Petardy na Sylwestra

Julita Bielak

Średni odświętny film

Osoby:

ELEANOR C.
ZAJAC
SZEF
CZARNA LUNA
DZIADEK
CIOTECZKA
BABCIA
MŁODY
STARSZY
MIESZANINY OBYCZAJOWE

HCartierBresson

„Sceneria przedstawia domostwo – na pół pałac, na pół dwór – wzniesione prawdopodobnie w XVIII wieku dla byłej kochanki jakiegoś arystokraty. Nie wiem zresztą dokładnie. W każdym razie dom jest ani zbyt mały, ani zbyt duży. Jest tam także stary, nieco zaniedbany park /…/”.
Mógłby być taki, jak w „Szeptach i krzykach” Ingmara Bergmana. Ale to zupełnie inny dom, zwyczajny, w mokrym od deszczu ogrodzie. Pokój na parterze wypełnia gwar, ktoś wchodzi, wychodzi, łagodny blask kominka oświetla oszczędnie przystrojoną choinkę. Z kanapy dobiega donośny głos Babci.

JChełmońskZimaBABCIA: Kot i pies, najlepsi zwierzęcy przyjaciele człowieka. Nikt cię tak wylewnie nie przywita, jak pies, ma swój rozum. Kot zbyt ceni niewygasłą w nim iskrę swobody, niezależności. Nie będzie się hołdowniczo czołgał u stóp.
ZAJĄC: Mają wrażliwość podobną do naszej, tę pochodzącą od całej powierzchni skóry. Owcy nie udomowisz, skoro wrażenia odbiera tylko przez wargi i stopy. W rezultacie otrzymuje bardzo mało dokładnych informacji z większej części powierzchni ciała. Kot lubi, aby go głaskać, ale do połaskotania świni potrzebny jest twardy, drapiący patyk. Dlatego zapewne psy i koty mogą się z nami bawić, a my z nimi bez, teoretycznie, wyrządzania sobie krzywdy.

Sylwester4Milknie na widok nagle pojawiającego się Szefa.

SZEF: (stanowczo) Kto ziemniaki, kto kaszę, kto ryż do kaczki? Macie minutę.
ELEANOR: Ja nie jem.
CIOTECZKA: Jaka kasza?
CZARNA LUNA: Bawmy się!
SZEF: (wychodzi) Czas minął.
ZAJĄC: Przechowujesz takie rzeczy? Stare zaproszenie na Noc Sylwestrową?

Sylwester1
CIOTECZKA: Przypadek. Miłe wspomnienie albo niespełnione marzenie o kuligu, powitaniu nowego roku hen, gdzieś daleko, w ciszy, w głuszy. Bo nie o polowaniu przecie. Nie o Sylwestrze w Paryżu, kiedyś, jak wieża Eiffla, szczycie marzeń. Od tragicznych wydarzeń miastem inaczej kojarzonym, żal.
MIESZANINY OBYCZAJOWE: Na Podolu lasów mało, toteż przeważały polowania na polach w kotłach. Zwykle na łagodnym zboczu. Spod małego grabowego lasku – ku niskim łąkowm na dole. Myśliwych ustawiano plecami do zagajnika, a frontem ku pochyłości. Od dołu, od potoku w łąkach, posuwała się powoli ku górze szerokim koliskiem nagonka. Na znak leśniczego zaczynała stukać patykami w blaszane puszki po konserwach i klaskać w ręce, gdy brakło puszek. Nachyleni do przodu, zaganiali przed sobą zwierzynę. Przeważnie zające. Rzadziej trafił się lis, prawie nigdy – dzik czy sarna.

Sylwester3
DZIADEK: (z kanapy) Piękna karta historii naszego kraju, z pogranicznego tygla narodowościowego. Tradycja, echo. A wiecie, że tylko z przyzwyczajenia mówimy o orle w godle? Ustawa precyzuje, co jest godłem Polski, a co nie. Mówi o wizerunku orła białego ze złotą koroną na głowie. Białych orłów nie ma, niebieskich również. Pierwowzorem naszego orła jest bielik i żaden z niego orzeł a myszołów.
SZEF: (sprawdza) Niemożliwe. A jadnak. Jastrzębiowaty, też dobrze.
BABCIA: Pytanie, czy bielik ma głowę. Łebek ma przecie.
CZARNA LUNA: Kto się ze mną bawi?
ZAJĄC: Karmicie ptaki? Jest dość ciepło, lekka zima.
BABCIA: Tak, orzechami i pszenicą. Przylatują, to nasze ptaki.

Wchodzi Młody, wszyscy siadają do stołu. Czarna Luna zostaje na dywanie pod choinką, sięga po książkę, udaje, że czyta.

MŁODY: Gdzieś była żurawina.
DZIADEK: (zadowolony) Wiesz, że naliczyłem siedemnaście rodzajów sikorek, każda inna.
BABCIA: Jakie siedemnaście? Jedenaście!
SZEF: (nie sprawdził).
CIOTECZKA: (cicho) W Polsce tylko siedem może być: bogatka, modraszka, czubatka, czarnogłówka, sza…
BABCIA: A wiecie, że pierwszego stycznia żaden ptak nie przylatuje, ani jeden. Gdzieś się chowają wystraszone hukiem sztucznych ogni.
ZAJĄC: O, psy też nie znoszą huku. Reagują lękiem albo histerycznym szczekiem.
CIOTECZKA: (cicho) Jesteś na zawsze odpowiedzialny za to, co oswoiłeś.
STARSZY: Bólem, po prostu bólem. Subtelność słuchu psa sprawia, że dźwięki o dużym natężeniu wywołują u niego ból w uszach. Psy rozróżniają dźwięki, zapamiętują powtarzalne, świetnie kojarzą. Dźwięki o różnej tonacji i ostrości są bodźcami przynoszącymi psu różne wiadomości z otaczającego go świata. Reaguje na nie w sposób dla siebie najkorzystniejszy. O ile potrafi nad tym zapanować. Zszokowany hałasem wybuchu sztucznych ogni, który burzą nie jest, nabiera stałego urazu. Lepiej znosi burzę, zna ją z wypraw za miasto, niż huk petardy. Z niczym jej nie utożsamia, nie potrafi ustalić kierunku wystrzałów, gubi się.
SZEF: Czczenie świąt, a zwłaszcza przełomu starego i nowego roku, hałasem znane jest od wieków. Ludzie uważają, że hukiem przepłoszą złe demony starego roku. Genezy bardzo wielu z obecnych zwyczajów sylwestrowo-noworocznych należy szukać w świecie starożytnego Rzymu. Warto też przewertować historię Chin. Wszystko jest smokiem…

drugidzienswiat
DZIADEK: Źródło tej wesołej hecy, w tym sylwestrowo-noworocznego hałasowania, jest więc całkowicie pogańskie.
BABCIA: Wszystko pomieszane, wszystko dla uczczenia, przypomnienia, odpędzenia złych mocy, i pogańskie, i nie: bicie dzwonów kościelnych, huk petard, bicie w bębny…
CIOTECZKA: (cicho) Wielu ludzi nie wie lub zapomina, że w czasach starożytnych tylko kobietom wolno było grać na rytualnych bębnach. Jeśli przyjrzymy się starożytnym malowidłom i wierzeniom, to w nich pełno boginek i kapłanek grających na tamburynach i bębnach.
SZEF: Nie tylko kobietom.

Cioteczka wychodzi na ganek, dłuższą chwilę stoi w ciemności. Ktoś unieruchamia jej stopę.

CZARNA LUNA: Chodź, tu jest moja buda. Pobawmy się, mam parę myszek i niezłą kolekcję kretów.

Wracają do domu.

Sylwester6

ELEANOR: Wystarczyłby odgłos otwieranego szampana, ochłodzonego, elegancko, najlepiej w srebrnym kubełku podanego, nalewanego do wytwornych kieliszków.
DZIADEK: Piwem nie można?
BABCIA: Nie! Piwem nie można.

Trójmiejska obwodnica, auto przedziera się przez gęstą mgłę, rozpryskuje kałuże.

BABCIA: Dobrze jest czasami spotkać się, pogadać. Życzyć sobie wszystkiego najlepszego.
DZIADEK: Kochajmy się. Od święta, i w zwykłe dni. Po prostu.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Julita Bielak i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „Petardy na Sylwestra

  1. Julita pisze:

    Bo sobie pozostawiony, świat się nie poprawi.
    Ewo Mario, dziękuję, doceniam.

  2. Katarzyna Krenz pisze:

    Pyszny wielogłos na ten Nowy Rok. Wszystkiego dobrego!

    • Julita pisze:

      Wielogłos, ładnie powiedziane. Czasami, jak inne sielankowe obrazy – światło świec, vermouth z lodem, dźwięki gitary – wywołuje postawę oczekiwania na smutek, grozę. Idylla, w uproszczeniu, niesie strach. Zwykłe dni zwykłych ludzi stają się ciekawą opowieścią. Przekonaniem, że życie ma jednak sens, choć nie wiemy jaki.
      Na ten Nowy Rok!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s