Komitas i Aragat

Adam Slaski

… donosi z Armenii

komitas0
Czy chcecie posłuchać ormiańskiej muzyki – zapytał taksówkarz. Oczywiście, że chcemy. Chcecie usłyszeć narodowe pieśni ormiańskie? Może słyszeliście już w Armenii muzykę, ale to nie była prawdziwa ormiańska muzyka. Te piosenki mają armeńskie słowa, ale to obca muzyka, turecka, arabska. Teraz usłyszycie prawdziwe ormiańskie pieśni, oto głos Komitasa.
W starej ładzie zaskrzeczały cherlawe głośniki i usłyszeliśmy armeńską muzykę. Ze zdartej płyty dobiegł nas głos odległej przeszłości. Czysty i silny głos urzekał, choć głośniki rzężały, a samo nagranie było fatalne. W tej chwili wyjechaliśmy ponad las i ujrzeliśmy surowy pejzaż masywu Aragatu. Na te same góry patrzyli kiedyś królowie starożytnej krainy Urartu, taki widok zobaczył Noe, gdy wody potopu opadły i odsłoniły ziemię, tu doznał epifanii święty Grzegorz Oświeciciel. Tu znajdowały się pustelnie ormiańskich mnichów i nie mam wątpliwości, że ten pejzaż jest w ich chorałach.

*****

Soghomon Soghomonian znany jako Komitas urodził się 26 września 1869 roku w Kütahya w zachodniej Anatolii jako jedyne dziecko swych rodziców. O jego rodzicach wiemy, że byli Ormianami, że oboje byli muzykalni i, niestety, że młodo zmarli. Po ich śmierci chłopiec został pozbawiony opieki, dorastał w bezdomności i biedzie. Los uśmiechnął się do młodego Soghomona w roku 1881. Istniał w tym czasie obyczaj, który nakazywał, by uzdolnionych chłopców przygarnął Katolikos Wszystkich Oramian. Właśnie w tym roku miejscowy duchowny udawał się do stolicy Patriarchatu Ormiańskiego – Eczmiadzynu – aby przyjąć sakrę biskupią. Mógł on zabrać ze sobą jednego chłopca i przedstawić go Katolikosowi. Jako że surowe przepisy Imperium Osmańskiego zabraniały używania języka ormiańskiego, gdy chłopiec stanął przed patriarchą umiał mówić jedynie po turecku. Powiedział wtedy „Nie potrafię mówić po armeńsku, lecz jeśli taka jest twoja wola, zaśpiewam.” Choć nie rozumiał słów pieśni, którą zaśpiewał, jego piękny głos urzekł patriarchę, tak że przyjął go w poczet słuchaczy seminarium. Tam Soghomon rozwinął pasję muzyczną, wykształcił się jako śpiewak, dyrygent i kompozytor, a w roku 1894 przyjął święcenia i przybrał imię Komitas, pod którym był później znany. Tam też zafascynowały Komitasa tradycyjne ormiańskie melodie. Aby je poznać, podróżował po kraju i spisywał pieśni ludu. W roku 1895 wydał kolekcję spisanych przez siebie ludowych pieśni miłosnych i weselnych, co oburzyło konserwatywne duchowieństwo. Komitas musiał opuścić seminarium.

*****

komitas1Podejście na Aragat nie jest trudne. Być może to jeden z najłatwiejszych czterotysięczników na świecie, ale dla pary niewprawionych turystów i tak stanowił wyzwanie. Taksówka dowiozła nas do stacji meteorologicznej i sztucznego jeziora na wysokości 3200 m n.p.m. Tu serdecznie powitał nas miejscowy pies wielkości kucyka, który upodobał nas sobie do tego stopnia, że podążał za nami przez następne kilka kilometrów. Idziemy pieszo ścieżką, a częściej na azymut w kierunku szczytu.
Aragat to wygasły wulkan, ostatnie erupcje miały miejsce kilka lub kilkanaście tysięcy lat temu. Krater otaczają cztery wyraźnie zarysowane wierzchołki, najwyższy z nich liczy sobie 4095 m, my zdobywamy oczywiście najniższy – 3900 m. Podejście jest początkowo bardzo łagodne, ale ukształtowanie terenu myli wzrok. Zaintrygowała nas błyszcząca w oddali skała, wydaje nam się, że za pół godziny będziemy koło niej, by lepiej się jej przyjrzeć, ale po godzinie nie widzę, byśmy cokolwiek się do niej przybliżyli.

komitas2Z opisów w przewodniku spodziewam się tłumu turystów i kolejek jak na Giewont, ale nic podobnego nie ma miejsca. Choć pogoda jest piękna, idziemy sami, przez całą drogę widzimy jedynie z daleka 3 lub 4 osoby.

*****

Praca Komitasa znalazła uznanie bogatych mecenasów, a ormiański milioner Aleksander Mantaszew postanowił sfinansować jego dalszą edukację. Młody ksiądz opuścił seminarium, Eczmiadzyn i Armenię, by udać się do Berlina, gdzie studiował muzykę na Uniwersytecie Fryderyka Wilhelma (dziś: Humboldtów). Należał w tym czasie do założycieli i aktywnych członków Międzynarodowego Towarzystwa Muzycznego. Na jego forum dawał wykłady o muzyce ormiańskiej i dowodził jej starożytnego pochodzenia: jego zdaniem tradycyjna muzyka ormiańska wywodziła się z pieśni śpiewanych jeszcze przed nastaniem chrześcijaństwa, a trzeba pamiętać, że Armenia przyjęła chrześcijaństwo jako pierwszy kraj na świecie w roku 301.
Po odbyciu studiów Komitas wrócił do Armenii, gdzie prędko zreorganizował kształcenie muzyczne, zakładał nowe chóry, objął dyrekcję chóru seminarium w Eczmiadzynie oraz oddawał się badaniom tradycyjnej muzyki. A było co badać. Ormianie od starożytności zapisywali nuty, ale ich burzliwe dzieje sprawiły, że dawna notacja wyszła z użycia i została zapomniana. Komitas poświęcił się nie tylko badaniom historii, lecz także tworzeniu zupełnie nowej muzyki, pisał koncerty i operę.
Okres 1899-1910 to najlepszy czas jego twórczości, wtedy spisał traktaty, które uczyniły go jednym z pionierów etnomuzykologii. Zyskał międzynarodową sławę. W tym czasie Komitas nie tylko komponował i dyrygował chórem, lecz także sam występował jako baryton oraz tenor, a do tego grał po mistrzowsku na flecie i fortepianie. W roku 1912 głos Komitasa zarejestrowano na płycie. Jego sława osiągnęła apogeum, podróżował z koncertami i wykładami do Paryża i Berlina.
Jako muzyk i badacz muzyki był wielkim ambasadorem ormiańskiej kultury. Wyniki jego badań nie spodobały się jednak jego kościelnym przełożonym. Został zmuszony, by po raz kolejny opuścić Armenię. W roku 1910 przeniósł się do Stambułu, gdzie spotkał się z ciepłym przyjęciem ormiańskiej społeczności. Założył tam trzystuosobowy chór Gousan, z którym odnosił liczne sukcesy.

*****

komitas2aZ upływem czasu łąka przeradza się coraz bardziej w rumowisko. Idziemy wolniej i bardziej się męczymy. A może to sprawka wysokości. Nigdy wcześniej nie byliśmy w wysokich górach, więc objawy choroby wysokościowej nie są nam znane, ale męczymy się coraz szybciej. Po każdym odpoczynku łapiemy zadyszkę już po paru krokach. Odpoczywamy więc coraz częściej, a widoki stanowią doskonałą wymówkę, podziwiamy i robimy zdjęcia.

 

 

komitas3Minęliśmy wreszcie błyszczącą skałę, przeszliśmy przez okropne rumowisko i trafiliśmy w końcu na wyraźną ścieżkę. Idzie się nam jednak ciężko, trapi nas tajemnicze zmęczenie, a do tego zrobiło się stromo. Nie ufamy też ocenie odległości, wydaje się nam, że do wierzchołka już blisko, ale to może być kolejna iluzja. Postanawiamy, że jeśli nie dojdziemy w pół godziny, zawracamy. Tym razem jednak pomyliliśmy się w druga stronę, po 10 minutach jesteśmy na przełęczy czy raczej brzegu krateru. Widok jest niesamowity – o ile dotąd w krajobrazie dominowały szarości i ciemna zieleń, krater wypełniają złote piaski, które lśnią w promieniach słońca. Jeszcze pięć minut i stajemy na szczycie. Teraz widać, że choć pozostałe wierzchołki są wyższe jedynie o kilkadziesiąt metrów, są dużo trudniejsze do zdobycia, poza naszymi możliwościami, strome i pełne luźnych skał.
Na szczycie wieje chłodny wiatr, więc szybko: fotki, esemeski, zjadamy po batonie i wracamy. Droga powrotna zajmuje nam jeszcze dwie godziny, w sumie sześć. Według przewodnika powinniśmy byli obrócić w trzy godziny, tacy to z nas niedzieli alpiniści.

komias4*****

Krwawa niedziela 24 kwietnia 1915 roku to początek Rzezi Ormian. Schyłek Imperium Osmańskiego doczekał się tragicznego finału, w następnych miesiącach tureccy nacjonaliści zamordowali półtora miliona Ormian. Tego dnia Komitas został aresztowany razem z innymi ormiańskimi intelektualistami i wywieziony do obozu koncentracyjnego w Çankırı. Nie opuścili go jednak przyjaciele. Został zwolniony dzięki wstawiennictwu pisarzy Mehmeta Emina Yurdakula i Halida Edipa oraz amerykańskiego ambasadora Henry’ego Morgenthau. Komitas doszczętnie załamał się pod wpływem wydarzeń, których był świadkiem, i pozostałe 20 lat życia spędził w paryskim szpitalu psychiatrycznym, gdzie zmarł w roku 1935.

Korzystałem z:
Virtual Museum of Komitas

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Adam Slaski i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Komitas i Aragat

  1. Bardzo Wam dziękuję za tę piękną, monumentalną muzykę i za relację z tej wyprawy

  2. Marcin Bogdanowicz pisze:

    Muzyka, Góry i Los potrafią być równie piękne, smutne i wzniosłe zarazem. Dzięki!

  3. Paulina pisze:

    Piękna muzyka i interesująca kompozycja tekstu. Jeśli czytaliście o Komitasie idąc, nie ma powodu do zmartwienia, że droga zajęła więcej czasu.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s