Samotny myśliwy 1

Katarzyna Krenz

KK-Gotland6xAkwarela Gotland Katarzyna Krenz

1. Krajobraz po burzy

O świcie sztorm ustał.

Stary Poeta długo leżał na brzegu, omywany
przez fale, świadomy tego, co się stało.
Jego okręt zatonął, bezpowrotnie stracony,
a wraz z nim cały ładunek.

Katedry gotyckie i drapacze chmur
pierwsze poszły na dno jako najcięższe.
Po nich – fabryki, muzea i nowoczesne
miasta. Mosty i nitki autostrad unosiły się
jakiś czas na powierzchni, by w końcu
dołączyć do podwodnych stalaktytów z żelaza
i betonu niczym bolesne krople,
cząsteczki ciężkiej wody w wodnej masie.

Uwolnione śruby i gwoździe swobodnie
wypełniły szczeliny. Drewno całkiem pociemniało:
nie tylko dąb, również sosna, jesion i czarna olcha,
która w poprzednim życiu tak chętnie wybierała
jeziorny muł dla swych korzeni. Anielskie
polichromie i twarze Madonn przeglądały się
w lustrze wody, lecz nie trwało to długo –
jak deszcz w deszczu, tak płatki złota, smoczej
krwi szafiru i spłynęły ruchem spiralnym
i bezwolnym na paletę morza o zmierzchu,
zabarwiły nowym bólem zachód słońca.

Marmur okazał się odporniejszy na działanie
wody: posadzki agor, niegdyś splamione niezgodą
i zdradą, kariatydy i posągi bogów, a także
kolumny świątyń w oplotach akantu tkwiły samotne
pośród strzaskanych dworców i pasów startowych,
niczym kości porzucone na pustyni. Niebo
odbijało się w morzu, a morze odbijało się w niebie.
Kuli błękitu nie mąciła najmniejsza szrama bieli –
dzień przetopił nocną falę w płynne szkło. Morze
oddychało cicho i bez gniewu: sen po burzy ma
w sobie coś z leniwej sjesty i powolności trawienia.

Stary Poeta ocknął się i ukląkł na brzegu. Lecz zaraz
upadł na piasek zemdlony, tak wielkim bólem
przeszyło go przypomnienie: z całego dobytku
księgi były najlżejsze. Nasiąkając wodą,
nie osiadły na dnie jak mury bibliotek, które je
przechowywały. Napęczniały papier rozsadził
grzbiety tomów i rozpływając się w niebycie,
zabrał ze sobą wszystkie ważne słowa i myśli,
przesłania i dekrety, a nawet ludowe przysłowia.
W powietrzu drżał zielony szum dżungli, lecz

wyspa milczała. Nieznana. Nie nazwana. Niczyja.

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Katarzyna Krenz i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Samotny myśliwy 1

  1. Julita pisze:

    Bywa, że wiersz traktuję, przepraszam za kolokwializm, jak zdrapkę: odsłaniam drugie znaczenie. Krajobraz po burzy potraktowałam wyjątkowo dosłownie, przemówiły słowa, treść. Śruby, gwoździe, drewno, marmur, wszystko to słyszę. Postanowiłam odnaleźć Poetę, księgę – uratowaną czy nie – ach, przepadła! Ale przecież zawsze jest jakieś drugie życie.

  2. ewamaria2013 pisze:

    Jak widać wpis z wierszem Kasi dostał na Facebooku sporo lajków i szerków. Była też rozmowa, którą tu zacytuję:

    Ja: Piękny wiersz mojej siostry, rozpoczynający jej cykl o Starym Poecie. Myślałam, że ten Poeta to Różewicz, ale podobno wiersz nie jest aż tak konkretny. Z kolei, jak nie konkretny, to mogę jako czytelniczka uznać, że może to być również Różewicz. Będziemy się z nim spotykać przez dziesięć poniedziałków.

    Julita: Wiersze, których sama nie zdołałam napisać. Które chciałabym napisać. I akwarela – do przemyślenia: gdzie morze, gdzie niebo.

    Julita: Przyznaję rację, chce się wiedzieć, cóż to za Poeta. Katastrofa statku, ocalony Poeta, dobytek, księga, dżungla, żona Chinka, to było, to było na Twoim, Ewo Mario, blogu Qra. Dziwne, że wiersz aż tak przemówił treścią, zazwyczaj szukam znaczeń w tle. Teraz będę się twórczo męczyć, czytać wpisy, jakbym miała wiedzieć, żeby lepiej zrozumieć.

    Ja: To wszystko, te marmury, dżungle, sztormy, to chyba tylko wyposażenie snów starego człowieka, Starego Poety, ale może, Julito, masz rację, może już o tym pisałam i nie pamiętam, często mi się zdarza…

    Julita: Bo pisząc jesteś „tamtym” miejscu, przenosisz się, tak podejrzewam.

    Kasia: „Podobno gdy pewnego dnia angielski wyprze z użycia wszystkie języki narodowe – od całkowitej zagłady tychże uratują nas jedynie Poeci.” Tak twierdzą językoznawcy. Dodam od siebie – Starzy Poeci, ci, którzy wiedzą i pamiętają i którym już się nie spieszy, dlatego mają czas zamyślenie się. A jeśli ktoś kiedyś będzie musiał odtworzyć nasze utracone wspólne dziedzictwo – to będzie to tylko Stary Poeta. Było takich kilku, niewielu. Różewicz do niech należał, to nie ulega wątpliwości.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s