Na pustyniach Australii (4)

Lech Milewski

Daisy Bates. Zima.

On the fringe of the vast island continent of Australia live a few
millions of white people; in the vast desert regions far from the coast
live a few thousands of black people, the remnant of the first
inhabitants of Australia.

The race on the fringe of the continent has been there about a hundred
years, and stands for Civilization; the race in the interior has been
there no man knows how long, and stands for Barbarism. Between them a
woman has lived in a little white tent for more than twenty years,
watching over these people for the sake of the Flag, a woman alone, the
solitary spectator of a vanishing race. She is Daisy Bates, one of the
least known and one of the most romantic figures in the British Empire…

Arthur Mee – przedmowa do książki The passing of the Aborigines.

W 1912 roku Daisy otrzymała tytuł Honorowego Protektora Aborygenów w rejonie Eucla w stanie Południowa Australia. Honorowego czyli bez wynagrodzenia. Wystawiła na sprzedaż posiadane tereny i parowcem popłynęła na miejsce nowej misji.

Na początku zamieszkała w stacji hodowlanej prowadzonej przez znajomych, ale po kilku miesiącach stacja została zlikwidowana. Przeniosła się pod namiot i stamtąd opiekowała się chorymi Aborygenami z pobliskich osad.

Spędziła tam 5 lat, utrzymując się z własnych skromnych oszczędności – jej posiadłości zostały sprzedane za ułamek spodziewanej kwoty.
Charakter jej pracy zmienił się, nie była już naukowcem, który przy okazji badań w terenie troszczył się o swoich informatorów, była  pracownikiem socjalnym, który opiekował się chorymi i zaniedbanymi, pomagał rozwiązywać konflikty międzyplemienne oraz nieporozumienia między Aborygenami a białymi. Zbieranie danych, zapisywanie legend i badania językowe zeszły na margines.

W 1914 roku została zaproszona jako prelegentka na konferencję organizowaną przez brytyjskie towarzystwo naukowe. Drogę z Eucla do Adelajdy przejechała bryczką ciągniętą przez wielbłądy, co zajęło 12 dni.
Na konferencji znalazła się w centrum uwagi, zyskała duże uznanie i nawiązała wiele nowych kontaktów. Nie uzyskała tylko jednego – płatnego zatrudnienia przez instytucję rządową. Z pustymi rękami wróciła do swojego namiotu.

Po czterech latach, w październiku 1918 roku przeszła nerwowe i fizyczne załamanie. Wymagała pobytu w szpitalu. Rząd Południowej Australii wspomógł ją kwotą 50 funtów, a następnie, po zakończeniu kuracji, zaoferował jej pozycję przełożonej pielęgniarek na oddziale rekonwalescencji weteranów wojennych. Pozostała na tym stanowisku przez kilka miesięcy, a następnie, widząc, że nie ma żadnej szansy na pomoc rządową, zrezygnowała z honorowej pozycji w Eucla i przeniosła swoje namioty do Ooldea – osady na trasie właśnie budowanej linii kolei transkontynentalnej z Sydney do Perth.

Było to miejsce dobrze znane i cenione przez Aborygenów ze względu na duże podziemne zapasy wody. Odgrywało dużą rolę w aborygeńskich mitach o stworzeniu świata, było miejscem ceremonii inicjacyjnych. Tu zbiegały się ścieżki aborygeńskich wędrówek prowadzące z miejsc tak odległych jak Kimberleys – 2600 km pieszej wędrówki – usłużne google wyliczyło, że oznacza to 520 godzin nieustającego marszu.

W związku z budową kolei Ooldea stała się ruchliwym placem budowlanym, stacjonowało tu 600 pracowników i 500 wielbłądów. To przyciągało Aborygenów, szczególnie w okresie suszy. Z tego też powodu właśnie tutaj osiedliła się Daisy – aby chronić aborygeńskie kobiety i dzieci od przehandlowania za żywność, tytoń i alkohol.
W dramatycznych listach do rządu Południowej Australii proponowała wprowadzenie strefy demarkacyjnej, wyznaczenie protektora aborygeńskich kobiet, przydzielenie jej bezpłatego biletu kolejowego, aby mogła odwiedzać odległe osady aborygeńskie i prowadzić akcje informacyjne.
Wszystko na próżno. Jej oszczędności się wyczerpały, jedynym źródłem utrzymania pozostało pisanie artykułów. Na szczęście było na nie zapotrzebowanie.

Daisy Bates

Sydney Nolan – Daisy Bates at Ooldea – olej.

Już na początku pobytu przeżyła długi okres suszy, na dodatek wybuchł wtedy strajk kolejarzy i ustały dostawy żywności. Daisy polowała z rewolwerem na króliki i duże jaszczurki. W tym samym czasie wybuchły rozruchy Aborygenów. W pierwszym rzędzie udali się pod namioty Daisy…

Właśnie piłam herbatę gdy zobaczyłam grupę około 90 mężczyzn w wojowniczym nastroju. Uważali, że obecna susza została spowodowana przez białych. ‚Blackfeller king belong this country. We want blackfeller king, not whitefeller king. Whitefeller took game, stealum water. We chase whitefeller long way. Nabbari our king’.
Sytuacja była wybuchowa, jedno niewłaściwe słowo mogło spowodować rozlew krwi na ogromnych terenach.
Miałam do wygrania dwie karty – po pierwsze byli głodni, po drugie ujawnili nazwisko swojego króla co oznaczało, że muszę znaleźć jego słabą stronę i wymyślić jakąś silną stronę białych.
Przez kilka minut stałam w milczeniu patrząc intensywnie gdzieś poza nich. Zrobiło to na nich widoczne wrażenie. Wtedy poleciłam przygotować herbatę dla wszystkich. Gdy kubki z herbatą poszły w ruch oświadczyłam, że ‚biały król’ przydzieli im koce, żywność i tytoń, zaś jeśli królem zostanie Nabbari, wówczas ich królową będzie jego żona Maachi. To była moja karta atutowa. Maacho była małą sekutnicą, której nikt nie lubił. Jeden po drugim odchodzili w milczeniu od ogniska. Po godzinie byłam znowu sama i bezpieczna.

W 1921 roku Daisy napisała serię artykułów na temat kanibalizmu Aborygenów. Najbardziej drastyczne były wzmianki o zwyczaju zabijania przez matki i zjadania nowonarodzonych dzieci.
To wywołało szok. Z jednej strony zainteresowało to świat mediów i posypały się zamówienia na artykuły, z drugiej spotkała się z bardzo ostrą krytyką środowiska naukowego, które twierdziło, że  przesadza, niewłaściwie interpretuje legendy i miesza je z rzeczywistością. Przez długie lata wypominano jej tę sprawę i w latach 60 ubiegłego wieku wykorzystano ją dla zdyskredytowania całego dorobku naukowego Daisy. Szczególnie urażone były środowiska aktywistów aborygeńskich i ich poprawnych politycznie zwolenników. Dopiero od kilkunastu lat sprawy się unormowały, a dokumentacja zebrana przez Daisy okazuje się być bezcenna.

Reasumując – Daisy rzeczywiście nieco przesadzała, ponosiła ją literacka pasja a zamówienia na artykuły dopingowały. Jednak kanibalizm był faktem – patrz źródła 3.

Daisy spędziła 16 lat w namiotach w Ooldea. Jedyna istotną przerwą był kilkutygodniowy pobyt w Canberze w połowie 1933 roku na zaproszenie rządu federalnego. Powodem było zamordowanie przez Aborygenów pięciu japońskich rybaków, a następnie krwawe walki z policją.

W Canberze

Daisy opracowała szczegółowy raport, w którym powtórzyła swoje poglądy na temat relacji Aborygenów i białych. Według niej Aborygeni powinni być pozostawieni samym sobie. Jest to cywilizacja skazana na wymarcie. Jedynym, co biali mogą zrobić, to wysłać do ich osiedli osoby, które zatroszczą się o ich higienę i stan zdrowia. Wszelka działalność misyjna, próby asymilacji, przenoszenie do miast są skazane na niepowodzenie i tylko przedłużają cierpienia. Zaproponowała powierzenie jej misji rozwiązania istniejącego konfliktu.
Zasadniczo taka propozycja odpowiadała federalnym politykom lecz nie mogli jej przyjąć ze względu na opinię publiczną i głosy aborygeńskich aktywistów.
Daisy wygłosiła w Canberze kilka prelekcji, nawiązała sporo wartościowych kontaktów, zyskała dużą popularność i uznanie, po czym… wróciła do swoich namiotów.

Na zdjęciu – Daisy na dworcu w Canberze.

Dlaczego zdecydowała się mieszkać tak długo zupełnie odcięta od cywilizacji?

Według osób, które ją znały Daisy nie znosiła kompromisów. Uważała, że nikt nie spędził tyle czasu w bliskim kontakcie z Aborygenami co ona, a zatem albo będzie oficjalnie uznana za ostateczny autorytet w sprawach aborygeńskich, albo pozostanie nikim.

Po powrocie z Canberry zastała w Ooldea ogromne zmiany. Rząd Południowej Australii zorganizował tam aborygeńską misję, która zachęcała Aborygenów do porzucenia pustynnych osiedli, zapewniała im racje żywnościowe i leki.
Daisy nie była już tu potrzebna.

Na szczęście za kilka miesięcy została ponownie zaproszona do Canberry, tym razem na ceremonię odznaczenia Orderem Imperium Brytyjskiego (CBE).

Oficjalne uznanie zaprocentowało. Daisy dostała propozycję napisania książki na temat kontaktów z Aborygenami. Wydawca pisma The Advertiser oferował dobre honorarium i pokrywał koszty hotelu w Adelajdzie.
Książka miała tytuł My Natives and I. Na początek Daisy zorganizowała przeniesienie jej notatek, zbiorów aborygeńskich w tym churinga – totemicznych tablic wymarłych plemion i innych materiałów z Ooldea do Adelajdy. Wymagało to aż 7 kursów zespołu tragarzy.
Na marginesie dodam, że aborygeńskie wierzenia zabraniają wspominania zmarłych, gdyż zakłóca to spokój duchów, które nadal otaczają opieką swe plemiona.
Obecnie w australijskiej telewizji przez wyświetleniem filmu dokumentalnego z życia Aborygenów wyświetlane jest ostrzeżenie – uwaga film zawiera zdjęcia i nagrane głosy osób, które być może już zmarły.
Daisy cieszyła się jednak specjalnym zaufaniem. Jej aborygeńskie imię Kabbarli w prostym tłumaczeniu oznacza babcię, jednak w odniesieniu do Daisy oznaczało zreinkarnowaną przedwieczną babkę.

Daisy bez żalu opuściła Ooldea. Na pożegnanie zorganizowała tam jeszcze corroboree na cześć odwiedzającego te okolice księcia Gloucester i miała okazję z nim porozmawiać.

W Adelajdzie zamieszkała w eleganckim hotelu – koszt 37 funtów tygodniowo – więcej niż całoroczne utrzymanie w namiocie na pustyni. Otrzymała zaliczkę 500 funtów. Przestawienie się z życia w namiocie na pustyni na salony Adelajdy nie stanowiło problemu. Znowu była ozdobą towarzystwa. Zawarła bardzo wartościowa znajomość z dziennikarką Ernestine Hill. Przkształciła się ona w bliską współpracę. Za namową Ernestine i przy jej wydatnej pomocy Daisy zaczęła pisać najważniejszą książkę swojego życia – The passing of the Aborigines.

W 1936 roku The Advertiser opublikował ostatni rozdział książki My Natives and I a Daisy wróciła do namiotu.
Powód był bardzo prosty, nie miała pieniędzy. W Adelajdzie żyła jak udzielna księżna, wydała z łatwością całe honorarium i musiała zaciągnąć pożyczkę. W namiocie mogła przeżyć cały rok za 26 funtów.
Tym razem jako miejsce pobytu wybrała Pyap na pograniczu Południowej Australii i Wiktorii. Większość czasu spędzała pisząc książkę The passing of the Aborigines. Gospodarowało tam wielu farmerów pochodzenia niemieckiego. W tym czasie cierpieli niedostatek z powodu suszy i kryzysu ekonomicznego. W Daisy odezwał się instynkt społecznika – napisała osobisty list do kanclerza Adolfa Hitlera, prosząc go o wsparcie jego rodaków.

Po trzech latach wróciła do Adelajdy, gdzie rząd federalny zapewnił jej mieszkanie i biuro. Dwa lata spędziła na kompletowaniu i porządkowaniu swoich archiwów, po czym przekazała je do Biblioteki Narodowej…

Skrzynie

Manuskrypty

W Canberze udzieliła pierwszego w życiu wywiadu radiowego, z którego była bardzo niezadowolona. Była oszołomiona nową techniką, radio, samochody – to nie był jej świat. Zdecydowała wrócić jak sama powiedziała – to those poor cannibals of Central Australia.

W połowie 1941 roku, w wieku 82 lat, rozbiła namioty w Wynbring przy trasie kolei transkontynentalnej. Było to miejsce dużo bardziej odcięte od cywilizacji niż Ooldea. Uważając się za niedocenioną przez rząd, odmówiła przyjęcia kartek na żywność, które wprowadzono na czas wojny.

Wieść o jej powrocie dotarła szybko do aborygeńskich osad, wkrótce zaczęli ją odwiedzać mieszkańcy okolic Ooldea. Jej przewidywania sprawdziły się, Aborygeni, ściągnięci w okolice linii kolejowej wizją bezpłatnej pomocy, zdemoralizowali się. Młode kobiety sprzedawano, szerzyło się pijaństwo i rozboje, starsi utracili autorytet.
Daisy napisała kolejny list do rządu – prosiła, aby powierzyć jej rolę Special Commisioner for Aboriginal Affairs, obiecując, że stopniowo zaprowadzi tu porządek – play decent British game with me.
Nie otrzymała odpowiedzi. Na szczęście pojawiła się szansa na jakieś dochody – zamówienie na zbiór aborygeńskich legend do książki dla dzieci.
Wróciła do pisania. Jednocześnie świadczyła pomoc kilkunastu aborygeńskim rodzinom koczującym w sąsiedztwie.

Na początku 1945 roku przeszła kolejne załamanie fizyczne i psychiczne, utraciła prawie całkiem wzrok. Rząd zorganizował jej transport do szpitala. Nie było to łatwe, Daisy była całkowicie zdezorientowana, podejrzewała, że chcą ja porwać, zażądała transportu limuzyną gubernatora. Eskortujący ją policjanci musieli użyć wielu sztuczek, by dowieźć ją do szpitala w Augusta. Po dłuższej kuracji wróciła do dobrej formy, nie była jednak w stanie mieszkać samodzielnie. Odmówiła przeprowadzenia się do oferowanego przez rząd domu opieki i zamieszkała u wiernych znajomych z dawnych lat.

W 1946 roku ukazało się The passing of the Aborigines, które prasa oceniła jako jedną z najważniejszych książek napisanych w języku angielskim – źródła 4.
Publikacja ta była wielkim szokiem dla Ernestine Hill, która była inicjatorem powstania książki i włożyła wiele wysiłku w jej napisanie i ostateczną redakcję. Tuż przed publikacją Daisy usunęła z książki całą przedmowę, w której dokładnie opisała wkład Ernestine i nie szczędziła jej pochwał i podziękowań.

Pod koniec 1949 roku Daisy wymagała już stałej opieki, ostatnie 18 miesięcy życia spędziła w szpitalu, zmarła 18 kwietnia 1951 roku w wieku 92 lat.

Źródła:
1. Susanna de Vries – Desert Queen.
2. Bob Reece – Daisy Bates – Grand Dame of the Desert.
3. Sydney Morning Herald – Królowa Nigdy-Nigdy powraca w wielkim stylu – KLIK.
4. Daisy Bates – The pasing of the Aborigines – online bookKLIK.
5. Kopia artykuł w Australian Women Weekly z 1939 roku – KLIK.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lech Milewski i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s