Zima

Dorota Cygan

7.00 – 7.30. Protokół myślowy z drogi do pracy

Jakiż piękny ten puch. Każdy płatek wdzięczy się i tańczy, a wszystkie razem kładą się do stóp, by mogły miękko stąpać, dając poczucie maksymalnego komfortu. Birkenstock by tego lepiej nie wymyślił. A ta biel dookoła, sakralna cisza i odświętność! Ależ to potrafi ukoić. Gdyby tak sobie  w domu powiesić  jakiś medytacyjny obraz w tym stylu, prawie całkiem biały, z kilkoma punktami nieśmiałej czerni i błękitu…

Bialy-kwadrat-1918_MOMA
Kazimierz Malewicz, Białe na białym, 1918, MOMA

No, nie od razu Caspar David Friedrich, można i skromniej, może by się coś kupiło, jak to zlecenie wypali, taki stonowany krajobraz w bieli, to jednak uspokaja, jak się robi tyle rzeczy i ma trochę spraw na głowie, zresztą coś trzeba robić dla wsparcia artystów, tak może bez przesady, niekoniecznie w randze Tarasewicza, ale w miarę możliwości, no i naprzeciw łóżka fajnie wygląda, takie śnieżne światy na białej ścianie, ciekawe, czy Malewicza zainspirował taki piękny śnieg, no bo jakoś na ten biały kwadrat wpadł.

tarasewicz-bruzdy
Leon Tarasewicz, Bruzdy 1985 http://galeria-arsenal.pl/wystawy/leon-tarasewicz-malarstwo.html

Ech, fajnie jest, przepiękne widoki, a nogi same niosą, ten chłód nawet daje niezłego kopa, aż się człowiek spręża na myśl o dzisiejszej to do list. Jak się potem tak wejdzie z zimnego w ciepłe, to się robota sama usuwa, energia człowieka rozpiera, właściwie to można by przygotować parę seminariów na zapas – na te leniwe i banalne tygodnie potem. Ależ wszystko ostro widać! Powietrze przejrzyste, że hej, może nawet wyjdzie słońce. A  na razie i bez tego puch się mieni tak srebrzyście, aż się człowiekowi zdaje, że chodzi po skarbach, ech,  chce się żyć.

ruiny_Eldena_1808_spalone_1931

Caspar David Friedrich, Mnich na śniegu (Ruiny klasztoru Eldena zimą) 1808; wystawiony w Szklanym Pałacu w Dreźnie, który spłonął w roku 1931 (obraz też).

xxx

Noo, teraz nawet trochę mocno zawiewa, trzeba się pochylić, hehe, nietzscheański heroizm w śniegu i pod wiatr, oto człowiek. Z tego heroizmu piszący trzy listy motywacyjne w weekend (np. najbliższy). To  w sumie nawet dobrze robi tak się rozpisać. Nooo, ale teraz to już nieźle zawiało, uff, trzeba było jednak wziąć czapkę, ależ te palce zgrabiałe, nawet kaptura nie przytrzymają…, ale nie marudźmy – trzymać to się trzeba struktur i obowiązków, nerwy trzymać na wodzy, od malkontentów trzymać się z daleka,  żebraków na dystans, rodzinę w garści, a z ludźmi wpływowymi trzymać sztamę. Tak trzymać i już. O, a tu co? Chyba wybiło wodę, zmarzlina podtopiona, poślizgać się można, bęc , no, to akurat nie był popisowy lot, płasko i blisko ziemi, łokieć boli, w zasadzie ktoś powinien odpowiadać za ten wyciek i masy śniegu, teraz to już nikt nie pracuje na serio. A ten gość, hola, jedzie, jakby oczu nie miał, prawie po chodniku, hej, patrz jak jedziesz, bryzgasz na boki, tak, tak, sam się postukaj w czoło, nie, mój drogi, do chodzenia po chodniku nie trzeba prawa jazdy, to się zdziwisz, jak cię zgłoszę na policję, po numerze rejestracyjnym cię znajdą, będziesz się tłumaczył za nieumyślne stwarzanie zagrożenia, tylko się tak dalej stawiaj, to zobaczysz. Ależ sypie, własnych nóg nie widać, a co dopiero rowerzystów, co za brak wyobraźni, czysta brawura, zaraz się wyłożycie mądrale jedne, cała ta wasza ekologiczna  wyższość moralna, z dzieckiem na siodełku, jeszcze chwila a będziesz leżał, ignorancie. Bęc, no właśnie, jeden nieostrożny krok i ból w kostce, proszę bardzo, sekunda nieuwagi, a łokieć też jakoś nie przestaje, rwie coraz bardziej. Że też żaden autobus tu nie jeździ, to jakaś paranoja, miasto wzięła w jasyr jedynie słuszna sekta ekologów a normalni ludzie… no cóż, ale trzeba się jakoś dowlec na miejsce, może się stawy powoli rozgrzeją, będzie ok. Ale to pisanie aplikacji to bez sensu, pracy nie ma i nie będzie, chyba że przy produkcji studiów wykonalności dla ścieżek rowerowych i wiatraków. I reklam tychże – także. A co będzie? Zima będzie. Jedna się skończy i nazajutrz zacznie druga. Będzie jeden kolor i już. Praktycznie. Najwyżej różne warianty brudnej bieli lub czystej szarości, jak kto woli. Mniej dylematów dla malarzy kolorystów. Czarno to widzę? Tak się wam zdaje, bo siedzicie przy komputerach, przebrzydli kreatywni. To ja wam coś powiem. Tak po prawdzie, to te płaty śniegu wyglądały na chodniku, jakby nad Oldenburgiem przeleciało sto tysięcy gołębi i wszystkie miały rozstrój żołądka, tyle wam powiem. A cała reszta zachwytu nad tym puchem to nic innego jak zakłamane  fantazje niespełnionych literatów upojonych faktem, że mogą posiedzieć w domu, gdy inni pracują. Oto cała filozofia drobnomieszczańskich estetycznych uniesień, ich podszewka i głębia. A malarze też nie lepsi. Tyle wam powiem. Bęc.

(Protokół sporządzono maszynowo lewa ręką. Ważny bez podpisu)

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dorota Cygan i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Zima

  1. ewamaria2013 pisze:

    Było tak:
    O świcie ja czyli EMS wstawiłam link do tego wpisu na facebooka.
    Pojawiło się kilka lajków – tekst polubili Leszek Krutulski, Julita Bielak i Maciej Cisło.
    Julita dopisała w komentarzach: „I równie nietzscheańskie – zmęczenie, może i wędrówką w śniegu, najkrótszą drogą do równości i braterstwa. Poczułam więź z Protokołem.”
    Ja zapytałam przeto: „Julitko, czy mogę przenieść Twój komentarz z FB pod wpis? Bo Autorka czyli Dorota na Facebooka nigdy nie zagląda, a na pewno się ucieszy…”
    Julita zaś odpowiedziała: „Ewo Mario, oczywiście, dziękuję.
    Brnęłam razem z Panią Dorotą przez zaśnieżone ulice. Natomiast tekst przemierzałam tanecznym krokiem, świetnie napisany.”
    A ja się zgadzam z przedmówczynią.

    • Julita pisze:

      „Są jeszcze brzegi, na których nie byłam
      są jeszcze śniegi, których nie wyśniłam”
      /…/
      Fragment tekstu Agnieszki Osieckiej, muzyka – Krzysztof Komeda.
      Wędrówka wymazuje pytania.

  2. bursztyn pisze:

    O jakże fajnie napisane spostrzeżenia i od razu poznaję człowieka jego osobowość i charakter. Jak to można opisać drogę do pracy czy gdzieś tam i iść ze swoim przemyśleniami a [potem je opisać.Gratuluję i pisać pisać
    Bursztyn

  3. Julita pisze:

    Wróciłam do tekstu, chodził dziś za mną. Ponad puch lżejsza się stałam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s