Azyl dla Nyksa

Tomasz Fetzki

reportaż poetyzujący

Był taki czas, początek lat dziewięćdziesiątych pamiętnego wieku dwudziestego, gdy Viator na szlaku swych wędrówek po literaturze zetknął się z twórczością Isaaca Bashevisa Singera. Nie był w tym szczególnie oryginalny, właśnie wtedy wydano w Polsce większość dzieł syna Batszeby (historię Jaszy Mazura znał wędrowiec, rzecz jasna, znacznie wcześniej; i też nie było to niczym wyjątkowym).

W roku 1992 ukazał się zbiór opowiadań Singera, zatytułowany Krótki Piątek. Czemu przytacza Viator tak dokładną datę? Bo uświadomił sobie, że ostatni raz sięgnął do wspomnianych tekstów właśnie wtedy, przeszło dwadzieścia dwa lata temu! A mimo to tkwią mu one w głowie do dziś. Zwłaszcza jeden z nich, który drzemał sobie snem płytkim i niespokojnym w pamięci wędrowca. Teraz, z okazji pracy nad słowami, które Czytelnik ma przed oczyma, obudził się i zmusił do powtórnej lektury.

Ostatni demon. Opowieść o żydowskim diable, który, wysłany przez Asmodeusza z Lublina, przybywa do miasteczka Tyszowce, by sprowadzić na manowce pokuszenia młodego, pobożnego rabina. Od tamtego dnia minęło już wiele lat: cała wieczność plus jedna środa. Demon trwa na posterunku, choć w Tyszowcach, po wielkiej katastrofie, nie ma już ani jednego Żyda, nie pukają już o świcie do przedsionka synagogi. Siedzi sobie nieszczęsne diablisko na poddaszu, rozpamiętuje przeszłość, tęskni i żywi się kurzem oraz literkami z jakiejś książeczki, którą znalazł na tym swoim stryszku. Książeczka jest błaha, właściwie nawet bluźniercza, ale napisana po żydowsku. Demon wysysa litery, to jest jego strawa. A kiedy już zniknie ostania litera, ostatniemu z diabłów przyjdzie czas umierać.

Dlaczego z mocą wrócił do Viatora ten, dawno przeczytany i ciągle gdzieś w podświadomości obecny, tekst?

Bo tu jest podobnie. Na obrzeżach Łużyc, zwłaszcza na prawym brzegu Nysy, już od dawna nie słychać serbołużyckiej mowy. Nikt nie kultywuje starych obrzędów, nie obchodzi pradawnych świąt. Tak jest na obrzeżach. A w centrum? Po serbołużycku rozmawia już mało kto. A przy tym rejwach i zamieszanie. Równiny łużyckie pocięte transeuropejskimi autostradami, zryte odkrywkami kopalni węgla brunatnego. Przez Spreewald, Park Mużakowski i Branitzer Park przewalają się tłumy turystów. Gdzież mają się podziać łużyckie demony, duszki i chochliki? Viator ma pewien pomysł…

SAMSUNG DIGITAL CAMERAOto wieża kościoła w Kunicach, jednej z dzielnic Żar. A w tle Wzniesienia Żarskie – morena polodowcowa, najwyższy punkt Województwa Lubuskiego, a przed wojną całej Brandenburgii – 226 m. n. p. m. U podnóża Wzniesień przebiega najstarsza na terenie Polski linia kolejowa, o której Viator już TUTAJ wspominał. Budując w tak pofałdowanym terenie, musieli inżynierowie wznieść liczne nasypy i wydrążyć rowy, aby tor biegł na równym poziomie. W trakcie tych prac odkryto złoża węgla brunatnego, gliny, piasków tudzież innego kruszywa. I tak, od połowy XIX wieku, przez kilkadziesiąt lat cała okolica żyła z kopalni węgla, cegielni, fabryk ceramicznych i hut szkła. Większość tych zakładów już dawno nie istnieje. Pozostały ruiny budynków, słupy kolejki linowej dostarczającej urobek do miasta oraz kilkadziesiąt stawów i jeziorek. Dawne wyrobiska zalane wodą. A wszędzie wokół znów rośnie las.

Duchy z łużyckich legend, bajek i baśni, czarty, rusałki i inne stworzenia! Przybywajcie i zamieszkajcie właśnie tutaj! Tu nikt was nie będzie niepokoił! Tu będziecie bezpieczne!

Kto odpowie na to wezwanie? Kto zaludnia (czy raczej zabaja) serbołużycką mitologię? Nie chciał Viator udawać swego czasu historyka wojskowości ani lingwisty. Teraz nie będzie pozował na etnografa. Nie oczekuj Czytelniku systematycznego wykładu zagadnienia. Poprzestańmy na takim stwierdzeniu: postacie z mitów, legend i bajek Serbowie Łużyccy mają zasadniczo wspólne z całą Słowiańszczyzną. Choć niektóre są w ich tradycji szczególnie obecne. Ot, choćby Wodnik, znany na Górnych Łużycach jako Wódny Muž, zaś na Dolnych jako Nyks. Nie może być inaczej w krainie Szprewy, Nysy i Spreewaldu.

SAMSUNG DIGITAL CAMERANyks, czyli Wódny Muž widziany oczyma artystów z ośrodka serbołużyckiego w Sljepo, opodal Weisswasser.

Wyrobisko-znowu-wyrobiskoJak sądzisz Czytelniku? Chyba w tych cichych, śródleśnych jeziorkach (dawnych wyrobiskach piasku i gliny) Nyks będzie się czuł dobrze?

Bagno znowu bagnoZ jeziorkami ręką ludzką uczynionymi sąsiaduje bagnisko. Całkowicie naturalnego pochodzenia. Kto zamieszka na tych bagnach?

SAMSUNG DIGITAL CAMERARzecz jasna Błudnički, czyli Błędne Ogniki. Często pojawiają się w łużyckich opowieściach. A ten facet z butelką? Viator zna kilku takich, którzy mogliby zostać uznani za jego pierwowzory, takich, co to w stanie bliskim lewitacji przemierzali las między Kunicami a Szczepanowem. Ale cicho, sza! Ochrona danych osobowych…

Gdzieś pomiędzy tymi stawami, jeziorkami i bagnami, w gęstych zaroślach, może znaleźć spokojną siedzibę liczna i różnorodna gadzina z mitów serbołużyckich: żmijowi królowie, jaszczury i smoki. Dobre i błogosławieństwo niosące smoki czyli Plony. Bo te złe, ogniem ziejące, to raczej wpływ bajek niemieckich.

Gad znowu gadCzy to w wizji Měrcina Nowaka – Njechorńskiego, czy też artystów sljepiańskich, baśniowe gady wyglądają strasznie, ale w gruncie rzeczy są dobroduszne i pomagają biednym ludziom. Oczywiście, o ile się je traktuje z należytym szacunkiem.

SAMSUNG DIGITAL CAMERAA jeśli szanowne smoki zechcą, mogą wziąć w posiadanie prawdziwe zamczysko – ruiny Wieży Bismarcka (ot, taki paradoks dziejów) na szczycie Wzgórz Żarskich. Bo niby czemu nie?

Zaś na śródleśnych polanach i na łąkach wokół lasów na pewno chętnie zamieszka Připołdnica, czyli, znana także wśród innych Słowian, Południca. No właśnie, czy rzeczywiście taka znana? Może kiedyś. Dziś o niej raczej zapomniano. Ale nie na Łużycach.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

Serbołużyczanie wciąż darzą respektem tą Panią. Pojawiała się około południa na polach. Biada temu, kto się na nią natknął, a przy tym nie umiał odpowiedzieć na podchwytliwe pytania, które stawiała Připołdnica. Taki nieszczęśnik niechybnie tracił głowę, uciętą sierpem upiornego gościa. Ponoć w ten sposób tłumaczyli sobie prości ludzie przypadki śmierci od słonecznego udaru.

Duchy z łużyckich bajek! Gdzie wam będzie lepiej, niż tu. Zostańcie!

Tak prosi od dawna Viator. I chyba został wysłuchany. Kto inny, niż serbołużyckie Duszki, mógłby aż tak zaczarować widok, znany z pierwszego zdjęcia? No kto?

12 Pejzaz wieczorny

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tomasz Fetzki i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s