Po śladach życia

Ewa Maria Slaska

Siedlce czyli Dębe Wielkie czyli Halinów czyli Olesin

EugeniaLubliner2Gdy zaczynałam szukać szkoły, którą sto lat temu założyła i prowadziła Prababcia, szukałam jej w Siedlcach, bo tak podawał Polski Słownik Biograficzny. Dopiero rozmowy z Ciocią pozwoliły uściślić: dojeżdżało się do stacji Dębe Wielkie, leżącej na trasie Warszawa – Siedlce, a szkoła była w Halinowie. Ja już się dalej nie umiałam ruszyć, ale nasz blogowy Autor czyli Viator, występujący tym razem jako historyk, doktor Tomasz Fetzki, poszedł jeszcze krok dalej i znalazł gazetę internetową Kurier Skruda, a w niej artykuł o… Olesinie.

http://kurierskruda.pl/index.php/historia-olesina/historia-regionu

Czyli tak jak napisałam w tytule, trzeba było mentalnie przejść przez cztery miejscowości, aby dotrzeć tam, gdzie Prababcia – zapewne – prowadziła swoją szkołę.

prababciajakoslicznapannaI tak się wędruje po śladach – w górę rzeki jak Zbigniew Milewicz, w głąb własnych wspomnień jak Konrad Sałagan czy Krzysztof Mika, po dokumentach jak Tomasz Prot. A jest jeszcze Jacek Slaski, który rozmawiał ze swoją Babcią, Zofią Slaską i jest mój ojciec, który zapisał swoje życiowe wspomnienia, które zatytułował Śladami życia. Tyle osób zebrałam na blogu, tylu tych, którzy próbują odtworzyć miniony czas, swój i swojej rodziny.

Na zdjęciu moja śliczna Prababcia jako młoda kobieta.

Napisałam do redakcji Kuriera Skrudy, podając to, co wówczas wiedziałam o pedagogicznych przedsięwzięciach Prababci. Nie wiedziałam wiele, a i tak niemal rok zajęło mi uporządkowanie tego, czego przecież nie wiedziałam. Tekst poniższy jest już uzupełniony o informacje, które zebrałam, gdy tydzień temu pojechałam do Olesina. Nieocenionym źródłem informacji okazał się miejscowy historyk, pan Jan Majszyk, któremu niniejszym bardzo dziękuję.

Obozna5-rok1885Opowieść o Prababci

Prababcia z koleżanką panią Dorotą Zylberową założyły, sfinansowały i prowadziły w Warszawie szkołę dla dzieci mało zdolnych. Szkoła powstała w roku 1908 i istniała tylko kilka lat, a mieściła się przy ulicy Oboźnej 5 w bardzo znanej warszawskiej kamienicy. Została ona zbudowana w 1882 roku przez architekta Karola Kozłowskiego na potrzeby Zakładu Wodoleczniczego doktora Wincentego Brodowskiego. Zakład istniał nota bene aż do II wojny światowej. W kamienicy znajdowały się też mieszkania do wynajęcia, a jednym z lokatorów był słynny artysta, rysownik, ilustrator i malarz, ale też bohater Powstania Styczniowego, więzień i katorżnik carski, Michał Elwiro Andriolli. Budynek rozebrano po wojnie, a stojący tu obecnie dom został zbudowany z wykorzystaniem części zachowanych murów. Szkoła, jako się rzekło, istniała zaledwie kilka lat, ale była ważnym kamieniem milowym w historii pedagogiki polskiej – była to bowiem pierwsza taka szkoła na ziemiach polskich. Dodajmy też, że była ona niemal w całości finansowana przez panią Zylberową i Prababcię, bo opłaty za naukę wnosiły tylko rodziny dzieci zamożniejszych, a było ich zaledwie kilkoro.

Około roku 1910 Pradziadek zakupił wraz księdzem Stanisławem Zarembą majątek w Dębem Wielkim kolo Mińska Mazowieckiego w dawnym powiecie Siedlce. Majątek ten, część miejscowości Halinów, leżał we wsi służebnej Olesin Duży.

Ten ksiądz Zaremba był pierwszym proboszczem parafii Dębe Wielkie. Tradycja głosi, że był człowiekiem rzutkim i obrotnym. Wiadomo, że zajmował się handlem majątkami, które powstały w drugiej połowie XIX wieku, kiedy to zmieniony został status prawny dotychczasowej królewszczyzny w Dębem Wielkim. Zarembę oceniano nader kontrowersyjnie. Z jednej strony uważano, że jego zachowanie bardziej znamionuje przedsiębiorcę niż osobę duchowną, ale patrzono też na niego jako patriotycznego reprezentanta pozytywistycznej idei pracy u podstaw. Tak czy owak najpierw obaj panowie, mój Pradziadek – lekarz i ksiądz proboszcz, byli współwłaścicielami majątku i dopiero w roku 1913 rozwiązali spółkę i założyli osobne księgi hipoteczne. W roku 1917 ksiądz, już teraz nie wspólnik lecz sąsiad, odsprzedał swoją część senatorowi RP Janowi Zaglenicznemu. Mniej więcej w tym czasie, tuż po Wielkiej Wojnie, Prababcia założyła tu szkołę i zamieszkała na stałe w Olesinie.

Podobno nie było to żadną wielką rewolucją rodzinną, dom w Warszawie świetnie sobie dawał bez niej radę, w końcu był to czas kucharek i służących. U pradziadków służące były dwie, kucharka jedna.

dworzec Zbudowany w roku 1918 dworzec w Aleksandrówce (Dębem Wielkim), w roku 2014 wpisany do rejestru zabytków

Jeśli prababcia akurat przyjechała do Warszawy, to wracała do Olesina koleją. W każdym razie wiadomo, że rodzina nie posiadała automobilu, a Prababcia zarzekała się jeszcze, że do tego paskudztwa nigdy nie wsiądzie. Dojazd koleją był jak najbardziej możliwy i wygodny, bo w roku 1918 na trasie kolejowej Berlin – Warszawa – Moskwa powstał nowy dworzec: w Aleksandrówce czyli w Dębem Wielkiem.

duktZ dworca do Olesina były trzy kilometry, dobrą ubitą drogą, zwaną przez miejscowych duktem lub ulicą Brukową, którą ufundował pan senator.

Według tradycji rodzinnej majątek Pradziadków w Olesinie został nazwany Sylwana, co na dokumentach złożonych w archiwum w Otwocku zostało zapisane jako Silvana.

Sylwana była szkołą z internatem, gdzie mieszkało kilkanaścioro dzieci małozdolnych i niezamożnych, żeby nie powiedzieć – po prostu biednych. Utrzymanie majątku, szkoły i dzieci finansował pradziadek, który był wziętym lekarzem laryngologiem i ftyzjatrą. Dzieci kształcono metodą wprowadzoną w Polsce przez Prababcię i panią Dorotę Zylberową, polegającą na połączeniu prostej nauki szkolnej z nauką czynności manualnych. W szkole byli więc zarówno nauczyciele jak rzemieślnicy, przygotowujący uczniów do wykonywania zawodu (kowal, ślusarz, cieśla).

Sylwana istniała ok. 10-12 lat, po czym została sprzedana. W pamięci rodzinnej sprzedaż Sylwany nastąpiła w roku 1930, z akt wynika jednakże, że majątek już w roku 1929 został zakupiony przez gimnazjum im. Zamojskiego w Warszawie, które prowadziło tu letnisko dla niezamożnych uczniów oraz programy, dziś zasługujące na miano „zielonej szkoły”. Gimnazjum zachowało nazwę Sylwana bądź też to właśnie nowy właściciel przemianował Sylwanę na Silvanę.

mapaolesin

***
O Olesinie i Sylwanie będę jeszcze donosiła. Już dziś znajdzie się sporo ciekawostek, o których można będzie opowiedzieć, jak np. rok wielu wesel, Mama i pies Haluś, stawy rybne, wielki dąb czy wreszcie opowieść o przypalonym szpinaku. Nie da się tego wmieścić w jeden wpis, a przecież mam jeszcze wielkie plany poszukiwań archiwalnych.

Na razie chciałabym bardzo podziękować redakcji Kuriera Skrudy, a zwłaszcza jej naczelnemu  – Arturowi Czyżewskiemu za nadzwyczajną opiekę, jaką mi zapewnił podczas wizyty w Olesinie! Pan Artur jest na co dzień właścicielem eleganckiej restauracji La Veranda Verde w Cisiu. O panu Arturze też jeszcze opowiem, na razie donoszę, że w Zielonej Werandzie bardzo dobrze karmią!

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Po śladach życia

  1. Zbyszek pisze:

    toż to skarb taka historia…

  2. Jestes genialna Ewo. Tyle cennych informacji!!!

  3. ewamaria2013 pisze:

    A tu jeszcze link do Facebooka, gdzie pojawia się ten wpis, a przy okazji można obejrzeć świetne zdjęcia ze Skrudy i okolic: https://www.facebook.com/KurierSkruda?ref=hl

  4. Piękna i wzruszająca opowieść.Czy są dzisiaj tacy ludzie jak Twoja prababcia?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s