Atlas chmur

Ewa Maria Slaska

Ranking

W grudniu 2012 roku „Time” opublikował listę najgorszych filmów roku – film „Atlas chmur” rodzeństwa Wachowskich i Toma Tykwera znalazł się na pierwszym miejscu.

Znalazłam tę informację dopiero dziś, gdy zaczęłam pisać ten tekst. A zaczęłam go pisać, bo już od jakiegoś czasu chciałam tu powiedzieć, że film mi się bardzo podobał, a książka według której został nakręcony – powieść Davida Mitchella – jest świetna. Nie chce mi się dyskutować z twórcami opinii publicznej, nawet jeśli reprezentują „Time’a”. Ich opinia nic mnie nie obchodzi, a zresztą podejrzewam ich o taką samą arogancję, jaka cechuje firmy ratingowe. Zawsze sobie myślę, że nikt z nas ich nie wybiera, nie muszą więc grać w grę pozorów współczesnej polityki, która ukrywa żądzę władzy za iluzjami demokracji. Każdy normalny polityk w świecie zachodnim musi grać w tę grę z wyborcami, tylko firmy ratingowe nic nie muszą. Nie muszą, a rządzą nami korzystając z boskich niemal uprawnień. Finansiści o nieznanej nam twarzy dostali od nas tę władzę, choć nie wiem, jak i kiedy to się zdarzyło. Ale zdarzyło się, na naszych oczach, i nawet słówka nie pisnęliśmy.

A zatem „Atlas chmur” – historia poniekąd właśnie o tym. Nie 1:1, oczywiście że nie, ale jednak o tym właśnie, o upadku świata i o tym, że nawet nie zauważyliśmy, jak to się stało. Przyzwoliliśmy, zawsze przyzwalamy, nawet jak się nam wydaje, że jesteśmy nie wiadomo jak mądrzy. W książce Mitchella koniec świata postępuje nieprzerwanie od XVIII wieku, od momentu, gdy umarł Bóg, a jego miejsce zastąpił ludzki rozum. Bierzemy w tym udział i nic nie widzimy. Po to właśnie potrzebujemy pisarzy, żeby widzieli za nas to, czego sami nie widzimy.

Oto fragment, który zrobił na mnie być może największe wrażenie – przełożyła Justyna Gardzińska:

• Wykład: działania rzeczywistej przeszłości + przeszłości wirtualnej można zilustrować  na przykładzie wybranego wydarzenia znanego zbiorowej historii, takiego jak zatonięcie „Titanica”. Faktyczny przebieg katastrofy, taki, jaki miał miejsce, zaciera się i ginie w niepamięci wraz z wymieraniem naocznych świadków, ginięciem dokumentów + wrak statku rozkłada się w grobie na dnie Atlantyku. Lecz wirtualne zatonięcie „Titanica”, powstałe z odtworzonych wspomnień, dokumentów, pogłosek, fikcji – jednym słowem z wierzeń – staje się coraz bardziej „prawdziwe”. Rzeczywista przeszłość jest krucha i coraz mroczniejsza + coraz trudniejszy staje się do niej dostęp i jej rekonstrukcja: z drugiej strony, przeszłość wirtualna, plastyczna i łatwa w kształtowaniu, coraz bardziej się rozjaśnia + coraz trudniej ją obejść/obnażyć jako fałszerstwo.
• Teraźniejszość zmusza wirtualną przeszłość, żeby działała na jej korzyść, nadawała wiarygodność jej mitologiom + uprawomocniała narzuconą wolę. Władza szuka prawa i sama w sobie stanowi prawo „kształtowania krajobrazu” przeszłości wirtualnej. (Racja jest po stronie tego, kto opłaca historyków).
• Symetria wymaga istnienia również faktycznej oraz wirtualnej przyszłości. Wyobrażamy sobie, jak będzie wyglądał przyszły tydzień, przyszły rok, czy rok 2225 – wyobrażamy sobie wirtualną przyszłość zbudowaną z życzeń, przepowiedni + marzeń na jawie. Ta wirtualna przyszłość może wpływać na rzeczywistą przyszłość, jak w samospełniającej się przepowiedni, lecz przyszłość faktyczna zaćmi naszą przyszłość wirtualną w sposób tak oczywisty, jak jutro przyćmiewa nasze dzisiaj. Podobnie jak Utopia, rzeczywista przyszłość + przyszłość wirtualna istnieją jedynie w mglistej dali, gdzie nikomu na nic się nie przydają.
• Pytanie: Czy istnieje znaczące rozróżnienie między mylącą ułudą dymu, luster + cieni – przeszłością faktyczną – od innej równie mylącej ułudy – faktycznej przyszłości?
•  Model czasu: niekończąca się matrioszka z namalowanymi momentami, każdą laleczkę (teraźniejszość) umieszczoną wewnątrz łańcucha laleczek (wcześniejsze teraźniejszości) nazywam faktyczną przeszłością, ale postrzegamy ją jako przeszłość wirtualną. Laleczka „teraz” w podobny sposób obejmuje łańcuch wszystkich teraźniejszości, które dopiero nastąpią, a które ja nazywam faktyczną przyszłością, lecz postrzegamy je jako przyszłość wirtualną.
• Twierdzenie: Kocham Luisę Rey.

Detonator uruchomiony. C-4 wybucha. Odrzutowiec pochłania kula ognia. Metalowe i plastikowe części, kable obwodów, pasażerowie, ich kości, ubrania, notesy i mózgi – wszystko traci określoność w płomieniach, których temperatura przekracza tysiąc dwieście stopni Celsjusza.

Rzeczy od-stworzone i zmarli istnieją wyłącznie w naszej faktycznej i wirtualnej przeszłości. Teraz obydwie przeszłości zaczynają się rozwidlać.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s