I znowu zimowe nastroje

Tomasz Fetzki

kominek

Rozmyślania przy kominku

Powiedział Wieszcz: wiek męski – wiek klęski. Coś w tym jest: do człowieka dociera świadomość, że nie wszystko, co chciał, osiągnął i pewnie już nie osiągnie. Viatorowi też ona doskwiera. Przebiega Wędrowiec wspomnieniami po swych młodzieńczych planach oraz zamierzeniach. I… ach, szkoda gadać. Ale jedno mu się udało. Marzył o kominku i ma kominek! Znaczy się, życia nie zmarnował.

Taki kominek to dobra rzecz. Nie tylko dlatego, że ciepło z płonących szczap jest żywe i zupełnie inne niż kaloryferowe. Nie tylko z tego powodu, że konieczność zadbania, by tych szczap nie zabrakło, wymaga wysiłku, który powoduje, iż wiek męski nie zmieni się (oby!) zbyt szybko w dziadkowski. Taki kominek to dobra rzecz, bo można siąść przy nim, nacieszyć oczy płomieniem i trochę pomyśleć. Zwłaszcza teraz. Wokół śnieg, mróz, ciemno, smutno i pusto. I jeszcze długo tak będzie, wszak to dopiero środek zimy. Jest ciężko i nie zapowiada się szybka zmiana na lepsze… chodzi oczywiście o porę roku; no, ale jeśli komuś co innego na myśl przychodzi, jeśli zima ma dla niego wartość metafory, to czemu nie? Viator sam mógłby sypnąć garścią takich znaczeń ukrytych, tylko po co.

Optymistyczne to wszystko nie nastraja. Ale skoro mamy kominek i czas (co z tego, że zły? jest, więc trzeba z niego korzystać), usiądźmy i podumajmy. W głębi zimy, depresji, mroku zbierzmy się trochę w sobie. Refleksję, choćby niewielką, wysnujmy. Strategicznie zaplanujmy, jak doczekać wiosny. Skoro już mamy czas…

Biegnie przeto Viator myślami na szlak przyszłych wędrówek. Póki co może jednak tylko sięgnąć po laptop, napawać się ciepłem bijącym z kominka, zerkać co i raz na wesołe ogniki, i przeglądać fotograficzną dokumentację niegdysiejszych itinerariów.

Heureka! Kilka lat temu. Kożuchów. Mur kościoła pod wezwaniem Oczyszczenia Najświętszej Maryi Panny. Pośród licznych wmurowanych weń epitafiów jedno zafrapowało Wędrowca szczególnie. Bo treść jego mocna, a forma niezwykła.

kwatera-pan-kostka

Proroctwo Ezechiela. Brzmi jak dzwon i niesie nadzieję, zwłaszcza w środku ponurej zimy. Co ciekawe, nie ze względu na treść religijną: na tej się Viator nie zna i mądrować się na jej temat nie zamierza. Ale przeczytajcie sami, to kawał prawdziwej literatury. A sztuka też ma ponoć moc zbawczą!

Spoczęła na mnie ręka Pana; i wyprowadził mnie w swoim duchu, i postawił mnie w środku doliny, która była pełna kości. I kazał mi przejść dokoła nich, a oto było ich bardzo dużo w tej dolinie i były zupełnie wyschłe. I rzekł do mnie: Synu człowieczy, czy ożyją te kości? I odpowiedziałem: Wszechmocny Panie, Ty wiesz. I rzekł do mnie: Prorokuj nad tymi kośćmi i powiedz do nich: Kości wyschłe! Słuchajcie słowa Pana! Tak mówi Wszechmocny Pan do tych kości: Oto Ja wprowadzę do was ożywcze tchnienie i ożyjecie. I dam wam ścięgna, i sprawię, że obrośniecie ciałem, i powlokę was skórą, i dam wam moje ożywcze tchnienie, i ożyjecie, i poznacie, że Ja jestem Pan.

Prorokowałem więc, jak mi nakazano. A gdy prorokowałem, rozległ się głos, a oto powstał szum; i zbliżyły się kości, jedna kość do drugiej. I spojrzałem: a oto pojawiły się na nich ścięgna i porosło ciało; i skóra powlokła je po wierzchu, ale ożywczego tchnienia w nich nie było. I rzekł do mnie: Prorokuj do ożywczego tchnienia, synu człowieczy, i powiedz ożywczemu tchnieniu: Tak mówi Wszechmocny Pan: Przyjdź, ożywcze tchnienie, z czterech stron i tchnij na tych zabitych, a ożyją. I prorokowałem, jak mi nakazano. Wtem wstąpiło w nich ożywcze tchnienie i ożyli, i stanęli na nogach – rzesza bardzo wielka.

To działa, prawda? Zresztą, zawsze działało. Viator zajmuje się pedagogiką, także w ujęciu historycznym. I natrafił swego czasu na tekst autorki, której przedstawiać bliżej chyba nikomu nie trzeba. Maria Montessori. Cóż ona pisze w swych Domach Dziecięcych (La Case dei Bambini)? Przytacza Proroctwo Ezechielowe jako alegorię wychowania, zwłaszcza dzieci, których rozwój przebiega wśród trudów i niepowodzeń. W tych słowach znalazła inspirację dla swojego dzieła; jego efekty można dziś podziwiać. Zaiste, jest w nich moc. Pomogą doczekać wiosny. Otuchy, suche kości!

A wizja artysty z Kożuchowa? Ma w sobie coś przejmującego – te dynamiczne przemiany w tłumie szkieletów. Jednocześnie jest rozczulająco naiwna: cztery tchnienia z wydętymi policzkami, w górnym lewym rogu! Oczu nie można oderwać.

Tak sobie radzi Viator z zimą naszej niedoli. Tak suche kości poradzą sobie z każdą zimą. A co słychać u krzaka dzikiej róży? Dziękuję, trwa dzielnie i ma się świetnie. Jego owoce na tle białego puchu wręcz płoną swą czerwienią. Chciałoby się zawołać: Krzew gorejący! Ale lepiej tego nie czynić, bo jeszcze on przemówi i będzie nowa draka na kolejne trzy i pół tysiąca lat. Piękna jesteś, różo!

a

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tomasz Fetzki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s