Reblog: Pieszo wzdłuż granicy

Bogdan Twardochleb, redaktor naczelny comiesięcznego dodatku Przez granice do Kuriera Szczecińskiego, zawsze rozsyła pdfy z nowym wydaniem swojej gazety. To ciekawa publikacja, chętnie ją czytam, a ostatni numer zainteresował mnie bardziej niż inne, i to nie (tylko) dlatego że był tam mój artykuł, lecz z uwagi na tekst niemieckiej dziennikarki, Isabel Stettin, o jej pieszej wędrówce, a ja nadzwyczaj lubię opowieści o wędrówkach.

I bardzo lubię Odrę.

do odczytu pieszo 1200 kilometrów od Seelow do Szczecina

Isabel Stettin

W niedzielny wieczór słońce nurza się w pastelowym różu pomarszczonych wód Odry. Na brzegu szyld: ,,Witamy w Polsce”. Obok trzej młodzi mężczyźni podpierają terenowy samochód, drzwi są otwarte. Milcząc palą papierosy. Przed nimi kołysze się „Bez Granic. Ohne Grenzen“ – jedyny prom, który pokonując graniczną rzekę, kursuje między polskimi Gozdowicami a niemieckim Güstebieser Loose.

Rodzina kaczek spieszy się do Brandenburgii. – „Jeśli chciałaby pani na drugą stronę, musi pani czekać do pojutrza” – młodzi Polacy pokazują na rozkład rejsów. W poniedziałek niemiecko-polskie połączenie ma dzień odpoczynku.

***
Minęło prawie ćwierć wieku od podpisania przez ówczesnego kanclerza federalnego Helmuta Kohla i polskiego premiera Jana Bieleckiego układu o dobrym sąsiedztwie i przyjacielskiej współpracy. Z sąsiadem ze wschodu łączy mnie niewiele, a on przecież zawsze jest obecny. Za każdym razem, kiedy wymieniam moje nazwisko: Stettin. Brzmi jak nazwa polskiej granicznej metropolii, do której teraz chcę się zbliżyć.

To portowe miasto określane było wcześniej jako brama Berlina na Bałtyk. Kiedy Stettin stał się polskim Szczecinem, miasta odsunęły się od siebie. Dziś podróż pociągiem między nimi trwa o trzydzieści minut dłużej niż przed drugą wojną światową, przy czym Szczecin, oddalony o 120 km od Berlina, jest najbliżej niego położonym wielkim miastem. Mimo to moi znajomi wybierają na weekendowy wypad Lipsk i Hamburg: – ,,Szczecin? A gdzie to właściwie leży’?”

Chcę sobie wyrobić swój obraz sąsiedztwa w osobliwym kraju ,,pomiędzy”. Brandenburgia jest dla mnie przynajmniej tak samo obca jak zachód Polski. Trasa do przejścia, po lewej i po prawej stronie Odry, około dwustu kilometrów pieszo, W plecaku: namiot przewodnik z polskim słowniczkiem, mapa dla rowerzystów.

Nierzadko wędrowcy gubią się w regionie granicznym.

do odczytu pieszo 2
Zanim poprowadzi mnie rzeka, warto cofnąć się w przeszłość. Wędrówka zaczyna się siedemdziesiąt kilometrów na wschód od Berlina i dwadzieścia przed granicą. Na Wzgórzach Seelow odrzańska ofensywa Armii Czerwonej zostawiła spustoszony krajobraz. Jeszcze dziś odnajduje się i chroni zwłoki zabitych. W kwietniu 1945 roku, w ostatniej wielkiej bitwie drugiej wojny światowej, zginęło tu około 47 tysięcy żołnierzy rosyjskich, niemieckich i polskich.

Deszczownia zrasza wodą trawnik i bezimienne groby na radzieckim Cmentarzu Wojskowym. Z pomnika patrzy w dal czerwonoarmista z brązu.

Bundesstrasse 1 z Seelow w stronę Odry rozcina krajobraz jakby była pociągnięta od linii. Wysokie jak domy kombajny suną przez bezkresne pola zbóż. W jęczmieniu zniknął sarniak. Za co drugim płotem ujada napis: ,,Uwaga, zły pies”. Jednorodzinne domki, rozsypane przed Küstrin-Kietz, oddalone są od siebie na grzeczną odległość. W trzecim domku z lewej, naprzeciw cmentarza, mieszka Karl-Heinz Henschel. Ma 89 lat, srebrnosiwe włosy zaczesane do tyłu i bystre spojrzenie.

Jeszcze przed początkiem wojny Henschel przeniósł się z rodziną ze wschodniej na zachodnią stronę Odry, na gospodarstwo, na którym mieszka do dziś. Dom jego dzieciństwa stoi w Polsce. Gdy W 1946 roku wrócił z angielskiej niewoli, jego rodzinny Küstrin nazwano nagle Kostrzyn. Był odgrodzony od pozostawionego w Niemczech cypla Küstrin-Kietz po drugiej stronie rzeki.

– Polacy bardzo ucierpieli od nas, Niemców. Tego nie wolno nam zapomnieć.

Henschel zabiera mnie ze sobą przez stalowy most, obok kantoru wymiany walut i stacji benzynowej. Co kilka tygodni ten emerytowany nauczyciel odwiedza swój rodzinny dom w Polsce. Małżeństwu, które tam mieszka, zanosi pralinki i dobre wino. To jest jego sposób budowania mostów, Nie nauczył się języka polskiego ,,z wszystkimi tymi szepczącymi dźwiękami”. Dlatego w czasie odwiedzin milczy, boi się, żeby nie został źle zrozumiany: – Cóż wielkiego mógłbym im powiedzieć? Ze jako chłopiec mieszkałem w ich domu?

Henschel żegna mnie na parkingu przy wejściu do polskich Pompei, ukrytych za gęstymi krzewami. W 1945 roku, krótko przed końcem wojny, Küstrin ogłoszono twierdzą, aby zatrzymać pochód Armii Czerwonej na stołeczny Berlin. Podczas ciężkich walk został prawie kompletnie zniszczony. Pół wieku po zakończeniu wojny Polacy zaczęli porządkować stare bastiony, rozsypujące się miasto ruin pod zaroślami: fundamenty, resztki okien, schody.

***
Odra nieczęsto obiera prostą drogę. Raz po raz kryje się za trzcinami. Kot wycieńczony upałem łazi ze swoimi małymi wokół czołgu przed Muzeum I Armii Wojska Polskiego: „Zamknięte do odwołania”.

Minęło pięć dni, za mną 80 kilometrów. Osinów Dolny leży dokładnie przy moście granicznym i jest znany z największego na świecie zagęszczenia zakładów fryzjerskich. Skorzy do zakupów niemieccy emeryci suną do Oder Center Berlin – ,,największego dla Berlina targowiska polskiego”, mimo że stolica Niemiec oddalona jest stąd o ponad godzinę drogi samochodem. Niemal od upadku żelaznej kurtyny hala targowa w dawnej papierni żyje z niemieckiego upojenia okazją do tanich zakupów. Wszystko musi być billig – tanie.

Siedemset stoisk, w hali i przed nią, kipi tandetą i kiczem. Pachnie szaszłyk i tanie plastiki. Ogrodowe krasnale stoją stłoczone, pod sztangami papierosów błyszczą słoiki z małosolnymi: ,,Tabak? Schon gekauft. Nächstes Mal bitte hier!” Ze wszystkich głośników dudni niemiecki przebój. Niektórzy kupujący starają się o ,,dzień dobry”, ,,dziękuję”. Wreszcie mówią Hallo, danke. No i tschüss.

Następnego dnia seniorzy w jaskrawych, kolorowych trykotach przemykają ścieżką rowerową Oder-Neisse (Odra-Nysa), kajakarze pływają przez niewidoczną granicę. Po trzydziestu kilometrach dostrzegam następny most. Tablica Krajnik Dolny kieruje do pobliskiej Doliny Miłości.

***

W czasie długiej nieobecności męża baronowa Anna Sophie von Humbert urządziła dla niego ten zaczarowany park. Przez ponad 160 lat pozdrawiała swego małżonka, Carla Philippa, chorągwią rozpiętą między dwoma bukami: „Witaj w dolinie, którą stworzyła miłość”. Ścieżki wiją się przez zalesione wzgórza z rozległym widokiem na dolinę Odry. Kwitną róże.

Nowym panem w Parku Miłości jest Ryszard Matecki: ciemne oczy, przystrzyżona bródka, 50 lat. Zanim w latach dziewięćdziesiątych on i jego żona Małgorzata uciekli od miejskiego życia w Szczecinie i zamieszkali w domu z XVIII wieku, poznawał historię regionu.

Przeszłość powinna stać się przyszłością wsi. Przy pomocy szczecińskiej organizacji ochrony przyrody i środków unijnych ożywił ten prawie zapomniany park. Wiele par zakochało się tu wcześniej. Młodzi mężczyźni padali na kolana przed swoimi ukochanymi.

Po 1945 roku park zasnął jak śpiąca królewna. Dolina Miłości w Zatoni Dolnej, która wcześniej nazywała się Niedersaathen, leżała w pasie granicznym, a tym samym na terenie zamkniętym. Odosobnienie doprowadziło do nieufności – mówi Matecki. Światła na jednym brzegu, które byłyby widoczne na drugim, były surowo zabronione. Dopiero po 1989 roku rzeka znów połączyła ludzi.

– Musimy doprowadzić do tego, żeby Niemcy nie wracali do siebie zaraz po zatankowaniu benzyny – mówi Przemysław Konopka, koordynator spotkań w stowarzyszeniu Park Doliny Dolnej Odry w Schwedt. Pierwszy transgraniczny obszar chronionej przyrody ciągnie się stąd aż do bram Szczecina. Konopka ma tutaj zbliżać Polaków i Niemców.

Schwedt troszczy się o dobre sąsiedztwo, organizując dwujęzyczne przedstawienia teatralne w Uckermärkische Bühnen, wspólne imprezy muzyczne i sportowe. W szpitalu pracuje wielu polskich lekarzy.

Docieram do ostatniej niemieckiej wsi przed granicą, Tylko kilka kilometrów od Szczecina Marta Szuster pokazuje, jak może wyglądać przyszłość. Jest wizerunkową kobietą pogranicza, pierwszą Polką w radzie gminy. O jej wyborze informowano w całym regionie. Razem ze swoimi rodzicami prowadzi zakład opieki w Hamburgu, wędruje między Odrą a Łabą, między gminą Mescherin, a rodzinnym Szczecinem.

Polacy osiedlają się w wioseczce od lat. Rodziny kupują puste domy z ogrodami lub place pod budowę, znów rozbrzmiewa gwar dzieci. Około 35-letnia kobieta pokazuje domy, które są do sprzedaży, i domy, w których mieszkają polscy znajomi. Na niemieckiej prowincji żyje się taniej i spokojniej niż w Szczecinie. Jest to szansa dla starzejących się gmin, z których młodzi Niemcy wyjechali. Ma się rozumieć, że wspólne życie Niemców i Polaków w wielu przygranicznych wioskach możliwe jest także dlatego, że tacy ludzie jak Marta Szuster są tłumaczami i pośrednikami. Jej syn i córka wychowują się w dwóch językach, przedszkole jest mieszane, krąg przyjaciół też: – Nasze dzieci są pierwsze, dla których region graniczny jest małą ojczyzną, Heimatem. Nie wyjadą stąd, bo tuż za drzwiami domu mają Szczecin, gdzie będą mogły studiować.

***

Szczecin może być sercem regionu granicznego, lokomotywą, która pociągnie za sobą strukturalnie słabe wioski. Po dziesięciu dniach i około dwustu kilometrach stoi przede mną tablica: Szczecin. Łamie język: ,,Schtschetschin”. Miasto, które ze swoim prawie pół milionem mieszkańców wydaje się po dziesięciu dniach samotności olbrzymie. Po lewej i prawej stronie rzeki siedzą młodzi Polacy ze szklankami koktajli. Statek wycieczkowy „Odra Queen” kołysze niemieckich turystów w kierunku szczecińskiego portu.

Tu Odra nie jest już rzeką graniczną. Płynąc przez miasto, wnosi do niego życie.

Isabel STETTIN mieszka w Stuttgarcie, studiowała w Bambergu komunikację, filozofię i politykę, uczy się w Szkole Reportażu Zwierciadło Czasu Giintera Dahla w Reutlingen (Badenia-Wirtembergia), pracuje jako wolny dziennikarz dla prasy, telewizji i mediów internetowych.    

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Redakcja i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s