O tych świętach

Ewa Maria Slaska

… po raz ostatni – znaczki i pocztówki

Okazuje się, że to jednak nie wpis Zbyszka sprzed dwóch dni był ostatni w blogowym cyklu postów przedświątecznych, świątecznych i poświątecznych. Zaczęliśmy wraz z początkiem adwentu wpisem Jany o świetle, kończymy wraz z odchodzącym Koziorożcem. Kończę ja i to późno, ale dopiero teraz, jako zwieńczenie zimowej serii prezentów, przyjechała torba darów z Gdańska, a wśród nich… 

ostrepocztowki1

Na zdjęciu WSZYSTKIE moje świąteczne życzenia, jakie otrzymałam w formie papierowej. Mailowo przyszła cała masa kartek, niekiedy bardzo kunsztownych i dowcipnych. Tylko że trochę mi smutno. Znam bliżej ze sto osób, na Facebooku „przyjaźnię się” z kilkuset ludźmi, niektórych na oczy nie widziałam, o niektórych nawet nie wiem, kim są i jak to się stało, że znaleźli się na liście znajomych, ale nic to, bo ja nie o tym…

Trochę mi smutno, bo mało tej poczty świątecznej. Ile się kiedyś tych kartek pisało, ile dostawało! Te biedne szaroniebieskoburoczerwonawe kartki z PRL-u. I w przeciwieństwie do nich ta orgia barw i pomysłowości nadchodząca stamtąd! Mama miała całe pudło pełne kolorowych pocztówek świątecznych ze świata. Jedna była taka piękna, cała srebrna… Anglosasi obwieszali świątecznymi kartkami pokoje, mieszkania i domy…

Nie skarżę się, czasy się zmieniły, ja sama zresztą nie wysłałam żadnej kartki, nie mogę więc narzekać, że mało mi się dostało.

Ale za to w tej mojej maleńkiej kolekcji każda kartka i namiastka kartki mają swoją specjalną historię.

Zdjęcie danieli w ośnieżonym krajobrazie przyszło od Zuzi czyli osoby, którą znam jedynie z FB. W realu Zuzia jest znajomą mojej siostry, ale wydaje mi się, że nigdy się nie spotkałyśmy. Zuzanna ma zawsze cudne pomysły. Kiedyś pisała na FB o pierwszej w Gdańsku pralni ekologicznej, kiedyś wzięły z przyjaciółkami udział w akcji Restaurant Day, co oznacza zrobienie restauracji albo kawiarni na jeden dzień, i zorganizowały w ogródku kawiarenkę z domowymi wypiekami. W grudniu ubiegłego roku Zuzia ogłosiła, że wystarczy podać adres, a ona przyśle człowiekowi prawdziwą kartkę świąteczną. No więc oczywiście podałam, a potem przyszły sarenki, pardon, to są daniele, a wewnątrz napisane piórem skierowane osobiście do mnie życzenia, a wszystko w kopercie ze znaczkiem. No naprawdę, Zuzanno, jesteś zachwycająca!

Obok daniela od Zuzi leżą maki, obraz namalowany przez „Annę Szcześniak, malarkę ziemi łowickiej.” Kartkę nadesłał nasz autor, Andrzej Rejman, odpowiadając na prośbę, żeby przysyłać mi listy ze znaczkami z Bartoszewskim… Przez długi czas wydawało mi się, że to jedyne znaczki z profesorem, jakie dostanę. Bo nawet Julita i Kasia, które – jak przystało na autorki wspólnej książki – przysłały mi wspólną kartkę (to ta ze złotymi świeczkami), napisały wprawdzie, że na kopercie będą wyczekiwane znaczki, ale na kopercie były śliczne znaczki świąteczne. Jednakże… ale nie uprzedzajmy wypadków, jak mawiają autorzy groszowych powieści.

ostrepocztowki2

Bo najpierw jeszcze przyszła kartka od rodziny, która spędzała grudniowy urlop na Teneryfie. Widokówka przedstawia słynny plac z Bazyliką i Królewskim Sanktuarium Maryjnym Matki Bożej z Candelarii (Candelaria to stolica Teneryfy) oraz brązowe (to znaczy z brązu) rzeźby dziewięciu legendarnych przywódców plemion Guanczów, tubylczej ludności mieszkającej na Wyspach Kanaryjskich przed przybyciem Hiszpanów. Na odwrocie zaś Młody wymalował siebie, mamę, tatę, pana serce i drogę jaką będzie musiała pokonać kartka na trasie z Candelarii do Berlina.

ostrepocztowki1

Pocztówka dotarła przed samymi świętami, gdy rodzina dawno wróciła z wojaży. Już po świętach doszła błękitna kartka, którą przysłała Wandzia. Wzruszyłam się i pomyślałam, że jestem jednak straszną świnią, że sama nie napisałam ani jednej kartki. Zwłaszcza, że w liście był też opłatek.

Niebieski pasek z dwoma portrecikami to wprawdzie nie kartka świąteczna, lecz opakowanie prezentu gwiazdkowego – ci dwaj na portretach to Goethe i Schiller, niemiecka zbitka pojęciowa odpowiadająca polskiej parze – Mickiewicz i Słowacki. W rodzinie zawsze opowiadało się o jakichś dwóch rzeźbach z przedwojennego warszawskiego mieszkania na ulicy Zgoda w Warszawie. Było to „dwóch gipsowych Mickiewiczów, z których jeden okazał się Słowackim”. No a tu Schiller i Goethe jako… pieprzniczka i solniczka! Stoją zresztą obok. Dawno się tak nie ubawiłam!

Nieco nijaka w wyrazie, ale niezwykła, jasnobrązowa kartka pocztowa z czarną gałązką choinki przyszła z Bremy, od koleżanki pracującej w archiwum Instytutu Badań Europy Wschodniej (Forschungsstelle Osteuropa) – przygotowują właśnie wystawę o sowieckiej propagandzie z czasu wojny. Ta wydrukowana niemiecką szwabachą sowiecka kartka świąteczna z roku 1942 ma na dole napis po niemiecku i po rosyjsku: Gilt als Passierschein durch die Front / Служит пропycком через фронт / Służy jako przepustka na froncie.

No i ostatnia przesyłka świąteczna, która, jak już pisałam, dotarła prawie miesiąc później – pocztówka mojego szwagra, Jacka Krenza i owe znaczki z Bartoszewskim. Zastanawiam się, jak nazywa się taki arkusik znaczków (nazywa się arkusik), zaglądam do katalogu znaczków polskich od roku 1860 do dziś i czytam, że znaczek został wydany pod tytułem „Warto być przyzwoitym”, a w arkusiku znajduje się „9 znaczków 4658 w układzie 3×3, ozdobne marginesy”.  Znajduję jeszcze informację, że nakład wynosił 300 tysięcy sztuk.

I wreszcie na zakończenie kartka pocztowa wykonana przez Jacka Krenza. Choinka zbudowana z ptaszków, ptaszki mają zielone skrzydła – to gałązki iglaka. Natomiast ozdoby choinkowe to słynne zabytki architektury. Oglądamy kartkę podczas rodzinnego śniadania i z przykrością stwierdzamy, że z wiedzy o architekturze jesteśmy „cienkie bolki” – rozpoznajemy zaledwie kaplicę Le Corbusiera w Ronchamp. Ale reszta… Arkady na dole po prawej to być może Florencja, Loggia dei Lanzi, pień drzewa to być może wieża w Dubaju, ale jedno jest pewne, Mikołaj odchodzi poza krawędź kartki.
Święta się skończyły.

PS: Na moje dociekliwe pytania w stylu Wiecha Wiecheckiego, co my tu widzim na załączonym obrazku, Autor odpowiedział, że tak konkretnie to tylko kaplica Le Corbusiera, a reszta to licencja poetica.
Aha…

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Ewa Maria Slaska i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „O tych świętach

  1. Julita pisze:

    I zrobiło się miło. Po to są Święta. Z kart i kopert, z Twojego pisania o nich, bije szczególny ładunek emocjonalny, nakazuje zapamiętać.
    Ależ oczywiście, że szukałam innego rozwiązania, innej konstrukcji zdania, by nie był to bezokolicznik. Nie udało się.

  2. jkrenz pisze:

    Miło czytac te wnikliwe komentarze do świątecznych kartek i prezentów, zwłaszcza odgadywanie ozdób mojej architektoniczenej choinki. Warto Cię obdarowywać!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s