Reblog: Ciasteczka św. Jadwigi

257px-Hedwig_von_andechsWczoraj miała imieniny, ale dziś też. Kościół obchodzi jej święto przez dwa dni.  Jadwiga! Pisałam o niej dokładnie rok temu na blogu QRA czyli Nowa Kura, kuchnia i kultura. W zarozumiałości swej uważam po roku, że wpis był ciekawy, a ponieważ mam nowych czytelników pozwalam go sobie tutaj zreblogować, a też i uzupełnić.

Jadwiga czyli Hedwig jest patronką Berlina. Dlatego też patronuje największej świątyni katolickiej w tym mieście. Sankt Hedwig Kathedrale – katedra św. Jadwigi w Berlinie leży w samym centrum miasta, na Bebelplatz (tu palono książki w 1933 roku, pamiętacie?), na przeciwko Uniwersytetu przy ulicy Unter den Linden. Główny kościół katolicki Berlina, od roku 1927 biskupstwo, od roku 1972 – siedziba arcybiskupa, a przy tym świątynia, która wielorako wiąże się z Polską.

Patronką katedry jest Jadwiga Śląska (1174 – 1243), księżniczka niemiecka z Andechs, żona Henryka Brodatego i matka Henryka Pobożnego. Była, jak wiele średniowiecznych księżniczek, prawdziwą Chrześcijanką. Ufundowała liczne kościoły i klasztory, w tym pierwszy polski klasztor kobiecy w Trzebnicy, ale przede wszystkim słynna była z umartwień i pomocy, jaką niosła chorym i biednym. Zmarła w roku 1243, w roku 1267 została kanonizowana. Czczona jako patronka Polski i Śląska.

Nota bene „nasza” święta Jadwiga czyli Królowa, żona Władysława Jagiełły, otrzymała imię po księżniczce z Andechs.

800px-Sankt_Hedwigskathedrale_Bebelplatz_2Król Prus Fryderyk II Wielki ufundował katedrę berlińską pod jej wezwaniem, co nie było działaniem ot takim sobie. Fryderyk przeprowadził w ciągu swego panowania trzy wojny śląskie, które doprowadziły do przyłączenia Śląska do Prus. Jednakże oderwany od Królestwa Czeskiego czyli Austrii Śląsk nie był zachwycony nową przynależnością państwową. Zgoda na budowę kościoła katolickiego w protestanckim mieście i lokalna śląska patronka miały pozytywnie nastroić niechętnych śląskich katolików do protestanckiej władzy. W latach 1747 – 1773 zbudowano wielki kościół, a Jadwigę ogłoszono patronką całego miasta. Budowa trwała długo, bo prawie trzydzieści lat, a to dlatego, że wciąż brakowało pieniędzy. W całych Niemczech zbierano datki, miała się też odbyć loteria fantowa w celu pozyskania funduszy. W pewnym momencie berlińscy Żydzi zaproponowali nawet królowi, że odkupią budowlę i zamienią ją w synagogę.

Świątynia została wzniesiona na wzór rzymskiego Panteonu czyli w stylu klasycystycznym, a konsekrował ją 1 listopada 1773 roku zaprzyjaźniony z królem Fryderykiem arcybiskup gnieźnieński, Ignacy Krasicki. Tak, ten sam, nasz wielki książę poetów… Nie obyło się zresztą bez głosów krytyki, że co Polakowi do katedry w Berlinie… Gdy umarł, został tu pochowany, a ciało jego przeniesiono do Gniezna dopiero w roku 1829.

Zgodnie z informacjami portalu Kocham historię w katedrze odbyła się msza żałobna z okazji śmierci Piłsudskiego. Marszałek zmarł 12 maja 1935 roku. W kilka dni później człowieka, którego widać na zdjęciu (mam wrażenie, że każdy z nas bez trudu rozpoznaje tego człowieka), zażyczył sobie, żeby i w Berlinie zorganizować mszę żałobną. Trumna na zdjęciu ma charakter symboliczny.

Ciekawe, że mszę zorganizowano w kościele katolickim, mimo iż Piłsudski, urodzony w rodzinie katolickiej, był formalnie ewangelikiem. Na stronie Apostazja.info czytamy: Piłsudski przeszedł z religii katolickiej na luteranizm 24 maja 1899 roku w parafii w Łomży, a powodem były plany matrymonialne. Marszałek mógł się dzięki temu ożenić z Marią Juszkiewiczową – rozwódką wyznania ewangelicko-augsburgskiego. Inne fakty z późniejszego życia marszałka mogą (ale nie muszą, gdyż nie jest znany żaden ważny kanonicznie akt rekonwersji) świadczyć o tym, że marszałek wrócił na łono Kościoła rzymskokatolickiego (ślub z drugą żoną w 1921 roku odbył się w rycie katolickim, Piłsudski otrzymał też katolickie ostatnie namaszczenie).

Podczas wojny katedra została zniszczona, po wojnie odbudowana. W krypcie znajduje się grób bł. Bernharda Lichtenberga, tutejszego proboszcza w latach 1938-1941 – obrońcy Żydów. Lichtenberg został aresztowany w październiku 1941 roku, w maju 1942 roku skazano go na dwa lata więzienia. Zmarł w drodze do obozu w Dachau, 5 listopada 1943. W dniu 23 czerwca 1996 roku na stadionie olimpijskim w Berlinie papież Jan Paweł II dokonał jego beatyfikacji.

Niestety kościół św. Jadwigi ma, jak każda instytucja, również niechlubne karty na swym koncie, które, jak dotąd, skrzętnie przemilcza. Gdy w roku 1941 parafie berlińskie postanowiły, nie przymuszane przez nikogo, wspólnie zorganizować obóz pracy dla robotników przymusowych z Rosji i Ukrainy, w inicjatywę zaangażowało się 39 parafii ewangelickich i trzy katolickie, w tym również parafia katedry św. Jadwigi. W kościelnym obozie pracy przetrzymywano 100 robotników, wykorzystywanych do wykonywania ciężkich prac na cmentarzach, w tym przeprowadzania szybkich pochówków ofiar bombardowań. Jeżeli gdzieś na berlińskich cmentarzach zobaczymy takie szeregi grobów, to mogło się zdarzyć, że wykopali je niewolnicy pracujący dla kościoła chrześcijańskiego.

kriegsgraeberWięcej na temat kościelnego obozu pracy TU.
Kościół św. Jadwigi to jedno z niewielu miejsc w Berlinie, gdzie katolik może wziąć udział w typowych obrzędach, nieznanych ewangelikom. Organizuje się tu na przykład procesje z okazji Bożego Ciała. Na zdjęciu taka procesja w roku 1929.

procesja
148938-bigfix-omas-hedwigs-hefekekseA tu już wreszcie tytułowe ciasteczka świętej Jadwigi, jeden z wypieków, jakich ongiś wiele było w kościołach – nazywały się rogale świętego Marcina, ciastka migdałowe świętego Jana, herbatniki Mikołaja, ciastka świętej Łucji lub chleb świętej Agaty. Pieczono je w klasztorach i w dzień wspominania świętego patrona rozdawano biednym.

Ciastka Jadwigi w dniu 15 i 16 października.

319px-Hedwig_Cella_Bad_Zell_ATCiasteczka te noszą też nazwę Hedwigssohlen czyli… podeszwy Jadwigi i taki też powinny mieć kształt – kształt stópek. Owe bose stopy świętej Jadwigi – to część jej legendy. Księżna umartwiała się i nie nosiła butów nawet w najgorsze mrozy. Książę małżonek miał być ponoć niezadowolony z tego, że jego żona chodzi boso i wymógł na niej obietnicę, że będzie nosiła buty. Jadwiga przyrzekła i odtąd zawsze nosiła buty w ręku lub przewieszone na sznurku przez ramię. Na wizerunkach przedstawia się ją boso, często z butem w ręku.

ciasto
125 ml letniego mleka
4 łyżki cukru
1 łyżeczka drożdży suszonych
1 cytryna
250 g mąki
4 łyżki masła
1/2 łyżeczki soli
1 jajko

polewa
2 łyżki śmietany
1 żółtko
cukier kryształ

Wymieszać mleko z łyżką cukru i drożdżami, odstawić na około pół godziny. Mieszanina powinna tworzyć bąble.

Otrzeć skórkę z połowy cytryny. Dodać wszystkie składniki ciasta do masy drożdżowej i zagnieść lekkie ciasto. W razie potrzeby dodać trochę letniej wody, jeśli ciasto jest za gęste lub trochę mąki, jeśli wydaje się nam zbyt płynne.

Ciasto odstawić do wyrośnięcia na 45 minut w ciepłym miejscu. Podzielić ciasto na 16 kawałków, rozwałkować na grubość pół centymetra, uformować w kształt stopy.

Stópki ułożyć na blasze i pozwolić im odpocząć przez 20 minut. Piec w nagrzanym piekarniku w temperaturze 200° C przez 15 minut. W tym momencie stópki powinny już być pięknie złociste. Posmarować ciastka śmietaną wymieszaną z żółtkiem, posypać cukrem i piec jeszcze przez 5 minut.

Smacznego.

Uwaga – dla Niemców dzisiejszy dzień wiąże się z Bitwą Narodów czyli zwycięstwem nad Napoleonem. W tym roku jest to 200 rocznica i hucznie się ją obchodzi. Bitwa trwała kilka dni, zaczęła się 16 października i zakończyła 19, przy czym miało wtedy też miejsce zdarzenie ważne – co najmniej symbolicznie – dla historii Polski i polskiej mitologii.  Zajmiemy się tym tematem w stosownym czasie, czyli 19 października. A na razie ci co mają ochotę, mogą odpowiedzieć, o jakim zdarzeniu tu myślę – na pytanie odpowiedziała Julita: chodzi o śmierć księcia Józefa Poniatowskiego w nurtach Elstery.

Nota bene dla Polaków dzień ten też ma w tym roku jeszcze dodatkowe znaczenie – 16 października 1978 roku, 35 lat temu, Karol Wojtyła został wybrany na papieża i przybrał imię Jana Pawła II.  

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Reblog: Ciasteczka św. Jadwigi

  1. Julita pisze:

    Kolejny uratowany wieczór.
    Kura, czyli kuchnia i kultura, następczyni Qry. Bywałam każdej nocy, ile dyskusji, emocji, nowych wrażeń. Stópki świętej Jadwigi, wpis pamiętam, z przyjemnością zajrzę, by przypomnieć sobie atmosferę. Nie ominę odesłania do informacji o kościelnym obozie pracy, niebywałe.
    Palenie książek, o, – nie czytałam, jest i komentarz pani Dorotek. Pisałaś też o paleniu książek na WordPressie, czy się, Ewo Mario, mylę.
    „Przypadek sam się nie zdziała”, Napoleon 1809.
    Datę pewnie przywołujesz dla upamiętnienia śmierci księcia Józefa Poniatowskiego w nurtach Estery. Zginął osłaniając odwrót armii napoleońskiej spod Lipska.
    Wspomagałam się podpowiedziami, co nie było potrzebne dla wcześniejszej daty i godziny 18.18, gdy nad Kaplicą Sykstyńską ukazał się biały dym symbolizujący dokonanie wyboru papieża.

  2. ewamaria2013 pisze:

    Dziękuję Julito za piękny komentarz. Tak, oczywiście chodzi o śmierć księcia Józefa Poniatowskiego w nurtach Elstery czyli Sroki. Legenda głosi, że ponoć wróżka przepowiedziała księciu, iż sroka go pokona. Nagroda zatem. Mam coś wymyślić czy masz jakieś życzenia, specjalne, jesienne?
    W sobotę będzie cały wpis o księciu.

  3. Julita pisze:

    Życzenie? – magii Twoich wpisów, jesiennych, zimowych. Nie dla czynienia cudów, chociaż i to potrafisz, ale dla zapewnienia stałego ładu i poczucia bezpieczeństwa. Mobilizacji, rozwoju, zaciekawienia, poczucia dobrze wykorzystanego czasu. Ulegamy nawykom, wieczna improwizacja byłaby nie do zniesienia. Zakreślamy ramy rytuału ułatwiającego funkcjonowanie, ale i budzącego specjalny typ oczekiwania i gotowości do działania. Dążenie za Tobą stało się codziennym ceremoniałem, bajkowym. Nie używasz słów „Pewnego razu…” mimo to przenosisz w inny świat, daleki od zwykłych obowiązków.
    W sobotę opowiesz o księciu, pięknie. Ustanówmy zatem wpis o księciu symbolicznym aktem, nagrodą. Nie przypomniałabym sobie, nie szukała, nie wertowała Maksym Napoleona.
    Elstera, jasne. Estera jest w „Milczeniu” Bergmana.
    „Pewnego razu książę…” – czekam.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s