Stare papiery 1 – Alfonsina i bibułka

Ewa Maria Slaska o Irenie Kuran-Boguckiej

papieryPapiery są naprawdę stare, najstarsze z 50 albo 51 roku, są szare, bure i łaciate, po prostu papierowy świat. Kruszą się, blakną… Trafiłam do nich szukając informacji o tym, kiedy Mama tłumaczyła wiersze Alfonsiny Storni. I oczywiście szukając samych tych tłumaczeń. Nie wiem czy znajdę tłumaczenia, karton papierzysk jest ogromny, ale już znalazłam pewną propozycję wydawniczą, którą Mama złożyła w Wydawnictwie Morskim w sprawie wydania trzech tomików poetyckich.

Są to:

1. Federico Garcia Lorca – „Ballada o trzech rzekach”
2. Rafael Alberti – „Pełne morze”
3. Alfonsina Storni – „Swiat siedmiu studni”
/w opracowaniu. Przekłady nigdzie nie publikowane/.

Maszyna nie miała dużego ś. Oferta została napisana 15 listopada 1982 roku.
Do oferty zbiorczej Mama dołączyła trzy osobne karteczki z opisem poszczególnych tomików.

OFERTA
Proponuję wydanie w „Serii z portrecikiem” tomu poezji Alfonsiny Storni /1892-1938/. Twórczość tej wybitnej poetki argentyńskiej jest w Polsce całkowicie nieznana. Tom będzie zawierał 80 – 100 utworów poetyckich w moim wyborze oraz przekładzie z hiszpańskiego.
Ponadto przewiduję zamieszczenie krótkiej biografii poetki oraz – w razie potrzeby – objaśnienia i komentarze.
Tytuł roboczy: „Swiat siedmiu studni”.
Załączam notkę biograficzną oraz 7 wierszy w moim przekładzie.

Niestety, na razie nie znalazłam w papierach ani notki, ani oryginalnych tłumaczeń. Mogły to być te same, które potem, latem 1985 roku ukazały się w szczecińskim biuletynie „Między innymi”.

alfonsina0Niepewnie się czuję, pisząc to wszystko, bo mieszkałam wtedy w tym samym domu (wyjechałam w styczniu 1985 roku), drzwi w drzwi z Mamą, widywałyśmy się kilka razy dziennie, rano – było to jednak jej rano, nie moje, ja miałam małe dziecko i wstawałam rano, zresztą w ogóle jestem rannym ptaszkiem, a Mama zawsze była człowiekiem nocy, o czym już kiedyś pisałam – piłyśmy herbatę, po południu jadłyśmy obiad – i znowu, nie mylmy sytuacji, które u nas były na odwrót niż u normalnych ludzi, bo to Mama do mnie przychodziła coś zjeść, a nie ja do niej. Byłyśmy razem, Lorca i Alberti byli tak dalece tematami codziennej rozmowy, że mój syn latami był przekonanany, że lorka to jakiś stopień związków rodzinnych: dziadek, ciocia, lorka. A tymczasem Mama nie mówiła nic o tym, że tłumaczy Alfonsinę, że ma w związku z nią plany czy pomysły wydawnicze.

alfonsina1Korespondencję z biuletynem „Między innymi” Mama nawiązała w roku 1984, kiedy to szczeciński pisarz Jerzy Pachlowski przekazał redakcji kilkanaście tłumaczeń Albertiego. Ukazały się latem następnego roku. Redakcja zaproponowała dalszą współpracę i Mama 24 września 1985 roku odpisała, że chciałaby, aby następną jej publikacją u nich były tłumaczenia Alfonsiny.

OK, wtedy już mnie nie było, ale pisałyśmy do siebie, telefonowałyśmy, w grudniu 1985 roku Mama po raz pierwszy przyjechała do mnie z wizytą do Berlina. Mogła przywieźć w prezencie ten biuletyn, zwłaszcza, że z korespondencji z redakcją wynika, że nie tylko otrzymała dwa egzemplarze autorskie, ale, jak zwykle zresztą, zakupiła na własny koszt 15 dodatkowych egzemplarzy.

alfonsina2Mogła, ale nie przywiozła. Nie dała go też mojej siostrze Kasi, bo w końcu my obie nic o nim nie wiedziałyśmy. Gdy w 10 lat później założyłam Stowarzyszenie i zostałam redaktorką czaspisma literackiego WIR, Mama publikowała u nas tłumaczenia Lorki, Hartlebena, Martina Pohla, Maschy Kaléko, ale nigdy nawet się nie zająknęła, że mogłaby nam dać do druku Alfonsinę.

Będę szukać dalej, oczywiście. I donosić w soboty o tym, co znalazłam. Niekoniecznie zresztą o Mamie, bo z papierów wyłaniają się też sprawy wcale nie spodziewane. Jak np. bibułka i farba.

Znajduję na szaroburej przebitce notatkę bez daty:

bibulkaDo
Członków Sekcji Grafiki
Zarząd Sekcji wykupił z Desy bibułkę japońską, format arkusza 47 x 47 cm, cena 52 gr.

Koledzy chcący nabyć bibułkę proszeni są o składanie zgłoszeń /zapotrzebowań/ w biurze Okręgu w nieprzekraczalnym terminie do dnia 28 października br podając iloś- arkuszy.
Próbka do wglądu w biurze Okręgu.-

No tak, bibułka. Najciekawsze, że w starych papierach poniewiera się… kawałek bibułki.

Ale też farba. Pisemko na żółtej (pożółkłej) ćwiartce papieru. Kto jeszcze tak mówi – ćwiartka?

                                           18 styczeń 1966
Zjednoczenie Przemysłu Graficznego
Wydział Produkcji
Warszawa
ul. Jasna 26
Uprzejmie proszę o udzielenie mi zezwolenia na nabywanie farby drukarskiej czarnej i kolorowej w Gdańskiej Fabryce Farb Graficznych. Farba potrzebna mi jest do pracy artystycznej (odbitki drzeworytowe). Załączam zaświadczenie Związku Polskich Artystów Plastyków.

Myślę, że warto przeczytać tu dwa teksty uzupełniające do tego wpisu:
wpis na tym blogu z 27 października o Alfonsinie Storni i Mamie
oraz wpis o Mamie i Ludziach Nocy na blogu „Jak udusić kurę” z 10 października 2011 roku.

Za tydzień, w sobotę – poszukuję Sławomira Bołdoka

Advertisements

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Stare papiery 1 – Alfonsina i bibułka

  1. Julita pisze:

    Piękny i wzruszający temat. Materiał na książkę o Irenie Kuran-Boguckiej.

  2. Julita pisze:

    Przeczytałam Ludzi Nocy, niezwykły wpis.

  3. Kasia Krenz pisze:

    Gwoli i w sprawie… Chciałabym dodać, że te oficjalne pisma, których zapewne znajdzie się we wspomnianym kartonie więcej, to produkt uboczny funkcji sekretarza Sekcji Grafiki, jaką przez wiele kadencji Mama pełniła w Związku Artystów Plastyków (z siedzibą, bodajże, w Dworze Artusa, gdzie odbywały się zebrania). Była to oczywiście praca społeczna i dobrowolna, którą koledzy artyści chętnie Mamie przydzielali drogą głosowania, ponieważ „Koleżanka Irena jest… piśmienna”. Co oznaczało tyle, że była „dobra” w pisaniu pism i podań, i to w kilku językach. A wiadomo, jedyną drogą dla artystów, by dostać pracownię czy poznać szeroki świat, były w owym czasie tzw. przydziały i stypendia, o które należało się ubiegać, składając odnośne podania. Które wypisywała im Mama.
    Jako sekretarz miała Mama jeszcze jedną niezaprzeczalną cnotę, a mianowicie – obowiązkowość. Co objawiało się tym, że regularnie uczestniczyła w zebraniach Zarządu (na wszelkich szczeblach). Odnosiła się do tych nasiadówek ze stoickim spokojem, przysłuchiwała obradom niezbyt uważnie, zajęta szkicowaniem na tym, co akurat miała pod ręką (pisma urzędowe?). Co jakiś czas jednak „budziła się”, podnosiła rękę i zabierała głos. Mówiła zawsze to samo: „I dla grafików też poproszę”. Cokolwiek to było – grafikom również się należało.

  4. ewamaria2013 pisze:

    Między nami mówiąc, takie pisma też są, ale na razie niewiele (nie dotarłam jeszcze do dna pudła) – największą część papierów stanowią spisy prac na wystawy, sprawozdania z rejsów, podania o stypendia, czyli są to jednak papiery Mamy, a nie ślady jej życia urzędowego, które oczywiście było, a jakże, ale może jest w jakimś innym pudle.

  5. ewamaria2013 pisze:

    W międzyczasie napisałam do Archiwum Państwowego w Gdańsku, pytając, czy w dokumentach Wydawnictwa Morskiego nie zachował się ślad po tej ofercie. Niestety odpowiedź przyszła wprawdzie szybko, bo dziś, czyli pewnie w tydzień po wysłaniu zapytania, ale wynikało z niej, że APG Oddział w Gdyni przechowuje „w swoim zasobie akta Wydawnictwa Morskiego (zesp. 2417). W zespole tym zachowały się teki wydawnicze tomików poetyckich pisarzy hiszpańskich w przekładzie Ireny Kuran-Boguckiej:
    – F. Lorcia, Poezje, Gdańsk 1982 (sygn. 2417/1075);
    – R. Alberti, Chłodna mięta mórz, Gdańsk 1986 (sygn. 2417/589);
    – F. Lorcia, Romancero Cygańskie – maszynopis, 1989 (sygn. 2417/1808).”
    Są to więc tylko materiały dotyczące trzech wydanych w Wydawnictwie tomów. Odpisuję od razu: „Dziękuję bardzo, wydaje mi się, że na razie nie potrzebuję tych materiałów, gdyby jednak okazało się, że się mylę, pozwolę sobie zwrócić się do Państwa ponownie.
    Z poważaniem
    Ewa Maria Slaska”
    Szkoda, bo w międzyczasie doszłam już do dna pudła. W papierach nie było żadnych innych śladów Alfonsiny.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s