Skąd się wziął narzeczony?

Ewa Maria Slaska

teodorEugenia i Stanisław

Ciąg dalszy wczorajszej opowieści o meblach.
Wszystkie zdjęcia we wpisie (oprócz fotografii Pradziadka) pochodzą z archiwum Jana Kozłowskiego.

Moja prababcia Eugenia była nadzwyczaj piękną panną, która zaraz po ukończeniu gimnazjum w roku 1887 wyszła za mąż za Stanisława Leopolda. Podoba mi się to małżeństwo, może dlatego, że małżonkowie są młodzi. Pradziadek jest starszy od Prababci zaledwie o sześć lat. To dokładnie te sześć lat, których potrzeba było, żeby ukończył studia medyczne. Był specjalistą chorób płucnych i laryngologiem. Pobierał nauki u Teodora Herynga (1847-1925), nestora polskiej laryngologii.

I tu nagle olśnienie. Bo skoro pobierał nauki u Teodora Herynga… A tu przecież już wiem to, czego przedtem nie wiedziałam, że brat Teodora, Zygmunt ożenił się z najstarszą siostrą Eugenii – Heleną.

Zygmunt-HelenaA zatem nasuwa się samo przez się przypuszczenie, że to Teodor przyprowadził kiedyś na jakiś podwieczorek rodzinny swojego najzdolniejszego studenta.

– Pani pozwoli, pani Paulino, Stanisław Leopold Lubliner, bardzo bardzo obiecujący młody człowiek.

Mama Paulina przyzwala, obiecujący młody człowiek odstawia cylinder na podłogę koło fotela, zdejmuje rękawiczki, kładzie je na kolanach i siada zakładając nogę na nogę. Wyciąga rękę, a Paulina, mama Eugenii, Heleny, Jadwigi i Feliksa, podaje mu filiżankę herbaty.

niciakHerbaty? Mam pewne wątpliwości. Ale sprawdzam, jednak może być herbata. W Lalce Rzecki wciąż pije herbatę, a też i pani Jasiowa ciągle zaprasza Wokulskiego na herbatę, na którą ten wcale zresztą nie zachodzi. Natomiast Stanisław Leopold z przyjemnością zaczyna zachodzić na herbatę do pani Pauliny, wdaje się w dyskusje z Jakubem, ojcem panien, ale co i raz zerka ku Jadwidze i Eugenii. Jadwiga sięga po jakąś książkę, która leży sekretarzyku, Eugenia siedzi na stołeczku przy „niciaku” – stoliku do szycia i spod oka przygląda się przystojnemu lekarzowi. Teodor opowiada o ostatnim swoim wyjeździe – a dużo podróżuje – do Algeru, pokazuje nawet zdjęcia, jedno niezwykłe, bo w stroju Beduina.

teodor-beduin

Panny zadumały się, Eugenia myśli, że Felkowi podobałyby się zdjęcia, które pokazuje stryj Teodor, w końcu studiował etnografię, ale biedny Felek na zsyłce i jeszcze nieprędko wróci. I tak szczęście, że Zygmunt i Helena już wrócili z Syberii. Nawet ich córeczka Stefcia się tam urodziła, na statku na Jeniseju. To wielka rzeka, jakiej ponoć nigdzie w Polsce nie zobaczysz.

Stanisław opowiada o swoich planach, zamierza tak jak przed 20 laty Teodor, pojechać na praktyki do słynnych laryngologów do Wiednia i do Berlina. A po powrocie oczywiście będzie praktykował, ale też chętnie podejmie pracę w szpitalu. Tak jak Teodor – u św. Rocha, a może powstanie już nowy szpital, o którym wszyscy mówią, właśnie kilka tygodni temu, w kwietniu 1887 roku, powołano Komitet Budowy Szpitala Starozakonnych, na czele którego stanął Ludwik Natanson.

pradziadek-sllTak się też stało. Szpital, znany już wówczas jako Szpital na Czystem, rozpoczął działalność w styczniu 1889 roku, a Stanisław w latach 1896-98 był tam lekarzem okulistą, a w roku 1898 został wybrany z konkursu ordynatorem nowo utworzonego oddziału chorób gardła, nosa i uszu w tymżeż Szpitalu, pierwszego samoistnego oddziału otolaryngologicznego w kraju. Później został kierownikiem oddziału płucnego. Wprowadził liczne innowacje, jak w r. 1901 leżalnie dla chorych, w 1904 inhalatorium wg systemu Heyera, a następnie, po pobycie w Davos, stosowanie sztucznej odmy. Był znakomitym lekarzem, sławnym i zamożnym.

eugeniaposlubieTo wszystko jednak jest na razie przyszłością. Na razie bywa się prawie co wieczór z wizytą u pani Pauliny i pana Jakuba. Już dawno wiadomo, że Jadwiga wprawdzie śliczna, ale już ma starającego się, a Stanisław niewątpliwie zainteresowany jest Eugenią. Latem przyszłego roku panna zakończy nauki na pensji i wtedy…

28 października 1888 roku Eugenia i Stanisław Leopold biorą ślub i jadą w podróż poślubną do Wiednia. Zaraz potem zaczynają się rodzić dzieci. A jak tylko się już wszystkie urodzą, prababcia rozpocznie studia i założy szkołę. Ale o tym już pisałam.

Szkoda, że nigdzie nie znalazłam zdjęcia Pradziadka Lublinera jako młodego człowieka. Był nadzwyczajnym mężczyzną, przystojny, elegancki, wykształcony, dowcipny, erudyta, znał sześć języków, wiele podróżował (podróżowali całą rodziną). Mama przez całe życie wyrażała się o nim tylko w superlatywach.

Dzieci było czworo. Troje z nich istniało jeszcze w naszym (powojennym) życiu, faktycznie albo jako jasne i klarowne pojęcie. Jednego, Stefana, w pamięci rodzinnej właściwie nie było, teraz jednak, gdy chodzę po śladach, i on się pojawia, coraz bardziej wyrazisty. Dzieci więc: Stefan (1887-1943), Aniela (1890-1943), Wiktor (1895-1977) i najmłodsza Karolina (1899-1963). Aniela była piękna i melancholijna, Karolina mądra i kochała kwiaty, Wiktor był nadzwyczaj dowcipnym gawędziarzem i walecznym patriotą, a Stefan parał się dziennikarstwem. Jeszcze będę o nich dużo pisać.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Skąd się wziął narzeczony?

  1. pharlap pisze:

    „… po pobycie w Davos, stosowanie sztucznej odmy..” – przepraszam, ale umnie pierwsze skojarzenia ida zawsze w kierunku Tomasza Manna. Sztuczna odma w Davos – oczywiście. W sanatorium Berghoff była nawet pacjentka, która potrafiła swoją sztuczną odmą gwizdać🙂

  2. wloszczyzna pisze:

    bardzo to wszystko ciekawe, juz nie moge sie doczekac jaka z tego wyjdzie ksiazka, bo bedzie ksiazka?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s