Z zapisków stróża (3)

Zbigniew Milewicz

Fetysze

W portierni wraca temat kradzieży wśród sprzątaczek. Franz uważa, że mają dobrą okazję, aby wynieść coś z Domu przed otwarciem, albo po zamknięciu interesu. Brak personelu, klientów, nikt im nie patrzy na ręce, tylko kamery, a okazja czyni złodzieja. Na szczęście większość kobiet z niej nie korzysta, ale nikomu nie można wierzyć na ładne oczy.

– Kilka lat temu – mówi – pracowała tutaj niejaka Eryka, kobieta około pięćdziesiątki. Sprzątała stoiska z drogimi kosmetykami, zawsze uprzejma, rozmowna, sama otwierała przed ochraniarzem torebkę, pokazywała, co w niej ma, nigdy nie było zastrzeżeń. Domowi detektywi, sprawdzający nagrania kamer pewnego dnia nabrali jednak podejrzeń, że kradnie. Zatrzymali ją przy wyjściu z Domu, poddali osobistej kontroli i okazało się, że mieli rację. W szerokiej spódnicy miała wszyte od środka kieszenie, a w nich flakony z perfumami za kilka tysięcy euro. Kiedy kripo zrewidowało jej dom, w piwnicy znaleziono prawdziwy magazyn luksusowych pachnideł, którymi można byłoby zapełnić dużą perfumerię.
– Handlowała nimi pokątnie? – pytam.
Franz nie wiedział, co z nimi robiła, ale pewnie sprzedawała je ludziom po dobrej cenie. Pamięta natomiast, że zawsze ubierała się w takie obszerne ciuchy, jak Cyganka.
– Była Cyganką?
– Nie, rdzenną Niemką. – Zatrudniała ją renomowana putzfirma, w której pracowali sami Niemcy, obsługiwała ona markowe perfumerie, między innymi Louisa Vuittona przy Maximilianstrasse, Diora, Gucci`ego i im podobne. Chyba w trzech z tych miejsc pracowała i Eryka. Poszła siedzieć, wytoczono jej proces, ale nie wiem, jak się zakończył. Udowodniono jej w każdym razie, że kradła od lat.

Dla czytelników spoza Monachium: handlowa Maximilianstrasse przy operze, uchodzi za najdroższą, najbardziej snobistyczną ulicę w tym mieście. Zanim Erykę umieszczono w areszcie, została dyscyplinarnie zwolniona z pracy, co przyjęła jako rażącą niesprawiedliwość. Przynajmniej tego Vuittona mógł mi pan zostawić – powiedziała z wyrzutem szefowi.

Na grubszą skalę kradł w Domu kierownik działu remontów. Za firmowe pieniądze wyposażył swoją willę pod Monachium w marmurowe posadzki i luksusowe wnętrza, płacił rzemieślnikom za robociznę ze służbowego konta, ale to już także stara historia. Franz, w czasach, kiedy pracował jako kierowca i konwojent w browarze Spatena, również mógł się nieuczciwie wzbogacić. Procedury wydawania towaru z magazynów były znacznie prostsze niż obecnie, przy bramie wyjazdowej nikt specjalnie nie kontrolował ładunku, niektórzy koledzy z tego korzystali, on nie umiał. Okazja czyni złodzieja, ale nie z każdego. Poza tym, jak kraść, to miliony, mówią. Były dyrektor Spatena wyciągnął je z nielegalnych prowizji, uzyskanych od dzierżawców nieruchomości browaru – restauracji, kawiarń, dyskotek. Miał władzę nad nimi i z niej korzystał, a ponieważ prywatnie był mężem córki właściciela browaru, sprawie ukręcono dyskretnie łeb.

Fetysze mają nad człowiekiem władzę. W pierwszym rzędzie są to pieniądze, w drugim obecnie, na bank, smartfony i iphony. Jadę metrem do pracy, albo wracam z niej i wszędzie widzę to samo, bez względu na wiek i płeć: twarze bez wyrazu, pochylone nad elektronicznymi modlitewnikami, w uszach słuchawki, zero kontaktu z otoczeniem, aktywne tylko kciuki. Po co im dziesięć palców u rąk ? – zastanawiam się. Wystarczą przecież dwa. Jeżeli świat pójdzie w swoim rozwoju dalej w tym samym kierunku co teraz, to może przyszłe pokolenia będą dwupalczaste, ale za to każdy urodzi się już z osobistym telefonem komórkowym najnowszej generacji. Ludzi z książką, albo gazetą w ręku w metrze jak na lekarstwo. Kto siedzi i tylko myśli sobie o tym albo owym, jest już dziwadłem, a to właśnie moje ulubione zajęcie w metrze. Pewnie znacie ten stary dowcip, ale jeżeli nie wszyscy, to go przypomnę:

– Baco, co najchętniej robicie, jak macie wolny czas? – pyta turysta górala.
– Ano, wtedy sobie siedzę na przyzbie i myślę.
– A jak nie macie czasu?
– To se tylko siedze.

Siedzę sobie kiedyś i ja, nie na przyzbie, a w wagonie, w drodze na wieczorną zmianę, na Schwabingu, aż tu wsiada może dwudziestoletni, śniady chłopak, o zdecydowanie nienordyckich rysach twarzy. Ubrany jest w dżinsy, koszulkę polo, w ręce smartfon, albo iphon, a więc norma. W metrze o tej porze pustawo, chłopak siada w środku wagonu, twarzą do mnie i zaczyna robić coś, czego nie rozumiem. Mianowicie wkłada telefon do ust i zaczyna nadgryzać go, jak pies kość. Wykonuje przy tym tak idiotyczne miny, że mam ochotę wybuchnąć śmiechem, ale się powstrzymuję, bo nie wiem, jak wtedy tamten zareaguje. Jeżeli jest psychicznie chory, to może zrobić coś nieobliczalnego. Po chwili wyjmuje telefon z ust i jego mimika normalnieje, ale za moment ponownie pakuje gadżet między zęby i mam wrażenie, że zaraz zacznie szczekać. Może wyprodukowano telefony smakowe, a ja nic o tym nie wiem… Nieomal przegapiam stację, na której zwykle wysiadam.

Swój telefon komórkowy, jak zwykle, zostawiłem w domu, nie pamiętam, kiedy ostatni raz z niego korzystałem, nie ma nade mną władzy, ale to się może lada dzień skończyć. Słyszałem, że Bundestag, podobnie, jak parlamenty innych krajów Unii Europejskiej, pracuje pilnie nad ustawą, zabraniającą obywatelom poruszania się po mieście (i po wsi także) bez telefonu komórkowego. Kiedy znajdziesz się w domu, on także będzie musiał ci towarzyszyć. Ma to bezpośredni związek z postępującą inwigilacją społeczeństwa przez władzę, z rosnącym brakiem zaufania do obywateli. W internecie krąży filmik, pokazujący, gdzie w każdej baterii Samsunga umieszczony jest chip podsłuchowy, jednocześnie lokalizujący właściciela telefonu. Można go podobno usunąć i telefon dalej działa. Czy tak jest faktycznie, nie wiem, nie sprawdzałem i mało mnie to obchodzi. Przyzwyczaiłem się do myszy i karaluchów w swojej pracy, to jedną pluskwą nie będę sobie zawracał głowy. Jeżeli jednak wszyscy jesteśmy zapluskwieni, to jest już pewien problem.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zbigniew Milewicz i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Z zapisków stróża (3)

  1. pharlap pisze:

    Nadgryzał iPhone? Nie, on naciskał zębami klawiaturę. I pisał niewątpliwie soczysty email – genialne!

  2. Zbyszek pisze:

    ale trzeba mieć dobre czucie w zębach😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s