Praca kobiet

Ewa Maria Slaska

Praca kobiet

Różne myśli chodzą różnymi drogami i spotykają się w nieoczekiwanych miejscach, na przykład na skrzyżowaniu czerwonej sukienki i wpisu o Międzynarodowym Dniu Prostytucji, jaki na 2 czerwca przygotował nasz autor, Zbyszek Milewicz. Sukienka się podarła, ale bardzo ją lubię, trzeba ją więc zaszyć, a może nawet odnieść do krawcowej.

olwen-huftonPrzypomina mi się lektura wspaniałej książki pani Olwen Hufton o kobietach od renesansu po koniec wieku XVIII.
O tym jak pracowały, z czego żyły. Była tam oczywiście mowa o prostytucji, ale była też piękna historia o ubraniach. Bo to kobiety, korzystając przez kilkaset lat z tych samych starych sukien, tunik, prześcieradeł i płaszczy, cerując, nicując, zszywając, dopasowując, łatając i przerabiając, ubierały całą Europę. Sięgam  po gazetę, którą jeszcze raz chcę przejrzeć przy porannej kawie, zanim ją na dobre wyrzucę – to „Polityka” z 8 maja – a tam informacja Piotra Sarzyńskiego o wystawie grafik zatytułowanej „Praca kobiety nigdy się nie kończy” w Międzynarodowym Centrum Kultury w Krakowie. Można ją jeszcze obejrzeć prawie przez całe wakacje – do 11 sierpnia.

baner2Tytuł wystawy – czytamy na stronie MCK – nawiązuje do angielskiego przysłowia, rozpowszechnionego zwłaszcza w Ameryce: „a woman’s work is never done”. Tematem jest praca – zawodowa, ale też czynności domowe i zajęcia kobiet,  potraktowane realistycznie lub metaforycznie, a ujrzane oczami dawnych i obecnych mistrzów – Dürera, Rembrandta, Rubensa, Hogartha. Ekspozycja prezentuje liczne prace twórców szkoły włoskiej, francuskiej i niderlandzkiej oraz stosunkowo rzadkie prace kobiet rytowniczek. Jednym słowem to, co znaleziono w Gabinecie Rycin Biblioteki Naukowej PAU i PAN w Krakowie, uzupełnione o zbiory sztuki współczesnej. Dunikowski, Szapocznikow, Kozyra. Nazwiska dla każdego pokolenia odbiorców.

kobieta-rubens-czy nie rubensWystawę przygotowały nader uczone kuratorki. Było ich siedem. Czy dlatego starannie podzieliły 126 grafik mistrzów na siedem grup? „Matka”, „Towarzyszka i sługa”, „Przedmiot”, „Muza”, „Wojowniczka”, „Wzór dobry, wzór zły” oraz „Szafarka dobra i zła”.  Siedem to liczba symboliczna. Tyle było planet w starożytności. Tyle dni w tygodniu, ustalonym obrotem Księżyca. Siedem cudów, siedem grzechów, siedem cnót. Siedem kuratorek. Patrzę na stworzoną przez nie listę i myślę, że pełniłam już w życiu wszystkie te role. I kilka innych. Córka. Kochanka. Żona. Artystka. Samotna wilczyca. Babcia. Wnuczka. Synowa. Urzędniczka. Feministka. Menedżerka. Kucharka. Kelnerka. Nawet szyłam już w życiu coś, co dało się nosić. Haftowałam, robiłam na drutach, sadziłam pietruszkę, pielęgnowałam chorych, karmiłam spragnionych, pocieszałam bogatych… To wszystko jest pracą.

Na tych siedmiu zdjęciach jestem ja. Ja i moje funkcje. Matka, a pod spodem – córka matki. Obok – córka ojca. Samotna kobieta na cmentarzu. Modelka. Pielgrzymka w dniu ukończenia pielgrzymki w Santiago de Compostela. Babcia.

ewa7razy

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s