Żółte koty

Ewa Maria Slaska i Maryna Over o kotach

W sprawie żółtego kota zdania mogą być podzielone. Bo z jednej strony żółty kot, jak moja osobista Schyzia, to po prostu kot rudy, przedstawiany w uproszczonej gamie kolorystycznej albo jako czerwony, albo jako żółty. Albo jest to kolor metaforyczny.

Francesco d'Ubertino Verdi-appelé BachiaccaTen kot na pewno jest rudy, co podkreśla jeszcze żółta suknia kobiety i jej blond rude włosy. Francesco d’Ubertino Verdi, appelé Bachiacca (1494–1557), włoski manierysta. Kobieta z kotem. Jest to być może pierwszy kot w sztuce europejskiej, przedstawiony jako kocia indywidualność. W średniowieczu roiło się oczywiście od kotów, ale były to zwierzęta alegoryczne, a nie przytulane i kochane stworzenia domowe. Tu natomiast kot został sportretowany dokładnie tak samo jak jego pani. Oboje też patrzą na nas dość podobnie – z ciekawością i bez niechęci, ale niezależnie. To nie są spojrzenia istot, które interesuje, czy są podziwiane, bo same dobrze wiedzą, że są godne podziwu. W przypuszczeniu, że to pierwszy europejski kot indywidualny utwierdza mnie wspominana już tu strona „It is about a time”. Jak było do przewidzenia, również Barbara Wells Sarudy udała się w podróż po europejskim malarstwie w poszukiwaniu kotów i Verdi aka Bachiacca jest pierwszym przedstawionym przez nią malarzem. To ładna strona, obejrzyjcie ją sobie, proszę bardzo, ale pamiętajcie, że dla Was to my z Maryną tworzymy wpisy o kotach a nie pani Barbara, OK?

Włoska malarka Amanzia-koty-juz-raz-byloAmanzia Ammirata Guérillot (1828-1886) namalowała w latach 1840-1850 koty, róże, papugę i złote rybki, a większy z tych dwóch kotów, ten rudy, do złudzenia przypomina Schyzię.

Ciekawe, że Amanzia teraz bardzo mi się podoba, a muszę się przyznać, że wiek XIX przedtem nigdy mnie specjalnie nie interesował, oczywiście pomijając to, co zdarzyło się w sztuce pod koniec tego stulecia. Tak naprawdę malarstwo XIX-wieczne odkryłam dopiero po przyjeździe do Niemiec i spotkaniu oko w oko z Casparem Davidem Friedrichem i Arnoldem Böcklinem.

Koty Amanzii poznałam przez facebookową znajomą – Teresę Bogucką, Maryna z kolei przysłała kilkakrotnie rude kocury, w tym wspaniałego rudzielca Susanny Valadon (1865-1938). Ma na imię Raminou, a w google’u pojawia się jako hasło Raminou Valadon, jakby był członkiem rodziny. Pewnie zresztą był.

SusanneValadon-Raminou siedzący na ręczniku susanne-valadon-raminou2Niezwykłego rudego kota, rodem na pewno z Bułhakowa, namalowano w internetowej przeróbce obrazu Kuźmy Pietrowa-Wodkina (1878-1939) – Wiosna (Zob. TU). Jakbym sama nie znała takiego ogromniastego kocura, to bym złożyła ten obraz na karb artystycznej wyobraźni Podrabiacza. A to zwykłe życie. Pan i kotek wyszli w wiosenne popołudnie poleniuchować na łonie natury.

Kuźma Pietrow - Wodkin-kotogromniastyPiękne rude koty. Jeśli natomiast są metaforycznie żółte, stają się krewniakami żółtej krowy. To słynne zwierzę, jeden z memów XX wieku.

Franz_Marc-The_Yellow_Cow-1911Franz Marc, 1911
Solomon R. Guggenheim Museum Nowy Jork

Krowę namalował Franz Marc (1880-1916). Na ten temat, dlaczego żółta krowa jest żółta, napisano już szczególnie wiele. Podobno symbolizowała ona stosunki pomiędzy artystą i jego żoną. Jest pełna życia, uosabia pierwiastek żeński, zdolność rodzenia i karmienia. Krowa oczywiście, nie żona. Czerwień, żółć i pomarańcz to kolory radości, to kolory natury, ale przecież wcale nie naturalne, lecz wręcz przeciwnie – przesadzone, ekspresjonistycznie uwypuklone. Żółta krowa jest jak słońce, jak gorąca plaża, jak lato, jak beztroska…

Tymczasem żółte koty tego samego artysty, stworzone zaledwie rok czy dwa później, są jednak znacznie bardziej powściągliwe, to żółcienie zgaszone szarościami,  naszkicowane zaledwie, ale ich powściągliwość nie jest szkicowa, one po prostu takie są.FranzMarc-two-cats.1912-1914Zupełnie inaczej ma się rzecz z żółtym kotem Picassa. Jest rok 1939. Kot nie jest aż tak wściekle żółty jak krowa, ale niewatpliwie jest nader… naturalny. To dachowiec, właśnie upolował ptaka i zaraz go pożre. Ma zębiska jak potwór. Siedzę ostatnio w tematyce wojny, tak I jak i II, a jeszcze przecież dręczy nas obawa, czy to, co się dzieje, nie jest początkiem III, ten Picassowski potwór namalowany w roku wybuchu wojny wydaje mi się symbolem, jak to napisał Dante, Tedeschi lurchi, żarłocznych Teutonów.

Picasso - kot pozera ptaka 1939

U Picassa jest zresztą więcej żarłocznych kotów. Ten niebieski jest zaledwie o rok wcześniejszy. Wydaje się jednak trochę mniej przerażający.

picasso_bird1938-1
Na zakończenie kot żółty i kot niebieski. Razem. Znowu Franz Marc:
zwei-katzen,blau-und-gelb

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska, Maryna Over i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Żółte koty

  1. Znakomite zdjęcia. 🙂
    Jednak jestem miłośnikiem klasyki w kwestii kociej, i od żółtego kota piękniejszy wydaje mi się kot ascetycznie czarny. 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.