Poezja – Poetry – Poesie / Tuwim

2013 to rok Tuwima. Niezależnie od tego, czy Sejm tak chciał (a w końcu jednak chciał), albo czy Młodzieszy Wrzehpolskiej się to podoba czy nie (się nie podoba).  Poeta urodził się w roku 1894, zmarł w 1953. Ale jest inny powód, dla którego obchodzimy rok tuwimowski. Przed stu laty – 6 stycznia 2013 roku – Kurier Warszawski opublikował wiersz Prośba. Autor miał wtedy 18 lat i była to jego pierwsza publikacja. Wiersz, który dziś publikuję – Berlin 1913 – powstał dopiero kilkanaście lat później, ale chyba jasne jest, dlaczego z całego bogactwa wierszy Tuwima wybrałam właśnie ten.

Julian Tuwim, Berlin 1913, śpiewa Leszek Długosz, muzyka Leszek Długosz albo Zygmunt Konieczny, źródła plączą się w zeznaniach.

O, smętne, śnieżne, nevermore!
Dni utracone, ukochane!
Widzę cię znów w Cafe du Nord
W mroźny, mglisty poranek.

Strach, słodki strach od stóp do głów,
Dygot błękitnych, czułych nerwów,
I sen był znów, i list był znów:
Mgła legendarnych perfum.

Lecz nie ma mnie i nie ma mnie,
I nigdy w życiu mnie nie będzie.
Zostanę w liście, zostanę w śnie,
W tkliwej, śnieżnej legendzie.

Nic o tym nie wiesz. Czekasz, drżąc.
Dzień sennie sypie się i szepce.
Ach, serce moje i młodość mą
W srebrnej nosisz torebce.

Wczoraj? A co to było? Tak:
Carmen, kareta, wino, walce…
Mignęło w oczach. Nie – to ptak,
Wyszyty na woalce.

Pusto i ciepło w tym Cafe.
Zima się w oknie szronem perli.
Nie przyjdę. Idź. Nie spotkasz mnie.
… Wielki, Wielki jest Berlin.

Wiersz powstał w roku 1926. Podobno poeta nie znał Berlina, ani w roku 1913 ani 1926. Podobno było to miasto symbol wolności twórczej i mit pięknej epoki.

Oh klägliches verschneites nevermore!
Verlorene geliebte Tage!
Ich seh´dich erneut im Café du Nord
An einem frostigen Morgen im Nebel.

Angst, süßer Angst, vom Scheitel bis zur Sohle.
Ein Zittern der blauen, empfindsamen Nerven.
Und der Traum war wieder da, und der Brief war wieder da:
Der Nebel der legänderem Pärfume.

Doch ich bin nicht da und bin nicht da,
und nie im Leben werde ich da sein.
Ich bleibe im Brief, ich bleibe im Traum,
in der zärtlichen, verschneiten Legende.

Nichts weißt du darüber. Du wartest zitternd.
Der Tag plätschert schlaftrunken dahin und flüstert.
Ach, mein Herz und meine Jugend
trägst du in einer silbernen Handtasche.

Gestern? Und was war das? Ja:
Carmen, Kutsche, Wein, Walzer…
Es blinkte in den Augen. Nein – es war ein Vogel,
Gestickt an einem Hutschleier.

Leer und warm ist´s in diesem Café.
Der Winter perlt am Fenster mit Rauhreif.
Ich komme nicht. Du triffst mich nicht.
… Groß, groß ist Berlin.

Übersetzt RL Andreas, wobei RL „Reiseleiter” bedeutet. Er ist nämlich einer.

Oh, dismal, snowy nevermore!
Days lost and adored!
I see you again in the Café du Nord
On a frosty, foggy morn.

Fear, sweet fear from head to toe,
The quiver of blue and tender nerves,
A dream came so, and a letter came so:
Fog of legendary perfumes.

Though I am not and I am not,
And I will never be.
In a letter caught; in a dream, caught
In a gentle, snowy mythology.

You know not of this. Only wait, trembling.
As the day sleepily spills and whispers.
Oh, this heart of mine, this youth,
You carry with you in your silver purse.

Yesterday? But what was that?
Carmen, coaches, wine, and waltzes…
Flash before my eyes. No – a bird,
Sewn onto the veil around your hat.

It’s empty and warm in this Café.
Winter frosts the glass like skin,
I won’t come. You won’t see me. Go away.
…Great, great is the city of Berlin.

Translation Pacze Moj

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska, Redakcja i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na „Poezja – Poetry – Poesie / Tuwim

  1. Ewa Sonnenberżanka pisze:

    Jednym z najbardziej popieranych faworytów komunistycznej władzy był znany poeta żydowskiego pochodzenia z grupy Skamandrytów Julian Tuwim. Jeszcze podczas wojennego pobytu na Zachodzie dawał on dowody skrajnej prosowieckości. Jan Lechoń tłumaczył swoje zerwanie z Tuwimem w maju 1942 r. jego „ślepą miłością do bolszewizmu”. Po powrocie do kraju Tuwim należał do twórców szczególnie mocno zaprzyjaźnionych z komunistyczną elitą władzy i był odpowiednio forowany (za proreżimowe zaangażowanie obdarowano go m.in. willą w Aninie). Na zamówienie władz wypisywał serwilistyczne wiersze w stylu „Do narodu radzieckiego”, wysławiającego „wiecznie żywego herosa Stalina”. W paszkwilanckim wierszu „We mgle” Tuwim kreślił potwornie czarny obraz „zdegenerowanych” polskich emigrantów, snujących pijackie mrzonki o wojennej pożodze atomowej. Zgodnie z ówczesną ideologią hasłem „Kto nie jest z nami, przeciw nam” Tuwim piętnował apolityczność jako dowód ukrytej wrogiej niechęci do systemu. W wierszu „Archanioł” atakował „starą świnię reakcyjną, absolutnie apolityczną i zupełnie bezpartyjną”.
    Jakże wielu z tych „antynacjonalistycznych” twórców lgnęło do reżimu bez najmniejszych nawet ociągań, ba, bez poczucia śmieszności pewnych gestów. By przypomnieć choćby opisane przez Irenę Krzywicką zdarzenie na „fajfiku” u Tuwima. W pewnym momencie Tuwim zerwał się i głosem pełnym emocji wzniósł toast „za zdrowie naszego ukochanego, jedynego, niezastąpionego prezydenta Bieruta”. Wszyscy wstali i z pełną powagą zaczęli trącać się kieliszkami. Irena Krzywicka opisała też inną scenę na „fajfiku” u Tuwima. Poeta zaprosił w gościnę samego Bermana i odnosił się do niego z ogromną służalczością. Przypomnijmy, że Miłosz wyszydzał kiedyś Tuwima właśnie za jego obecność „na balu w UB”.
    Naucz się w końcu pisać POprawnie PO POlskiemu! Sierpem i mołotowem w czerwoną hołotę!

  2. ewamaria2013 pisze:

    Łatwo być mądrym, szlachetnym i moralnym po latach. Gratuluję osobie, która ukrywa się pod pseudonimem, żeby bezkarnie atakować zza węgła, już nawet nie wiem, mnie jako administratorkę czy Tuwima, a ja powiem, że w czasach, gdy czytałam ten wiersz, i inne wiersze Tuwima, tego wszystkiego nie wiedziałam… I nie zamierzam z pozycji osoby po latach wiedzącej wyszydzać samej siebie nie wiedzącej, a przy tym myślę, że kimkolwiek nie byli, on i jego koledzy, to ukształtowali wrażliwość poetycką całych pokoleń. I nie zamierzam się tego wypierać. Ani pod pseudonimem ani z odkrytą przyłbicą.

    • abc pisze:

      „I nie zamierzam się tego wypierać. Ani pod pseudonimem ani z odkrytą przyłbicą.”
      To cenię najbardziej! Odwaga mówienia o swoich przekonaniach i uczuciach, to mówi o człowieku, przez duże „C” niezależnie od opcji! Cenię ludzi mówiących szczerze, nawet wtedy gdy błądzą, nie wiedzą, wiem, że są dobrzy.
      Serdecznie pozdrawiam.
      Odpowiedz

    • pogarda! pisze:

      Brawo!!!
      Co dalej? Pogarda!!!

  3. ewamaria2013 pisze:

    Ach, no i oczywiście Miłosz, użyty tu jako koktajl Mołotowa przeciw Tuwimowi, w końcu sam… nieprawdaż – najpierw się wysługiwał, a potem gdy dzięki temu uciekł i tak dalej ABCD

    • abc pisze:

      Człowiek nie jest Bogiem, żaden z nas, nawet Miłosz, więc nie osądzajmy pochopnie!
      A może Bogu się własnie podoba, że Miłosz transformował, to nie jest proste! Może Miłosz Bogu bardziej miły niż…? Sam se dopowiedz!

      • ewamaria2013 pisze:

        Do abc… Oczywiście. Masz rację. Wszyscy się zmieniają. Miłosz też ma prawo. Tylko myślę, że nie trzeba go używać jako maczugi. W ogóle może byśmy mogli się tu porozumiewać bez maczug?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s