Dwie dziewczyny z cmentarza w Gatow (2)

Ewa Maria Slaska

Tam gdzie rosną miłorzęby…

Pisałam już o dziewczynach z cmentarza w Gatow, ale zrobiłam to jak zwykły dziennikarz – sprawdziłam, co znajdę w internecie i z tego, co znalazłam, ułożyłam wpis. Jednak nie dawała mi spokoju myśl, że normalnie tak nie pracuję i że jeżeli piszę o otaczającej mnie rzeczywistości, to zawsze przecież sprawdzam, jak ona wygląda. W każdym razie staram się sprawdzić. Gatow nie dawało mi więc spokoju. To bardzo odległa część miasta i na dojazd tam trzeba poświęcić kilka godzin. Raz już dotarłam nawet do Spandau, leżącego na odległych zachodnich rubieżach miasta i poczciwie poczekałam pół godziny na autobus jadący do Poczdamu przez Gatow, a gdy wreszcie podjechał, lunął tak potworny deszcz, że choćbym nawet znalazła cmentarz i groby, to i tak raczej utopiłabym aparat niż zrobiła jakąkolwiek fotę. Wróciłam więc do domu. Jak niepyszna.

Po raz drugi dotarłam do Spandau 23 lipca, bo miałam na 19 bilety na koncert Van Morrisona w Szpandawskiej Cytadeli. Tym razem pogoda dopisała. I szczęście też. Cmentarz jest wielki i pusty, i nie ma tam żadnych informacji, ponad to, co być musi. Są ogłoszenia, plan i pożółkła kartka o Yun I-sang (1917–1995), koreańskim muzyku, najbardziej prominentnej osobistości, którą tu pochowano. Nigdy o nim nie słyszałam, co oznacza zapewne, że nie słyszałam też niczego, co skomponował, tymczasem lista jego kompozycji jest długa, poczynając od kompozycji solowych a na czterech operach kończąc.

***
Kręcę się niepewnie przy wejściu na cmentarz, nie bardzo wiem, dokąd mam iść. W internecie znalazłam numer kwatery, gdzie pochowano Hatun Sürücü, ale nigdzie nie ma informacji, gdzie leży anonimowa syryjska uciekinierka z dzieckiem. Pytam dwoje czy troje ludzi wychodzących z cmentarza. Nikt nic nie wie. Wreszcie rezygnuję z prób dowiedzenia się czegokolwiek, idę w prawo i na sam koniec cmentarza, bo tam leży Hatun.

gatow-hatunJuż po wizycie na cmentarzu, ale jeszcze zanim opublikuję ten wpis, w berlińskim brukowcu pojawi się 29 lipca imię Hatun i informacja, że jej brat-morderca, który mieszka teraz w Istambule i prowadzi tam budkę z jedzeniem oraz pracuje dorywczo jako bodyguard, został niedawno – podobno przez pomyłkę – zatrudniony jako ochroniarz podczas jakiejś uroczystości urządzanej przez Ambasadę RFN w Turcji. Chyba dość poważne zaniedbanie, na ale cóż, każdy robi błędy, nawet Bóg…

Chodzę po cmentarzu mając nadzieję, że przez przypadek znajdę też  grób owej Syryjki. Zakładam, że jest nowy i że będzie go łatwo odróżnić. Założenie słuszne, ale nie do końca, bo ani po drodze, ani tam gdzie leży Hatun, nie ma nowych grobów. Nie ma też nikogo, kogo można zapytać.

Wracam, przy wyjściu spotykam Araba w bojówkach i zielonej koszuli. Nie wiem dlaczego, ale dochodzę do wniosku, że to pracownik cmentarza. Pomyliłam się. Nie jest pracownikiem cmentarza i nic nie wie o grobie. Idę dalej, niezadowolona z siebie, marny ze mnie dziennikarz, skoro nie umiem znaleźć miejsca, o którym niespełna miesiąc temu trąbiła cała prasa niemiecka. Pytam w kwiaciarni. Sprzedawczyni marszczy czoło, zamyśla się wyraziście, wreszcie mówi, na samym końcu, po lewej stronie, tam są nowe groby. Być może jest to kwatera 11 A. Wracam, nie ma, nie ma nowych grobów, nie ma tabliczek, trzej grabarze, którzy kopią nowy grób też nic nie wiedzą. I wtedy z daleka widzę „mojego” Araba w zielonej koszulce. Obok stoi jakiś drugi, w koszuli w kratę. Obaj machają bardzo podekscytowani. Już wiem, że znaleźli dla mnie ten grób. Wcale mnie to nie dziwi. Zapytałam, rzuciłam pytanie w przestrzeń, i grób się znalazł. Jak masz do zrobienia coś ważnego, to świat się tak właśnie spolegliwie układa.

Dróżki nie utwardzone, pełne kałuż po porannym deszczu. Błoto. Idę. Arab w koszuli w kratę prowadzi mnie kawałek dalej. Tu, mówi. Tu ona leży. A obok jej dziecko.

gatow-syryjka-2grobyWyższy grób to Mama, niższy – dziecko.
Niech odpoczywają w pokoju.

Nie ma żadnej informacji ani napisu. Nadal nie wiem, jak się dziewczyna nazywała. Nie wiem nawet, czy to na pewno jej grób. Ale wtedy widzę, że przy obu mogiłach posadzono drzewka miłorzębu japońskiego. Symboliczne drzewo, nie tylko zresztą w Berlinie, symbol zmartwychwstania i sił natury zdolnych pokonać zło, sprawione przez ludzi. W Berlinie powszechnie używany przez osoby zaangażowane politycznie. Kiwam głową, dziękując mojemu przewodnikowi. Tak, to na pewno tu.

gatow-gingko-grob gatow-gingko

Kwatera 12-A-20 i 21

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Dwie dziewczyny z cmentarza w Gatow (2)

  1. are442000 pisze:

    ciekawe i ważne. poczytałem trochę i dowiedziałem się więcej….

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s