Z rodzinnych zapasów słowa pisanego

Jan Kozłowski

Humor w nauce (przedruk)

Humor to jedno z niewielu podstawowych zjawisk społecznych, spotykanych we wszystkich społeczeństwach od zarania historii pisanej. Brak zainteresowania nauki zjawiskiem humoru bierze się stąd, że oba zjawiska – humor i nauka – leżą [pozornie] w dwóch przeciwnych sferach: powagi niepowagi. Nauka traktuje siebie serio i podejmuje tematy poważne. Z jej perspektywy humor to zjawisko „niepoważne”, a zatem niewarte badania. Jednak naukę i humor łączy to, że poszukują tego, co nowe, nieoczekiwane i niespójne [Kilbourne 1996].

Sfera niepowagi posiada wielkie znaczenie społeczne. Właśnie oddzielenie humoru od rzeczywistości na serio powoduje, że jest tak cennym komentatorem tej ostatniej. Humor warto badać nie tylko dlatego, że sam w sobie jest ciekawy, ale także z tego powodu, że pozwala zrozumieć świat poważny [Mulkay 1988].

Humor i powaga działają według całkowicie różnych zasad i służą zupełnie różnym celom.

Podstawową cechą humoru jest niespójność płynąca z przecięcia się dwóch różnych ram koncepcyjnych. Wzór leżący u podstaw anegdoty [skeczu lub humoreski] to postrzeganie sytuacji lub idei w dwóch spójnych wewnętrznie, lecz niedopasowanych do siebie układach odniesienia [np. świat romantycznej fantazji Don Kichota i życiowej mądrości Sanczo Pansy]. Te dwa układy odniesień można by nazwać jeszcze inaczej – planami, schematami, kontekstami skojarzeń lub matrycami [myślenia, zachowań].

Wspólny wzór – ujęcie rzeczywistości jednocześnie na kilku planach dzięki dostrzeżeniu ukrytych pomiędzy nimi podobieństw – cechuje nie tylko różne gatunki humoru, ale wszelką działalność twórczą. Gdy dwa niezależne układy odniesienia zderzają się ze sobą, rezultatem jest albo kolizja, która kończy się śmiechem, albo fuzja w nowej intelektualnej syntezie, albo konfrontacja w doświadczeniu estetycznym [Koestler 1964].

Dzieło artystyczne, odkrycie naukowe, humor czy oryginalne rozwiązanie praktycznej sytuacji życiowej – efekt operowania ideami, słowami, formami plastycznymi, dźwiękami, równaniami matematycznymi lub dłutem – mają ze sobą coś wspólnego, są jakąś niestereotypową odpowiedzią na pewien problem, jakąś realizacją zasady Poincaré pour inventer il faut penser à cote, uzyskaną dzięki chwilowemu rozluźnieniu świadomej kontroli myśli nad rzeczą.

Rozluźnienie to polega nieraz na uwolnieniu myśli z pęt słów. Słowa to zarazem błogosławieństwo i przekleństwo. Krystalizują one myśl, nadają czytelną formę mglistym obrazom i ulotnym intuicjom. Ale kryształ, jak wiadomo, nie jest płynny. Język to nie tylko podstawa myślenia, lecz także główne źródło niezrozumienia i nieporozumienia. Język jest jak ekran pomiędzy człowiekiem a rzeczywistością. Prawdziwa twórczość często zaczyna się tam, gdzie kończy się język.

Uwalniając się spod władzy języka [lub innego kodu] można osiągnąć zderzenie różnych układów odniesień dzięki wielu różnym chwytom: kalamburom słownym [połączeniu dwóch pozornie niezwiązanych ze sobą myśli] lub plastycznym [nowa forma plastyczna powstała z połączenia dwóch form niezależnych], przesunięciu uwagi na cechy pozornie peryferyjne, „postawieniu na głowie”, konkretyzacji ogólnej idei lub dostrzeżeniu w konkrecie symbolu niezwerbalizowanych pojęć, odkryciu ukrytych analogii, podwójnej tożsamości [jest się sobą i jednocześnie czymś innym].

Nos w formie ogórka to kalambur plastyczny. Podróżnik dosiadający promieni światła Einsteina to konkretyzacja abstrakcyjnego problemu. Wąż chwytający się za ogon jako obraz molekuły Kekule`go to symbolizacja rodzącej się, jeszcze nie sformułowanej teorii. Teoria dualizmu falowo-korpuskularnego to zastosowanie zasady „podwójnej tożsamości”. Psychiatra, który poza intencjonalnym przekazem pacjenta chwyta sygnały pozwalające na postawienie diagnozy, ilustruje zasadę przesunięcia uwagi z centrum sprawy na jej peryferie. Styl Giorgone`a, który zerwał z zasadą, że krajobraz jest tylko konwencjonalnym tłem dla przedstawiania ludzi, otwierając możliwość malowania krajobrazu, w którym ludzie odgrywają rolę detalu, to realizacja zasady „stawiania na głowie”.

Humor to nie tylko kolizja dwóch matryc. To także zagadka, wyzwanie dla wyobraźni i inteligencji.

Dowcipne powiedzenie Picassa „często maluję falsyfikaty” jest równoważnikiem zdań: „Od czasu do czasu, jak i inni malarze, robię jakąś powtórkę, wariację na temat, która dla mnie wygląda jak podróbka mojej techniki. W rzeczy samej, jest to imitacja dzieła natchnionego Picassa wykonana przez Picassa pozbawionego inspiracji”. W formie opisowej zniknąłby dowcip. Dowcip kryje w sobie jakąś zagadkę, wymaga wysiłku wyobraźni. Gdyby ta myśl została wyłożona explicite, słuchacz zostałby pozbawiony wyzwania oraz nagrody za odpowiedź. Nie byłoby zgrabnego paradoksu. Nie narodziłaby się anegdota. Wyzwanie polega na do-określeniu, wypełnieniu luk, odkryciu aluzji, znalezieniu ukrytych analogii. Każdy dobry dowcip zawiera w sobie element zagadki, którą słuchacz musi rozwiązać [Koestler 1964].

Zasadą dowcipu w anegdotach o wielkich uczonych – jednej z najczęściej spotykanych form humoru środowiska naukowego – jest z reguły zderzenie ze sobą świata ich myśli z potocznym myśleniem „szarego człowieka”.

Wielki matematyk Wacław Sierpiński znany był z roztargnienia. Pewnego dnia udał się w podróż z żoną. Żona, idąc łapać taksówkę, prosiła go, by dobrze pilnował dziesięciu sztuk bagażu. Gdy wróciła, profesor z głębokim zatroskaniem powiedział:
Mówiłaś o dziesięciu sztukach, a ja doliczyłem się tylko dziewięciu.
– Och nie, było dziesięć!
– Policz sama: 0, 1, 2…

Bardziej złożoną i ciekawszą formą jest zderzenie ze sobą perspektyw poznawczych dwóch lub więcej dyscyplin.

Klasyfikacja dziedzin chemii:
Chemia fizyczna: żałosna próba zastosowania y=mx+b do wszystkiego we wszechświecie.
Chemia organiczna: praktyka transmutacji smrodliwych substancji w publikacje.
Chemia inżynieryjna: praktyka robienia dla pieniędzy tego, co chemik fizyczny i chemik organiczny robią dla zabawy.

Albo oparta na podobnej zasadzie żartobliwa definicja:

Związek chemiczny to substancja, którą
– chemik organiczny zmieni w odór
– chemik analityczny zmieni w procedurę
– biochemik zmieni w spiralę
– inżynier chemik zmieni w profit.

Konfrontacja dyscyplinowych perspektyw jest często prowokowana przez nagłe i nieoczekiwane zdarzenie spoza sfery nauki: Biolog, statystyk, matematyk i informatyk są na safari. Zatrzymują jeepa, żeby lornetką zlustrować okolicę.
Biolog: Spójrzcie! W środku stada biała zebra! Fantastycznie! Stanę się sławny!!
Statystyk: Jedna biała zebra to próba statystycznie nieistotna.
Matematyk: Ściśle biorąc, wiemy tylko, że istnieje jedna zebra, której jeden bok jest biały.
Informatyk: O cholera! Wyjątkowy wypadek!

Z tego rodzaju humoru najzabawniejsze wydają się dowcipy o chwytaniu lwa na pustyni [za pomocą metod sugerowanych np. przez matematyka, fizyka teoretycznego, fizyka doświadczalnego i informatyka] oraz o radzeniu sobie z problemem flaczejącego balonu, w którym przedstawiciele różnych dyscyplin przedkładają kolegom dyscyplinowo zróżnicowane propozycje ratunku.

Najcenniejszą funkcją humoru środowiska naukowego jest przekłuwanie balonu środowiskowej samoiluzji i demaskowanie ograniczeń poznawczych dyscyplin lub samej nauki.

Jest jakaś prawda w poglądzie Vilfredo Pareto, że człowiek łudzi się, uznając siebie za istotę racjonalną. W naturze ludzkiej leży skłonność do mistyfikacji i konfabulacji. Siłą napędową zachowań ludzkich nie jest rozum, tylko instynkt, interes i uprzedzenia. Rozumu ludzie używają głównie do tego, by swym działaniom nadawać jakieś uzasadnienia, jakieś pozory logiczności, pisał Pareto. Idee, ideologie i zasady, choć same w sobie nonsensowne i odporne na argumentację, legitymizują ich codzienne zachowania.

Swoje środowiskowe idee, ideologie i „skrzywienia” mają też naukowcy. Humor odsłania ich ukryty absurd lub pokazuje granice sensowności.

Jedną z metod demaskacji jest zderzenie „jak jest” i „jak być powinno”. „Jak jest” [praktyczne, choć głośno nie formułowane zasady postępowania] zajmuje w instrukcji miejsce „jak być powinno” [zasady głoszone oficjalnie]:

Zasady pracy w laboratorium

Gdy doświadczenie się udaje, coś musi być nie w porządku.
– Gdy nie wiesz co robisz, rób to starannie.
– Doświadczenia muszą być powtarzalne. Powinny one brać w łeb zawsze w ten sam sposób o tym samym czasie.
– Wpierw kreśl krzywe, potem nanoś dane.
– Jeśli chcesz być dobrym doświadczalnikiem, pisz raport na długo przed eksperymentem.
– Jeśli nie możesz uzyskać odpowiedzi na pytania, zacznij od odpowiedzi, a potem wyprowadzaj z nich pytania.
– Praca zespołowa jest niezbędna. Pozwala zwalić winę na kogoś innego.
– Żaden eksperyment nie jest kompletną porażką. Przynajmniej może służyć jako przykład negatywny.

Inna zasada polega na zderzeniu ze sobą dwóch ideologicznych zasad lub reintepretacji różnych kodów zachowań dokonanej dzięki zestawieniu ich ze sobą:

Dlaczego uniwersytety odmawiają Panu Bogu tytułu profesora?

  1. Ponieważ legitymuje się tylko jednym dziełem.
  2. Nie ma publikacji w czasopismach listy filadelfijskiej.
  3. Możliwe, że to prawda, iż stworzył świat, ale co zrobił od tego czasu?
  4. Jego umiejętności pracy zespołowej są bardziej niż ograniczone.
  5. Nikomu nie udało się powtórzyć Jego eksperymentu.
  6. Nigdy nie złożył do Komisji Etyki wniosku o pozwolenie na eksperymenty na ludziach.
  7. Gdy obiekty Jego eksperymentu nie zachowywały się zgodnie z oczekiwaniem, często karał je lub nawet usuwał z próby.
  8. Rzadko przychodził na zajęcia, po prostu kazał studentom czytać Książkę.
  9. W nauczaniu wyręczał się Synem.
  10. Wyrzucił z klasy swoich dwóch pierwszych uczniów.
  11. Jego test egzaminacyjny był zbyt trudny, gdyż choć zawierał tylko dziesięć wymagań, większość studentów nie mogła mu sprostać.
  12. Nie przestrzegał godzin wykładów. Za miejsce wykładów wybierał szczyt góry.

Ale humor środowiska naukowego to nie tylko katharsis i „godzina prawdy”. Ujęcie zjawiska jednocześnie na kilku planach dzięki dostrzeżeniu ukrytych między nimi podobieństw to znakomite ćwiczenie wyobraźni i inteligencji. Dobry problem naukowy – podobnie jak dowcip – powstaje dzięki odkryciu nieoczywistych analogii na przecięciu kilku płaszczyzn.

Zdając sobie z tego sprawę, wybitni dydaktycy lubią zadawać studentom prowokacyjne pytania. Co ksiądz ma wspólnego z prostytutką? pytał studentów profesor socjologii Everett Hughes. Pytał nie po to, by szokować i nie dlatego, by zacierać zasadnicze różnice statusu i cech charakteru przedstawicieli obu zawodów. Zadawał to pytanie, aby rzucać światło na ukryte cechy, by wybijać z utartych kolein myślenia. Podobnie jak psychoanalityk, oboje słuchają poufnych wyznań, oboje wpływają na emocje swoich klientów oraz nadają tym emocjom nowe ramy, odpowiadał.

Humor z zasady podważa rozdział rzeczywistości i nierzeczywistości, który jest podstawą świata powagi. Wciągnięci w życie codzienne, porozumiewamy się z innymi językiem powagi. Zakładamy, że mamy do czynienia z obiektywnymi zjawiskami, które istnieją niezależnie od nas, że inni doświadczają świat w sposób podobny do nas, oraz że wszyscy postępują w sposób przewidywalny kierując się ogólnie zrozumiałymi przesłankami. Zachodzą wprawdzie w tym wspólnym świecie zdarzenia, które odbiegają od normy. Spotykają się one jednak z niechęcią i są traktowane jako chwilowy błąd. Formułowane są także przeciwstawne opinie i poglądy, nawet przez tych samych ludzi i w tym samym czasie. Traktowane są one jednak jako niezamierzona pomyłka; zakłada się bowiem, że każda ocena odsyła do jednego, zorganizowanego i niezależnego świata, wobec czego rozbieżne wypowiedzi są wynikiem złej woli lub niezawinionej niedoskonałości percepcji. Niezgodność opinii powinna być usunięta. Pomiędzy światem realnym i nierealnym – światem snu, marzeń, baśni i urojeń – przebiega nieprzekraczalna granica.

Świat realny, demaskowany przez humor i paradoks, bierze na nich odwet, traktując je nie jako odsłonięcie paradoksalnej natury oraz wewnętrznej niespójności świata społecznego, tylko jako błąd rozumowania. Niezgoda, przeciwieństwo, paradoks i wieloznaczność często pojawiają się w poważnej rozmowie. Co więcej, życie codzienne byłoby pewnie niemożliwe bez językowej dwuznaczności i braku precyzji. Lecz na codzień cechy te wiąże się ze zjawiskami komunikacji, a nie z charakterem społecznego świata.

O humorze łatwiej żartować niż pisać o nim poważnie; od poważnego naukowego opisu oczekuje się przestrzegania reguł świata powagi, czyli właśnie tych, którym humor zadaje kłam. Świat humoru zakłada postrzeganie sytuacji lub idei w dwóch wewnętrznie spójnych, lecz wzajemnie przeciwstawnych układach odniesień; rozprawa naukowa, która zostałaby oparta na podobnej zasadzie, nie miałaby szans, by wejść do kanonu uznanej wiedzy naukowej.

Żart jest tak zorganizowany, że wpierw ustanawia pewną rzeczywistość, a następnie ją podważa poprzez nagłe i nieoczekiwane wprowadzenie innej.

Humor pełni wiele funkcji w życiu codziennym. Rozładowuje trudne sytuacje. W rozmowie pozwala na wprowadzenie trudnego problemu, pozostawiając pole manewru i możliwość odwrotu, gdyby druga strona nie zechciała przejść na płaszczyznę powagi. W stosunkach towarzyskich pozwala na nawiązanie relacji nieformalnych. W sytuacjach uroczystych pozwala na wprowadzenie dozy luzu.

Żarty pozostają w opozycji do status quo, podważają istniejący porządek i hierarchię, kwestionują dominujące wartości. Ale opozycja ta może mieć bardzo różny charakter. Intencją humoru politycznego może być zniszczenie zastanego ładu. Intencją humoru, na jaki pozwala sobie laureat Nobla podczas ceremonii wręczenia nagrody, może być kontrolowane przełamanie oschłości i formalizmu, towarzyszących imprezie.

Badania naukowe mają długą tradycję. – Powiedział w swej mowie pewien laureat. Poprzez dzieje ludzie usiłowali pozyskać nową wiedzę, poszukiwali nowych dróg poznania. Dla wielu wybitnym przykładem takiej tradycji był Krzysztof Kolumb. Gdy Kolumb wyruszył do Ameryki, nie wiedział dokąd płynie. Gdy dopłynął do kontynentu, nie wiedział gdzie jest. A gdy wrócił bezpiecznie do Europy, nie wiedział, gdzie był. A żeby tego było mało, nie podróżował nawet za swoje pieniądze.

Wszystko to są dylematy współczesnej nauki.”

Pozornie Kolumb został poddany ostrej krytyce. Dążył do wiedzy, a popadł w ignorancję. Sytuacja, w jakiej się znalazł, przypomina stan, w jakim pozostaje współczesna nauka.

Laureat zerwał ze wzorcem przemówienia noblowskiego, który każe wygłosić pochwałę nauki. Ale krytyka nauki jest jej ukrytą pochwałą. Pomimo początkowego błędu, Kolumb dokonał epokowego odkrycia. Stało się tak dlatego, że choć finansowany z kiesy władcy, nie został poddany bezpośredniej kontroli. Podobnie nauka, jeśli tylko – finansowana z kasy państwa – zostanie pozostawiona sama sobie, zaowocuje epokowymi odkryciami. Pozorna krytyka zmienia się w komplement. Laureat decydując się na żart, odszedł od obowiązującego wzorca, ale nie zerwał z etykietą.

Wątek podobieństw humoru i matematyki podejmuje John Allen Paulos. Zarówno matematyka jak i humor są intelektualną zabawą; w matematyce akcent położony jest na stronie intelektualnej, w humorze – na zabawowej. Logika, wzorce, zasady, struktura – to esencja tak matematyki, jak i humoru. W humorze logika jest nieraz odwrócona, wzorce zburzone, zasady złamane, a struktura zachwiana. Wszystkie te przekształcenia nie są jednak przypadkowe; puenta przenosi słuchacza na nowy poziom sensu, odmienny od początkowego. Ponadto, zarówno humor, jak i matematyka są proste i ekonomiczne. Piękno dowodu matematycznego zależy do pewnego stopnia od jego zwięzłości i elegancji. Podobnie, żart traci swoją siłę, gdy jest długi i ciężki [Paulos 1988].

Pomostem pomiędzy humorem i matematyką są paradoksy i łamigłówki. Mają one bardziej intelektualny charakter od dowcipu, ale lżejszy ton od matematyki:

Dwie lokomotywy, oddalone od siebie o 300 mil, ruszają ku sobie po tych samych torach. Pierwsza jedzie z szybkością 100, a druga – 50 mil. W chwili startu ptak fruwający z prędkością 200 mil na godzinę opuszcza pierwszą lokomotywę i zmierza w stronę drugiej. Osiągnąwszy cel zawraca ku punktowi startu, a potem powtarza swój lot między lokomotywami. Jak długo będzie tak latał, zanim lokomotywy zderzą się ze sobą?

Jeśli ktoś skupi się na długości przelotu, stanie przed trudnym zadaniem dodawania każdego kolejnego odcinka. Jeśli natomiast ktoś zwróci uwagę na czas niezbędny dla spotkania się lokomotyw [2 godziny, gdyż jadą one z szybkością 100 + 50 = 150 mil na godzinę], wówczas od razu obliczy, że ptak przeleci 2 x 200 = 400 mil.

Istotną rolę w matematyce i humorze odgrywają dedukcja i logika. Pewna znajomość logiki jest potrzebna, aby m.in. uchwycić dowcipy oparte na sylogizmach. Często dowcipy mają strukturę, którą łatwo oddać za pomocą czysto logicznego rozumowania, np. Opowiadacz dowcipu: „W jakim modelu aksjomaty 1, 2, i 3 są prawdziwe?” Słuchacz: „W modelu M”. Opowiadacz dowcipu: „Wcale nie, bo w modelu N”. Taką właśnie strukturę mają znane żartobliwe zagadki.

Obdarty włóczęga podchodzi do siedzącej na ławce panienki i zadaje jej pytanie:
– Co takiego wchodzi twarde i suche, a wychodzi miękkie i wilgotne?
– … To jest… [Panienka czerwieni się].
– Guma do żucia, odpowiada włóczęga.

By zrozumieć dowcip, choćby i sytuacyjny, słuchacz musi dokonać „transcendencji”, to znaczy wznieść się na poziom meta, z którego obie ramy interpretacyjne – i ta początkowa i ta wniesiona przez puentę – mogą być ze sobą zestawione. Wzniesienie się na poziom meta jest możliwe dzięki osiągnięciu dystansu w stosunku do obu układów odniesień. Ta cecha humoru tłumaczy, dlaczego dogmatycy i ideologowie notorycznie nie znoszą humoru. Ludzie, których życie jest zdominowane przez jeden system myślenia, są w nim zaklinowani i nie są w stanie spojrzeć na niego z boku. Pozbawieni poczucia humoru są także ludzie, których myślenie jest skrajnie luźne i nieustrukturyzowane. Dzieje się tak dlatego, że aby docenić humor, trzeba mieć w sobie poczucie porządku myślowego. Inaczej nie uchwyci się zderzenia dwóch struktur, które tworzy oś humoru.

Zasada zderzania różnych układów odniesień tłumaczy z kolei, dlaczego na całym świecie tak wielu humorystów i aktorów komediowych pochodzi z mniejszości etnicznych: Żydzi w przedwojennej Polsce, Żydzi i Murzyni w Stanach Zjednoczonych, Irlandczycy w Wielkiej Brytanii. Poruszanie się w dwóch różnych porządkach znaczeń zmusza do „transcendencji” i pozwala na bardziej abstrakcyjne ujmowanie zjawisk życia codziennego. Dystansowanie się nie może jednak iść zbyt daleko, gdyż wówczas osłabłaby empatia, konieczna do uchwycenia poznawczego dysonansu.

Zasadą zarówno wielu dowcipów, jak i paradoksów logicznych jest samo-zaprzeczające samo-odniesienie. Najbardziej znane paradoksy to paradoks kłamcy oraz paradoks golibrody z Sewilii: Golibrodzie prawo nakazuje golić wszystkich mężczyzn, którzy nie golą się sami. Kto w takim razie goli golibrodę? Prawo jednocześnie nakazuje i zakazuje mu golenia się samemu. Podobną budowę mają żarty o ogłoszeniach: Jeśli chcesz nauczyć się czytać, zadzwoń…

Logiczna zasada odwrócenia relacji zastosowana jest m.in. w starej anegdocie o markizie na dworze Ludwika XIV:
Markiz na dworze Ludwika XIV, znalazłszy w buduarze żonę w objęciach biskupa, podszedł cicho do okna i jął błogosławić ludzi na ulicy.
– Co ty robisz? – krzyknęła wzburzona żona.
– Jego Wielebność wypełnia moje funkcje – odparł markiz – więc ja wykonuję jego
.

Nie tylko prawa logiki, ale także teorie matematyczne znajdują zastosowanie w interpretacji zjawiska humoru. Teoria katastrof René Thoma tłumaczy jego zdaniem nie tylko takie zjawiska, jak załamanie się rynku, trzęsienia ziemi, decyzje o wszczęciu wojny lub o jej zakończeniu, ale także zjawisko humoru. Tłumaczy przy tym zarówno samą zasadę organizacji humoru, jak i reakcję słuchacza – śmiech [Paulos 1988].

Bibliografia
Michael Mulkay, On Humour. Its Nature and Its Place in Modern Society [1988]
John Allen Paulos, Mathematics and Humor, 1988
Arthur Koestler, The Act of Creation, 1964
Peter L. Berger, Redeming Laughter. The Comic Dimension of Human Experience, 1997
Edwin D. Kilbourne, Humor in Science, “Proceedings of the American Philosophical Society” Vol. 140, No. 3 [Sep., 1996], pp. 338-349

Tekst opublikowany: „Humor w nauce”, Sprawy Nauki 11 (2000), s. 22-23

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Jan Kozłowski i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s