Habent sua fata libelli…

Pro captu lectoris habent sua fata libelli, zapisał w III w. n.e. Terentianus Maurus. Zdanie to naprawdę głosiło, że w zależności od tego co wie i pojmie czytający, książka zostanie inaczej odebrana, będzie więc inną książką. Ale dla mnie i, jak sądzę, nie tylko dla mnie, ta sentencja oznaczała, że książki mają swoje losy i że różne się im rzeczy przydarzają…

W tym tekście chodzi o losy książki, raz podziwianej, potem potem potępionej w czambuł, znowu podziwianej, znowu…

Bardzo proszę o komentarze!

Ewa Maria Slaska

Kamienie na szaniec

Ciocia zmniejsza bibliotekę. Po książki Wujaszka przyjedzie kierowca z Głównej Biblioteki Lekarskiej – zostaną włączone do Działu Starej Książki Medycznej. Po książki zwykłe przychodzimy my, wnuczki, siostrzenice, znajomi, dzieci znajomych i ich dzieci. Ciocia pokazuje regały. Można wybierać, co się chce. Biorę Kapuścińskiego, Boya, Reymonta… Kamienie na szaniec odkładam z powrotem na półkę. Jasne, kiedyś to czytaliśmy, ale po co mi takie starocie. Już mój syn tego nie czytał, wnuk na pewno nawet nie spojrzy…

kamienie-cover– A wiesz skąd jest ta książka? – pyta Ciocia.
Oczywiście nie wiem.
– Teresa, siostra Wujaszka została jeszcze przed studiami wysłana na praktykę do Biblioteki i wtedy…
Wyciągam książkę i oglądam strony. Wydanie III krajowe. Spółdzielnia Wydawnicza Warszawa 1946. W lewym górnym rogu na stronie 4 pieczątka: Biblioteka Publiczna m. st. W-wy. Nab. 12564.
Ale nr inwentarzowy znacznie niższy, bo zaledwie 128. Autor wyjaśnia, że dwa poprzednie wydania krajowe to publikacje podziemne z czasów okupacji – pierwsza z 1943 roku, druga – 1944.

– …i wtedy właśnie – ciocia upija łyk soku z żółtej szklaneczki – kierownictwo dostało polecenie usunięcia z biblioteki książek nieprawomyślnych. Najprościej było takie odrzuty spalić, na podwórku przygotowano więc ognisko i pracownicy zaczęli tam gromadzić tomy przeznaczone do likwidacji. Teresie udało się schować Kamienie na szaniec i zabrać do domu.

Patrzę na książkę-bohaterkę, która podlegała prześladowaniom i cudem uniknęła Zagłady czyli całopalenia.

Gdy następnego dnia opowiadam to grupie znajomych, nieco zdziwiona, bo wydawało mi się, że to przecież powieść o bohaterstwie młodych Polaków walczących z okupantem hitlerowskim, i że była to przecież jedna z tych książek, które budowały polski mit, a właściwie Mit, ktoś mówi – Jasne, to przecież książka o przedwojennych harcerzach.

Teraz to ja zabieram do domu Kamienie na szaniec. Po przyjeździe do Berlina sprawdzam w internecie, czy ktoś pisze coś o paleniu książki Kamińskiego, albo w ogóle o powojennym polskim paleniu nieprawomyślnych książek. Ale nic nie ma. Jest historia, jest treść, jest film, są zdjęcia grobów Wojtka, Zośki i Czarnego na Powązkach. Książka była lekturą szkolną w latach 1946-1950. To zapewne właśnie w roku 1950 przeznaczono ją na stos. Wróciła do szkół w roku 1958 i przetrwała tu 10 lat, do roku 1969. Wtedy czytałam ją w szkole. Po kolejnej przerwie Kamienie… wróciły na listę lektur w roku 1978, najpierw we fragmentach, a od roku 1985 w całości.

Okazuje się, że losy tej książki znowu podlec mogą zmianie, że znowu stanie się nieprawomyślna. W internecie znajduję bowiem artykuł o tym, że Kamienie na szaniec są lekturą antysemicką, pochwalającą homoseksualizm i skażoną bohaterszczyzną, która skłoniła młodych ludzi do udziału w bezsensownym Powstaniu Warszawskim. Niezwykły miszmasz argumentów, z lewa, z prawa, byle zaatakować.

Zacytuję tu obszerne fragmenty tej naukowej insynuacji. Sama jestem badaczką, ale co i raz przekonuję się, że my, naukowcy-humaniści, to rzadkie paskudztwo. Wolałabym być chemiczką, jak Babcia Aniela i moja ulubiona Maria C-S.

„Kamienie na szaniec” Aleksandra Kamińskiego to jedna z najbardziej mitotwórczych książek w polskiej historii. Warto spojrzeć na ten mit analitycznie i zastanowić się, co z niego da się ocalić, a co powinno być raczej przestrogą – uważa Elżbieta Janicka z Instytutu Slawistyki PAN. Naukowiec w lekturze doszukała się m.in. wątków homoseksualnych i antysemickich.

Zdaniem Janickiej główni bohaterowie „Kamieni na szaniec” – Alek, Rudy i Zośka – zastygli w postaci zaakceptowanej przez szkolne interpretacje. Ponieważ rozmawiamy w kulturze homofobicznej, gdzie zakwestionowanie czyjejś heteroseksualnej orientacji nie jest konstatacją, lecz denuncjacją, porównałabym Zośkę i Rudego do Achillesa i Patroklesa, pary legendarnych wojowników – podkreśla Janicka (…). Tym samym badaczka sugeruje, że obu mężczyzn mogło łączyć homoseksualne uczucie. (…) Uważam, że to jeden z najpiękniejszych tekstów o miłości nie znającej granic, zaś cała wiedza na temat relacji bohaterów świadczy o niespotykanej sile i głębi tego uczucia – mówi Janicka.

(…) Innym elementem, który wzbudzaja wątpliwości badaczki, jest bardzo silnie zaznaczony w „Kamieniach na szaniec” kult przedwojennego warszawskiego liceum im. Stefana Batorego i działającej przy nim 23 Warszawskiej Drużyny Harcerskiej. Taki kult jest problematyczny, biorąc pod uwagę, że w latach 30 dokonywało się w Batorym „czyszczenie” szkoły i drużyny z osób pochodzenia żydowskiego. (…) „Czyszczono” również harcerstwo, co zresztą miało miejsce nie tylko w 23 WHD, a w ruchu harcerskim w całej Polsce.

(…) Książka była szeroko czytana przez młodych ludzi, wywoływała entuzjazm. Można mówić o niej jako o podręczniku postaw patriotycznych, którego oddziaływanie nie słabło przez siedem kolejnych dekad. Dlaczego to oddziaływanie może wydawać się niepokojące? Bo przedstawia ona jako głęboko moralny i życiowo atrakcyjny wzorzec walki zbrojnej i śmierci „za ojczyznę” bez liczenia się z uwarunkowaniami, realną postacią i kosztami przemocy, także jej konsekwencjami moralnymi. W „Kamieniach na szaniec” śmierć jest przedstawiona jako romantyczna męska przygoda” – mówi Elżbieta Janicka.

Badaczka przypomina, że „Kamienie na szaniec”, wznowione w lipcu 1944 roku, budowały atmosferę, w której wbrew racjonalnym przesłankom przystąpiono do powstania warszawskiego. (…)

Można powiedzieć, że przez pół wieku lektura opowieści o akcji pod Arsenałem była częścią oficjalnej edukacji historycznej i polityki tożsamościowej. Związek Harcerstwa Polskiego kultywował tradycję Szarych Szeregów, organizowano rajdy na Arsenał. W 1977 roku na podstawie książki Jan Łomnicki nakręcił film, który zdobył główną nagrodę na festiwalu filmowym w Gdyni i cieszył się wielką popularnością szkolnej widowni. W przypadku „Kamieni na szaniec” PRL-owski mainstream i opozycja były zgodne, że jest to książka ważna, propagująca właściwe postawy. W 1988 roku Janusz Tazbir, tworząc na łamach „Polityki” listę dzieł – „kamieni milowych polskiej świadomości”, z literatury XX wieku umieścił na niej tylko jedną pozycję – właśnie „Kamienie na szaniec” – dodaje Janicka.

***
I na zakończenie:
Julisz Słowacki, Testament mój.
To stąd zaczerpnął autor tytuł dla swojej książki:

Żyłem z wami, cierpiałem i płakałem z wami,
Nigdy mi, kto szlachetny, nie był obojętny,
Dziś was rzucam i dalej idę w cień – z duchami –
A jak gdyby tu szczęście było – idę smętny.

Nie zostawiłem tutaj żadnego dziedzica
Ani dla mojej lutni, ani dla imienia; –
Imię moje tak przeszło jako błyskawica
I będzie jak dźwięk pusty trwać przez pokolenia.

Lecz wy, coście mnie znali, w podaniach przekażcie,
Żem dla ojczyzny sterał moje lata młode;
A póki okręt walczył – siedziałem na maszcie,
A gdy tonął – z okrętem poszedłem pod wodę…

Ale kiedyś – o smętnych losach zadumany
Mojej biednej ojczyzny- przyzna, kto szlachetny,
Że płaszcz na moim duchu był nie wyżebrany,
Lecz świetnościami dawnych moich przodków świetny.

Niech przyjaciele moi w nocy się zgromadzą
I biedne serce moje spalą w aloesie,
I tej, która mi dała to serce, oddadzą –
Tak się matkom wypłaca świat, gdy proch odniesie…

Niech przyjaciele moi siądą przy pucharze
I zapiją mój pogrzeb – oraz własną biédę:
Jeżeli będę duchem, to się im pokażę,
Jeśli Bóg uwolni od męki – nie przyjdę…

Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba, na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!…

Co do mnie – ja zostawiam maleńką tu drużbę
Tych, co mogli pokochać serce moje dumne;
Znać, że srogą spełniłem, twardą bożą służbę
I zgodziłem się tu mieć – niepłakaną trumnę.

Kto drugi tak bez świata oklasków się zgodzi
Iść… taką obojętność, jak ja, mieć dla świata?
Być sternikiem duchami napełnionéj łodzi,
I tak cicho odlecieć, jak duch, gdy odlata?

Jednak zostanie po mnie ta siła fatalna,
Co mi żywemu na nic… tylko czoło zdobi;
Lecz po śmierci was będzie gniotła niewidzialna,
Aż was, zjadacze chleba – w aniołów przerobi.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

13 odpowiedzi na „Habent sua fata libelli…

  1. pharlap pisze:

    Zastanowiłem się nad łacińskim mottem. Oczywiście, że książka jak ziarno – zalezy na jaka padnie glebę. Ciekawe rozważania na ten temat snuł Umberto Eco pisząc o indywidualnej encyklopedii wiedzy każdego człowieka.Użycie słowa fata – los – zaskoczyło mnie jednak. Los Kamieni na szaniec w latach tuz po wojnie nie zależał od intelektu cenzorów, ale od polityki. Wspomniany we wpisie artykuł również nic nie mówi o intelekcie autorki. Po prostu doczepiła się do popularnej pozycji żeby zostać zauważona.

  2. ewamaria2013 pisze:

    No tak, doczepiła się… jasne, jednak mnie najbardziej interesuje informacja wstępna – paliliśmy książki w Polsce???

  3. ewamaria2013 pisze:

    Owszem, oczywiście, jak będę znowu w Warszawie, to z nią porozmawiam. Ale ja tu nie chciałam pisać reportażu, tylko napisać o czymś, co mną wstrząsnęło. Jasne – w PRL dziesiątki książek szły na przemiał, podobnie jak filmy szły na półkę. Ale jednak palenie książek ma specjalne znaczenie. Bo zawsze może być tak, jak napisał Heine w „Almansorze”: „Das war ein Vorspiel nur, dort wo man Bücher verbrennt, verbrennt man auch am Ende Menschen” / „To tylko przedsmak, bo tam gdzie pali się książki, potem pali się też ludzi.” Dlatego palenie książek, które znane było we wszystkich epokach, nabrało w XX wieku specjalnego znaczenia.
    Dlatego rzuciłam pytanie w przestrzeń społeczną, tu i na Facebooku? Czy ktoś się jeszcze z czymś takim w Polsce spotkał, czy też była to jednostkowa decyzja tej właśnie biblioteki?

  4. Kasia Krenz pisze:

    Jednak nie: czy „my” paliliśmy, a u nas – czy palono, chyba tak powinno brzmieć to pytanie. Bo ja nawet nie umiem zagiąć rogu stronicy. Palono, obrażano je i poniżano, a to wszystko oznacza również coś wielkiego – książki były ważne, były siłą, której się obawiano. Teraz, niestety, nikt niczego się nie obawia, dlatego wiersz Słowackiego jest nieskończenie wręcz smutny.

  5. asl pisze:

    Przyznam, że nie pojmuję tych złośliwości pod adresem Elżbiety Janickiej. Świeże spojrzenie na narodowe mity zawsze ma oczyszczającą wartość, a krytyczna dekonstrukcja legendy wszystkim powinna wyjść na zdrowie.
    Sam sięgnąłem po Kamienie na szaniec po lekturze artykułu Janickiej i ze zdumieniem odkryłem, że nie da się uczciwe przeczytać tej książki i nie zauważyć, że Zośka i Rudy są gejami. Oczywiście mówię o bohaterach literackich, bo o postaciach historycznych wypowiadać mi się nie sposób.

    • ewamaria2013 pisze:

      Ależ mi nie przeszkadza, że oni są gejami!!!!!!!!! Wydaje mi się, że po prostu w tej analizie pojawiły się wszystkie możliwe nowe formy interpretacji, do których chyba musimy się ustosunkowywać w sposób zdywersyfikowany. Bo to i antysemityzm (zarzut), i nawoływanie do bohaterszczyzny (zarzut), i interpretacja homoseksualna (przepiękna pochwała). Wszystkie są jako podejście naukowe uprawnione, jak się jednak zarzuty i pochwały wrzuci do jednego worka, to analiza traci sens i niestety, wydaje się, że ktoś po prostu postanowił odbrązowić pomnik dla sławy swojej a nie dla miłości prawdy i naukowego obiektywizmu. A poza tym, dziekuję za komentarz. Jak zwykle – cieszę się nadzwyczajnie, gdy się ktoś ze mną nie zgadza. proszę o dalsze opinie🙂

      • asl pisze:

        Nie wiem, czy to są zarzuty i pochwały. Na pewno są to kwestie konieczne do zrozumienia tekstu na podstawowym poziomie, ale skoro chodzi o tekst o tak wielkim znaczeniu historycznym i moralnym, warto przyglądać mu się pod każdym kątem. Mnie ta dyskusja przywodzi na myśl polemikę Umberto Eco z Jonathanem Cullerem wokół interpretacji i nadinterpretacji (którą bardzo ładnie przedstawili Markowski i Burzyńska w „Teoriach literatury XX wieku”). W tym miejscu przywołam fragment referatu Cullera za miesięcznikiem Znak (http://www.miesiecznik.znak.com.pl/10925/calosc/interpretacje-interpretacji-o-ksiazce-umberta-eco-i-in-interpretacja-i-nadinterpretacja). Sądzę, że podobne podejście można i warto stosować do Kamieni na szaniec.

        Jako przykład, który dobitnie ilustruje praktykę nadrozumienia, Culler przywołuje fragment znanej bajki o trzech świnkach. Podstawowe pytanie, które można by zadać po przeczytaniu takiego oto cytatu: „pewnego razu były sobie trzy świnki”, brzmiałoby zapewne: „I co się stało?”. Byłoby to zatem pytanie, którego domaga się tekst; pytanie o dalszy rozwój opowieści, ewentualnie o chronologię zdarzeń czy też ogólną charakterystykę bohaterów. Tymczasem – powiada Culler, in extenso cytując Bootha – o wiele ciekawsze i bardziej inspirujące jest sformułowanie pytań, które nie zmierzają do odtworzenia intencji tekstu, ale wydobywają z tekstu to, czego on sam powiedzieć nie chce:
        Co masz do powiedzenia, ty, pozornie niewinna bajko dla dzieci o trzech świnkach i niedobrym wilku, na temat kultury, która cię przechowuje i reaguje na ciebie? Na temat nieświadomych pragnień autora lub ludu, który cię stworzył? Na temat historii suspensji narracyjnej? Na temat stosunków pomiędzy jaśniejszymi i ciemniejszymi rasami? Na temat ludzi dużych i małych, włochatych i łysych, chudych i grubych? Na temat schematów triadycznych w dziejach człowieka? Na temat Trójcy? Na temat lenistwa i pracowitości, struktury rodziny, architektury ludowej, obyczajów kulinarnych, norm sprawiedliwości i zemsty? Na temat dziejów manipulowania narracyjnym punktem widzenia w celu wywołania współczucia? Czy jest dobre dla dziecka, żeby cię co wieczór czytało lub słuchało? Czy takie historie jak ta będą dozwolone – czy powinny być dozwolone – kiedy zbudujemy nasze idealne państwo socjalistyczne? Jakie są implikacje seksualne tego komina – czy tego wyłącznie męskiego świata, w którym nigdy nie wspomina się o seksie? Co znaczą te wszystkie parsknięcia i prychnięcia?

  6. ewamaria2013 pisze:

    Do Pana asl – dziekuję za inspirację do myślenia o świnkach. Może by nam Pan napisał taki tekst na blog i odpowiedział na część tych pytań, a wywołał do tablicy Czytelników, żeby odpowiedzieli na inne.

  7. Mirka pisze:

    „Oczyszczajaca wartość krytyczna”, czy to konieczne, żeby wszystko odbrązowić i wszystko oblać pomyjami? A tak w ogóle, to kto wam pozwolil wycierać sobie gęby naszym pokoleniem, którego już w przeważającej części nie ma i nie może się bronić?
    Robicie to nie dla prawdy historycznej, a dla własnej satysfakcji.
    Jeżeli ktos jest badaczem literatury polskiej, to powinien umieć odróżnić mit od historii, bo te osoby tu opluwane, to postacie historyczne. Wystarczy przejść się na Wojskowe Powązki i zobaczyć ich groby.
    Minęły dwa pokolenia, a może i trzy, od czasu kiedy ci chlopcy żyli i działali, a jestem z ich pokolenia i wojnę, mimo że byłam nastolatką, przeżyłam czynnie. Dziś, czytając takie opinie, jakie wygłasza Elżbieta Janicka i inni, dochodzę do wniosku, że obecne młode pokolenie zupełnie nie rozumie psychiki i motywacji naszego pokolenia, ale to nie jest dostateczna legitymacja, aby nas potępiać i opluwać. Żal mi młodego pokolenia, które zupełnie nie może pojąć, czym jest prawdziwa męska przyjaźń, bez podtekstu erotycznego. Jestem psycholożką i wiem, co mówię.
    MIRKA

  8. ewamaria2013 pisze:

    To dla wyjaśnienia od Redakcji – opowieść Mirki o jej działalności konspiracyjnej. https://ewamaria2013texts.wordpress.com/2014/12/31/od-swietej-lucji-do-trzech-kroli-sylwestra/. Jest tych opowieści więcej, trzeba poszukać na blogu pod imieniem Autorki – Mirka.

  9. wlosz.czy.zna pisze:

    Mirko, podpisuję się pod Twoją wypowiedzia, zawsze jak czytam opinie takich osób jak pani Janicka, zastanawiam się czy pisząc ją myśleli choć przez chwilę o bezpośrednich uczestnikach tamtych dni ….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s