Pani doktor

Następny wpis o Karusi, tym razem napisany przez Mirkę

Mirka

Karusia-z-kotemPrzed wojną Karusia, jako pracownik Uniwersytetu Warszawskiego, jeździła z grupą studentów w okolice jeziora Wigry w okresie wakacyjnym. Był to ciekawy teren pojezierza, ciekawy z punktu widzenia biologów, badających torfowiska i florę je porastającą.

Mieszkali zawsze w kilku chatach na wsi koło badanych terenów. Nie wiem, jak liczna była grupa studentów, ale sądzę, że od kilku do kilkunastu osób. Studenci zwracali się do Karusi „pani doktor”, bo taki miała wtedy tytuł naukowy.

Karusia przed wojną (z kotką Gryzeldą?)

Pewnego dnia po powrocie z torfowiska Karusia sortowała przyniesione materiały do badań, gdy do pokoju zapukała gospodyni i oznajmiła, że na podwórku ktoś na Karusię czeka.

Wyszła z chaty i zobaczyła chłopkę z małym dzieckiem na ręku.Karusia-w-mundurze
– Pani do mnie?
– Tak, pani doktor, dziecko mi choruje.
– Ale ja nie jestem lekarzem.
– Jakże nie, a mówią do pani doktor!
– Jestem doktor, ale nie lekarz.
– Ale dziecko mi choruje, pani je zbada, bardzo proszę, zapłacę.
– Zbadam, ale płacić nie trzeba.

Karusia zabrała do chaty matkę i dziecko, które miało niewysoka gorączkę, kasłało i miało katar. Obejrzała je dokładnie, nie miało żadnej wysypki, przyłożyła ucho do plecków, nic nie usłyszała podejrzanego, kazała więc matce iść do miejscowej zielarkixxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxKarusia przed wojną w mundurze harcerskim
i na kartce napisała, jakie trzeba dać dziecku zioła, bo na ziołach to się Karusia doskonale znała, a i z medycyna była otrzaskana, bo czasami Dziadek prosił ją o pomoc, kiedy przyjmował pacjentów w swoim gabinecie w domu, często też omawiał z nią ciekawsze przypadki.

KotzeSrodborowaMatka z wdzięczności pocałowała Karusię w rękę i poszła do domu, chwaląc głośno Boga i Panią Doktor.

Kuracja zapisana przez Karusie musiała dać dobre efekty, bo prawie co dzień wracając do chaty Karusia zastawała na podwórzu po kilka matek z dziećmi. Wszystko to były proste przypadki, które bardziej obyta i mądrzejsza matka sama mogła wyleczyć, sama też wiedziałaby, jakie podać zioła. Skoro jednak we wsi pojawiła się pani doktor, to należało jej pokazać dziecko i skorzystać ze światłej porady.

Szpital był daleko, a lekarz nigdy do wsi nie zaglądał.xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxKotka (Gryzelda?)

Zdjęcia ze zbiorów Autorki (te zachowane w starej cegielni).
Jeśli jest to rzeczywiście kotka Gryzelda, to miała to imię, dlatego że gryzła po nogach🙂.
O Karusi jako harcerce jeszcze będę tu pisała.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Mirka (pseudonim) i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Pani doktor

  1. Mirka pisze:

    Gryzelda takie miala imie, bo gryzla po nogach, czaila sie na nas – dzieci w maliniaku i wyskakiwala nagle dopadajac naszych pięt. Dzieci z krzykiem uciekaly do domu, a kotka szla dumna, ze obronila maliniak. Takie figle przychodzily jej do glowy od wczesnej kociej mlodosci

    Karusia na zdjeciu jest w harcerskim mundurze instruktorskim, jaki stopien miala nie pamietam, ale wiem ze byla czlonkiem komendy Chorągwi Stolecznej.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s