Droga do Santiago. Santo Domingo de la Calzada

Ewa Maria Slaska

Czwartek, 13 września

Trasa do Santo Domingo de la Calzada przez dwie góry i dwa miasteczka. Do pierwszej kawy mamy za sobą już 6 kilometrów. Dobra droga, jeszcze chłodno, prawie po równym – super, oby tak zawsze, ale zawsze tak nie będzie.
Gdy wychodzę jest jeszcze ciemno, dwa razy gubię się w miasteczku i muszę czekać, aż ktoś mi pokaże, gdzie są strzałki.
Po drodze nie wolno myśleć o odległych celach, nawet o dzisiejszym noclegu, nawet o najbliższej przerwie na kawę. O Santiago nie wolno myśleć za żadne skarby świata. Droga to droga i jej się należy nasza uwaga, a myśl liczy się krokami. Krokiem, tym najbliższym. Jak go zrobisz, to może ci się uda zrobić i następny. Jak odwyk alkoholowy. I papierosowy, dodaję po latach, gdy już nie palę. Tylko małe kroki. To one doprowadzą cię do celu.
Dzień był świetny, trasa przeszła szybko, ale też było to zaledwie 21 kilometrów, a nie tak jak wczoraj 28.

sant3Po drodze jakaś kobieta zostawiła przy drodze ubranie – koszulka trykotowa, kolorowe majtki, białe skarpetki – wszystko ułożone w dziewczyńską figurkę.

Dowiedziałam się dziś, że nikt po drodze nie czyści butów, chyba że są oblepione błotem, ale kurz jest czymś normalnym i nie warto z nim walczyć. Wyobrażam sobie, jak się potem wygląda w takich butach na lotnisku w Madrycie.

Dziś jest to hospicjum w klasztorze cystersów z XIII wieku. W miasteczku wszystko jest jak trzeba, średniowiecze, renesans, barok, bar, kafejka internetowa i sklepik, gdzie jakaś kobieta wymienia mi kartę telefoniczną na hiszpańską. Rozmawiamy po hiszpańsku i dochodzę do wniosku, że sprzedawczyni jest geniuszem.
Dziś po raz pierwszy ugotowałam sobie obiad – tortellini z jajkiem i owoce. I kupiłam sobie herbatę w torebkach – trudno, będę nosić.

Nie jestem bardziej zmęczona niż niekiedy, po ciężkim dniu pracy w Berlinie.

sant1Zastanawiam się na duchowymi wartościami Camino i na razie nic nie mogę powiedzieć. Idzie się, idzie, myśli się tylko doraźnie, trochę rozmawiam z ludźmi, ale właściwie niewiele, pewnie dlatego, że świadomie unikam drogi w czyimś towarzystwie. Chcę być sama z moją drogą, moimi myślami i moim zmęczeniem. W moim własnym tempie. Na pewno nie jest najgorsze. Nie wychodzę jako pierwsza ani jako ostatnia, jakoś tak pośrodku. Jak dziś wychodziłam, to jeszcze tak na oko połowa butów stała na regale. A doszłam wczoraj jako 19 a dziś jako 21, co zważywszy, że jest nas na jednym odcinku na drodze około stu osób, nie jest złym osiągiem.

sant2Santo Domingo de la Calzada to miasteczko, gdzie przydarzył się tak zwany kurzy cud i dlatego do dziś w kościele mieszkają kury. Na trasie do Santiago zdarzyło się kilka cudów. Jeden bardzo krwawy. W porównaniu z nim kurzy cud jest piękną średniowieczną bajką.  Pewna niemiecka rodzina pielgrzymów przybyła tu aż z Xanten. Młody pielgrzym spodobał się pięknej córce oberżysty, ale ponieważ odrzucił jej zaloty, panna wymyśliła prostą ale skuteczną zemstę – schowała w jego tobołku srebrny puchar należący do taty. Młodego chłopaka złapano, a ponieważ jego wina była, zdawałoby się, bezsprzeczna, został osądzony i skazany na śmierć przez powieszenie. Jego rodzice z ciężkim sercem poszli dalej, a gdy już wracali do domu, z miejsca kaźni zawołał do nich ich syn. Opowiedział im, że wcale nie umarł, bo święty Jakub go podtrzymywał i karmił. Mama i Tata popędzili do sędziego, a był to ten sam człowiek, który skazał ich syna. Pożywiał się był właśnie pieczonymi kurczakami. Na wniosek o uwolnienie chłopaka odpowiedział, że to bajki, a ich syn jest tak samo nieżywy jak te kury na jego talerzu. No i patrzcie państwo, kury ożyły. Chłopaka odcięto z szubienicy, dziewczynę powieszono. A kury do dziś mieszkają w kościele.

Miasteczko nazwano na cześć pobożnego mnicha, który w XII wieku zbudował tu most przez rzekę i szpital dla pielgrzymów.

Zdjęcia zrobił Mietek, pielgrzym spotkany na trasie. Ten który powiedział, że pielgrzymka to nie spacer po ukwieconych łąkach. Jeszcze o nim będzie mowa.

Advertisements

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s