Wykłady profesora Dąbrowskiego. VII. Medycyna ludowa 2

Ryszard Dąbrowski

Uwierzcie mi, to już naprawdę ostatni tekst Ryszarda wprowadzający nas w życie i czary babci autora – tatarskiej szamanki Antoniny

Istniały pewne rośliny, które zgodnie z panującymi wierzeniami, należało nosić przy sobie, aby chroniły przed zachorowaniem. Tego typu magiczne właściwości przypisywano między innymi: korzeniowi przestępu i dziurawca, oraz liściom i korzeniowi biedrzeńca. Przestęp hodowano w przydomowym ogródku aby chronił obejście przed czarownicami.

jaskryLekami pochodzenia zwierzęcego były: tłuszcze z borsuka, jeża i niedźwiedzia oraz psi i wieprzowy smalec (zewnętrznie do nacierania przy zapaleniu oskrzeli, wewnętrznie przy chorobach płucnych, szczególnie gruźlicy), smalec z gęsi, kury i królika (do nacierania przy bólach powstałych w wyniku zaziębień oraz od zawiania). Wszystkie te tłuszcze były także składnikami różnych maści.

Ponadto stosowano mleko kobyle, kozie i krowie (zewnętrznie do przemywań i kompresów przy przeziębieniach oraz stanach zapalnych płuc i oskrzeli, wewnętrznie na gorąco z miodem i masłem przy przeziębieniach i schorzeniach dróg oddechowych, zwłaszcza kaszlu), kożuchy z mleka (przeciwko wrzodom i jęczmieniu na oku), zsiadłe mleko (jako okłady na opuchnięcia), śmietanę i masło (jako składnik maści) oraz sery (zewnętrznie do okładów przy stanach zapalnych i gorączce, wewnętrznie w celu ułatwiania zrastania kości) i serwatki z mleka (zewnętrznie jako kompresy przy bólach reumatycznych, stłuczeniach, bólach głowy, wewnętrznie oczyszczająco przy przeziębieniach, chorobach wątroby i nadkwasocie).

Z organów zwierzęcych stosowano żółć wieprzową (jako nalewkę na spirytusie przeciwko dolegliwościom żołądkowym i zatruciom) oraz żołądek cielęcy (do okładów przy chorobych oczu).

Żółtkami jajek utartymi z cukrem i zalanymi gorącym mlekiem leczono przeziębienia i choroby krtani. Surowym białkiem okładano oparzenia i stłuczenia.

Miód był powszechnie stosowany w stanie czystym oraz łączony z wodą, mlekiem, masłem, wywarem z ziół i alkoholem w wielu schorzeniach a szczególnie dróg oddechowych i serca.

Znaczenie lecznicze posiadała także pajęczyna (sama w sobie lub ugnieciona z chlebem do leczenia ran) oraz mrówki (które po zalaniu spirytusem służyły do nacierania przy reumatyzmie a chore części ciała wkładano też do mrowiska w celu pokąsania).

Mocz ludzki i zwierzęcy używany był do okładów przy zwichnięciach i spuchnięciach oraz do dezynfekcji ran i skaleczeń. Terapeutyczne stosowanie środków pochodzenia zwierzęcego wymagało specyficznej wiedzy i dużego doświadczenia.

Leki pochodzenia mineralnego to: sól (zewnętrznie do kąpieli przy przeziębieniu i przeciwko bólom reumatycznym, wewnętrznie jako roztwór do płukania gardła przy stanach zapalnych), glina (do leczenia ran), nafta (zewnętrznie do nacierania przy odmrożeniach i bólach gardła, wewnętrznie po 3-4 krople dziennie przy chorobach nowotworowych), siarka (jako składnik maści do leczenia chorób skóry).

Duże znaczenie w lecznictwie ludowym miały także zabiegi hydroterapeutyczne przy pomocy wody i rosy (przy chorobach krążeniowych i reumatycznych) oraz inhalacje.

W wielu sposobach leczenia, takich jak stawianie baniek [suche – bez przecinania skóry oraz mokre – z nacinaniem lub zadrapywaniem skóry w miejscu postawienia bańki](stosowano w przypadku chorób dróg oddechowych i przeziębieniach połączonych z nieżytem, kłuciami i temperaturą), puszczanie krwi, przystawianie pijawek (w celu upuszczenia „zepsutej krwi” przy uporczywych bólach głowy i nadciśnieniu) dużą rolę odgrywała wiedza empiryczna.

Ortopedzi „naprawiający” wywichnięcia, zwichnięcia, złamania kości musieli posiadać wrodzoną zdolność manualną oraz dużą wiedzę praktyczną i doświadczenie umożliwjające im prawidłowe wykonywanie tych zabiegów. Stosowano również masaże palcami, dłońmi, pięściami i stopami, oraz okłady z żywicy, gorących kamieni, piasku, owsa lub ziemniaków (przeciwko kolce i bólom stawów) a także nacieranie terpentyną lub spirytusem.

Wielu tym metodom leczniczym towarzyszyło wykonywanie magicznych gestów oraz wypowiadanie odpowiednich tajemnych czarodziejskich formułek lub wykonywanie znaków krzyża i modlitwa. Miało to spotęgować skuteczność leku oraz zabiegów leczniczych. Niekiedy stosowane było jako jedyny środek np. w przypadku zażegnywania i odczynania (zamawiania) choroby. Aby formułki były skuteczniejsze należało je zwielokrotnić. Przy tej procedurze często używano liczb 3 i 7 podnoszonych do drugiej, trzeciej a nawet wyższych potęg. Wierzono, że w magicznych formułkach i modlitwie tkwi tajemna siła o potężnym działaniu, która zażegnuje złe duchy a dobre zjednuje. Najlepszą porą do zamawiania była północ, a w dalszej kolejności świt i zmierzch. Leczenie najlepiej było przeprowadzać podczas pełni i ubywającego księżyca. Nie powinno się zaczynać leczenia w poniedziałek i piątek. Leki najlepiej było przyjmować przed wschodem słońca lub po zachodzie, bo wtedy najsilniej działają czary mające wzmocnić ich skuteczność. Zioła należało zbierać o świcie.

rumianek

Kilka osobnych zdań należy poświęcić kołtunowi. Wiekami uważany on był za chorobę, a nie skutek nie przestrzegania higieny osobistej. Gdy kołtun „dojrzał”, należało go ściąć, czego dokonywali specjaliści tzw. gościarze przy pomocy specjalnych narzędzi z zachowaniem mistycznej, skomplikowanej teatralnej procedury. Później kołtun musiał być spalony, złożony przed kościołem lub niszczony na specjalne sposoby. Należało zapobiegać dostaniu się kołtuna w niepożądane ręce. Szczególnie czarownice mogłyby go użyć do praktyk powodujących choroby ludzi.

W miarę rozwoju wiedzy i higieny osobistej kołtun zniknął z głów ludzkich. Rolę jego przejął „mini kołtun”, kulka własnych włosów noszona w lnianej szmatce w dołku piersiowym, która po upływie ściśle określonego czasu musiała być odpowiednio zniszczona. W załeżności od regionu należało ten mini kołtun zakopać pod pojedynczym drzewem koło kościoła, niekiedy wkładało sie do niego przedtem trzy grosze. W innych regionach wkładało się do mini kołtuna pieniądz i kładło na drodze. Ten, kto się po ten pieniądz schylił, „przejmował” na siebie chorobę właściciela włosów.

Ludność wiejska ze względu na ciężką pracę i niedożywienie, była słabo odporna i podatna na szereg chorób. Nieracjonalne odżywianie, szczególnie podczas nieurodzajów i powodzi oraz zbyt duże spożycie wieprzowiny wywoływało wrzody żołądka i dolegliwości wątroby. Wilgoć w domach i ciągła praca na dworze sprzyjały przeziębieniom i reumatyzmowi oraz gruźlicy. Wszystko to powodowało ciągły przypływ pacjentów różnego rodzaju uzdrowicielom.

W XX w., kiedy zaczęła dominować wiedza o powstawaniu chorób powodowanych bakteriami i mikrobami lub zakłóceniem biochemicznego funkcjonowania organizmu, w medycynie ludowej zaczęły zanikać magiczne elementy leczenia oraz przekonanie o wpływie zjawisk nadprzyrodzonych na choroby. Wymieranie starych terapeutów i zachorów, brak następców, postępy medycyny oraz przemiany społeczne, kulturowe i polityczne przyczyniły się do zaniku ludowych praktyk leczniczych. Proces ten pogłębił się od 1972 roku, kiedy to w Polsce objęto bezpłatną opieką medyczną rolników i ich rodziny.

Ze starych technik medycyny ludowej zachowało się do dziś wiele elementów i praktyk, także i tych magicznych, szczególnie w często stosowanym samolecznictwie. Niekiedy z wiarą i przekonaniem w ich skuteczność, ale jakże często w myśl zasady; nie zaszkodzi ale może pomoże.

Literatura:
– „Prace komisji etnograficznej Polskiej Akademji Umjejętności, Nr 12”
– Biegeleisen H. , „Lecznictwo ludu polskiego”, Kraków 1929
– Kolberg O. „Lud” Tom XXI, Cz. II, Kraków 1888
– Miesięcznik „Wisła”, Kraków, tom IV-1890, tom V-1891, tom X-1896
– Tylkowa D. „Medycyna ludowa w kulturze wsi Karpat polskich, tradycja i współczesność”, Wrocław 1989

Reklamy

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ryszard Dąbrowski i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Wykłady profesora Dąbrowskiego. VII. Medycyna ludowa 2

  1. Myślę, że powyższy wykład spełnia doskonale swe zadanie jako wstęp do tego – jakby nie było bardzo obszernego – zagadnienia. Pojawia się tutaj także wiele wątków proszących się o rozwinięcie, jak choćby znacznie wymienionych liczb, czy pór dnia, lub też ludowe nakazy i zakazy dotyczące zbierania ziół. Są to arcyciekawe kwestie, które jak podejrzewam znane są samemu autorowi – jednak wspominam o nich w nadziei, iż zainspirują także czytelników do samodzielnego zgłębiania tematu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s