Głos rozsądku rozsądek ubezpieczający

Nie publikowałam tu nic na temat głośnej sprawy profesora Chazana, bo się nie znam i mogłabym tylko powtarzać cudze opinie, ale oczywiście, wiedziałam sama, co myślę. A myślałam jedno: obrzydliwość.

Teraz napłynął tekst. Spokojny, wyważony i rozsądny. Dziękuję Autorowi.

Krzysztof Mika

Męczennik niekompetencji

Z zażenowaniem i zdziwieniem obserwuję zawieruchę wokół profesora Chazana. Tak się składa, że od kilkunastu lat jestem współwłaścicielem i współzarządzającym przychodni lekarskiej (nie najmniejszej), wcześniej pracowałem w ministerstwie zdrowia, napisałem dziesiątki (jak nie setki) artykułów na temat służby zdrowia. Chcąc nie chcąc znam akty prawne dotyczące służby zdrowia, praw pacjentów i związane z ochroną zdrowia przepisów kodeksu cywilnego i karnego. Sam w swoim czasie uczestniczyłem (jako doradca ministra zdrowia) w kreowaniu niektórych z aktów prawnych i przepisów im towarzyszących.

Zacznijmy zatem od początku. Profesor Chazan podpisując kontrakt z NFZ miał pełna świadomość, że zawiera on zapisy dotyczące usług przerywania ciąży, oczywiście w ramach obowiązującego prawa. Zatem jeśli posiadał sumienie, a sadzę że nie pojawiło się ono w ostatnich dniach, tego kontraktu podpisać nie powinien. I już. Albo tak negocjować, żeby ograniczyć zakres kontraktowanych usług: tego nie robimy w moim szpitalu i już. Oczywiście jak znam NFZ, a znam dobrze, byłoby to trudne, ale może do zrobienia. Gdyby się nie udało, można powiedzieć oficjalnie i dla wszystkich słyszalnie: takich zabiegów nie wykonujemy. Być może skutki byłyby przykre finansowo, ale sytuacja jasna, zdefiniowana. No ale z tego co wiem, nic takiego się nie stało. Może chodziło przede wszystkim o pieniądze, ale jednocześnie profesor postawił się w sytuacji niemoralnej. Nieświadomie? Wątpię?

A zatem od początku występując w roli zarządzającego, postawił się w sytuacji co najmniej niejednoznacznej moralnie, a może raczej dwuznacznej… Podpisując kontrakt zawierał pakt z diabłem i wiedział co robi. Oburzenie moralne i postawy „pro life” powinny ujawnić się wówczas.

I dalej – sytuacja bieżąca ma swoje korzenie w tej wcześniejszej decyzji, ale jako taka nie ma nic wspólnego z racjami moralnymi i wyborami na poziomie kardynalnych wartości religijnych. Cały problem to efekt niefachowego zarządzania, do którego dorobiono ideologię. Decyzję, którą podejmował profesor, podejmował w dwóch rolach: jako lekarz i jako manager. Znał wszystkie elementy sytuacji, stan płodu, późne terminy i sytuację ciężarnej. Jako lekarz. Kierujący się klauzulą sumienia miał do zrobienia tylko jedno: powiedzieć – my tego nie zrobimy, ma pani bardzo mało czasu na podjęcie decyzji, ale w Warszawie szereg szpitali może Pani pomóc. Proszę się pospieszyć. I już.

Nic nie trzeba wskazywać, współuczestniczyć. Poinformować i już. Ale nie przeciągać. W roli zarządzającego działanie należałoby zacząć od rozmowy z radcą prawnym, który zapewne powiedziałby co robić, żeby nie łamać prawa i nie postawić się w sytuacji dylematu. Najprawdopodobniej skończyło by się, podobnie jak w przypadku roli lekarza: „tego nie zrobimy proszę się informować w innym szpitalu. I proszę się pospieszyć, ma Pani mało czasu”. W gruncie rzeczy w obu przypadkach działanie podobne , uczciwie stawiające sprawę, bez zagrożenia wartości deklarowanych przez profesora Chazana. Decyzję podjęłaby by kobieta, a i tak jej z odpowiedzialności nie jest w stanie zwolnić. I już. I takie zachowanie nie jest ucieczką od problemu, tylko pozostawieniem podjęcia decyzji właściwej osobie, bez uzurpowanie sobie prawa do decydowania. Oczywiście matka powinna mieć dostęp do wszystkich informacji dotyczących stanu dziecka, ale powtarzam, decyzja należy do matki. Profesor, nawet kierujący się najlepszymi intencjami, nie ma prawa do takich decyzji.

A zatem cała sprawa to nie kwestia ochrony życia tylko braku kompetencji w sytuacjach krańcowych, trudnych, ale od tego są dyrektorowie, żeby takie problemy rozwiązywać. Zawierucha medialno-religijna zaciemnia sytuację, która jest przykładem fatalnego poziomu zarządzania w służbie zdrowia, oraz, nazwijmy to po imieniu: braku podstawowych umiejętności z zakresu rozwiązywania konfliktów, bo w istocie problem, z którym zetknął się profesor Chazan to przykład sytuacji konfliktowej, ale do prostego rozwiązania. Sadzę, że obecność prawnika sytuację by uprościła. Powtarzam, tu nie chodzi o ochronę życia, bo jeśli tak nie powinno się podpisywać kontraktu z NFZ, albo przestać zrządzać publicznym szpitalem, ale o brak kompetencji.

Autor jest dziennikarzem, ma własne programy w radiu „Wnet”: Biuro rzeczy odłożonych, 5 x dlaczego, Cumy rzuć, żagle staw, Diabetyk na fali, samochody i ludzie. Jest doradcą minister Ewy Kopacz ds. zapobiegania konfliktom społecznym i komunikacji. W latach 2006-2008 prowadził własny program w TV Biznes (Polsat), w latach 2004-2011 współpracował z „Mówią Wieki”, „Jachtingiem”, „Automobilistą” „Życiem Warszawy”, „Arcana”, od marca 2003 do marca 2004 prowadził własny program ekonomiczny w Radiu Tok FM (Kawa z odrobiną ekonomii), a w latach 2002-2004 pracował jako rzecznik prasowy Polskiego Związku Żeglarskiego.

 

Advertisements

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Krzysztof Mika i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Głos rozsądku rozsądek ubezpieczający

  1. Kasia Krenz pisze:

    Znakomity tekst, prosty, logiczny, obiektywny. Nareszcie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s