Droga do Santiago, jeszcze Najera

Ewa Maria Slaska

Środa 12 września (dodatek)

Przeszłam 28 kilometrów, ostatnie były już bardzo trudne. Wydaje mi się, że moja aktualna norma powinna wynosić 20 kilometrów. Najgorsze są postoje, a właściwie – posiady, bo potem tylko z najwyższym trudem można się zmusić do dalszego ruchu. Ale jak się już złapie trans, można iść i iść, szkoda tylko, że z tego transu ciągle trzeba wychodzić do realu, bo jednak należy uważać. Przede wszystkim nie wolno przegapić strzałek, które niekiedy żółcą się gęsto, ale niekiedy są rozsiane bardzo skąpo.

plotazorfa
Camino jest jakąś wspólną magiczną zabawą pielgrzymów, którzy co jakiś czas zmieniają swe magiczne obrządki. Dziś były najpierw płoty z wplecionymi krzyżykami, ale gdy tylko droga wchodzi w góry, pojawiają się figurki ułożone z kamieni. Kamienie są okrągłe lub owalne i wcale niełatwo ułożyć z nich człowieczka, czasem też pojawiają się kopczyki, kurhanki, strzałki, małe ołtarze. Na szczycie kamienisto-gliniastej góry, kiedy mam najgorszy moment w ciągu całej dzisiejszej wędrówki, w nadludzkim niemal wysiłku z siedmiu kamieni układam magiczną figurkę dla owej młodej kobiety z rodziny, żeby już na pewno ten guzek, nie wiadomo czy rakowy, przestał ją straszyć.
Te kamienne figurki wyglądają bardzo archaicznie, jak jakieś idole plemienne z epoki kamienia. Niekiedy są wysokie, niekiedy grube i okrągłe jak Wenus z Willendorfu. Mają znaczenie nie tylko magiczne, bo tam gdzie nie ma strzałek, taka figurka też posłuży za drogowskaz.

4.0M DigitalCAM
Muchy. Nie ma co więcej pisać. Jest po prostu bardzo dużo much.

Ludzie. Na trasie jest bardzo dużo ludzi w moim wieku, a więc niemłodych, ale i sporo starszych. Jest też naprawdę dużo kobiet w moim wieku. I równie dużo kobiet samotnych, w różnym wieku. Spotykam dwóch Szkotów w spódnicach, dwóch Hiszpanów z psami, czterech Niemców. Przede mną idzie jakiś Polak, bo czasem pisze na drodze coś po polsku i podaje datę. Jest też Czech, który ułożył na ziemi dużą chustkę do nosa i przycisnął ją kamieniami. Na chustce napisał Ahoj moja Mila v Santiago.

Dzisiejsza trasa nie była gorsza niż wszystkie dotychczasowe, nie tu, wszędzie. Najbardziej może przypominała wędrówkę przez góry na greckiej wyspie Rodos i kupowanie owocowego bimbru od górali. W Grecji to legalne, bimber kupowało się w butelkach bez etykietek na wiejskim targu.

Podczas pielgrzymki najbardziej daje w kość, że musisz iść dalej, bo inaczej nie dojdziesz do schroniska. W kilka lat później w Portugalii, gdzie praktycznie rzecz biorąc w ogóle nie było schronisk, kończyłyśmy dzienny etap, gdy byłyśmy już bardzo zmęczone, a nadarzało się coś, gdzie można by było przenocować. Na camina franca człowiek jest nastawiony na nocowanie w schroniskach i na etapy podane w paszporcie pielgrzyma. Schronisko w Najera otwierano o 14.30. Ja doszłam koło 15, ale już w godzinę później odsyłano pielgrzymów z kwitkiem czyli dalej. Myślę, że tego bym dziś nie zniosła.

Albergue-Municipal-in-Najera

Spałam po prawej, pod drugim oknem.
Do schroniska nie wolno wchodzić w butach. Zostawia się je na metalowych regałach. Wspaniały widok – kilkadziesiąt par zakurzonych buciorów.
botasenalberguenajeraPowoli uczę się, jaki jest rytm dnia. Wstajemy o 6 rano. W Najera nie będzie śniadania, to nie przytułek w parafii tylko zwykłe schronisko. Kawa z automatu, baton, magdalenka czy bułka ze sklepiku, i ruszamy. Koło 14 – 15 docieramy na miejsce, pół godziny odpoczynku, prysznic, pranie, drzemka i wyjście do miasta na obiad, zakupy i zwiedzanie. Między 21 a 22 powrót, bo o 22 drugiej zamkną schronisko na głucho. To dlatego wczoraj w Logrono mnie nie wpuścili. Czyli nie obejrzę dziś meczu Hiszpanii z Litwą (albo Łotwą). W gazecie jest napisane Letonia, a ja nie wiem, co to za państwo. Teraz sprawdzam. Jednak Łotwa. W barze zamawiam tortillę, ale jest tylko jedna mała porcja, na zimno! Więc zjadam jeszcze sałatkę ziemniaczaną. Tortilla jest OK, staram się nie zwracać uwagi na to, czy jest w niej boczek (jest!), ale sałatka to ewidentna ohyda.

W mieście dużo średniowiecznych zabytków i pomnik świętego króla Ferdynanda. Umarł w roku 1252 i wtedy przypominam sobie, że to ten, co się utopił podczas wyprawy krzyżowej. Ktoś mu zawiązał na szyi żółtą chustkę pielgrzyma. Oczywiście temu na pomniku, a nie temu, co się 800 lat temu utopił.

W schronisku odkrywam, że jest kuchnia, nawet nieźle wyposażona i że można sobie gotować, ale nie wiem, czy to kiedyś zrobię, bo kupowanie jedzenia na jedną osobę mija się chyba z celem. Zostawię tyle jedzenia (następni na tym skorzystają), że koszty będą takie same jak jakaś prosta potrawa w lokalnej tawernie. Są też komputery z dostępem do internetu i pralki. Tego wszystkiego wczoraj w schronisku kościelnym nie było, była za to miła domowa atmosfera, wszyscy ze sobą rozmawiali, a rano było wspólne śniadanie. Czyli jak zawsze – coś za coś.
W każdym razie ugotowałam sobie garnek herbaty, siedzę przed hotelem, piszę i popijam herbatę.
Jest dobrze.

Nad nami granatowe niebo, przed nami wielka skała czerwonego piaskowca ze średniowiecznymi jaskiniami wykutymi w skale, po lewej rzeka Najarillo, po prawej wąskie uliczki starego miasta. Tamtędy jutro ruszymy w drogę.

Przepisuję 10 przykazań pielgrzyma ze ściany. Jest wersja angielska i hiszpańska.
1/ Podążaj za strzałkami ponad wszystko.
2/ Nie pokonuj kilometrów nadaremno.
3/ Pamiętaj byś dzień święty święcił.
4/ Dzwoń do ojca swego i matki swojej.
5/ Nie zatrzymuj się.
6/ Nie noś brudnych skarpetek.
7/ Nie skarż się i nie narzekaj.
8/ Nie podawaj bliźniemu swemu fałszywych odległości.
9/ Nawet nie myśl, że mógłbyś przerwać pielgrzymkę.
10/ Nie pożądaj rzeczy bliźniego swego w drodze, a zwłaszcza jego butelek z wodą.
A najważniejsze: idź mimo wszystko i dbaj o bagaż bliźniego swego jak o swój własny.

Jutro do Santo Domingo Della Calzada.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Droga do Santiago, jeszcze Najera

  1. Anne Schmidt pisze:

    Liebe Ewa, vielleicht kannst du am Wochenende mehr über deine Pilgerreise erzählen. Im Moment habe ich die Frage, ob du Wania Ronge kennst u. Kontakt zu ihm herstellen könntest. Ich war mit seiner Schwester in der Schule, war mit ihr eng befreundet, habe aber den Kontakt verloren. Viell. weisst du am Samstag etwas über seinen Verbleib. Anne

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s