Algorytm porządku

Dorota Cygan

dawno tu niewidziana, dostaje więc – za jednym zamachem! – trzy dni czyli dziś, jutro, pojutrze. Tego jeszcze nie było. Cygański festiwal! Lalki wracają od przyszłego wtorku.

 ALGORYTM  PORZĄDKU

Szosa krajowa E (ileś), dwupasmowa, dwa wolne (!) pasma prosto na wakacje, łagodna wstęga raz pośród pól, raz bliżej lasu, byle dalej od tego, co uwiera na co dzień, czerń asfaltu pocięta białymi paskami, odmierzającymi regularne odcinki – coraz dalej od obowiązków, coraz bliżej niemyślenia. Niemyślenie – stan szczęśliwości dany na stałe niewielu szczęśliwcom. Tylko jak go osiągnąć? Może bezrefleksyjnie wyrzucając przez okno samochodu myśl po myśli, a najlepiej parami, żeby było szybciej. Uśmiercone myśli ulatujące przez okno ku niebu parami – czyż nie ładny to obrazek?

Radio nadaje pośród sieczki popowej raz po raz tekst mówiony, który wprawne ucho konsumenta rozrywki kasuje, zanim zdąży on dotrzeć do świadomości, redukcja podprogowa (ciekawe, czy istnieje taki termin) w służbie higieny psychicznej, mądry mechanizm, co komu po radiowych tekstach paplanych? Zaraz, co oni mówią? Że gminy nie radzą sobie z ustawowo nakazanym sortowaniem śmieci? A co w tym dziwnego? Człowiek nie radzi sobie nawet z sortowaniem własnych myśli, mimo że jednak własne, a co dopiero radzić sobie z produktami obcego pochodzenia, obcego marketingu i obcej myśli technicznej? Kto by to ogarnął? Wystarczy się rozejrzeć na lewo i prawo: tu niebieski worek w lesie, tam lodówka. Sama pamiętam, jak rok temu na tym zakręcie zostawiłam myśl ważną i istotną dla przyszłości, od tej pory jestem ‘nadal na zakręcie’. Albo parę kilometrów dalej, tam gdzie ślady po pikniku, wyrzuciłam ostatecznie myśl o jednej niepotrzebnej, niemądrej i właściwie nieistniejącej miłości. Ech, cała ta droga E (ileś) usłana jest śmieciami własnej pamięci, ofiarami nieprzemyślanej czystki. Ile zgubiłam ‘z własnej woli, ile przeciw sobie’, nie warto już dociekać. No właśnie, gminy sobie nie radzą, więc co dopiero ja.

Ileż by było pożytku, gdyby się dało w drodze posortować, poukładać, nadać sens i kierunek myślom! A może bym tak dała zaprzyjaźnionemu inżynierowi za zadanie wymyślić jakiś mały, poręczny algorytm do porządkowania myśli? Za coś takiego to Nobel od razu. Powiedział kiedyś, że jak zarobi pierwszy milion, to się ze mną podzieli. Nie mówiłam mu oczywiście, że od razy podzielę się dalej z jakimiś kreatywnymi niezarabiającymi, bo może inżynier niekoniecznie rozumie takie rzeczy, zresztą nieważne, on rozumie algorytmy a ja księgowość kreatywną, czyli działania wyłącznie na liczbach ujemnych, i to wystarczy. Umowa od tej pory między nami stoi, gdyby tak został autorem algorytmu porządku, to byłoby więcej niż kamień filozoficzny. Ach, bo się rozmarzę: A gdybyż tak faktycznie udało się wszelkie nieszlachetne myśli przemienić w szlachetne? No, tego to nawet spowiedź nie potrafi. A ileż materiału do rozważań naukowych! Wystarczy zajrzeć do niemieckiego Słownika pojęć filozoficznych otwierając na haśle ORDNUNG, żeby zrozumieć jaka to szansa na zaistnienie w nauce humanistycznej, dzięki podrzuceniu do rozbudowanego hasła ‘Ordnung’ jednej skromnej linijki z algorytmem porządku myśli. I to jako inżynier! (po niemiecku z dużej litery!) Ech, inżynierię gospodarczą potrzebną do rozparcelowania tego miliona jakoś by się opanowało – i to bez kursów wieczorowych może. A i niejedną rozprawkę filologiczną na temat by się może napisało. O właśnie, może to nie jest głupia myśl: najpierw trzeba tworzyć pojęcia i inne byty, żeby potem móc o nich pisać. Proste.

Tymczasem jest lekko z górki, co zakręt to jedna myśl mniej, a co parking, to o cały pakiet lżej. Ale koniecznie trzeba by utylizować te myśli ‘na sicher’, jak mawiała babcia. Żeby mi się żadna nie odnowiła nie chciana! Potrzebne jest rozwiązanie systemowe i trwałe, takie są wymogi unijne. Nie jak teraz, proszę: tu, na tym zwężeniu jezdni pięć lat temu zarzuciłam myśl o karierze tłumacza, tu przy przejeździe obok tych wywróconych kubłów – myśl o odchudzaniu, tam za mostem całkiem niedawno przebłysk o kupieniu strychu za niewielkie pieniądze – i proszę, każda z tych myśli wraca nieproszona, choćby ją ileś razy zasypał śnieg, poturbował grad, podmoczył deszcz lub wytrawiło słońce, jakieś niezniszczalne te zmory, nic tylko je kołkiem osinowym… A jedna to już nawet wiem, czemu się tak nie może odczepić, przykleiła się do opony z tyłu i udaje, że jej nie ma, raz po raz mi mignie w lusterku wstecznym i znów znika, wiem, co chce osiągnąć, narzuca się z tym swoim „pisz, pisz wreszcie, nie ociągaj się, nie będziesz żyć stu lat, napisz coś w końcu, nie wykręcaj się”. Ani myjnia nie pomogła, ani ostra jazda po żwirowisku, mówię Wam, przykleiła się ‘na fest’(znowu – jak mawiała babcia), pomoże tylko radykalna utylizacja w nowoczesnej technologii. Niech by te gminy sobie wreszcie poradziły ze śmietniskiem, bardzo tego sobie życzę. To może być prawdziwy skok jakościowy w moim życiu.

To próbujmy tymczasem zrobić sortowanie przedwstępne, będzie taniej i bardziej eko. Dzielimy myśli na: 1. Te najprzydatniejsze (dotyczące strategii ataku i obrony), 2. Najtrwalsze (troska o własne geny), 3. Najbardziej trujące (zawierające spory komponent religijno-patriotyczny), 4. Najdłużej się rozkładające (to te o miłości), 5. Te najnaiwniejsze (że jeszcze kiedyś wrócę na Ziemię w przyszłym życiu), 6. Te najpiękniejsze (że ludzie są fajni, jacy są), 7. Te najbardziej toksyczne (że im jeszcze kiedyś pokażę, jeszcze mnie docenią) plus 8. Jedna myśl całkowicie eko-kompostowa (że dam się skremować, gdy przyjdzie czas) tudzież 9. Jedna myśl szklana (by jednak nie tłuc porcelany po szczerej wymianie zdań) oraz 10. Jedna generalna myśl plastikowa (że ważna jest nienaganna cera, depilacja i wyjazd do ciepłych krajów według najnowszego katalogu). To katalog otwarty, zaznaczam, nie mam nic przeciwko, gdyby szanowni Czytelnicy katalog rozszerzyli.

Ideałem byłaby ekokonwersja zupełna, niepozostawienie niczego, żadnej myśli, siedzenie i trwanie. Gapienie się w morze, nieskażone jedną nawet przypadkową myślą. Plaża musi pozostać czysta. Polecam radykalne zakopywanie każdej przypadkowej myśli w głębokim piachu. I proszę uważać, żeby nie zabrać żadnej myśli z plaży do domu, należy dokładnie wysypać wszystko z butów, pięty opłukać pod prysznicem i niepostrzeżenie wymknąć się do pensjonatu, gdzie przed telewizorem nie grozi nam żadne niebezpieczeństwo, że powstanie jakaś myśl własna lub że spotkamy się z jakąkolwiek myślą cudzą. Jedno jest wszakże bardzo ważne: Nie wyzbywajmy się opakowań po myślach – to one bowiem stanowią o naszym działaniu na ludzi, czyli w efekcie i o sukcesie. Liczy się Forma, proszę Państwa. Gombrowiczowi śmiech by przeszedł, gdyby widział to zupełne i niepodzielne zwycięstwo Formy. Przeszłyby go ciarki nawet w pełnym słońcu nad morzem.

Wasza Mobilna Wakacyjna Sortownia Myśli

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Dorota Cygan i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Algorytm porządku

  1. Anonim pisze:

    Proszę darować mi pełen nerwowej niepewności charakter pisma, ale trudno zdobyć się na opanowanie. Wraz z myślą przyklejoną do opony namawiam, by nie bacząc na potrzebę tworzenia pojęć i innych bytów – pisać. Tak, pisać.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s