List otwarty do Pani Kempy

Aleksandra Puciłowska / współautorka: Kinga Chojnicka

To miał być żartobliwy, lekki tekst. Takim rodził się w mojej głowie. Kiedy spojrzy się bowiem na dyskusję na temat tzw. gender, której fala przelewa się obecnie w polskich mediach, to trudno o powagę. Jej zachowanie mogłoby w pewnym sensie gloryfikować całą tę mocno żenującą pyskówkę, której próbuje nadać się miano wymiany argumentów. Jako, iż – jedna z głównych Gwiazd tejże całej zagwostki – posłanka Beata Kempa, nie grzeszy ani poczuciem humoru, ani dystansem do swej własnej, jakże niezwykle ostatnimi czasy popularnej osoby, to zdecydowałam się jednak napisać tekst rzeczowy. O to prosi zresztą Pani Kempa nieustannie – o merytoryczne i rzeczowe argumenty. Pragnę ich jej dostarczyć, choć zapewne nie ma sensu ze mną i tak dyskutować. Jestem wszakże, podobnie jak Krystian Legierski – idąc logicznym tokiem rozumowania za wypowiedzią Pani Kempy w rozmowie z nim – jeszcze nienormalnym człowiekiem. Być może pozostaję dla niej również jedynie wyszkolonym przez nikomu bardziej nieznaną jednostkę dzieckiem, którego wypowiedzi potraktować można z należytą protekcjonalnością, jak pozwoliła się sobie zachować posłanka,wobec jednego z członków publiczności programu, którego gościem była ona sama. Całkiem możliwe jest również to, iż jako nie tylko dla feministki, ale i lesbijki – czyli w żadnym bądź razie kobiety zdrowej i zrównoważonej – nie ma już dla mnie zupełnie ratunku i należałoby – cytując tu z kolei Panią Miłkę Majer, która na jednym z dziennikarskich portali radziła mojemu ojcu sprać mi tyłek i wydać za silnego chłopa, któremu urodzę dziecko.

Pomijając jednak wyżej wymienione różne aspekty mojej egzystencji, chciałabym móc skorzystać z okazji iż – jako, iż posługuję się słowem pisanym, a nie mówionym – w związku z czym Pani Posłanka nie będzie w stanie mi przerwać i być może pierwszy raz wysłucha racji drugiej strony do końca – dorzucić i moich kilka groszy do tematu, który wzbudza tak wielkie kontrowersje po wschodniej stronie Odry.

Wpierw chciałabym się odnieść do programu „Równościowe przedszkole”, na który tak chętnie powołuje się pani Kempa. Słynny już chyba powoli wierszyk, który deprawować ma polskie dzieci o płci, która nie ogranicza mnie, cytowany nagminnie przez posłankę Solidarnej Polski ma, jak się okazuje, swoją dalszą część – być może już nie tak wygodną i zdatną na manipulację, dlatego też pomijaną skrzętnie przez Panią Kempę:

„Bawię się z kim chcę, robię to, co chcę, płeć nie ogranicza mnie.
Czy jestem dziewczynką, czy jestem chłopakiem, mogę być pilotką, mogę być strażakiem
Czy jestem chłopakiem czy jestem dziewczynką, bawię się lalkami i olbrzymią piłką.
Bawię się z kim chcę, robię to, co chcę, płeć nie ogranicza mnie!”

Bo, o ile pierwszy wers powyższej prostej rymowanki, może w co niektórych, mniej otwartych na nowości i krytyczną analizę umysłach, wzbudzić pewne wątpliwości, to cały wierszyk nie ma prawa budzić już żadnych kontrowersji. O fakcie tym posłanka Kempa doskonale wie, dlatego też cytat swój skrzętnie ogranicza. Podobnie, jak odnośnik w programie do obecnych czytanek i rymowanek, którymi raczy się dzieci w przedszkolu. Posłankę wzburza fakt, iż dziecko wypowie głośno słowa o tym, iż jego płeć go nie ogranicza i może zostać, tym kim chce – czy to pilotką, czy strażakiem. Nie oburza jej jednak sytuacja, w której w wierszykach kobiety przedstawiane są, jako kury domowe, które mają pełne ręce roboty, i może faktycznie można by im czasem w tych porządkach i sprawunkach ewentualnie pomóc, podczas gdy mężczyzna jeździ z synem po mapie i pokazuje mu ciekawy świat. Jeżeli dysonans, który się z tego tak diametralnie stereotypowego postrzegania ról kobiety i mężczyzny wyłania, nie jest dla przeciwników nauki gender jasny, to już służę pomocą i wyjaśniam: wierszyk proponowany przez program Równościowe Przedszkole, jak i główne założenia całego programu mówią o czymś dokładnie odwrotnym. O rolach kobiet i mężczyzn, które nie powinny ich odgórnie ograniczać. Bo to nie jest tak, że mama jest od prania, a tata od grania w piłkę. O tym mówi ten program, a nie o operacjach na 4-letnich dzieciach, które decydują się zmienić płeć, jak próbuje wmówić nam z uporem maniaka polska prawica oraz Kościoł.
Nie mówi również o nauce masturbacji, jak mieliśmy wątpliwą przyjemność usłyszeć już nieraz. Szczerze – trudno mi sobie nawet wyobrazić, jak miałaby wyglądać owa nauka? Jeżeli wyobrażenie to zagościło zaś w głowie posłanki Kempy, to gratuluję tejże niezwykle wybujałej oraz rozbudowanej mocy wyobraźni. Dzieci w pewnym wieku zaczynają się interesować ciałem, czy to się nam podoba, czy nie. Robiły to od zawsze, robią to teraz i będą robić również w przyszłości. Nie zmienimy tego. To co możemy natomiast zmienić, to nastawienie do tego. Od dawna wiadomo, iż dotykanie swoich okolic intymnych przez dzieci najczęściej kończyło się ich strofowaniem. Dzieci tego nie rozumieją – dlaczego mogę dotykać ucha i policzka, ale nie wolno mi dotknąć penisa/łechtaczki?
Strofowanie to doprowadzić może do zaburzeń w przyszłym życiu seksualnym. A, jako iż cała nasza polska prawica niezmiennie dba o zdrowe, jak i moralne pożycie seksualne wszystkich Polaków, to powinna podziękować gender za to, iż próbuje zapobiegać problemom seksualnym naszych rodaków. W programie Równościowe Przedszkole, Droga Pani Kempo nie ma ani jednego słowa o nauce masturbacji. Jest mowa o poinformowaniu dziecka, że nie ma w tym nic złego, jeżeli dotykamy samych siebie. Jeżeli i ten dysonans nie jest dla Pani i Pani popleczników zrozumiały, to Państwo wybaczą, ale kijem Wisły zawracać nie będę. Bo się zwyczajnie nie da. Jak mówił Einstein: „Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i ludzka głupota. Co do tej pierwszej są jednak pewne wątpliwości.”

Nikt na podstawie programu Równościowe Przedszkole nie przebiera ani żadnego chłopca w dziewczynkę, ani żadnej dziewczynki w chłopca. Dzieci robią to same, dobrowolnie. Wystarczy przeczytać ten program, by o tym wiedzieć. Pani Kempa twierdzi, że go przeczytała. Możliwości są trzy: albo Pani nie potrafi czytać ze zrozumieniem, albo kłamie i wcale go nie czytała. Trzecią i ostatnią opcją jest podejrzenie, iż Pani nie tylko go przeczytała, ale i zrozumiała – i działa z premedytacją, manipulując faktami wedle własnego widzimisię. Przez wzgląd na niezwykłą czułość pani posłanki na punkcie własnej osoby i nadmierne zdolności do uczucia obrazy własnego jestestwa, powstrzymam się od komentarza, która z powyższych opcji mnie osobiście wydaje się najbardziej prawdopodobna. Wracając jednak do tematu: dzieci faktycznie się przebierają – robią to jednak całkowicie dobrowolnie oraz w formie teatrzyka. Część dzieci wychodzi z sali i przebiera się poza nią, same dobierają akcesoria i same decydują o tym, czy odgrywać będą dziewczynkę, czy chłopca. Reszta dzieci na podstawie ubioru, stylu zachowania oraz atrybutów zgadnąć ma, kogo dane dziecko odgrywa. Całość kończy się dyskusją na temat postrzegania dziewczynek oraz chłopców – skąd dzieci wiedziały, że Marysia z pistoletem gra chłopca, a Jasiu z odkurzaczem dziewczynkę?
Bardzo rozwijające i wiele wnoszące do rozwoju dzieci ćwiczenie można, więc jak widać przeobrazić w szatański plan, który na celu ma wychować morze transwestytów i miliony lesbijek – bo tego się chyba nasza prawica w tym wszystkim obawia.

Proponuję zakazać Jasełek, jeszcze sobie któreś dziecko naprawdę pomyśli, że grany przez niego osiołek jest nim, i dopiero narobimy bigosu. Nie mówiąc już o zaburzeniach, jakie mogą zniekształcić umysł małego chłopca, który za młodu wysłuchiwać będzie od kolegów docinków o „oślich uszach”.

Co do zaś granicy 4 lat, o której wciąż się słyszy, która wyznaczać miałaby magiczny punkt zwrotny w życiu dziecka, w którym odarte do tej pory ze swej płci dziecko, miałoby dokonać jej wyboru: przeciwnicy gender wykazać musieli się tu zaiście dużą dozą złej woli, by sprawę metaforycznego tekstu dla rodziców dzieci przekazać mediom w wyżej wymieniony sposób. Ten metaforyczny tekst opowiada bowiem o tym, iż dzieci zanim przekroczą próg przedszkola najczęściej nie nabrały jeszcze stereotypowych cech dla swej biologicznej płci – mądry rodzic nie chce bowiem, by dziecko chodziło ubrane tylko w jednym kolorze, czy miało zabawki rozwijające je tylko w jednym kierunku. Tego uczymy się już w przedszkolu – w kąciku chłopców znajdziemy klocki Lego i samochody, w kąciku dziewczynek różowe lalki Barbie i kołyski dla lalek. I dzieci tym nasiąkają. Znam to dobrze z autopsji: pomimo, iż w domu budowałam coraz to nowe konstrukcje z Lego oraz bawiłam się z moim kuzynem w wojnę, to w przedszkolu nie dane mi było nigdy pobawić się na obleganym przez chłopców dywanie, przypominającym swym wzorem autostradę. Bo to był dywan chłopców, by mogli wykorzystać go dla swoich samochodów. Ich samochodów. Moje były ponoć lalki. Ale ja ich nie chciałam. I to się nie liczyło. Liczył się podział na chłopców i ich samochody oraz dziewczynki i ich lalki. Ja się w tym podziale gdzieś zagubiłam, stałam błędem statystycznym. Bo przecież dziewczynki zawsze wolą lalki, czyż nie tak..?

Podobnym błędem był mój kolega z podwórka, który uwielbiał tzw. „dziewczęce zabawki” – kolekcjonował lalki, wózki dla nich, lubił zabawy w dom. Jego rodzice nieustannie kupowali mu zaś plastikowe traktory, karabiny maszynowe oraz klocki Lego, mając nadzieję, iż to zmieni jego upodobania. Ale on pozostawał nieugięty i wymieniał kupowane mu przez rodziców zabawki na te, które podobały mu się faktycznie. Sama skorzystałam na tym nieraz – zamieniając przykładowo lalkę Barbie na gumowego rekina, któremu domalować mogłam następnie czerwonym mazakiem krew na paszczy i tym samym uwiarygodniać jego ataki na ludziki z klocków Lego w naszej wannie. Chłopiec ten budził kontrowersje na całym osiedlu i nieraz bywał obiektem docinków rówieśników. Ja z nim zaś wymieniałam zabawki i poniekąd rozumiałam jego odczucia. Choć ja i tak miałam lepiej – dziewczynka, która bawi się autami i pistoletami wyrośnie przynajmniej na jakiego inżyniera, czy doktora. A chłopak, który bawi się lalkami, to z cała pewnością będzie pantoflarz albo niedołęga życiowa. Albo nie daj Boże pedał jeszcze jakiś. A propos pedałów! Chciałam zarówno Pani Kempie, jak i innym uroczyście obwieścić, iż faktycznie zdarza się tak, iż królewicz zakochuje się w królewiczu. Pani Kempa dała odczuć w pewnym programie swemu wzburzeniu wobec tych faktów.

Odpowiadając na Pani pytanie wówczas postawione: „Czy to jest normalne?” – „Tak droga Pani, to jest normalne.” Zdarzało się nieraz, zdarza nadal i będzie zdarzać nieustannie. Choć może współcześnie nie tak już często wśród królewiczów. To, że istnieje pewna grupa ludzi, która nie jest sobie z tym faktem w stanie poradzić, nie zwalnia nas jednak z obowiązku do tego, by uczyć nasze dzieci i młodzież, że ludzie są różni i każdy zasługuje na szacunek. W przeciwnym wypadku musielibyśmy milczeć również o tym, iż na świecie żyją osoby czarnoskóre. O tym, że niektórzy mężczyźni nie zakładają rodzin, a postanawiają żyć całe życie w celibacie i służyć tym samym Bogu również nie wypadałoby powiedzieć. Fakt, iż czasem niektóre osoby nie słyszą i trzeba z nimi komunikować się na inny sposób również objęty powinien zostać tajemnicą. Wszystkie te przypadki nie są bowiem normą. A to normy właśnie, Pani Posłanka chce, zdaje się bronić i strzec przed deprawacją tego świata. Proponuję jednak wykluczać zbiorczo – a nie jedynie wedle własnych uprzedzeń i fobii. To byłoby przynajmniej choć odrobinę uczciwe.
Kolejną wskazówką, jaką mam dla Pani Kempy jest choć spróbowanie czytania całych tekstów oraz źródeł, na które się później powołujemy. Pani Kempa nie omieszkała bowiem odnieść się do „narzucania płci” dziecku przy narodzinach, mówiąc o tym, czy narodziło się chłopcem, czy dziewczynką. Jednocześnie nie zadała sobie ona jednak trudu odnalezienia źródeł tego założenia oraz jego filozoficznych uwarunkowań. Mówiła o tym bowiem naturalnie Judith Butler odnosząc zdanie wypowiadane przez położną po narodzinach dziecka, tj. „to dziewczynka” do własnej teorii o wypowiedziach performatywnych. Zakłada ona, iż wypowiedzi te kreują naszą rzeczywistość, tworząc tym samym sztuczny konstrukt płci społecznej, mylnie utożsamiając go z płcią stricte biologiczną. Mówiąc „chłopaki nie płaczą” zamykamy mężczyzn w konstrukcie, w którym chcąc zachować twarz oraz dumę, jako „prawdziwy mężczyzna” (gender) powinni być twardzi i nieczuli. Choć przecież biologia pozwala im płakać i współodczuwać, tak jak kobietom. To założenie odniosła Butler do wypowiedzi „to dziewczynka” – bo za tym zdaniem idzie cała masa skojarzeń oraz następstw narzucanych nam przez społeczeństwo i kulturę. Mówiąc „to dziewczynka”, położna zawiera podświadomie w swej wypowiedzi oczekiwania wobec noworodka, by wpasowało się ono w koncepcję dziewczynki, jaką zna nasze społeczeństwo. „To dziewczynka” – będzie więc grzeczna, będzie bawić się lalkami, a następnie poświęci karierę dla swojego ukochanego męża. Takie są oczekiwania zawarte w tym krótkim zdaniu. I tylko ta dziewczynka, która im – chcąc, czy nie chcąc – sprosta będzie mogła mianować się tzw. „prawdziwą kobietą”.
Pani Kempo – proszę uwierzyć, że ani Judith Butler, ani nikomu innemu nie chodziło ani o to, aby zabronić wypowiadania owego zdania na porodówce, ani o negowanie biologicznej płci dziecka. W filozofii nie zawsze wszystko należy brać dosłownie.
Jaskinia Platona też była jedynie metaforą, Pani Posłanko…
Kończąc już, jeszcze jedno zdanie na temat ulubionego naukowca Pani Kempy, a więc Johna Money’a. Zgadzam się z posłanką Kempą i też nie jestem zwolenniczką praktyk tegoż to, zmarłego już seksuologa. Ale cytując eksperta zespołu parlamentarnego, któremu Pani Kempa ma zaszczyt przewodzić, księdza Oko, napiszę „Wśród nas też są Judasze.” Skoro tłumaczenie pana Oko w zupełności wystarcza posłance Kempie w wypadku pedofilii w Kościele, tak samo powinno jej wystarczyć w tym wypadku, czyż nie…?
Miałam powstrzymać się od retoryki używanej przez Panią Kempę, ale nie mogę sobie odmówić: jeżeli Pani hasłem przewodnim jest „Wara od naszych dzieci”, to ja już nie powiem, od czego wara Pani – Pani Posłanko – w moim i innych ludzi życiu.

AP i KC

PS. Myślę, że w ramach porad kulturalnych koniecznie trzeba tu przpomnieć nadzwyczajną powieść Jeffreya Eugenidesa pt. Middlesex (2002, przekład polski 2004). Przeczytajcie ją koniecznie. I bez dyskusji o gender – warto, w ramach dyskusji to po prostu obowiązek!

EMS

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aleksandra Puciłowska, Kinga Chojnicka i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „List otwarty do Pani Kempy

  1. aabc pisze:

    To jest list? To powieść. Ale i tak Kempe da się leczyć. Ale czy zechce się leczyć, nowa ustawa o bestiach jak znalazł.

    • ewamaria2013 pisze:

      Dzień dobry aabc. Wysłałam komentarz do Autorki, z pytaniem, czy zechce odpowiedzieć, proszę chwilkę poczekać.

      • M.Regnerus pisze:

        Wiersz otwarty Małgosi w sprawie gender.
        Nie zgadzam się!Budowa określa mnie.
        Jak mam się równać z chłopem walącym w stalowni młotem?
        Nie chcę być babo-chłopem!
        Nie zgadzam się!Gender przeraża mnie!

  2. ewamaria2013 pisze:

    Ale wiesz, Małgosiu, że to wcale nie tak i że właśnie chodzi o to, żeby każdy mógł tak wyglądać, jak chce. Ani obie autorki ani ja, wydawczyni tego tekstu, nie wyglądamy jak babo-chłopy, walące stalowym młotem, ale jak jakiś „chłop” też nie będzie chciał, to żeby miał do tego prawo, tak jak ty i my.

    • M.Regnerus pisze:

      Oczywiście ewomario 2013,ale jak już wspomniałam „Budowa określa mnie”.Chodzi
      mi bynajmniej o budowę nie tylko ciała,ale wszystkich narządów ( także mózgu) które
      tworzą różnicę w wyglądzie i zachowaniu obu płci.Z tego powodu nie zostałaś górnikiem,lub hutnikiem.Właśnie dlatego,że nie jesteś babo-chłopem.Bardzo irytuje mnie podważanie podstawowych praw natury w imię wyimaginowanej ideologii, mającej zburzyć podstawowy porządek świata.Każdy może robić co chce i być kim chce,ale nie mówmy,że czarne jest białe,a białe jest czarne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s