Alma (5)

Lech Milewski

Narzeczona wiatru

Jako akompaniament proponuję utwór napisany w czasie, gdy rozgrywała się akcja tego wpisu, będący całkowitym zaprzeczeniem muzyki Gustawa Mahlera, natomiast w swojej gwałtowności zgodny z charakterem bohatera dzisiejszego odcinka – Święto Wiosny Igora Strawińskiego…

Spełniając życzenie zmarłego męża Alma nie nosiła żałoby. Zgodnie z konwencją przez sześć miesięcy trzymała się z dala od życia towarzyskiego i kulturalnego. Koniec okresu żałoby wypadł późną jesienią, w pełni sezonu kulturalnego. 32-letnia Alma znalazła się w zupełnie nowej sytuacji. W każdym towarzystwie, na każdej imprezie, stawała się centrum zainteresowania – wdowa po słynnym kompozytorze.

Oczywiście nie zapomniała o Walterze Gropiusie. Ich spotkanie po wielu miesiącach rozłąki było pełne wspomnień i wzruszeń. Zresztą Walter był też w żałobie po niedawno zmarłym ojcu, rozumieli się więc doskonale. Snuli plany małżeńskie. I wtedy Gropius zadał o jedno pytanie za dużo – czy w czasie romansu z nim Alma miała również fizyczny kontakt z Mahlerem? Alma nie chciała, może nie potrafiła kłamać. To był cios. Gropius czuł się oszukany, zdradzony, wykpiony. Rozstali się chłodno. Po kilku dniach Alma wznowiła kontakt korespondencyjny.

W międzyczasie odbierała hołdy jako wdowa i jako kobieta. Nie minęło wiele czasu a otrzymała kilka propozycji małżeństwa. Na marginesie wspomnę, że jej sytuacja materialna była dość dobra. Dostawała cesarską rentę po mężu, miała spore oszczędności w bankach i posiadłość w Semmeringu. W swojej książce wspomniała, że w momencie ślubu z nią Mahler tonął w długach. Nie znalazłem nigdzie wzmianki czy wniosła coś w posagu. Niewątpliwie ascetyczny styl życia z Mahlerem pozwalał na zrobienie oszczędności.

Jednym z jej gorących wielbicieli był znany biolog Paul Kammerer – KLIK. Nie mógł zaproponować jej małżeństwa, bo był żonaty, ale żeby mieć stały kontakt z Almą zaproponowal jej pracę (bezpłatną) w swoim laboratorium. Alma przyjęła tę propozycję. Codzienne spotkania służbowe nie wystarczały Kammererowi; pisał do Almy długie listy, w których zwracał się do niej „moja ukochana Almo” i groził, że jeśli nie odwzajemni jego miłości, popełni samobójstwo na grobie jej męża.
Na marginesie dodam, że Kammerer był wielkim miłośnikiem muzyki Mahlera i że popełnił samobójstwo, chociaż z zupełnie innego powodu.
Mnie zainteresowało jedno zdanie z jego pamiętnika – Wiem, że każde spotkanie z Almą Mahler odświeża zapasy energii potrzebne do mojej pracy.

W styczniu 1912 roku Alma spotkała się z Gropiusem w Berlinie. Walter zaprezentował się jej jako pan domu, człowiek oddany rodzinie, czuły syn. Matka Waltera poczuła do Almy niechęć od pierwszego wejrzenia. I wzajemnie. Po wyjeździe Walter długo nie odpisywał na jej listy. Wreszcie napisał:
Nic już nie będzie tak jak przedtem. Wszystko się zmieniło od podstaw.

Wkrótce potem Alma poznała w pracowni malarskiej swojego ojczyma kogoś nowego. Według relacji Almy ubrany był w wytarty garnitur, buty miały zdarte obcasy, często wycierał usta chusteczką, na której pozostawiał ślady krwi. Miał przy sobie arkusz papieru i zaczął szkicować jej portret. Alma pozowała przez chwilę nieruchomo, wreszcie wstała, żeby przejść do fortepianu. W tym momencie młody człowiek objął ją. Alma zachowała spokój i wyzwoliła się z tych objęć.

Relacja drugiej strony jest nieco inna:
Zaprowadziła mnie do swojego pokoju, gdzie grała na fortepianie i śpiewała dla mnie Śmierć Izoldy. Gdy powiedziała, że chce, żebym ją malował w jej domu, poczułem się szczęśliwy i zmieszany. Po pierwsze, nie malowałem nigdy kobiety, która się we mnie zakochała od pierwszego wejrzenia. Po drugie byłem trochę przestraszony – jak można być szczęśłiwym, jeśli się ma zastąpić kogoś, kto niedawno umarł?

Po powrocie do domu młody człowiek napisał do Almy list, w którym nie widać zmieszania ani strachu: Jeśłi chcesz zachować respekt do mnie i być tak czysta jak byłaś wczoraj, to poświęć się dla mnie i zostań moją żoną. Będziemy to trzymać w sekrecie tak długo jak będę biedny.

Oskar Kokoschka był prawie zawsze biedny…. Ooooops, sekret się wydał.

Wysoki, ze skośnymi oczami, odstającymi uszami i czerwonymi dłońmi nie wyglądał atrakcyjnie. Jednak niefrasobliwość jego zachowania stwarzała klimat pewnej elegancji. Jego malarstwo było brutalne i gwałtowne, podobnie jak charakter.

Wojownik

Żył w biedzie i nie wahał się tego demonstrować. W Wiedeńskiej Szkole Sztuki wyjął nóż i zagroził samobójstwem, jeśli nie dostanie stypendium.
W 1909 roku odbyła się w Wiedniu duża międzynarodowa wystawa malarstwa, na której wystawiono dzieła Klimta, Gaugina, Matissa, Vlamincka, Van Gogha. Dzięki rekomendacji nauczycieli przydzielono tam wstępnie jedną małą salę Kokoschce. Natychmiat zamknął ją na klucz i zapowiedział, że nie otworzy, jeśli komisja kwalifikacyjna zdecyduje umieścić tam czyjeś inne prace. Klimt, który przewodniczył komisji powiedział – zostawcie chłopaka w spokoju, niech go rozszarpią krytycy.

Poszarpali. Pojawiły się komentarze: wódz dzikusów, oszalały Gaugin, izba koszmarów. Ale znaleźli się też admiratorzy, wśród nich znany architekt Loos, który zakupił autoportret Oskara – rzeźbę Wojownik – patrz wyżej.

Kokoschka próbował również sił jako dramaturg. Jego sztuka Morderca, nadzieja kobiet wywołała awanturę, która przekształciła się w bitwę, trzeba było wzywać policję – KLIK. Wyjaśnienie Kokoschki – nie stać mnie na bilet do teatru, więc napisałem sztukę, żeby się tam dostać.
Na marginesie dodam, że Święto Wiosny wywołało podobnie gwałtowne protesty chociaż Igor Strawiński nie mial problemów z zakupem biletu do teatru.

Co połączyło Almę, która twierdziła, że jedyna rzecz, której teraz potrzebuje to spokój, z takim gwałtownikiem?

Bo połączyło.

W swojej książce (bibliografia – 2) Alma pisała:
Miał wszystko, czego potrzebuje człowiek, żeby byc wielkim. Kochałam go za to, a także za to , że był jak niesforne, uparte dziecko. Byliśmy ze sobą zgodni do ostatniego włókna naszych istot. Nasz katolicyzm pochodził z tych samych źródeł. W ten sam sposób odbieraliśmy Boże Narodzenie i Wielkanoc. Nie jako radośc z prezentów i ozdób, ale z przenikającej nas mistycznej światłości.

Alma spędzała całe dni w pracowni Kokoschki, gdzie na przemian – kochali się lub Oskar malował jej portrety. Kłócili się często, ale Alma była przekonana o niezwykłym talencie Kokoschki i trwała przy nim, nie szczędząc pomocy finansowej. Spędzili razem kilka tygodni we Włoszech. Potem krążyła między kochankiem i własną córką, która spędzała wakacje nad morzem. W międzyczasie poddała się aborcji. Oskar o tym nie wiedział. On z kolei wykradł jej świadectwo urodzenia i wykorzystał je do opublikowania zapowiedzi ich ślubu. Alma ukarała go limitując spotkania – jedno na trzy dni.

Matka Oskara nie znosiła Almy do tego stopnia, że wysłała jej ostrzeżenie – jeśli nie przestanie Pani spotykać się z Oskarem, to Panią zastrzelę. Rzeczywiście, kilka dni później pojawiła się pod domem Almy, kryjąc pod płaszczem coś długiego. Oskar pospieszył ją rozbroić – był to kawałek drewna.

Alma nie rezygnowała jednocześnie ze swej roli wdowy po geniuszu. Była zapraszana na wiele koncertów, na których wykonywano utwory jej zmarłego męża. Gdy proponowała Oskarowi, by jej towarzyszył ten wybuchnął:
Almo, nie zaznam spokoju, dopóki wiem, że ktoś inny jest w Tobie, żywy czy martwy. Dlaczego zaprosiłaś mnie do tańca śmierci i każesz mi godzinami patrzeć jak Ty, jak duchowa niewolnica, naginasz się do rytmu narzuconego przez człowieka, który był Ci obcy.

I jeszcze:
Jeśłi nie zostaniesz moją żoną, mój talent zgaśnie. Karmisz mnie energią podczas wspólnie spędzonej nocy. Tylko wtedy mogę pracować cały dzień, przetwarzając to co wchłonąlem w nocy.

Alma – źródło energii – nie pierwszy raz to słyszę. Nie na darmo imię Alma znaczy żywicielka.

Odpowiedź Almy:
Wyjdę za Ciebie jak namalujesz arcydzieło.

I Oskar namalował…

'Bride of the Wind', oil on canvas painting by Oskar Kokoschka, a self-portrait expressing his unrequited love for Alma Mahler (widow of composer Gustav Mahler), 1913.jpg
Źródło tutaj – KLIK.

Gdy arcydzieło wyłaniało się spod pędzla Oskara, Alma była skłonna dotrzymać swej obietnicy. Była w kolejnej ciąży. Oboje przyjęli ten fakt z radością. Alma wprowadziła się właśnie do nowego domu. Trwało urządzanie. Oskar malował freski na gzymsie kominka – Alma w płomieniach wznosiła się do Raju, pozostawiając Oskara w piekle, otoczonego wężami.

W tym czasie nadeszła niespodziewana przesyłka – maska pośmiertna Gustawa Mahlera. Oskar wpadł w gniew – nie będzie tolerował trwałych wspomnień przeszłości. Alma postawiła maskę na honorowym miejscu. Wybuchła awantura. Kilka dni później Alma pojechała do kliniki dokonać aborcji. Oskar nigdy nie pogodził się z tym faktem.

Kilka tygodni później wybuchła I Wojna Światowa.
Komentarz Almy – czasem sobie wyobrażam, że to ja spowodowałam ten cały zamęt.
Reakcja Oskara – nie będę czekać na pobór, zgłoszę się jako ochotnik.

Na swoje 35 urodziny – 31 sierpnia – Alma zapisała w pamiętniku:
Chciałabym zerwać z Oskarem. Odbiera mi energię. Musimy to zakończyć… ale ja go tak lubię, za bardzo go lubię.

Wigilię 1914 roku spędzili razem, była to noc pełna pasji, ale zaraz potem Alma zaczęła naciskać Oskara, żeby się zgłosił do wojska.
To nie było takie proste. Nie przyjęto go do piechoty ze względu na słabe zdrowie. Nie przyjęto do artylerii ze względu na brak zdolności do matematyki. Pozostała kawaleria – prestiżowy pułk dragonów. Kłopot w tym, że ochotnik musiał mieć własnego konia, mundur i całe wyposażenie. Oskar zdobył pieniądze na konia sprzedając Narzeczoną Wiatru aptekarzowi z Hamburga. Mundur uszył mu krawiec, który lubił malarstwo.

Przed założeniem munduru… ale oddajmy głos Almie:
Przed założeniem munduru dał mi pożegnalny prezent niewyobrażalnej piękności: siedem wachlarzy. W jarzących sie kolorach, z delikatnością, o którą nikt by go nie podejrzewał, namalował historię naszej miłości na siedmiu kawałkach papieru.

Wachlarz

Alma pożegnala go z pewnym roztargnieniem, w głowie układała list do Waltera Gropiusa.

PS. Obszerne uzasadnienie mojego wyboru akompaniamentu można znaleźć tutaj – KLIK – pierwsze 6 minut.

Bibliografia:
1. Françoise Giroud – The art of being loved – KLIK.
2. Alma Mahler – And the bridge is love – KLIK .

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lech Milewski i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Alma (5)

  1. ewamaria2013 pisze:

    Jarek Suchoples skomentował na Facebooku:
    Jeśli chodzi o Święto Wiosny, to do dziś tak do końca nie wiadomo, czy przypadkiem paryska awantura nie została zainspirowana, ba, zorganizowana, przez Diagilewa, żeby dzięki skandalowi przyciągnąć zainteresowanie szerokiej publiczności (to do blogu). Ot, taka reklama w sztuce. Przy okazji przypomniało mi się, że kiedy parę lat temu spędzałem z rodziną wakacje w Nicei i Monte Carlo, odkryłem w ogrodzie kasyna (tak, tego kasyna) popiersie Diagilewa, które honorowało, o ile dobrze pamiętam podpis wybitnego organizatora życia artystycznego we Francji. Mam zdjęcie, ale, niestety, jest w Berlinie albo w Polsce.

  2. pharlap pisze:

    Jak to dobrze, że w poprzednim komentarzu pojawił się Diagilew bo mam pretekst żeby dodać tu komentarz, którego nie zdołałem napisac we właściwym czasie pod wpisem San Michele.
    Fakt, że Diagilew został pochowany na wyspie wygląda na lekką perwersję. Otóz Diagilew był bardzo przesądny i przez całe życie unikał podróży morskich gdyż wróżka przepowiedziała mu śmierć w wodzie. Z tego powodu nie towarzyszył Ballets Russes w wyjeździe do Buenos Aires. Jednak przepowiednia sprawdziła się – umarł w wannie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s