Z życzeniami po raz drugi

Ryszard Dąbrowski

Hallo,
przed kilkoma dniami usłyszałem dzwonek przy drzwiach do naszego mieszkania.
Poszedłem zobaczyć, kto zacz; na wycieraczce stał, nerwowo przebierając nogami, nieśmiały Дед Мороз.
Serce zabiło mi mocniej, wszak nie widzieliśmy się od 1918 roku, oczy zaszły mi mgłą i zaiskrzyły radością. Rzuciliśmy się sobie, my, bracia Słowianie, w ramiona.
Zaprosiłem дедкa do mieszkania i przystąpiliśmy do dzieła. Ponieważ jesteśmy już starsi i spirytus by nas zabił, wódka też już nie dla nas, raczyliśmy się przednimi winami włoskimi i francuskimi.

dabrowskixmas (1)
Дед Мороз spytał mnie, czy wiem co u niego? Ze wstydem wyznałem, że nie wiem. Na to on, że pozostał wierny swemu powołaniu, (mimo, iż po rewolucji w 1917 wyrzucono go z rodu Mikołajów), że nadal roznosił prezenty, białym i czerwonym, w święta katolickie, ortodoksyjne a także komunistom w Nowy Rok. Teraz, kiedy w Rosji zwyciężyła kontrrewolucja i ponownie przywrócony został kapitalizm, i to w tym XVIII wiecznym „manczesterskim” wydaniu, chciałby ponownie wrócić do Międzynarodowego Niezależnego Samorządnego Związku Świętych Mikołajów. Niestety faszyści na Ukrainie pokrzyżowali mu plany. Teraz wszyscy mają go za „putinowca” i odwracają głowy na jego widok. Roznoszenie prezentów przestało sprawiać mu przyjemność i postanowił przejść na emeryturę.
A już chciał się przeprosić z батюшкaми i nawrócić na łono cerkwi oraz zarzucić swój ateizm. Nawet po pijanemu stał się agnostykiem.
Niekiedy tylko, gdy w „ti-wi” oglądał reportaże z różnych uroczystości cerkiewnych, podczas których w jednym szeregu stali obok siebie Putin (dawny agent КГБ) oraz батюшки, którzy jeszcze nie tak dawno stali na liście płac ВЧК, НКВД oraz КГБ, (chociaż ci co współpracowali z tą pierwszą organizacją, już prawie wszyscy wymarli, tych drugich też coraz mniej, ale ci z listy płac tej trzeciej organizacji dalej są liczni i porobili kariery), dostawał odruchów wymiotnych.
Następnie dziadeczek spytał co u mnie, a ja – że u mnie powoli i też zostałem dziadkiem.
Na co Мороз, że śledził moje dzieje, jak pod koniec lat siedemdziesiątych podkładałem nogę pod rozpędzony parowóz historii dziejów, jak się szamotałem na emigracji, że czytał polskie, niemieckie i duńskie recenzje z moich wystaw i że wie, jak mnie ostatnio jedna стара блать okradła.
Ja na to, że to się zgadza, i że mnie za to nie przeprosiła, a później ponownie okradła.
Na to dziadeczek Мороз: no widzisz, pójdź za moim przykładem i tez idź na emeryturę. Następcę już masz, urodził się tobie wnuk i niech on się teraz martwi. U mienija na Syberii, nad jej świętym morzem Bajkłem, небольшaйa баня, przyjedziesz, mam шампанское и игристое i wkoło tam игривыйe девочки. Dawaj papier i coś do rysowania.
Dałem mu szary papier, piórko, pędzelek oraz tusz i Dziadeczek Mróz szybko wyczarował jedną z tych diewoczek. Na ten rysunek postawił butelkę i mówi: teraz ją wypijemy a ty się w tym czasie zastanów czy pójdziesz za moim przykładem.

dabrowskixmasNo i postanowiłem: koniec!, pierdolnę wszystko!!, niech się inni martwią!!!, i co mi tam tego!!!!
Od teraz: żadnych życzeń świątecznych ode mnie, żadnych prezentów od mnie, co najwyżej – życzenia noworoczne, które wam teraz z okazji 2015 roku już składam.

Następnie mówię do dziadka, ponieważ lubię czeską kulturę, czeskie piwo i literaturę, kocham Hrabala, czeski film, becherovkę (tu się roztkliwiłem) i pasjonuje mnie ichni surrealizm, uwielbiam Havla, (mam nawet na wydaniu jednego z jego dramatów autogram z narysowanym przez niego własnoręcznie, małym czerwonym serduszkiem – tu się wzruszyłem na wspomnienie tego naszego spotkania), może by tak spowodować aby do bani na Syberii przybył także Svatý Mikuláš, to wszakże też Słowianin. Zaprosić go, kurwa! Na co Мороз: „gute Idee!!!”

No i na tym stanęło.

Już nie Wasz Mikołaj – Ryszard – Richard – Riccardo.

P.S. Do powyższych antyżyczeń zainspirowało mnie:
– przypadkowe spotkanie w Szczecinie, w dniu 12.12.14, ze starym znajomym (E. K.), prawnikiem, który podczas festiwalu „S”, również spiskował i podstawiał nogę pod rozpędzony parowóz historii dziejów. Nie widzieliśmy się ponad trzydzieści lat i ze wzruszeniem padliśmy sobie w ramiona, my stare siwe dziadki, oraz wypiliśmy kilka kieliszków wina,
a także:
– antywstęp Jurka Jurczyka, do katalogu zbiorowej wystawy szczecińskich fotografów „old bojów”, we wrześniu tego roku, w której i ja miałem zaszczyt oraz przyjemność uczestniczyć.

Tu stwierdzam, że się starzeję i staję melancholijny; czy to wada, czy zaleta pozostawiam to Waszej ocenie.
Do tego pisma oraz zawartych w nim stwierdzeń przyłącza się i potwierdza je własnym imieniem:
Grażyna – Gracjana, w marcu 2015 roku minie 40 lat jak stoi u boku Mikołaja. Dla niej też już czas udać się na zasłużoną emeryturę.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ryszard Dąbrowski i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s