Slaska – instrukcja obsługi

wittemberga-tablice-tezy.ipgEwa Maria Slaska

Kochani, zapewne wiecie, że skończyłam właśnie miesiąc temu 65 lat. Oznacza to, że już na pewno nie umrę młodo, choćbyśmy tę młodość przeciągali w niekończoność, ale oznacza to też, że zapewne będę długo żyła i umrę staro. Nie zależy mi specjalnie na długości życia, ale po prostu tak teraz jest, że ludzie długo żyją, znacznie dłużej niż dawniej. Jak byłam małą dziewczynką, znałam tylko jedną starą osobę – była to prababcia Jadwiga, babcia mojego ojca. Teraz znam masę osób po 80, a ktoś wyliczył, że w rodzinie mojego męża żyje jeszcze i w większości ma się dobrze kilkanaście osób z wieku i urzędu należących do kategorii prababcia i pradziadek.

Czyli jeszcze pożyję, chyba, że Los zadecyduje inaczej. Ponieważ jednak o postanowieniach Losu nie nam decydować, zakładam teoretycznie dla potrzeb tego wpisu, że jeszcze pożyję i że, jeżeli nic się nie zmieni, wciąż będę miała masę znajomych. I to do nich skierowany jest ten wpis. Reszta niech jednak też poczyta i powie sobie w głębi ducha uczciwie, że mam rację. Bo kochani, możemy się różnić w szczegółach, ale na pewno każdy z nas i w każdym wieku chętnie zrobiłby taką listę i przybił, jak Luter, do drzwi najczęściej używanych czyli, zapewne, drzwi do klopa.

I zanim się na mnie na śmierć obrazicie, o to, co tu napisałam, pamiętajcie, że bardzo was lubię, a niekiedy nawet kocham.

A zatem, do rzeczy.

Proszę, nie sprzątajcie mi w domu (chyba, że wam za to zapłaciłam), nie naprawiajcie moich przedmiotów, dzbanków, żelazek, mikserów (chyba, że o to poprosiłam), nie ostrzcie mi noży, nie odpowietrzajcie mi kaloryferów, nie przetykajcie rur, nie otwierajcie okien bez porozumienia ze mną, bo w moim mieszkaniu panują przeciągi godne miana wichrów Historii, a jak uchylone przez was okienka mi potrzaskają, to przecież mi za nie nie zapłacicie. No.

Pomagajcie mi tylko wtedy, kiedy Was o to poproszę. A na pewno poproszę. I na pewno się odwdzięczę. Ale nie każcie mi na stare lata uczyć się, jak wykonać rzeczy, których nigdy jak dotąd nie robiłam. Nie robiłam, bo nie umiałam, nie chciałam, nie mogłam, nie byłam w stanie, nie miałam siły. Potrafiłam natomiast zawsze albo przekonać kogoś, żeby to za mnie i dla mnie zrobił, albo zarobić i zapłacić fachowcowi.
I tak zamierzam funkcjonować aż do śmierci.

TarteTatin 099Nie karmcie kota, ani go nie głaszczcie, bo jak was podrapie i pogryzie, to sami będziecie sobie winni. Natomiast pamiętajcie, że w apteczce zawsze jest jodyna, plaster i bandaże, i nawet jakby mnie nie było, to ktoś, na przykład wy sami, udzieli wam pierwszej pomocy. Ale też nie urągajcie kotu, nie nazywajcie go sierściuchem, i nie marudźcie na jego charakter. Mój kot JEST istotą z charakterem (w końcu to mój kot), a poza tym, jest stary i jak ja, umrze staro, skoro już dziś ma 19 lat.

Nie wtrącajcie się w moje garnki, chyba, że umówiłam się z wami, że będziemy wspólnie gotować. Ale jeśli nie, to gotuję ja i gotuję po swojemu. A wy w każdej chwili, jeśli się tak umówimy, możecie ugotować czy upiec coś po swojemu. I ja wam się też nie będę wtrącać.

IMG_3412Nie każcie mi solić i pieprzyć wspólnego jadła, bo ja nie cierpię zbyt słonego i zbyt ostro przyprawionego jedzenia, a co gorsze mój organizm go nie cierpi. Czyli, łagodnie mówiąc, potem choruję. Jeśli wam nie smakuje, to nie jedzcie, OK? Zawsze mogę was, całkiem w stylu obywateli społeczeństwa przyjmującego, poinformować, gdzie jest najbliższa knajpa.

Nie oczekujcie, że po 65 latach mówienia, co ja myślę, zacznę nagle mówić to, co wy myślicie. Już jako kilkunastoletnia panna usłyszałam od mojego ukochanego profesora Tadeusza Kielanowskiego, że mam nadzwyczaj oryginalny sposób myślenia. I tej wersji będziemy się trzymać. Natomiast jeśli naprawdę tak was wpieprza to, co i jak mówię, to rozmawiajcie ze mną tylko o pogodzie. Podporządkuję się na pewno.

Nie mówcie mi, proszę, że jestem gruba. Sama wiem. A ja wam przecież tego nie mówię.

I ostatnie – nie udzielajcie mi porad, jeśli o to nie poprosiłam. A jeśli poprosiłam, to pamiętajcie, że poprosiłam o opinię, a nie o podjęcie za mnie decyzji. Czyli nie rozliczajcie mnie z tego, że nie postąpiłam tak, jak mi kazaliście.

Ufff, długa lista. Ale skoro zaczęłam ten wpis od Lutra, to i na Lutrze go zakończę.

Oto stoję przed wami. Nie mogę uczynić inaczej./ Hier stehe ich, ich kann nicht anders, Gott helfe mir, Amen!

Anton von Werner (1843-1915), Staatsgalerie Stuttgart

Przypominam, że Luter powiedział to w roku 1521 w Wormacji na obradach Sejmu Rzeszy, który oskarżył go o herezję.

Nie mogę inaczej. Amen.

Advertisements

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Slaska – instrukcja obsługi

  1. Anonim pisze:

    przypomina mi to wizyty niektorych czlonkow mojej rodziny; zupelnie jakbym czytala wlasne wspomnienia….

  2. dorotek pisze:

    Ewus, obiecuje solennie, ze nadal bede robic tylko to, co lubie, czyli zyc tak, jak zyje od ilus latek. To znaczy: zezerac wszystko co dajesz na talerz i prosic o wiecej nie czekajac na sol, balaganic na spolke z kotem mieszjac siersc jego z sierscia psia przyniesiona na spodniach po wizycie u mamy, a nade wszystko obiecuje pozwolic Ci dokumentnie stepic TWOJ noz na MOIM uporze a dla rownowagi wyostrzac Twoj zmysl widzenia – bys mogla dostrzec w pore rzeczy dla mnie niezauwazalne, np. terminy i upomnienia po terminach. I musisz wiedziec jedno: skonczylam miesiac temu 46 lat i sie tego nie oducze. Cieszysz sie?

  3. dorotek pisze:

    Moja wspollokatorka pytala, czy chodzi o moja siersc na brodzie.
    Nie wiem, zapytam wiec, ktora moja siersc lubisz bardziej?

  4. ewamaria2013 pisze:

    Dziękuję kochane komentatorki!

  5. Julita pisze:

    Życie zakłada nam różne kapelusze, ludzie wtłaczają nas w przedziwne schematy. Wpisem pozwoliłaś być bliżej siebie, jak kiedyś na Qrze. Młodzi, a przynajmniej – inni, niech się stają, my już się nie stajemy, my już jesteśmy i takie pozostaniemy, wpis – bajabongo! Przydał się dzisiaj, to nie był mój dzień, bywają takie. Uratowałaś, Ewo Mario, poniedziałkowy wieczór, za to Ci dziękuję. Za wszystkie wieczory, już czekam na następne.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s