  „Polonii”, ile po prostu z partnerami „z Kraju”, co w wielu przypadkach  prowadzi do powrotu do kraju: na studia, do pracy czy z uwagi na partnera.

Kosmopolacy

Czyli nowi. Ci, którzy najchętniej definiują się jako lokalni patrioci lub przez pryzmat wykonywanej pracy. Twierdzą, że są na wskroś Europejczykami, korzystającymi z wolności w zjednoczonej Europie bez granic. Cenią sobie swobodę poruszania się w obrębie Unii Europejskiej, zwłaszcza po ostatecznej liberalizacji europejskich rynków pracy. Są kulturowymi Nomadami. Twierdzą też, że – w odróżnieniu do starszych pokoleń – mniej znają historię, ale za to są bardziej zorientowani na przyszłość.

Wspólnie – Piłkarze i Kosmopolacy – są niejednorodni, ale są też świadomi swojej niejednorodności i postrzegają to jako atut.

I nawet gdy – jak niektórzy z nich – nazywają się autoironicznie Polskimi Nieudacznikami, to nie chcą być nieudacznikami. Mało tego, to grupa bez kompleksów, która  wie, że ma potencjał, by wzbogacić nie tylko zaśniedziałe życie polonijne, ale też wielokulturowe społeczeństwo Niemiec.

Nie da się ukryć – obie grupy razem zapewniają powiew świeżości tak w światku polonijnym, jak i w relacjach polsko-niemieckich.

Wartość nowej generacji pozostaje jak dotąd niedoceniona przez polityków i słabo zbadana przez naukowców, a tradycyjna, stara Polonia widzi w niej przede wszystkim uciekającą od zaangażowania społecznego emigrację zarobkową. W przeciwieństwie jednak do Anglii czy Irlandii nowa emigracja w Berlinie to przede wszystkim przedstawiciele branży kreatywnej i reprezentanci mediów, którzy w ubiegłym dziesięcioleciu zapoczątkowali liczne inicjatywy kulturalne, stając się animatorami współpracy polsko-niemieckiej. Często wcale nie zajmuje ich zdobywanie pieniędzy, wręcz przeciwnie zasilili szeregi berlińskiego prekariatu kreatywnego.

Inną zauważalną grupą nowej generacji są ludzie z różnego rodzaju mniejszości (z losu lub z wyboru) – punki, homoseksualiści, bezdomni. Również ta grupa odcina się od konserwatywnie pojmowanej polskości i buduje zmianę generacyjną, choć oczywiście jej społeczna siła nośna jest znacznie mniejsza, a często może nawet wydawać się negatywna. Jednak i oni mają swój udział w budowaniu społeczeństwa otwartego i tolerancyjnego, tak w Berlinie, jak i w Polsce.

Razem młodzi przyjaciele…

Piłkarzy i Kosmopolaków wiele więc dzieli, ale też – pokoleniowo – wiele łączy. Najważniejsze być może jest to, że odchodzą od patriotyzmu do wielokulturowości. A poza tym: że są nowocześni.

Najlepszym przykładem mogą być portale i strony internetowe – o ile starsza generacja potrzebuje miesięcy a nawet lat i wielkiego wsparcia finansowego, żeby zrealizować funkcjonujący portal, który częstokroć szybko przestaje być aktualizowany i okazuje się niepotrzebny, o tyle młodzi robią to niemal lewą ręką, nie generując żadnych istotnych kosztów, a ich działania medialne są potrzebne i skuteczne.

Siłę tej grupy dało się zaobserwować podczas wyborów w roku 2007, gdy Donald Tusk rzucił wyzwanie ówczesnemu premierowi Lechowi Kaczyńskiemu. Obserwatorzy byli zdania, że jednoznaczna proPO-owska postawa młodej Polonii przeważyła szalę na rzecz Tuska.

Kolejną różnicą pomiędzy „starymi” a „młodymi” jest to, że grupa ta nie postrzega siebie w ogóle w kategorii migrantów i podkreśla europejskie prawo swobodnego wyboru miejsca zamieszkania.

Młodym Polakom zależy na integracji w niemieckim społeczeństwie, które szanują jako tolerancyjne i otwarte na świat. Nie chcą izolować się w odrębnych, zamkniętych światach etnicznych. Są dobrze zintegrowani, co sprawia, że stają się „niewidzialni”, wtopieni w społeczeństwo przyjmujące. Dla świata zewnętrznego migracyjna przeszłość młodych Polaków jest często niezauważalna. Można to dwojako interpretować. Bo jest to być może przykład wzorowej integracji, ale też może być to przejaw wynikającej z kompleksów nadgorliwej asymilacji.

Generalnie uważa się, że stara Polonia jest patriotyczna, a nowa europejska. Tym niemniej ja osobiście i wielu moich przyjaciół już 25 lat temu pielęgnowaliśmy szacunek dla Polski w połączeniu z integracją o europejskim charakterze.

Jeden z badaczy określa potencjał konfliktu między obiema grupami jako różnicę pomiędzy „patriotami o nastawieniu narodowym” a „europejskimi pragmatykami”.

Na pewno jest tak, że grupa patriotyczna oczekuje wsparcia od obu rządów – niemieckiego i polskiego – w zakresie stworzenia polskiego systemu oświatowego o charakterze polsko-narodowym, żąda dostępu do mediów i wsparcia finansowego dla kulturalnej i instytucjonalnej działalności polonijnej.

Kosmopolacy są natomiast zdania, że prawdziwą niezależność gwarantuje przede wszystkim integracja, czyli dobra znajomość języka, dobra praca i wysoka pozycja społeczna. Wynika z tego akceptacja niemieckiego państwa prawa i możliwość korzystania z prawa jako instrumentu do uzyskania przywilejów przysługujących de facto mniejszościom narodowym.

My i oni

Na zakończenie – gorzka nieco, a nieco filozoficzna – próba odpowiedzi na pytanie, czy istnieje konflikt generacyjny? Moja odpowiedź brzmi – tak, istnieje, ale nie tam, gdzie się go popularnie sytuuje. Na pewno nie jest prawdą, że młoda generacja się nie angażuje społecznie – angażuje się, robi to jednak inaczej. Podstawowe różnice – unikanie wielkich słów, funkcjonowanie w lub za pomocą sieci i forów społecznościowych, otwarcie na świat.

Myślę, że nie dlatego nowi są osobno i „starzy” osobno, że coś ich dzieli. Są osobno, bo nie chcą być razem. Czy w ogóle chcemy i możemy to przełamać?

Jeden z dawnych działaczy polonijnych mówi: „Pytanie, czy mamy siły i środki, żeby dotrzeć do młodej generacji? Uważam, że możemy młodym pomóc (jak zechcą) w organizacji itp., natomiast sami mogą się organizować i proponować takie formy działania, jakie im odpowiadają. My możemy im w tym pomóc, ale inicjatywa musi wyjść od nich samych.”

Rzecz w tym, że moim zdaniem nie wyjdzie, bo nasze doświadczenie nic tu nie wnosi. Możemy im pomóc, jeśli zdejmiemy im z głowy problemy biurokratycznej organizacji działań i pomożemy zdobywać pieniądze (choć i to ulega zmianie, bo dziś inaczej się zdobywa pieniądze niż nawet 10 lat temu), ale musimy czy też będziemy musieli się trzymać z daleka od wszelkich decyzji programowych i reprezentacyjnych. Musimy też zaakceptować, że nowi nie będą pamiętali o naszych dokonaniach, bo one nic ich nie obchodzą. Nie będą mieli skrupułów, jeżeli przyjdzie im skorzystać i zabrać sobie to, co my przedtem żmudnie budowaliśmy, i nawet jeśli sami tego nie zrobią, nie zaprotestują, gdy media przystroją ich w cudze piórka. Nasze piórka. Również to będzie trzeba przełknąć, próbując robić coś razem z nowymi.

A mimo to uważam, że jesteśmy związani ze sobą, my – starzy, i wy – młodzi, bardziej niż się to nam i wam wydaje. To, że możecie funkcjonować w Niemczech jako kosmopolici i Europejczycy, jako grupa otwarta, tolerancyjna i akceptowana, jest oczywiście wynikiem wielkiej polityki, ale wielka polityka składa się z małych kroków.

A te małe kroki wykonywaliśmy my. Gdy 30 lat temu pojawiliśmy się w Berlinie, po pierwszym okresie cmokania z zachwytu nad „bohaterskimi Polakami”, bardzo szybko pokazano nam miejsce, w którym mamy się ulokować. Polacy na budowie, Polki jako sprzątaczki. Nielegalnie i było to zaprogramowane. Zaprogramowano też to, że zjawiskom nielegalnym towarzyszyły w pełni kryminalne – nielegalna prostytucja, handel żywym towarem, złodziejstwo…

Społeczeństwo niemieckie od czasów Bismarcka nie lubiło Polaków, teraz, skonfrontowane z kryminałem, nie lubiło ich jeszcze bardziej, czemu w codziennym obcowaniu bez zahamowań dawało wyraz. Stara emigracja dobrze pamięta upokarzającą stygmatyzację, dyskryminację, niemieckie myślenie stereotypami z czasów Hakaty. W latach 80 i 90 bycie Polakiem w Berlinie naprawdę było nieprzyjemne i ciężkie.

Byliśmy niewygodni. Potrzebni, tak, ale niewygodni. To dlatego dbaliśmy o to, żeby nie było nas widać. Polacy, których widzieli berlińczycy, to nie byliśmy my. To byli przyjezdni. Jakaś straszna polska żulia, bandy złodziejaszków, potem jeszcze handlarze, którzy na pustych placach organizowali „polskie targi” i wreszcie pociągi pełne polskich sprzątaczek. To też byli i są Polacy w Berlinie, ale to nie my.

My w zbiorowym wysiłku, choć wcale się nie umawialiśmy, że tak właśnie będziemy postępować, przez dziesięć lat wydobywaliśmy się z życia sprzątaczek i nielegalnych robotników budowlanych, uczyliśmy się języka, szliśmy do pracy, urządzaliśmy mieszkania. I zaczęliśmy mówić swoim głosem. Nagle, w dziesięć, piętnaście lat po przyjeździe zaczęliśmy tworzyć teatry, otwierać galerie, zakładać sklepy. Już nie odcinaliśmy kuponów solidarnościowych i nie budowaliśmy etnicznej odrębności. W wielokulturowym Berlinie kreowaliśmy nowoczesną polską ofertę kulturalną, wcale nie tylko dla siebie, ale i dla naszego miasta. Nasze dzieci uczyły się polskiego, ale były super uczniami w niemieckich szkołach. Nagle staliśmy się „pieszczoszkami” społeczeństwa przyjmującego, które pojęło, że nie udała mu się wizja multi-kulti. Ale my się udaliśmy! O własnych siłach wydobyliśmy się z dna, staliśmy się klasą średnią. Możemy jak równy z równym rozmawiać z każdym, kogo interesuje Berlin. Mamy swój honor i dumę. I tak jest dobrze.

Walczyliśmy zębami i pazurami, ale też uśmiechem, pracowitością i ambicją o to, żeby zaczęto w nas widzieć Europejczyków. Gdy Wy tu przyjechaliście, myśmy już dla Was ciężką pracą przygotowali miejsce, gdzie mogliście i możecie żyć jak Europejczycy.

Nie musicie być wdzięczni, ale może postarajcie się pamiętać o tym.

Ale ta symbioza Starego i Nowego ma też drugą stronę. Zajęliśmy się walką o naszą pozycję społeczną, zatraciliśmy gdzieś na trasie ducha swobody i wolności, staliśmy się ciężkim, nudnym, zapiekłym w swarach, konserwatywnym światkiem, i już bardzo było nam potrzebne, żeby przyszedł ktoś, kto nam pomoże to wszystko przewietrzyć, przesiać, odcedzić, kto nam przypomni, że i my kiedyś ponad wszystko ceniliśmy wolność. Kto pozwoli oderwać się od komunałów i polecieć…

I na zakończenie uwaga o tym, kim my właściwie jesteśmy? Nie dla nas samych, tylko dla obu naszych krajów – tego, z którego wyszliśmy i tego, w którym mieszkamy.

Więcej od nas oczekuje kraj, z którego wyszliśmy. Kraj w którym mieszkamy, chce przede wszystkim, byśmy nie sprawiali kłopotu.

Dla Polski natomiast w czasach niewoli byliśmy „skarbnicą” patriotyzmu, w czasach kryzysu ekonomicznego – i dla państwa i dla rodziny – byliśmy skarbonką. A my obie te funkcje łykaliśmy.

Po raz pierwszy dziś sami, a zawdzięczamy to nowej emigracji, patrzymy na siebie przez pryzmat nas samych. Zmieniło to też naszą funkcję.

Społeczeństwo niemieckie dojrzewa powoli do zrozumienia, że polscy Niemcy czy też niemieccy Polacy pełnią rolę pośredników między oboma państwami i kulturami. W Polsce brakuje jeszcze tej świadomości, ale wszystko przed nami…

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s