Festiwal piosenki natrętnej IX

Tomasz Fetzki

Dezyderata, czyli natręctwo kojące (ot, taki skromny oksymoron…)

Zasiada Viator za stolikiem kawiarnianym w jednym z miasteczek Wielkiego Księstwa Merkantylii i Arrogantii. Kelner przez sztuczny uśmieszek cedzi: Vous desirez, monsieur?

No właśnie, czegóż by Pielgrzym pragnął? Tutaj tego nie dostanie. To, co oferują, jest przesolone, nieświeże, kwaśne, zwietrzałe, twarde, suche i przeterminowane, lub, w najlepszym razie, mdłe. Szkoda fatygi. A kafejka pełna! Gwar, zabawa i radosna konsumpcja trwają se w najlepsze. Nie to, żeby Viator wyniośle trwał ponad wszystkim, co niegodne jego wyrafinowanego gustu. Nic z tych rzeczy! Ale absmak, gorycz w ustach… Niestety, nie uda się. Czaruj innych, kelnerku z zębami solidnie potraktowanymi wybielaczem!

Wszystkie knajpki przy rynku i reprezentacyjnych arteriach oblężone przez orły, sokoły, lwy tudzież tygrysy, pawie i papugi. Głośne i napastliwe, można by rzec – są udręką ducha. Dla Wędrowca miejsca tutaj brak. Viator, między nieudaczniki życiowe policzon, mknie jakąś intuicją chorą wiedziony tam, gdzie swój azyl znalazły bezbronne i zagubione łosie oraz osły. Do piwnicy… pod Baranami.

Dopiero w niej znajduje to, co rzeczywiście winno być pragniętym. Oczywiste to prawdy? Tak! Banalna treść? W rzeczy samej! I cóż z tego? Siedzi umęczony Pielgrzym w piwnicznym półmroku i chłonie te słowa. Od dwudziestu kilku lat chłonie i zawsze z doskonałym dla duchowej równowagi skutkiem.

Zanim posłuchamy, jedno spostrzeżenie à part. Jeszcze nastolatkiem będący i Dezyderatę czytający, miał Viator (czy raczej Mały Jaś Wędrowniczek) pewien problem. Zbyt nowocześnie od strony formalnej, jak na datowane 1692 rok, brzmiały mu słowa utworu. Składał to wszakże na karb niedostatków stylistycznych tłumacza. Dziś wie (Cioteczka Wikipedia jasno o tym mówi) że utwór jest znacznie młodszy. I cóż z tego? Odarty z patyny czasu traci coś ze swej trafności? Niczego nie traci. Raczej zyskuje. Viator na primier szczególnie aktualnie odczuwa tę frazę: Przyjmuj spokojnie, co ci lata doradzają, z wdziękiem wyrzekając się spraw młodości. Ciekawe czemu?

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tomasz Fetzki i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s