Wielka Wojna (4)

Ewa Maria Slaska

Nie wiem ilu ich było na wszystkich frontach i we wszystkich armiach, nie szukałam specjalnie, napiszę tu tylko o tych, którzy pojawili się w ostatnim czasie w mojej pracy badawczej, wydawniczej i dziennikarskiej. Najczęściej na obrzeżach tego, czym się zajmuję.  Dla porządku zacznę jednak od Apollinairego, który w Poecie zamordowanym (1916) przewidział swoją śmierć podczas wojny – umarł podczas wojennej epidemii grypy hiszpanki. Nazywał się Guillaume Albert Vladimir Alexandre Apollinaire de Kostrowitzky czyli Wilhelm Apolinary Kostrowicki. Urodził się w roku 1880, zmarł 9 listopada 1918 roku w Paryżu. Był francuskim poetą polskiego pochodzenia, przedstawicielem francuskiej awangardy poetyckiej. 

No tak, Apollinaire, ale to przecież każdy wie.

Ja natomiast zajmowałam się… I o tym napiszę, też zresztą, Boże uchowaj, nie pretendując do wyczerpania tematu.

O (trzech) poetach w armii pruskiej

HulewiczWitold Hulewicz

Urodził się w Kościankach w roku 1895. Był synem ziemianina i pianistki Heleny z domu Kaczkowskiej. Jako osiemnastolatek został powołany do Armii Pruskiej, walczył we Francji i Belgii. Po powrocie z wojny wziął udział w Powstaniu Wielkopolskim, walczył w wojnie ze Związkiem Sowieckim w roku 1920.

Był współwydawcą czasopisma Zdrój, pierwszego wydawnictwa w Polsce poświęconego sztuce awangardowej. Był poetą i tłumaczem, przekładał między innymi dzieła Manna, Goethego i Rainera Marii Rilkego.

Podczas II wojny światowej był redaktorem naczelnym wydawanego w Warszawie konspiracyjnego pisma Polska żyje. 2 września 1940 został aresztowany przez Niemców, prowadzenie pisma objął wówczas jego brat Jerzy. Wiadomo, że w więzieniu poeta był torturowany. 12 czerwca 1941 Witold Hulewicz został rozstrzelany w Palmirach.

Polak-Niemiec-HulewiczMOGIŁA NA SKWERZE

Nogą można potrącić, tuż obok rynsztoka
w biednych kwiatach i hełmu stalowym rynsztunku.
Krzywy napis: „Nieznany” – i z błota powłoka,
i słowa twardej chwały: „Padł na posterunku”.

Jemu to się należy najszczerszy z pacierzy,
co umierając szeptał: Warszawy nie damy!
Grób na skwerze ulicznym, krzyż z okiennej ramy…
Taka mała mogiłka, a w niej wielkość leży.

kubicki kolumnaStanisław Kubicki (1886-1942), polski poeta i grafik, żyjący w okresie międzywojennym w Berlinie, pojawiał się już w tym blogu wiele razy. Tu więc napiszę tylko kilka słów o jego udziale w Wielkiej Wojnie. Przy okazji dodam, bo potem może to umknąć, że to właśnie podczas pogrzebu Witolda Hulewicza w roku 1942 na cmentarzu w Palmirach, Kubicki, który się już od dłuższego czasu ukrywał, wyszedł z ukrycia i został aresztowany, co w rezultacie doprowadziło również do jego śmierci – i on został w tym samym miesiącu zamęczony na Pawiaku.

stasmalgosiaKubicki został powołany do wojska zaraz po wybuchu wojny. Początkowo odbywał służbę z dala od frontu i twierdził, że jego żołnierskie obowiązki polegają na malowaniu kiczowatych obrazów na ścianach stołówki w koszarach. W roku 1915 został przeszkolony na piechura i wysłany na front wschodni. Ranny w stopę podczas walk nad Niemnem, przyjechał w roku 1916 do szpitala w Berlinie, skąd został odesłany do lazaretu w Bunzlau (Bolesławiec). W październiku tego samego roku został skierowany do straży granicznej w Schömbergu (Chełmsko Śląskie). 22 grudnia tegoż roku wziął ślub z niemiecką malarką, Margarete Schuster, która od ślubu podpisywała się Małgorzata Kubicka. Wsparcie finansowe żony umożliwiło artyście wynajęcie prywatnej kwatery. Małgorzata zaopatrywała też męża regularnie w gazety i książki oraz przybory do grafiki, rysunku i malarstwa. Okres służby w Schömbergu zaowocował całą serią grafik, w których dały już o sobie znać ekspresjonistyczne tendencje.

schoembergW roku 1917 Kubicki został przeniesiony do Poznania, co zaowocowało przyjaźnią z trójką braci Hulewiczów. W ramach służby wojskowej został przeszkolony do służb kwatermistrzowskich, ale chociaż przebywał jako kwatermistrz w Warszawie i pełnił służbę w Belwederze, niedługo już pozostawał na żołdzie pruskim. Podobnie jak Hulewicz i setki, a może tysiące innych Polaków wcielonych do wojska pruskiego, skorzystał z pierwszej nadarzającej się okazji i zdezerterował.
W tym samym roku zaczął pisać wiersze, które już tu (po części) publikowałam.
Zobacz TU i TU.

kraftPaul Kraft

Przez ostatnie pół roku odwiedzałam związane z I wojną światową cmentarze i miejsca pamięci w Berlinie, poszukując, prawdę mówiąc, Polaków. Kraft Polakiem nie był, był niemieckim Żydem. Jest pochowany na wielkim cmentarzu żydowskim, na tzw. Polu Chwały, upamiętniającym żołnierzy żydowskich poległych podczas I wojny. 200 tysięcy Żydów służyło w armii pruskiej, 12 tysięcy – poległo lub umarło wskutek odniesionych ran lub nabytych chorób. Na miejscu pamięci pochowano ich zaledwie 400. Dla wyjaśnienia napiszę, bo może nie każdy to wie, że to armia pruska wysyłała swoich żołnierzy do Francji, Belgii czy Rosji, ale, jeżeli polegli z dala od jednostki macierzystej, ich ciała zostawały na obczyźnie, chyba, że rodzina podjęła wysiłek i poniosła koszty sprowadzenia męża, brata czy syna „do domu”. Nota bene, nie wiem, jak to jest i było w innych armiach i w innych czasach – będę wdzięczna, jeśli ktoś, kto wie więcej niż ja, napisze o tym w komentarzu.

Sabine Hank i Hermann Simon opracowali ich losy w wydanej przez Centrum Judaicum książce Bis der Krieg uns lehrt, was der Friede bedeutet (Aż wojna nas nauczy, co znaczy pokój). W książce nie ma ani słowa o Polakach, mimo że zapewne co najmniej część owych żołnierzy, urodzonych w Gdańsku, Giżycku, Wrocławiu, Bydgoszczy, Kwidzynie czy Kamieniu Pomorskim, to byli polscy Żydzi. O jednym z nich, lotniku, jeszcze napiszę.

grobycmentzydWróćmy jednak do Krafta. Hübner pisze, że gdy Kraft szedł na wojnę, był już uznanym poetą ekspresjonistycznym. Miał za sobą kilka publikacji, niewiele ich było, ale tej klasy, że kazały zwrócić uwagę na świetnie się zapowiadającego młodego twórcę. Taki niemiecki Baczyński, tylko o jedną wojnę wcześniej. Wiadomo też, że szedł na wojnę jako zadeklarowany pacyfista, nastawienie sto lat temu bardzo rzadkie, zwłaszcza w obliczu niepohamowanego, entuzjastycznego wybuchu patrotyzmu, jaki w Niemczech towarzyszył Wielkiej Wojnie w pierwszych miesiącach. Poeta dał wyraz swoim poglądom w wierszu Der Krieg (Wojna): Paul Kraft Krieg.

Kraft zmarł w listopadzie 1922 roku na gruźlicę płuc, której nabawił się podczas wojny.

***

PS. Wydaje mi się, że wszyscy trzej mogli się znać (to znaczy Kubicki i Hulewicz znali się na pewno, ale mogli też obaj znać Krafta), bo wszyscy współpracowali z Franzem Pfemfertem
i jego niezwykłym awangardowym pismem Die Aktion.

Polak-Niemiec-Hulewicz2Zeszyt specjalny Die Aktion poświęcony Hulewiczowi.

kubicki-dieAktion

Die Aktion tom 8, nr 21/22 – na okładce grafika Kubickiego.

pfemfertFragment tekstu o Paulu Krafcie, wymieniający jego publikacje w Die Aktion.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s