Wieża i zima

Krzysztof Pukański pisał kiedyś wiersze, rysował, fotografował… Niewykluczone, że jeszcze do tego wróci.

Znowu zima
Rozsiadła się biel za oknem
Oddech wiatru słychać w kominie
Kroki czasu jakby mniej nerwowe
Inaczej brzmią sekundy
Gdy za oknem ciemność

Ściany jakby mniej wrogie
Wyznaczają granice wszechświata
Mniej napierają na czaszkę
Dzięki nim nie grabieje ręka
To ich jest ta godzina
To co najpiękniejsze zostaje na zewnątrz

zbyt rudej czarnej krwi

choć nie chce
wciąż bije serce
kruche i pobliźnione
zbyt oczywiste dziecko
w ruinach cudzej pamięci
codziennie cięższe wciąż tą samą winą
zbyt rudych czarnych włosów
zbyt rudej czarnej krwi

ma jedno oko nieprzejrzyste
patrzy nim w odchłań
i bogu prosto w twarz

uśmiechem skrywa melancholię
pod cienkim lodem, po którym boso
w białej sukni
balansuje między świtem a zmierzchem
królowa dobrych wróżek
królowa dobrych słów

a dookoła pierwszy śnieg

skamieniała kobieta
w mrocznej izbie na piętrze
z jednym martwym oknem
więzionej duszy obiecała
ze wszystkich sił zapomnieć
o rudych czarnych włosach
o rudej czarnej krwi

wieża

Składa się z głosu, nóg i włosów
składa się z czucia, z kociej sierści
składa się z drewna i miłości

Jest, a jednak jej nie ma
żyje, a jednak osobno
kocha, płacze i oddycha

Wszystko zniesie i wszystko przetrzyma
byle ją tulićw ramionach i pieścić
lecz nie wybaczy gdy zwątpisz,
gdy zdradzisz zabije

Jest jak wysmukła wieża z kamienia
nie zajrzysz w jej wysokie okno
nie zniży się i nie pochyli nad tobą
będzie głaskać koty

tytuł:
Kobieta, której nie można pokochać
(sonet odwrócony)

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Krzysztof Pukański i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wieża i zima

  1. Pomysł sonetu odwróconego jest świetny (ostatnio też coś mnie pchnęło, ku eksperymentom z sonetami)
    Jest w tych tekstach pewien apokaliptyczny posmak, katastrofizm delikatny i nie wulgarny – objawiony raczej w formie dziwnych, wręcz onirycznych obrazów – niż jako nagły atak paniki. Podoba mi się ten sposób ujęcia – zachowuje dystans do emocji, opisując je w efekcie jako treści estetyczne. Lubię tego rodzaju poezję. Nie stroniącą od cierpienia, śmierci i samotności – a jednak wciąż zachowującą czar właściwy tej dziedzinie sztuki.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s