Gustav Theodor Fechner – odkrywca nowych lądów

Po kilku miesiącach podróży przez Łużyce ciężko jest tak po prostu opuścić tę niezwykłą krainę. Viator ma nadzieję, że ciężko jest nie tylko jemu, ale i Czytelnikom. Dlatego pozwala sobie przedstawić tutaj kolejny łużycki tekst, który kilka lat temu zamieścił w jednym z periodyków regionalnych. Tekst udowadniający, iż niezwykła kraina rodziła niezwykłych ludzi.

A swoją drogą: to, co Czytelnik za chwilę przeczyta, jeszcze raz udowadnia prawdę, którą Viator wyraził na samym początku swej przygody z blogiem Ewy Marii – szpagat między nauką i sztuką skutkuje takimi właśnie produkcjami – miał być artykuł naukowy, a wyszły z tego bajki. Skoro zaś jesteśmy przy bajkach… Za tydzień zaprezentuje Viator ostatni tekst łużycki. I będzie to właśnie spotkanie z postaciami z bajek serbołużyckich.  

Tomasz Fetzki

Syn pastora

O takich jak on pisał Conrad: Urodził się na plebanii. Wielu dowódców pięknych statków handlowych pochodzi z tych przybytków spokoju i pobożności. (…) Mały kościółek na wzgórzu przypominał w swej omszałej szarości skałę za postrzępioną zasłoną z gałęzi. Stał na tym miejscu już od stuleci, a drzewa wokół niego pamiętały zapewne chwilę, gdy kładziono kamień węgielny. Poniżej jaśniał ciepłą barwą (…) front probostwa wśród trawników (…). Probostwo należało do rodziny już od pokoleń.

Zadziwiająca zgodność panuje między tym opisem, a wyglądem rodowego gniazda naszego bohatera. I naprawdę nie ma żadnego znaczenia fakt, że nie był on, jak Lord Jim, marynarzem. Bowiem i on także odbył podróż – fascynującą, długą i niebezpieczną. Jedno się tylko nie zgadza: ojciec Gustava był zupełnie inny, niż ojciec Jima, który posiadał ową wiedzę o Niewiadomym, stworzoną dla bogobojnych mieszkańców chat i nie mącącą spokoju ducha tym, którym nieomylna Opatrzność pozwala mieszkać w pałacach. Wprost przeciwnie! Chyba po ojcu właśnie odziedziczył młody Fechner odwagę i ciekawość nowego.

1. KosciolKościół w Żarkach Wielkich

Wiele lat temu biograf Gustava Theodora napisał następujące słowa: Niedaleko Muskau, na dolnych Łużycach, należących niegdyś do elektoratu saskiego, a dziś Prus, leży wioska Groß-Särchen. Tam, 19 kwietnia 1801 r., na plebanji przyszedł na świat Gustaw Teodor Fechner. Już dziadek jego był tu proboszczem od połowy XVIII stulecia; opiekował się on troskliwie swojemi parafianami, sam zajmował się rolnictwem i udzielał porad lekarskich. Jego następcą na urzędzie był syn, ojciec naszego Fechnera. Tymczasem duch oświaty zaczął z wyżyn przenikać do szerszych warstw ludności. Ojciec Fechnera wyprzedzał całą okolicę w szerzeniu nowych idej. On pierwszy kazał zaopatrzyć wieżę kościelną w piorunochron, dawał dzieciom swoim szczepić ospę i przemawiał z kazalnicy bez peruki, co tak rozdrażniło chłopów, iż wójtowi udało się dopiero uspokoić ich przez wskazanie na to, że Pan Jezus też wygłaszał kazania bez peruki. Niestety, syn niedługo pozostał pod kierunkiem takiego ojca, stracił go bowiem już w piątym roku swego życia. Matka (…) przeniosła się do miasteczka Triebel, jej synowie zaś, Teodor i jego starszy brat Edward, który został później malarzem, wkrótce potem zamieszkali w domu Wuja, diakona Fischera z Wurzen i wraz z nim przenieśli się do Ranis w Turyngji, gdy ten ostatni otrzymał tam probostwo. Mając lat czternaście Teodor wstąpił do gimnazjum w Żórawiu, lecz gdy wkrótce potym jego matka osiedliła się w Dreznie, wrócił do rodzinnego domu, ażeby skończyć studja gimnazjalne, po czym przez pół roku uczęszczał do akademji medyczno-chirurgicznej w Dreznie, a następnie zapisał się na uniwersytet w Lipsku, ażeby poświęcić się medycynie; liczył wówczas dopiero 16 lat (K. Lasswitz, Gustaw Teodor Fechner, Warszawa 1903). Fechner nie interesuje nas jednak tylko ze względu na wybitne uzdolnienia, które zaprezentował w tak młodym wieku; nie on jeden wcześnie zaczął zdradzać zadatki na osobę wybitną. Przyjrzyjmy się dokładnie powyższemu tekstowi. Dolne Łużyce już dawno nie są ani saskie, ani pruskie. Po 1945 roku dostały się po części Niemcom, a po części Polsce. Muskau nazywa się dziś Łęknica (część niemiecka tego granicznego miasta to oczywiście Bad Muskau), Groß-Särchen noszą miano Żarek Wielkich, Triebel jest Trzebielem, a tajemniczy Żóraw to nic innego, jak Żary. Gustav Theodor Fechner był synem Ziemi Żarskiej. Jednym z najwybitniejszych. Jego zasługi dla rozwoju nauki, zwłaszcza psychologii, są niekwestionowane. Dlatego warto, aby obecni mieszkańcy tej ziemi lepiej wiedzieli, kim był ich wybitny, dziewiętnastowieczny ziomek.

2. PlebaniaPlebania – miejsce narodzin G. T. Fechnera

Wszechstronny naukowiec

Czas studiów medycznych to dla młodego Gustava okres kłopotów materialnych. Aby zarobić na utrzymanie, zajął się tłumaczeniem francuskich opracowań, głównie z zakresu chemii i fizyki. Ta działalność wpłynęła rozstrzygająco na cały kierunek jego studiów, bo dzięki nim porzucił medycynę i zwrócił się do fizyki (tamże). To jednak nastąpiło nieco później, póki co skończył medycynę, zdał bakalaureat i egzaminy doktorskie (1822), lecz nie doktoryzował się. Więcej nawet, począł odczuwać do medycyny niechęć, a przy tym nie wierzył we własne uzdolnienia w tym kierunku. Według J. E. Kuntze – jego siostrzeńca i wychowanka – Fechner mawiał: nie umiałbym otworzyć żyły, nałożyć najzwyczajniejszego opatrunku, zrobić najprostszej operacji ginekologicznej i nie tylko widziałem, że nie mam sposobności wypełnienia tych braków, lecz czułem także, iż nie posiadam do tego krzty praktycznego talentu. Chociaż więc przewidywałem, jakie trudności musiałyby mię z tego powodu niechybnie spotkać, byłbym jednak zmuszony wziąć się na los szczęścia do praktyki, gdybym nie był wciągnął się powoli do pracy literackiej, która dawała mi środki utrzymania i zarazem popchnęła mię na inną drogę (tamże).

W roku 1823 uzyskuje tytuł doktora filozofii, a pół roku później habilituje się rozprawą Praemissae ad theoriam organismi generale. Jednak tym, co pociągało go najsilniej, było doświadczalne przyrodoznawstwo; zajęcie się nim dało całej pracy Fechnera podstawę empiryczną; jego spekulacyjny umysł przejął się do głębi nowoczesnymi metodami fizyki i ta kombinacja wydała nowe i oryginalne owoce (tamże). Osiągnięcia młodego naukowca na tym polu doceniono – w 1824 roku obejmuje katedrę fizyki lipskiego uniwersytetu. Zajmował się głównie takimi dziedzinami jak elektrotechnika i optyka. Przełożył z języka francuskiego liczne dzieła z tego zakresu, przeprowadził też szereg własnych badań. Odniósł wiele sukcesów: uzupełnił teorię elektrolizy Berzeliusa, udoskonalił elektroskop Bohneberga, dokonał uogólnienia prawa Ohma. Z tych osiągnięć nauka korzysta do dziś. Efektem jego pracy był przyznany w 1834 roku tytuł profesora, a dwa lata później – profesora zwyczajnego.

Jednak nie te odkrycia zapewniły Fechnerowi trwałe miejsce w historii nauki. Jego osobowość podróżnika-odkrywcy kazała mu bowiem pożeglować w kierunku zupełnie innych zagadnień.

„Psychofizyka” czyli psychologia eksperymentalna

W XIX wieku psychologia (czyli nauka o duszy) nie istniała jako odrębna nauka – traktowano ją jako dyscyplinę filozoficzną i stosowano w jej obrębie metodologię metafizyczną, spekulatywną. Gustav Theodor, rasowy eksperymentator, nie akceptował takiego stanowiska. Zachęcony wynikami badań, jakie prowadził nad wrażliwością dotykową jego kolega – profesor katedry fizjologii uniwersytetu w Lipsku – Eduard Weber, Fechner doszedł do wniosku, że możliwe jest uczynienie z psychologii nauki w pełni empirycznej (J. Pieter, Historia psychologii, Warszawa 1972). Udoskonalił i rozszerzył wyniki badań Webera, a następnie przedstawił je w formie formuły matematycznej, która głosi, że doznanie jest proporcjonalne do logarytmu bodźca (G. S. Brett, Historia psychologii, Warszawa 1969). Formuła ta znana jest do dziś jako prawo Webera – Fechnera. Ponadto uważał, że zjawiska psychiczne biegną równolegle do fizycznych (koncepcja paralelizmu psychofizycznego), a więc zjawiska psychiczne, zasadniczo niewymierne i przez to niepoznawalne, można poznawać pośrednio, mierząc towarzyszące im zjawiska fizyczne. Uznał, że nie tylko zagadnienia wrażliwości zmysłów, ale i inne formy zewnętrznego manifestowania się życia psychicznego (jak np. uwaga, wyobrażenia i wyobraźnia, sny itp.) można zmierzyć i opisać liczbowo. Na potrzeby tych pomiarów stworzył Fechner trzy metody: metodę ledwo dostrzegalnych różnic (odkrywania najniższych progów wrażeń), metodę przypadków trafnych i mylnych oraz metodę średniego błędu. Położył w ten sposób podwaliny pod utworzenie nowej nauki.

Nazwał ją psychofizyką, zaś jej założenia sformułował w takich dziełach jak Elemente der Psychophisik (1860), In Sachen der Psychophisik (1877) oraz Über die psychischen Massprincipien und das Webersche Gesetz (1887).

Gustav Fechner był prekursorem i jego dzieło nosi typowe cechy dzieła prekursorskiego: w wielu szczegółach się mylił, część jego teorii późniejsi badacze zweryfikowali negatywnie, ale zasadniczy kierunek, który nadał dociekaniom psychologicznym, okazał się słuszny. Jednym z tych, którzy przyjęli założenia Fechnera, był Wilhelm Wundt – lekarz, fizjolog i filozof, od 1875 roku profesor katedry fizjologii uniwersytetu w Lipsku. Opierając się na dokonaniach Fechnera rozwinął twórczo jego myśl. Pozwoliło mu to stworzyć w 1879 roku na lipskiej wszechnicy pierwszą w świecie pracownię psychologii doświadczalnej. Była to początkowo pracownia w ramach zakładu fizjologii, ale w r. 1897 – po całkowitym uniezależnieniu i rozbudowie – podniesiona do rangi instytutu psychologicznego, również pierwszego w historii naszej nauki (J. Pieter, Historia…) Niestety, Gustav Theodor Fechner nie dożył tego dnia wielkiego tryumfu swej myśli.

Człowiek renesansu

Niespokojny charakter i niespożyte siły kazały Fechnerowi zajmować się coraz to nowymi dziedzinami. Oprócz wspomnianych już medycyny, filozofii, chemii, fizyki i psychologii, parał się też sztukami plastycznymi, teorią estetyki, krytyką literacką, poezją i satyrą. W utworach satyrycznych, podpisywanych Dr. Mises, ośmieszał zwłaszcza współczesną medycynę. Sarkastycznie opisuje tajemniczość i sztuczną powagę lekarzy starej szkoły, którym nie wolno było czegoś nie wiedzieć. Nawet wtedy, kiedy przez pomyłkę odjęto pacjentowi zdrową nogę zamiast chorej, lekarz z łatwością dowiódł, że wyzdrowienie nie byłoby nastąpiło, gdyby nie amputowano zdrowej nogi. Wobec tego wartoby w ogóle zalecać usuwanie zdrowych członków w przypadkach zasłabnięcia (K. Lasswitz, Gustaw Teodor…). Poza intensywną pracą naukową i literacką wiele podróżował (Bawaria, Szwajcaria, Francja, Austria, Włochy) i uczestniczył w pracach licznych towarzystw oraz stowarzyszeń, nie tylko naukowych. W roku 1831, gdy przez Lipsk maszerowały kolumny uchodźców – uczestników Powstania Listopadowego – Fechner, jak zresztą większość środowiska intelektualistów saksońskich, wsparł czynnie działalność Verein zur Unterstützung Hielfsbedürftiger Polen (Związku dla Wsparcia Potrzebujących Pomocy Polaków).

Tak aktywny i wyczerpujący tryb życia nie mógł pozostać bez wpływu na zdrowie. W latach 1841-1844 przeszedł ciężką chorobę oczu, połączoną z niedyspozycją układu pokarmowego. Ten smutny stan miał być dopiero zapowiedzią o wiele cięższej choroby. Wszystkie usiłowania lekarzy wyleczenia choroby ocznej okazały się płonnemi. W końcu zastosowano kurację, której Fechner omal nie przypłacił życiem; medycyna pomściła się na satyryku (tamże). Tym razem wszystko ostatecznie skończyło się dobrze, naukowiec odzyskał wzrok i powrócił do pracy. Jednak w latach 1873-1876 trzykrotnie przeszedł operację oczu.
Gustav Theodor Fechner w roku 1873

Czas płynął nieubłagalnie. Fechner stopniowo tracił siły, ale działalności naukowej nie zaprzestał, tym bardziej, że była ona powszechnie ceniona, a jego osobę otaczano uznaniem i szacunkiem. Wielką radość sprawił Fechnerowi powszechny i żywy udział w uczczeniu 80 –ej rocznicy jego urodzin w 1881, złotego wesela w 1883 i 50 letniego jubileuszu pracy profesorskiej 3 października 1884 r. Ucieszyło go szczególnie udzielenie mu honorowego obywatelstwa miasta Lipska i powinszowanie od parafji Groß-Särchen, w której się urodził, gdzie nie znający go osobiście pastor
kazał na cześć jego bić we dzwony
(tamże).

6 listopada 1887 roku, około godziny dziewiątej, Fechner doznał ataku apopleksji (udaru mózgu). Przytomność odzyskał, ale po dwóch tygodniach, 18 listopada 1887 roku, w godzinach popołudniowych zmarł.

Lipsk bardzo szybko uczcił pamięć profesora Gustava Theodora Fechnera. W pierwszą rocznicę śmierci jego popiersie znalazło się w galerii dwunastu zasłużonych uniwersytetu lipskiego (zniszczonej podczas nalotu dywanowego w 1943 roku). Natomiast z okazji dziesięciolecia śmierci w lipskim Rosenthalu umieszczono pomnik-popiersie naukowca, ufundowane przez jego ucznia doktora P. J. Möbiusa, a wykonane przez G. Kietza. W 1940 roku pomnik ten, z powodu braków surowcowych w przemyśle wojennym, zarekwirowało wojsko. Zrekonstruowana statua wróciła na dawne miejsce w 1983 roku. Od 1900 roku jedna z lipskich ulic nosi nazwę Fechnerstraße.

Również Żarki Wielkie nie zapomniały o synu pastora Fechnera. W 1929 roku odsłonięto tablicę pamiątkową ku czci Gustava Theodora, umieszczoną na ścianie żarkowskiej plebanii – w miejscu jego urodzin. Po II Wojnie Światowej tablica ta zaginęła. W Żarkach Wielkich mieszkali wtedy już inni ludzie – przesiedleńcy z Kresów – którzy nic o Fechnerze nie wiedzieli. Zresztą nikt nie miał wtedy głowy do pielęgnowania jego spuścizny, ludzie żyli innymi problemami – kto mógł zagwarantować, że za kilka lat znów ktoś ich nie wygna z nowych siedzib?

Wiele lat musiało upłynąć, zanim przesiedleńcy ze Wschodu poczuli się w Żarkach naprawdę u siebie. W końcu jednak to nastąpiło. A w ślad za tym zrodziło się pragnienie poznania historii i dziedzictwa nowej Małej Ojczyzny. Ci, którzy tu mieszkają, pragną być dumni z tej spuścizny.

18 listopada 2002 roku odbyła się uroczystość, która wiele mówi o przemianach, jakie się dokonały w ostatnich latach. Oto bowiem spotkali się dawni i obecni mieszkańcy Żarek Wielkich oraz członkowie niemieckich organizacji: „Stowarzyszenia im. Fechnera” i „Stowarzyszenia Wierni Żarom”, jak też żarskiego oddziału PTTK, aby wspólnie uczcić pamięć wielkiego żarkowianina, twórcy psychologii eksperymentalnej, profesora uniwersytetu w Lipsku – Gustava Theodora Fechnera.

Historia zatoczyła koło. Na ścianie plebanii w Żarkach Wielkich, naprzeciw świątyni, w której pastor Fechner bez peruki Słowo Boże głosił, znów pojawiła się tablica ku czci jego syna, a na niej napis w trzech językach (polskim, niemieckim i dolnołużyckim): Tu urodził się i mieszkał Gustaw Teodor Fechner (19.04.1801 – 18.11.1887). Twórca psychologii doświadczalnej, filozof, literat.

Tablica pamiątkowa ku czci Fechnera na ścianie żarkowskiej plebanii

Navigare est necesse

W roku 1806 Gustav Fechner opuścił Żarki Wielkie, by wypłynąć na szerokie wody. Kolumb udał się w podróż do Indji Wschodnich; tam nie dotarł, ale odkrył więcej niż szukał, mianowicie nową część świata; dopiero potomność oceniła należycie całą doniosłość jego czynu. Że Ameryka była po drodze, to nie zmniejsza jego zasługi, odkrył ją bowiem dzięki temu, że posiadał spryt, odwagę i energję. Podobny los spotkał Fechnera, który szukał miernika dla czuć. To, co znalazł, jest może czymś innym, niż mu się zdawało, jest może czymś więcej, odkrył bowiem nową naukę – psychologię doświadczalną.

Nieważne, skąd się wypływa. Ważne, jak mocno pragnie się dopłynąć. Ważne, na ile jest się świadomym, że necesse est navigare.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tomasz Fetzki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s