Moje spotkania z Niemcami

Andrzej Rejman

We wrześniu 1938 roku moja mama, studentka ogrodnictwa warszawskiej SGGW, pojechała na wycieczkę do Niemiec.

Przysłała kartkę z Frankfurtu, w której pisze: „Kochani! Oglądamy cuda po prostu, tylko co zwiedzaliśmy oranżerię z gigantycznymi palmami i dwustuletnimi kaktusami itd. Coś nadzwyczajnego! … wożą nas autokarami i gościnnie przyjmują…”

Niemcy2 Niemcy11

Kartka od mamy do rodziców z 1938 roku

Po powrocie mama opowiadała ze szczegółami o uroczystych spotkaniach zorganizowanych przez Niemców dla polskich studentów – oczywiście w bogatej oprawie flag ze swastyką….

Było to w okresie, gdy polskie władze odbywały spotkania z Goeringiem w Białowieży…

Stosunki nasze z Niemcami były wtedy lepsze niż z Litwą, z którą aż do wiosny 1938 roku nie mieliśmy w ogóle normalnych stosunków dyplomatycznych.

Rok później – babcia moja pisze już w pamiętnikach „niemcy” z małej litery …

A moja mama – przez całe swoje dość krótkie i intensywne życie, wielokroć ranna w Powstaniu Warszawskim, bez stopy, którą amputowano jej w szpitalu w Milanówku po Powstaniu, nosząca w płucach odłamki granatu – odróżniała dobrych Niemców od złych.

To samo dotyczyło zresztą innych narodów… a ściślej mówiąc, rozróżnianie to dotyczyło bardziej czynów ludzi, a nie ich samych.

Niemcy miałem okazję zobaczyć pierwszy raz, gdy miałem lat niespełna jedenaście, a ojciec zabrał mnie do Anglii. Ojciec był stypendystą Instytutu Naukowego w East Malling w hrabstwie Kent i miał w Anglii wielu znajomych. Jeden z nich, były żołnierz Andersa, przysłał nam zaproszenie, co było koniecznym warunkiem do otrzymania paszportu i wizy. Na paszport czekało się co najmniej kilka tygodni lub więcej, trzeba było załatwić wizy tranzytowe, całość wyprawy była nie lada wyzwaniem, stało się w długo w kolejkach, aby wszystko pozałatwiać.

Jechaliśmy autobusem z Poznania, do granicy z Niemiecką Republiką Demokratyczną już autostradą, ze starą przedwojenną betonową nawierzchnią.

Po dwugodzinnym postoju autobusu na granicy wjechaliśmy wreszcie do NRD.

Pamiętam mijające nas trabanty i wartburgi, restauracje przydrożne MITROPA i ten inny, nieznany mi zapach…

Gdy mijaliśmy Berlin, ruch wzmógł się wyraźnie, pojawiły się rzeki samochodów na zachodnich rejestracjach, jadące do Berlina Zachodniego.

Na granicy NRD-NRF w Helmstedt staliśmy krótko. Widać było amerykańskie pojazdy wojskowe z białymi gwiazdami, czekające na tranzyt.

Po przekroczeniu granicy pojawiły się szokująco czyste, zadbane osiedla i miasteczka, potem coraz większe strumienie samochodów i olbrzymie zapełnione kolorowymi garbusami parkingi przy zakładach przemysłowych Zagłębia Ruhry.

Trasę tę pokonywałem potem jeszcze kilkakrotnie, także pociągiem.

Nie zapomnę żołnierzy wchodnioniemieckich z psami na peronie stacji Friedrichstrasse.

Nadszedł rok 1980. Sierpień. Byłem już studentem warszawskiej SGGW. Pojawiła się szansa wyjazdu na praktyki rolnicze do Niemiec Zachodnich.

W wielkim 500 hektarowym gospodarstwie Gut Siggen należącym do Fundacji Alfreda Toepfera F.V.S. przebywałem dwa miesiące. Było to dokładnie w okresie najgorętszych wydarzeń w Polsce, które miały zasadniczy i niepodważalny wpływ na losy tej części Europy na następne dziesięciolecia.

Codziennie oglądaliśmy z zarządcą gospodarstwa wieczorne wiadomości telewizyjne, w których wciąż pojawiało się nazwisko LECH WALESA.

Pamiętam z jakim niedowierzaniem, zainteresowaniem i podziwem gospodarz mój słuchał tych niezwykłych wieści z komunistycznej Polski.

Teraz, gdy niektórzy kwestionują, jakoby Lech Wałęsa miał też swoją ważną rolę w pojednaniu polsko-niemieckim, przypominają mi się te dni…

W tym samym mniej więcej okresie do gospodarstwa przyjechał dużym czarnym mercedesem Alfred Toepfer*, przedsiębiorca i filantrop, założyciel Fundacji F.V.S.

Wyraził chęć spotkania z praktykantem z Polski – po krótkiej rozmowie podał mi rękę, mówiąc: ALLES GUTE FÜR POLEN.

Dziś Gut Siggen wygląda jak wówczas. Oprócz działającego gospodarstwa jest tam piękne Centrum Seminaryjne Fundacji F.V.S.

http://www.toepfer-stiftung.de/seminarzentrum-gut-siggen/

fot_3_Centrum_seminaryjne_w_Gut_Siggen_fot_F.V.S._StiftuCentrum Seminaryjne w Gut Siggen, Szlezwig-Holsztyn, Niemcy

_________________________________________________________

*Alfred Toepfer (1894 – 1993), niemiecki przedsiębiorca, założyciel i właściciel firmy Toepfer International, jednego z wiodących po wojnie przedsiębiorstw handlu zbożem na świecie. Założyciel Fundacji Alfreda Toepfera F.V.S. Stiftung, która zajmuje się wspieraniem integracji europejskiej, nauki, kultury i ochrony przyrody. Honorowy obywatel miasta Hamburga. Działalność Toepfera jako przedsiębiorcy wpłynęła na ukształtowanie się rynków wewnętrznych tworzącej się Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali. Był znanym filantropem i mecenasem sztuki, zwolennikiem integracji europejskiej, położył wielkie zasługi w dziedzinie wspierania nauki i kultury europejskiej oraz ochrony przyrody.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Andrzej Rejman i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s