Alma (8)

Lech Milewski

Wielka ucieczka

Jako podkład muzyczny proponuję Symfonię Nr 9 Antoniego Dworzaka – Z Nowego Świata. Wybór dość oczywisty gdyż tam właśnie zakończyła się ucieczka głównych bohaterów tej serii wpisów.

Ostatnim wydarzeniem w poprzednim odcinku było morderstwo kanclerza Dolfussa. Cofnijmy się o rok i przenieśmy do Niemiec.
8 kwietnia 1933 roku Studenckie Biuro Propagandy ogłosiło Akcję przeciwko nie-Niemieckiemu Duchowi.
Nie-niemiecki Duch objawiał się w:
– książkach zdrajców oczerniających Nowe Niemcy,
– literaturze komunistycznej i pacyfistycznej,
– literaturze liberalnej popierającej Republikę Weimarską,
– literaturze propagującej sztukę dekadencką lub czysto konstruktywistyczną (np. Bauhaus)
– literaturze stworzonej przez żydowskich autorów bez względu na jej zawartość.

Uczelnie otrzymały listę najgroźniejszych autorów. Na pierwszych trzech pozycjach znaleźli się: Karol Marks, Karol Kautsky i Henryk Mann. 10 kwietnia zapłonęły stosy. Największy na Opernplatz w Berlinie.

Zwróciłem uwagę na nazwisko Henryka Manna, pierwszego literata na tej liście. Już rok wcześniej, na łamach pisma Die Weltbühne, pojawił się artykuł A. Hitlera pod tytułem – Prezydent? Autor przeprowadzil całkiem logiczny dowód, że Henryk Mann jest lewicowcem nie uwikłanym w żadne układy partyjne i byłby w stanie doprowadzić do porozumienia szerokiego frontu lewicowego z komunistami i w rezultacie objąć stanowisko prezydenta Republiki Weimarskiej.

Na szczęście w 1933 roku Henryk Mann przebywał we Francji, gdyż w innym przypadku nie skończyłoby się tylko na paleniu książek.
Henryk Mann już od młodych lat demonstrował niezwykły instynkt polityczny w przeciwieństwie do swojego dużo słynniejszego, brata Tomasza, który każdą sytuację polityczną oceniał błędnie i potem wielokrotnie zmieniał zdanie.
W przypadku nazizmu było podobnie. Henryk Mann stał się przywódcą antyfaszystowskiego ruchu intelektualistów. Tomasz Mann, podobnie jak większość Niemców, w pierwszej chwili wiązał pewne nadzieje z Hitlerem. Nadzieje bardzo szybko się skończyły, ale słynny pisarz bardzo długo grał z nazistami w kocie łapki. Przezornie przebywał poza granicami Niemiec, ale bardzo długo zwlekał z podpisaniem listu intelektualistów antyfaszystowskich, twierdząc, że więcej pożytku przyniesie Niemcom możliwość dostępu do jego książek. Uległ dopiero naciskowi własnej rodziny, która była mocno zażenowana jego postępowaniem.
Rzeczywistość okazała się bardzo okrutna dla Henryka, który po zaprzestaniu publikacji jego książek w Niemczech, znalazł się w bardzo trudnej sytuacji materialnej i utrzymywał się na powierzchni dzięki ciężkiej pracy żony i regularnej pensji wypłacanej mu przez brata.
Natomiast Tomasz Mann stał się ambasadorem niemieckich intelektualistów i artystów szukajacych bezpiecznej przystani w USA.

Wróćmy jednak do ducha nie-niemieckiego. Muszę stwierdzić, że zaskoczyło mnie zaliczenie do tej kategorii Bauhausu. Wszak propagował on funkcjonalność, ergonomię, czystość konstrukcji. To całkiem podobne do koncepcji samochodu dla ludu – volkswagena, który był ulubieńcem Hitlera i został skonstruowany i wprowadzony do produkcji przez nie byle kogo lecz samego doktora-inżyniera Ferdynanda Porsche.
Nie mogę się oprzeć nie popartemu żadnymi dowodami podejrzeniu, że w przypadku Bauhausu i Waltera Gropiusa jakąś rolę mogła odegrać osoba naczelnego architekta Rzeszy, Alberta Speera, który miał zupełnie inne koncepcje architektoniczne.

Walter Gropius bardzo szybko pozbył się złudzeń i w 1934 roku wyjechał do Anglii, a trzy lata później do Stanów Zjednoczonych, gdzie kontynuował swoją błyskotliwą karierę. Na początek zaprojektował i wybudował dom dla swojej rodziny (po rozwodzie z Almą ożenił się powtórnie i miał córkę z adopcji). Ten dom i jego otoczenie uchodzą do dzisiaj za wzór budownictwa funkcjonalnego – KLIK.
Kilka dni temu zapytałem żonę mojego bardzo młodego kuzyna, z zawodu architektkę, czy zna nazwisko Gropius. Spojrzała na mnie z urazą – też mi pytanie.
Proszę podać w google hasło „Gropius doorhandle” albo „Gropius chair” a może się okazać, że bez Waltera Gropiusa nasze warunki życiowe mogłyby być zupełnie inne…

Oskar Kokoschka nie miał żadnych złudzeń co do nazizmu. Przecież już w 1911 roku arcyksiążę Ferdynand (ten zastrzelony trzy lata później w Sarajewie) oglądając obrazy Kokoschki powiedział – ktoś powinien połamać temu człowiekowi wszystkie kości. Teraz czas wiedeńskiej operetki się zakończył, przyszedł czas na łamanie kości.
W 1934 roku Oskar przeniósł się do rodzimej Czechosłowacji. Powstała tam grupa artystów ekspatriantów, która przyjęła nazwe Oskar Kokoschka Bund. W Czechosłowacji ożenił się z Olgą Pavlovską. W 1938 roku, po podpisaniu układu monachijskiego, wyemigrował do Anglii, gdzie jego twórczość była zupełnie nieznana i wraz z żoną do końca wojny żyli w biedzie. Po zakończeniu wojny jego dzieła szybko wróciły do czołowych galerii Austrii, Włoch i Niemiec, a on sam osiedlił się w Szwajcarii, gdzie zmarł w wieku 93 lat.

Manon Gropius

Wracam do głównej postaci tej opowieści. Wiadomość o zabójtwie kanclerza Dolfussa niezbyt przejęła Almę i jej rodzinę, gdyż przeżywali swoją własną tragedię. 17-letnia Manon została porażona paraliżem dziecięcym i całkowicie sparaliżowana. Manon – cudownie wrażłiwa dzieczynka, która potrafila się porozumiewać z roślinami i zwierzętami, która po wizycie za kulisami teatru czuła się na scenie jak we własnym domu, została przykuta do wózka inwalidzkiego. Walter Gropius przyjechał z Londynu odwiedzić córkę. Lekarze byli pełni optymizmu. Alma wierzyła, że Manon wyzdrowieje, bo ona, Alma, tego chce. Przyjaciel domu – ksiądz Hollnsteiner – radził, żeby jej znaleźć męża, Manon prosiła tylko o jedno – pozwólcie mi umrzeć w spokoju. Pocieszała też na swój sposób Almę – zapomnisz o tym, Mamusiu, tak jak zapomniałaś o wszystkich innych.
Manon umarła w Poniedziałek Wielkanocny 1935 roku. Została pochowana na cmentarzu Grinzig tak jak Gustaw Mahler i piewsza córka Almy. Pogrzeb odbył się tak pospiesznie, że Walter Gropius nie zdążył przyjechać na czas. Za to Alma była pierwszy raz na pogrzebie. Elias Canetti (literacki Nobel 1981 – KLIK) – bezlitosny krytyk Almy – wspomina pogrzeb tak: …tym razem, też, wszystko było zrobione dla efektu. Cały Wiedeń był tutaj. (…) Ona (Alma) płakała i uderzyło mnie, że nawet jej łzy były ogromnie duże. Nie było ich zbyt wiele, ale ona potrafiła tak płakać, że one płynęły razem, niezwykłego rozmiaru. Takich łez nie widziałem nigdy w życiu, jak niezwykłe perły, drogocenna ozdoba…

Franz Werfel był bardzo blisko Almy. Starał się ją wesprzeć w każdy możliwy sposób, ale teraz to on był gwiazdą. To o nim pisały gazety, to on zostal zaproszony do Nowego Jorku, to dla niego Ormianie, wdzięczni za pokazanie ich losu w książce 40 dni Musa Dag, organizowali specjalne akademie. To on został zaproszony przez Ligę Narodów na dyskusję na temat roli literatury.
Alma pisała: Moje małżeństwo nie jest już małżeństwem. Żyję nieszczęśliwie przy Werflu, którego monologi zdają się nie mieć końca. Jego zamiary, jego słowa, wszystko jego, jego, jego! Zapomniał jak ważne były kiedyś dla niego moje słowa.

W 1938 roku, podczas pobytu we Włoszech, dotarła do nich wiadomość o spotkaniu kanclerza Schuschniga z Hiltlerem. Anschluss Austrii był kwestią dni. Alma zostawiła męża we Włoszech, a sama udała się do Wiednia, ratować co się da. Na wszelki wypadek zamieszkała w hotelu. Z wystaw sklepowych spoglądały na nią portrety Hitlera. A jednak jej córka, Anna, nie zdawała sobie ciągle sprawy z tego, że bycie dzieckiem Mahlera jest niebezpieczne. Jednym z pierwszych posunięć nowej administracji była zmiana nazwy Mahler-Strasse.
Ksiądz Hollnsteiner przygotowywał kazanie na temat wielkości faszyzmu. Rodzina jej ojczyma, Carla Molla, świętowała. Alma wyciągnęła wszystkie swoje oszczędności z banku, zaszyła je w pasie i poprosiła swoja służącą o przewiezienie ich do Szwajcarii. Pożegnała się z matka, a ojczymowi przekazała pod opiekę wszystkie swoje dzieła sztuki.
Z wielkim trudem przekonała swoją córkę do wyjazdu. Na ulicach Wiednia rozwieszano ogłoszenia o mającej nastąpić za kilka dni wizycie Hitlera, gdy Alma z Anną jechały na dworzec.
Przez Pragę, Budapeszt, Zagrzeb i Triest dotarły do Mediolanu, gdzie czekał na nie Franz.
W Zurichu odebrali oszczędności Almy i przez Paryż pojechali do Londynu. Anna mówiła biegle po angielsku, Franz miał zdolności do języków, a nowe otoczenie mobilizowała go do działania. Alma natomiast oczekiwała nadal, że wszyscy będą do niej mówić w jej języku. Tak się nie stało i wkrótce znienawidziła Londyn. Powrócili więc do Paryża. Tam Almie udało się odzyskać pozostawiony w Wiedniu manuskrypt III symfonii Brücknera, ulubionego kompozytora Hitlera.
We wrześniu wybuchła wojna i nagle stali się we Francji cudzoziemcami z wrogiego kraju. Dlaczego natychmiast nie wyjechali do USA? Jakaś wiara w siłę euroejskiej tradycji kulturalnej? Podjęli decyzję dopiero gdy Niemcy opanowały Francję, ale wtedy było już za późno. Nie posiadali francuskiej wizy wyjazdowej i musieli uciekać przez „zieloną granicę”. Po kilku tygodniach oczekiwania w Lourdes trafiła się wreszcie okazja. Wraz z Henrykiem Mannem, jego żoną i synem Tomasza Manna – Golo – przekradli się do Hiszpanii a dalej, już legalnie, do Portugalii i USA. Ucieczkę tę opisałem szczegółowo w pierwszym odcinku opowieści.

Po sukcesie Pieśni Bernadetty ich sytuacja materialna była bardzo dobra. Kupili duży dom w Beverly Hills. Mieli dobre ksiązki, fortepian, służbę. Byli w centrum życia niemieckiej emigracji. A jednak: Franz jest zmęczony. Zamknięty w sobie. Jak martwy. Chyba potrzebuje nowej miłości albo czegoś podobnego. A ja, ja nie potrzebuję i nie szukam już nikogo ani niczego.

26 sierpnia 1945 roku Franz Werfel zmarł na skutek ataku serca. Problemy z sercem odczuwał już od kilku lat. A przecież w dniu, gdy Alma dostała krwotoku i przedwcześnie urodziła synka, złożył ślub, że jej nie opuści i rzuci palenie. Wypełnił tylko pierwszą część tego ślubowania.

Pogrzeb odbył się trzy dni później. Tomasz Mann wspomina go tak:
Uroczystość pogrzebowa odbyła się w kaplicy Towarzystwa Pogrzebowego w Beverly Hills; obfitość kwiatów była wielka a grono żałobników, liczące wielu muzyków i pisarzy, bardzo liczne. Wdowa, wdowa po Mahlerze, a obecnie i po Werflu nie była obecna. ‚Nigdy przy tym nie bywam’ – powiedziała ta wspaniała kobieta – a słowa te, w całej swej szczerości, wydały mi się tak komiczne, że nie wiedziałem właściwie, czy szloch, czy śmiech, wstrząsnęly moją piersią nad trumną. W sąsiednim pomieszczeniu śpiewała Lotta Lehman przy akompaniamencie (Bruno) Waltera. Mowa pogrzebowa abbe Moeniusa długo się odwlekała…, gdyż Alma w ostatniej chwili zażądała nagle rękopisu celem energicznej cenzury. (Bibliografia 3)

P.S. Dla osób, które poczuły nieco sentymentu do bohaterów tej opowieści mam prezent – nagrania głosów Almy Mahler, Waltera Gropiusa, Oskara Kokoschki, Franza Werfla, Anny Mahler (córki Gustawa i Almy) – KLIK.

Zakończenie za tydzień.

Bibliografia:
1. Françoise Giroud – The art of being loved – KLIK.
2. Evelyn Juers – House of Exile – KLIK.
3. Tomasz Mann – Jak powstał Doktor Faustus.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lech Milewski i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Alma (8)

  1. pharlap pisze:

    Korekta – książka Franza Werfla, która zapewniła mu dobrobyt w USA nosi polski tytuł Pieśń o Bernadetcie a nie Pieśń Bernadetty jak błędnie podałem w powyższym wpisie i w pierwszym wpisie tej serii. Opierałem się na tytule oryginału – Das Lied von Bernadette i na jego angielskim tłumaczeniu The song of Bernadette.
    Korzystając z okazji dodam, że w tej książce autor obdarował zarówno Bernadettę jak i Matkę Boską licznymi cechami i zachowaniami podpatrzonymi u Manon Gropius.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s