Sonet żelaznych dróg

Tomasz Fetzki

1. Przejazd

Zaiste, jak z żelaza: twarde, zimne, głuche
Są drogi kolejowe, koleiny losu.
Mkną po nich w monotonii stukotów odgłosu
Pociągi, w dal uwożąc nasze chwile kruche.

Zawrotnie mkną, złym jakimś ożywione duchem,
Aż pejzaż się rozmywa i nie słychać głosów.
Zbyt wiele przegapiłeś w tym pędzie kairosów!
Już czas hamulec szarpnąć jednym pewnym ruchem

I przysiąść na nasypie, woni ziół skosztować:
Rumianek, mięta – rosną tutaj w obfitości;
Banalnie zadrzeć głowę, chmurki kontemplować
Bez obaw o spóźnienie. W przeczucia jasności

Niestety, taką pewność wszyscy mieć możemy:
Na stację docelową niechybnie dotrzemy!

2. Konie

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tomasz Fetzki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s