Jimmy

Okazuje się, że Facebook nie bez powodu połączył mnie z Aleksandrą. Niewątpliwie podzielamy zamiłowanie do chodzenia po cmentarzach, a tę wędrówkę, jak się okazuje, każda z nas odbywa za każdą wizytą w Paryżu.

czarna kotkaAleksandra Hołownia

Ilekroć jestem w Paryżu wędruję po ulubionym „chińskim” Belleville. Uwielbiam włóczyć się po ulicach tej dzielnicy, ale najbardziej lubię cmentarz Père Lachaise. Grób Jima Morrisona odkryłam przypadkiem. Pewnego deszczowego, jesiennego dnia 2012 roku zamiast na targi sztuki FIAC poszłam na Père Lachaise. Szłam bez celu, podziwiając piękną architekturę grobowców. Usiadłam na ławce nieopodal miejsca, gdzie spoczywał Balzac. Wtedy właśnie zaczęła się do mnie łasić czarna kotka. Wcale się nie bała. Była bardzo podobna do mojej kotki Susi, która zdechła pół roku temu. Pomyślałam sobie, że pewnie musi być głodna. Opuściłam cmentarz i w pobliskim sklepie mięsnym kupiłam dla niej kurzą wątróbkę, a w markecie suche żarcie. Gdy po pół godzinie dotarłam w to samo miejsce, zwierzątka już nie było. Rozrzuciłam pokarm dokoła ławki. Niestety siedzące na drzewach kruki widziały wszystko. Dwa ptaszyska sfrunęły na ziemię i ukradły wątróbkę przeznaczoną dla „wcielenia Susi”, zabierając ją na drzewo.

kruk2 Czekałam długo, ale już się nie pojawiła. Poszłam dalej przyłączając do grupy Amerykanów. W ten sposób trafiłam do grobu Jima Morrisona. Dookoła stało pełno ludzi. Wszyscy robili zdjęcia. Jakiś chudy Fancuz o wyglądzie hipisa uczył chińskie turystki piosenki: „Come on Baby light my fire …” Ekstrawagancka blondynka z bukietem kwiatów przeskoczyła barierką otaczającą mocno zdewastowany grobowiec. Rzuciła kwiaty i czerwonymi od szminki ustami całowała resztki tablicy z nazwiskiem idola. Fani Morrisona latami nie tylko upamiętniali swoje imiona, upiększając bazgrołami i graffiti stojące obok drzewa, ale także konsekwentnie odłupywali granitową płytę. Zaintrygowała mnie ilość wykonywanych przy grobie zdjęć. Samo miejsce podobnie jak spoczywający w nim piosenkarz stało się magnesem publiczności. Postanowiłam utrwalić tę niezwykłą atmosferę na wideo.

kalkowaniekalkowanie2
Ewa Maria Slaska

Kiedyś na tym grobie było popiersie. Widziałam je na własne oczy, jak po raz pierwszy pojechałam do Paryża pod koniec lat 80. Wtedy szło się od głównej bramy za strzałkami pokazującymi drogę do grobu.


Potem przez wiele lat jeździłam gdzie indziej i jak przyjechałam do Paryża w tym roku, popiersia nie było.
  Nie było też strzałek, ale, przyznaję, wchodziliśmy innym wejściem. Zapytałam Aleksandrę o popiersie.

Aleksandra

NIE, na grobie nie było żadnego popiersia. Fani wszystko rozkradli, a z resztek  płyty grobowej odłupywano kamienie na pamiątkę . Jak mi się skończył akumulator i już nie mogłam nagrywać, to przyszła dziewczyna, która rzuciła się na grób i całowała kamienie. Ale to byl rok 2012, bo w tym roku wiosną grób był jakby odnowiony, lecz nadal bez popiersia.

morrisson-dalsze (1)Ewa Maria

Znalazłam jednak informację o grobie w sieci:

Morrison is buried in the Pere Lachaise Cemetery in Paris, one of the city’s most visited tourist attractions. The grave had no official marker until French officials placed a shield over it, which was stolen in 1973. In 1981, Croatian sculptor Mladen Mikulin placed a bust of Morrison and the new gravestone with Morrison’s name at the grave to commemorate the 10th anniversary of his death; the bust was defaced through the years by cemetery vandals and later stolen in 1988.  In the 1990s Morrison’s father, George Stephen Morrison, placed a flat stone on the grave with the Greek inscription: ΚΑΤΑ ΤΟΝ ΔΑΙΜΟΝΑ ΕΑΥΤΟΥ, literally meaning „according to his own daemon” and usually interpreted as „true to his own spirit”. Mikulin later made two more Morrison portraits in bronze but is awaiting the license to place a new sculpture on the tomb.

morrisson-dalszemorrisson-dalsze (4)Aleksandra

Dzięki wpisom Aleksandry i o Aleksandrze w tym blogu, zainteresowała się nią nasza autorka, Johanna Rubinroth, która nakręciła o niej film, wyemitowany 1 lutego 2015 roku w audycji Kowalski & Schmidt.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Aleksandra Hołownia, Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s