Zeszyty lektur

Pisałam już kiedyś o zeszytach lektur mojej Mamy. Teraz ten temat wraca. Może Czytelnicy też mają w kufrach i szufladach rodzinne zeszyty lektur i chcieliby się z nami podzielić opowieścią o nich.

Andrzej Rejman

„Dzienniki Lektury” Małgorzaty Hrebnickiej

1-2-3Malgorzata_Hrebnicka_ok_1914

Małgorzata Hrebnicka tuż przed I wojną światową. Fot. Stanisław Hrebnicki (ze zbiorów rodzinnych)

Małgorzata Hrebnicka (1889-1974) prowadziła regularne dzienniki przeczytanych lektur.

6._Dzienniki_Lektury_Malgorzaty_Hrebnickiej_1940

Mam wiele zeszytów z lat 1938-1970, w których skrupulatnie zapisywała swoje uwagi o przeczytanych książkach, opatrując je fragmentami, które ją zainteresowały lub poruszyły.

Zdjąłem z półki jeden z zeszytów (sygnowany jako „Dziennik Literatury – 7. X. 1940” ) i wynotowałem kilka fragmentów.

Jerzy Konrad Maciejewski „Pograniczne ogniska” (wyd. 1928, przyp.mój)

„…Największym szczęściem dla narodu polskiego i Rzeczpospolitej Polskiej byłoby przezwyciężenie w Polsce owej polityki nienawiści do innych narodowości.

Naród polski zyskałby na tem pod każdym względem. Rzeczpospolita nabrałaby siły i moralnego uroku. To kościół katolicki – w interesach Rzymu, to książęta kresowi – w interesach swoich majątków, to fabrykanci – w interesach swojego monopolu (… )stwarzają tę nagonkę nacjonalistyczną, i która może zgubić Polskę i ją deprawuje z każdym dniem coraz więcej…”

***

Z ciekawości sprawdzam kim był autor tych słów:

Jerzy Konrad Maciejewski urodzony w 1899 roku w Warszawie.

Dziennikarz, literat, żołnierz Wojska Polskiego, uczestnik wojny polsko-bolszewickiej, uczestnik odsieczy Lwowa.

Mając kilka lat wyjeżdża wraz z rodziną na Ukrainę, w okolice Mariopolu, gdzie jego ojciec otrzymuje pracę w zakładach metalurgicznych „Russkij Prowidans”. Tam kończy szkołę podstawową i rozpoczyna naukę w gimnazjum. Po śmierci ojca w 1913 r. wraca wraz z matką i rodzeństwem do Warszawy. Pod koniec listopada 1918 r. wstępuje na ochotnika do tworzącego się wojska polskiego. Wraz z XIX pułkiem piechoty „Odsieczy Lwowa” walczy na froncie ukraińskim. W 1920 r. przeniesiony na front bolszewicki. Po zakończeniu działań wojennych w III 1921 r. występuje z armii. W 1924 r. żeni się z Erną Emmą Klikar, i przenosi z Warszawy do Łodzi. W 1928 r. nakładem wydawnictwa Gebethner i Wolff ukazuje się jego pierwsza powieść pt. „Pograniczne ogniska” (wydana pod pseudonimem: K. Jotemski). W 1930 r. wraca do stolicy i rozpoczyna współpracę z „Żołnierzem Polskim. Jest też pracownikiem Wojskowego Instytutu Naukowo-Wydawniczego. W 1938 r. ukazuje się jego następna książka pt. „Złota kotwica” oraz zbiór opowiadań „Siedem Opowieści: Cykl nowel z życia żołnierskiego” (Biblioteczka Żołnierza Polskiego). We wrześniu 1939 r. przedostaje się przez Zaleszczyki do Rumunii. Stamtąd udaje się do Francji, gdzie wstępuje do II dywizji Strzelców Pieszych. W VI 1940 r. internowany w Szwajcarii. Tam redaguje pismo dla internowanych żołnierzy. Po wojnie udaje się do Szkocji, gdzie wraz z całą dywizją przechodzi demobilizację. W 1946 r. decyduje się wrócić do Polski, gdzie czekają na niego żona i syn. W latach 1946 – 1948 zostaje sekretarzem redakcji dziennika „Wieczór Warszawy”. Współpracuje z redakcją „Polski Zbrojnej” (1949). Wkrótce potem, wraz z zaostrzeniem się sytuacji politycznej w Polsce, wzywany i wielokrotnie przesłuchiwany przez Służbę Bezpieczeństwa. W powojennej Polsce jego felietony i artykuły ukazują się sporadycznie, m.in. w „Życiu Warszawy”, „Zielonym Sztandarze” oraz „Rolniku Polskim”. W ostatnich latach swojego życia związany z „Dokumentacją Prasową”. Ze względu na swój życiorys, w tym przede wszystkim uczestnictwo w wojnie polsko-bolszewickiej, wiele jego publikacji prasowych, a przede wszystkim „Dzienników”, będących żywym zapisem historiograficznym z lat 1916-1921 oraz 1939-1949, nigdy nie zostało opublikowanych. Jerzy Konrad Maciejewski zmarł w lipcu 1973 r. Pochowany na Cmentarzu Ewangelicko-Augsburskim w Warszawie.

źródło: http://www.jerzy-maciejewski.pl/nota-biograficzna.html

***

Josef Loebel „Proszę się nie lękać”

…”Wielu badaczy widzi ostateczne podłoże wojen nie w zagadnieniach gospodarczych, ani w sporach granicznych, ani w mowach monarchów, ani w intrygach ciężkiego przemysłu, ale wyłącznie i jedynie w wybuchu tlącego się stale w podświadomości ludzkiej popędu do walki.

Dlatego też nie wierzę, że militaryzm można usunąć ze świata przez mowy, manifesty, Ligę Narodów. Wojna wojnie oznacza dla biologa walkę z instynktem, oznacza badanie wrodzonego popędu do walki i o ile można zwalczanie go. Trzeba wzbudzić nowe instynkty i przeciwstawić je tamtemu”.

***

Szukam (pobieżnie) czegoś o autorze. Jedyne co znalazłem, to wzmianka o książce z której pochodzi cytat na stronie jednego antykwariatu w Katowicach:

… „PROSZĘ SIĘ NIE LĘKAĆ”

Czterdzieści Rozdziałów Medycyny Optymistycznej

Josef Löbel Wydawnictwo J. Przeworskiego 1938

Praca porusza tematykę chorób i dolegliwości człowieka, w aspekcie nowych trendów, podejścia psychicznego do problemu, stosowania dorobku medycyny w każdym aspekcie życia codziennego – z powołaniem często na autorytety z dziedziny nauki i filozofii…

7._Dzienniki_MH

Na koniec fragment „Listu do kolegi” autorstwa Kazimierza Hrebnickiego, syna Małgorzaty Hrebnickiej. List napisany został w 1937 lub 1938 roku (Kazimierz miał wtedy 15-16 lat). Hrebnicka przepisała list do „Dzienników Lektury” w 1938 roku.

(Kazimierz Hrebnicki 1922-1944, fragment listu do kolegi, Dzienniki Lektury Małgorzaty Hrebnickiej 1938)

„Drzewa, kamienie, drogi, jeziora – wszystko białe.

Słońce lśni na sklepieniu nieba, a ziemia usłana jest brylantami, iż zdaje się, że jesteś w bajce,

a przejmująca cisza wisi nad całym światem.

Gdzieś daleko skrzypią płozy sanek i słychać dalekie głosy.

Czasem ciszę przetnie ostre ujadanie psa.

Potężne drzewa stoją nieruchomo obsypane białem szronem.

Czasem z gałęzi runie lawina białego piasku i szeleszcząc spadnie na ziemię.

Czasem sroka zaskrzeczy przeraźliwie aż drzewa dziwią się

zgorszone przerwanym snem

i gniewnie poruszają gałęziami, jakby groziły.

Czasem zając przebiegnie zostawiając za sobą długą linię śladów.

I nagle zrywa się bunt, bunt drzew.

Miotają się w lewo i w prawo, chylą ku ziemi, ze wściekłością

otrząsają z białego puchu, który przygniata im ręce do ziemi.

Niebo pokrywa się chmurami, z którego zrywa się mgła zamieci.

Białe plasterki wirują zaciekle pośród drzew. Aż na koniec opadają z jękiem wiatru na ziemię,

zmęczone i bezsilne. A na nich nowe, nowe i nowe…”

***

5._Malgorzata_Hrebnicka_wczesne_lata_60te_XX_w._WarszawaMałgorzata Hrebnicka – wczesne lata 60, Warszawa, fot. Stanisław Hrebnicki

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Andrzej Rejman i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Zeszyty lektur

  1. Viator pisze:

    I coś w tym rzeczywiście jest, zwłaszcza Loebel ma rację: w ludziach drzemie gen autodestrukcji; od czasu do czasu co poniektórzy „muszą sobie dać po mordzie”, bo jest za spokojnie… W skali społecznej, nawet międzynarodowej, z takim świerzbieniem do bitki mamy chyba teraz do czynienia. Za długo był spokój! A że znowu iluś tam wrażliwych młodych poetów pójdzie do piachu?
    Coś trzeba robić, faktycznie – „wzbudzać nowe instynkty”. Jakie?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s