Poezja / Jan Kochanowski

Trudna rada w tej mierze…

Muzyka Piotr Moss, słowa Jan Kochanowski, śpiewa Marcel Novek, a towarzyszy mu Orkiestra Kameralna pod dyrekcją Wojciecha Borkowskiego.
Utwór pochodzi z kasety „Pieśni Jana z Czarnolasu”, wydanej przez Rogot w ilości 400 sztuk.
Wszelkie prawa zastrzeżone.

Marcel Novek. Znałam go od dzieciństwa, był zaprzyjaźniony z nami wszystkimi, z Mamą, z Tatą, z Marią Hiszpańską czyli Myszą. Mieszkał w Warszawie, ale często przyjeżdżał do Gdańska.

marcelDlaczego mi się przypomniał właśnie dziś? Sięgam do internetu. Znajduję dobry tekst o Marcelu, który tu za chwilę opublikuję, bo uczony, a ja bym mogła napisać tylko plotki. Na przykład: jemy obiad, zrobiłam pieczeń wołową z jabłkami. Teraz to żadna sztuka wiedzieć, że można zrobić pieczeń z jabłkami. Wtedy trzeba było wszystko samemu (samej) wymyślić. Smaczna, mówi Marcel. Bo ja jestem dobrą kucharką, żartuję. Nie jesteś kucharką, odparowuje Marcel, kucharka jest wykształcona, ty jesteś co najwyżej kuchtą. Dziś to śmieszne, ale ja miałam 17 lat, nie byłam wykształcona w nijakiej mierze…

Siedzimy w kuchni (znowu ta kuchnia) przy niedzielnym śniadaniu. Wchodzi Jurek, przyjaciel Ojca, trzymając w dwóch palach wyciągniętej na całą długość ręki czarny obwisły sweter. Co to? pyta ktoś. Chandra Marcela, odpowiada Jurek.

W prymitywnym życiu PRL Marcel Novek często zmieniał się w Marcelego Nowaka, a nawet Marcelego Nowotkę. Może dlatego mi się przypomniał, bo za kilka dni, 28 listopada, jest rocznica śmierci Nowotki, zastrzelonego w niewyjaśnionych okolicznościach na ulicy Warszawy w 1942 roku. Nowotko był komunistycznym działaczem i prowokatorem, niewykluczone, że zastrzeliła go AK, ale równie możliwe jest, że zastrzelił go jego własny towarzysz, inny agent komunistyczny, jeden z braci Mołojców, może zresztą obaj. Wikipedia pisze, że w okresie PRL-u jego imieniem nazwano wiele szkół, zakładów pracy, ulic i innych obiektów. W wielu miejscowościach odsłonięto tablice i pomniki poświęcone jego pamięci. Marceli Nowotko spoczywa w Alei Zasłużonych na Powązkach.

Sam Marcel twierdził, że wywodzi się z belgijskiej rodziny książąt de Brugge. Kalendarz historyczny podaje, że urodził się 4 września 1932 roku w Belgii. Od 1946 roku mieszka w Polsce. Aktor, piosenkarz. Podobno grał Francuza w serialu „Czterej pancerni i pies”, ale dałabym głowę, że w domu nigdy nie było o tym mowy.

Jagoda Opalińska zatytułowała swój tekst o Marcelu „Ten niepowtarzalny Marcel Novek”

poniedziałek, 02 kwietnia 2007 09:24

Nadal śpiewa poezję. Nie tylko pięknie, ale i mądrze. Z ogromną świadomością materii wiersza. Gdy słuchaliśmy (pełna sala) jego ostatniego koncertu, potwierdził, iż czas go „nie ima” a fakt  50-lecia pracy należy do wirtualnej rzeczywistości.
Marcel Novek. Polak z belgijskim rodowodem. Prawdziwej miary bard, który w tak szczególny i tak bardzo własny sposób oprowadza słuchacza po drogach Villona, Kochanowskiego, Broniewskiego, Iwaszkiewicza, Grochowiaka. Lista śpiewanych autorów jest oczywiście znacznie dłuższa, że wymienię dla przykładu recitale: Polska poezja w języku francuskim,  Wmurowani w pejzaż szubienic (Baczyński, Gajcy), Medytacje (wiersze Karola Wojtyły).
Novek już dawno przyzwyczaił widownię do trzech podstawowych artystycznych racji. Po pierwsze racja wiersza, po drugie racja materii muzycznej i po trzecie racja wykonawcy. Wybór tekstu nigdy nie był dla artysty kwestią przypadku, mody, okolicznościowej aury. Marcel, jako wielki smakosz literatury, nie ukrywa swoich fascynacji i biograficznych tropów. Formując repertuar, stara się dotrzeć do możliwie pełnego wizerunku poety.
Natomiast w procesie opracowywania tworzywa muzycznego istotny kierunek wyznaczyła wieloletnia przyjaźń z Januszem Tylmanem, m.in. autorem przejmującej muzyki do Medytacji. I zawsze – a oprócz  Tylmana wśród kompozytorów Novekowych śpiewań jest cały szereg głośnych nazwisk m.in. Joanna Bruzdowicz, Piotr Moss, Wojciech Borkowski, Krzysztof Knitel, Wojciech Trzciński, Alina Piechowska  – ostateczny projekt tworzył autonomiczną przestrzeń współbrzmienia dźwięku z symboliką słowa poetyckiego.
Wreszcie końcowy warunek, czyli racja wykonawcy. Piękna barwa głosu, niekiedy z odcieniem chropowatym, czasem ciepłym, precyzyjny gest, oszczędna, wprowadzana niby mimochodem gestyka. Szacunek dla kształtu wiersza, wyzwanie dla przekazu śpiewem. Rozplanowana w każdym szczególe, spójna wokalno-muzyczna projekcja tekstu.
Śpiewając poezję, Marcel Novek cały czas śpiewa o poetach zatrzymanych w ułamkach wiersza. Nie boi się liryzmu. Nie ucieka od buntu, Jest w tym wszystkim autentyczny. Bez cienia minoderii. Wzrusza, przyciąga, zachwyca i… odchodzi. Wciąż wspaniale obecny na recitalach i wciąż nieobecny w mediach. Tak też było przy okazji wieczoru w Bibliotece Narodowej. Artyście wspaniale towarzyszyli Kwartet Wilanów, Marcelina Sankowska i Janusz Tylman. Novek śpiewał po francusku wprowadzając barierę języka w krąg poetyckich symboli. Symboli odkrywanych fraza po frazie i dodatkowo otoczonych tajemnicą przekładu.
Marcel Novek – mistrz śpiewanego wiersza, bard niepowtarzalny…

***
Pieśń VII

Trudna rada w tej mierze: przyjdzie się rozjechać,
A przez ten czas wesela i lutnie zaniechać.
Wszystka moja dobra myśl z tobą precz odchodzi,
A z tego mię więzienia nikt nie wyswobodzi,
Dokąd cię zaś nie ujźrzę, pani wszech piękniejsza,
Co ich kolwiek przyniosła chwila teraźniejsza.

Już mi z myśli wypadły te obecne twarzy,
Twoje nadobne lice jest podobne zarzy,
Która nad wielkiem morzem rano się czerwieni,
A z nienagła ciemności nocne w światłość mieni;
Przed nią gwiazdy drobniejsze po jednej znikają
I tak już przyszłej nocy nieznacznie czekają.

Takaś ty oczu moich, szczęśliwa to droga,
Po której chodzić będzie tak udatna noga;
Zajźrzę wam, gęste lasy i wysokie skały,
Że przed mną będziecie taką rozkosz miały:
Usłyszycie wdzięczny głos i przyjemne słowa,
Po których sobie tęskni moja biedna głowa.

Lubeż moje wesele, lubeż me biesiady!
Mnie podobno już próżno szukać inszej rady,
Jeno smutnego serca podpierać nadzieją;
W nadzieję ludzie orzą i w nadzieję sieją.
A ty tak srogą nie bądź ani mię tym karzy,
Bych długo nie widzieć miał twojej pięknej twarzy!

Advertisements

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Poezja / Jan Kochanowski

  1. Anonim pisze:

    Kasia pisze: Wśród muzyków, z którymi Marcel wspólpracował, był jeszcze jeden, w artykule nie wymieniony:
    http://www.bibliotekapiosenki.pl/Marek_Jerzy_Andrzej
    Razem działali w klubie Hybrydy
    Oni też wprowadzili do naszego domu (chyba oni?) Krzysztofa Mroziewicza
    Pamiętasz?

    • angoB pisze:

      Oczywiście, Jerzy Andrzej Marek był autorem wielu utworów śpiewanych przez Marcela- był Villon, Gałczyński („Zaczarowana dorożka”!), Jonasz Kofta…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s