Obrazki z Iranu 10

Dziś 13 grudnia. Gdy Generał Jaruzelski wprowadził stan wojenny, autora jeszcze nie było na świecie, nie ma więc wspomnień, jakie miały starsze od niego dzieci, które rozpoczęły przyspieszony kurs dorastania od okrzyku: Kto ukradł Teleranek?!!!

Adam Slaski

Wyspa Keszm

15 października

Dojechałem właśnie na Keszm (Qeshm), wyspę na zatoce perskiej. nie ma jeszcze 8, ale jest już bardzo gorąco, szczególnie daje mi się we znaki wysoka wilgotność. Miało być pięknie, a na razie wydaje mi się, że to takie rozpieprzone arabskie miasteczko (w tej części Iranu mieszkają Arabowie).

Aha, powiedziałem już, że w Iranie nikt nie nosi kwefu i masz ci los – w autokarze jedna pani zasłoniła wszystko, ze wyjątkiem oczu. Ale jak już mówiłem – w tych stronach mieszkają Arabowie.

Widziałem też dwie panie w tym, wyglądały jakby wybierały się na bal maskowy, ale ponoć ta batula to jedna z wersji okrycia świętobliwych kobiet.

keszm

Dzisiejszy dzień był pełen zwrotów akcji. Najpierw przyjechałem nocnym autobusem z jakimiś zagadkowymi przesiadkami i nie wiedziałem, o co chodzi. Potem się zastanawiałem, po jakiego grzyba mnie tu przywiało, na tę wyspę zapomnianą przez boga i ludzi, a w końcu spotkałem super fajnych ludzi i miałem fantastyczne popołudnie, a jutro też zapowiada się rewelacyjnie.

keszm2Miasto Keszm na wyspie Keszm budzi mieszane uczucia. Sporo się tam buduje, ale niewiele udało się na razie skończyć. Wygląda jak skrzyżowanie Dubaju z niewiadomo czym.

Spotkałem tu natomiast bardzo miłych ludzi. Na ulicy zaczepiła mnie para, Irańczyk i Niemka, którzy prowadzą tu restaurację. Korzystają też z workaway – serwisu przypominającego nieco couchsurfing, ale w zamian za wikt i opierunek trzeba trochę popracować. Aktualnie pracują dla nich dwaj Francuzi, gdy ich spotkałem malowali akurat płot.

A potem pojechaliśmy wykąpać się w zatoce perskiej.

keszmXyzMorze

Woda cudowna, jak w Cancun.

keszmXyzMorze2

Wysłałem wiadomości do lokalnych couch surferów i spotkałem się z Izadem, przemiłym człowiekiem, młodym biznesmenem, który jest na Keszmie dilerem samochodów. Sam jeździ wielkim terenowym land roverem, pojechaliśmy więc zwiedzać bezdroża Keszmu.

keszmXyzAdam keszmXy keszmX keszm3

Byłem też u Izada w domu. Mieszka nad swoim salonem samochodowym, bardzo stylowo, ma ogromną kolekcję filmów, wczoraj obejrzeliśmy Grawitację. Ponadto Izad gra na sazie (irańskiej lutni) i wczoraj urządził mały koncert. Bardzo pięknie gra.

keszmXyzMorze2-Adam

Jutro rano lecę do Teheranu, tam spędzam dzień i w nocy lecę do Aten. Kolejny dzień spędzam w Atenach i w niedzielę wieczorem (po najdłuższej podróży w życiu) ląduję w Warszawie.

PS 1. Z Aten: w czasie jednej wyprawy widziałem Persepolis o zachodzie słońca i Akropol o brzasku!

PS 2. Z Warszawy: dziękuje wszystkim wiernym czytelnikom!!!

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Adam Slaski i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Obrazki z Iranu 10

  1. adam pisze:

    PS3: podróż powrotna trwała 36 godzin, lądem, morzem i powietrzem. Najpierw statkiem do Badar Abbas, potem taksówką na lotnisko, samolotem do Teheranu. 12 godzin na przesiadkę, więc pojechałem zobaczyć skarbiec banku centralnego, którego wcześniej nie zdążyłem zwiedzić. Ten skarbiec jest wyjątkowy, zawiera klejnoty szachów, biżuterię, ogromne diamenty. Ekspozycja unikalna na skalę światową. A wszystko to w najgorszym guście, świeci się jak psu jajca, nie chce się wierzyć, że może być warte miliardy.
    O północy pogranicznik wbija w mój paszport pieczątkę ‚departed’ i opuszczam Iran. Robi mi się smutno i sentymentalnie. Odlatujemy o 2 w nocy. Na pokładzie spotykam turystów z Polski, których przedtem widziałem w Jazdzie. Stewardessy rozpoczynają serwowanie alkoholu, gdy tylko opuszczamy Irańską przestrzeń powietrzną, ale ja już wtedy śpię.

    W Atenach lądujemy o 7 rano czasu lokalnego. Miałem do wyboru dwie opcje: 5 lub 12 godzin oczekiwania. Wybrałem 12 i jadę zwiedzać miasto. O 8 rano jestem pierwszym turystą wchodzącym na Akropol. Słońce wyłania się znad gór Hymet, Partenon w pierwszych promieniach słońca robi wielkie wrażenie.

    Potem zwiedzam jeszcze muzeum archeologiczne, ale to jest już walka z sennością. W końcu o 18 wsiadam w samolot i odlatuję do Warszawy, o 21 jestem w domu. Na miejscu okazuje się, że w międzyczasie wszystko się pozmieniało. Mam nowych współlokatorów, a w pracy – współpracowników. Ale to już zupełnie inna historia…

    • pharlap pisze:

      .”.. w miedzyczasie wszystko sie pozmieniało. Mam nowych… współpracowników.”
      Domyslam się, ze autor pracuje albo w Sejmie albo w Trybunale Konstytucyjnym.
      „Ale to już zupełnie inna historia” – to zdanie brzmi jak obietnica następnych relacji. Czekam, czekam…

  2. Marcin Bogdanowicz pisze:

    Piękna sprawa! Nie za wiele tu krwi, potu i łez😉 ale jak fajnie napisane! Niczym ten abguszt, co to wszystkiego ma po trochu, rzeczy zwykłych i niezwykłych – ziemniaki i kardamon, chleb i płatki róży… (składniki adviehu – typowego miksu przyprawowego, jak wyczytałem). Zatem smacznego i kongrat, Mister Adam!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s