W podróży

Tomasz Fetzki

W cieniu zakwitających rozbójników

Dokąd, ach dokąd powiodły Viatora czeskie gościńce, gdy już przetoczył się przez turnovską eschatologiczną estakadę? Na wschód! Ale i tam wciąż się Wędrowiec na eschatologiczne, ostateczne, zaświatowe sprawy natykał. Zaś o tym co widział, teraz opowie.

Sprawy były zaświatowe, ale niekoniecznie. Zaświat bowiem doczesnością nasiąka, gdy mitra z koroną, a ołtarz z tronem w sojusz wchodzi. Oznaki takiej unii są zwykle liczne i łatwe do zaobserwowanie. Czasem aż karykaturalnie łatwe.

Łącznik między farą a pałacem Księcia Pana. Warto mieć dobre układy z Bogiem. Najlepiej z tym właściwym, na którego akurat trwa koniunktura. Urocze, nie?

Co z takich niebezpiecznych związków może wyniknąć? Ot, choćby jeden z najgłupszych i kompletnie absurdalnych, a przy tym najokrutniejszych europejskich konfliktów zbrojnych. Wojna Trzydziestoletnia. Niezwykła, wybuchowa mieszanka szczerego fanatyzmu religijnego (każącego mordować innowierców) z wyrachowanym wykorzystaniem tegoż zapału zelotów (przez cynicznych polityków: królów, książąt, cesarzy). A skutki? Przemarsze wojsk, walki, epidemie i głód oraz grabieże i morderstwa dokonywane przez soldateskę gruntownie zdemoralizowaną wieloletnią wojaczką, spowodowały spustoszenie niemal całego Świętego Cesarstwa Rzymskiego Narodu Niemieckiego (już gdzieś, kiedyś, użył Viator tej frazy, ale powtarza ją, bo jest smakowita i o geniusz się ociera; no sami przyznajcie: soldateska gruntownie zdemoralizowana wieloletnią wojaczką). I tak trzydzieści lat niemal bez przerwy. Całe pokolenie, które nie znało innego świata prócz wojny, strachu, głodu i śmierci. Tyle ofiar, tyle cierpienia, a wszystko po to, by na końcu stwierdzić, że przecież właściwie to… można żyć razem. Świat się nie zawali, jeżeli w tym czy owym miasteczku będą sobie stały dwie świątynie zamiast jednej.

Czasy wojen (najchętniej widziane domowe!) sprzyjają ludziom bezwzględnym. Ambitnym, chciwym i okrutnym awanturnikom. Karierowiczom, którzy cynicznie wystawią każdego sojusznika. Arywistom, co złożą każde wyznanie wiary: takie, jakie aktualnie jest najbardziej przydatne. Wojna sprzyja rozbójnikom. A jeśli dodatkowo natura obdarzyła takiego typka jakimś autentycznym talentem, zwłaszcza militarnym, to wtedy niechybnie i nad wszelką miarę obłowi się on dobytkiem i zaszczytami! Z prostego szlachetki przedzierzgnie w naczelnego wodza cesarskiej armii i suwerena na kilku księstwach. W Księcia Pana. Jak komuś takiemu na imię Albrecht z Valdštejna, to doprawdy nic trudnego. Jego armia żyła nie żołdu, tylko z łupów. Co to znaczyło dla bezbronnej ludności
prowincji, w których wojowali chłopcy księcia Albrechta?
Łatwo odgadnąć.

Oto on, rozbójnik i watażka co się zowie, Książę Pan Albrecht Eusebius Venzeslaus von Wallenstein, we własnej spiżowej osobie. Na dziedzińcu pałacu, tego samego, co ze świątynią łącznikiem jest skomunikowany. Dobre układy z odpowiednim Bogiem. I sam Cesarz łaską darzy. A Cysorz ma wszak klawe życie. Jego kamaryli też na niczym nie zbywa. Przynajmniej do czasu…

A że potem, z nadmiaru ambicji i chciwości, nóżka się podwinęła? Że Książę Pan stracił wszystko, łącznie z życiem? No trudno, hazard to hazard!

Bo szczęście dopisuje tylko do czasu. Bo w końcu, posądzony o zdradę, książę Albrecht zakłuty zostanie przez cesarskich oficerów. Zresztą: marna w tym pociecha! Co rozbójnik zdążył zagarnąć, to strawił. Życia, obrabowanym przez jego żołnierzy i zmarłym z głodu ludziom, nikt nie wróci. Cierpień zgwałconym dziewczynom nikt nie wynagrodzi. Hulał bandzior, aż trafił na sprytniejszych od siebie. I tyle!

Choć pałac Księcia Pana (ten po prawej; fara widoczna tuż za nim) piękny, knedliki w restauracji ulokowanej w arkadach świetne, a cały rynek robi naprawdę imponujące wrażenie, czas ruszać dalej. Zbóje czekają.

Wciąż na wschód. Wioska po wiosce miga za szybą auta. Kamenice, Ostroměř, Bilsko u Hořic, Klenice, Sadowa… Moment! TA Sadowa? Mais, bien sûr, ta właśnie!

Bitwa. Zbójnickie porachunki. O cóż poszło? Ano o to, kto ważniejszy, kto prestiżem większym błyszczeć powinien, wokół kogo zjednoczą się niemieckojęzyczne kraje i kraiki. Kto godniejszy: Habsburgowie czy Hohenzollernowie? Kto pierwszym wśród władców: Franz Joseph I czy Wilhelm I? Kto zdolniejszym wodzem: Helmut von Moltke czy Ludwig von Benedek?

Jasne, Otton von Bismarck to nie kreatura pokroju Wallensteina, ale mąż stanu i swoje zasługi ma. Lecz wywołać konflikt (zwany potem wojną austriacko-pruską), poświęcić życie dziesiątek tysięcy młodych mężczyzn, tylko po to, by dać po nosku Austriakom i wybić im z głowy chęć jednoczenia Niemiec? Ma to w sobie coś z bandyterki, zbójectwa, czy jak go tam zwał… Bo kto dał Ottonowi prawo do decydowania o losie tylu ludzi. No kto?!!

I co się tak Viator przyczepił do Sadowej? Czy sprawił to fakt, że dziś mija dokładnie 150 lat od tej bitwy? Nie tylko to, ani nawet – nie przede wszystkim to.

Nie zamierza Pielgrzym porywać się na dokładne przedstawienie przebiegu batalii, która przesądziła o wyniku całej wojny. Wyniku korzystnym dla Prusaków. Nie zamierza, bo jest dyletantem. Cywilem z krwi i kości. Od wojska się skutecznie wymigał, nawet jako bażant nie spędził ani jednego dnia w koszarach. Zresztą, inni już o tym starciu pisali. Całkiem dobrze. Poczytajcie choćby TUTAJ, jeśli taka wasza wola.

Dlatego się Viator do Sadowej przyczepił, że wydarzenia 3 lipca 1866 roku mają wyraźny i silny wpływ na lasy naszych pradziadków, dziadków i rodziców. I na nasze także. Bo pomyślcie sami: co by się stało, gdyby Niemców zjednoczył poczciwy Franciszek Józef, a nie Żelazny Kanclerz? Gdyby nie zwycięstwo pod Sadową, wybuchłaby zwycięska dla Prus wojna z Francją w 1870 roku? Nastałaby II Rzesza? Wybuchłaby I Wojna Światowa? Odzyskałaby Polska niepodległość? Urządziłby nas psychopatyczny austriacki kapral, żerujący na poczuciu niesprawiedliwości, jakim dla Niemiec był Traktat Wersalski? Weszłaby Armia Czerwona i utknęła na prawie 50 lat? Mielibyśmy problem ze spuścizną Okrągłego Stołu? Efekt motyla, psia jego mać!

Dlaczego o dziejach naszej ojczyzny decydują chorobliwie ambitni rozbójnicy? Dlaczego o naszym losie przesądziły sławetne odtylcowe karabiny Dreysego, dzięki którym pruski piechur mógł oddać cztery strzały w czasie, gdy austriacki był w stanie wystrzelić tylko raz? Rozbój w biały dzień.

Nie miał Viator wiele czasu na szukanie śladów bitwy. Ale to i owo jednak znalazł.

Pomnik, wystawiony przez żołnierzy jednego z pruskich regimentów, ku czci poległych kolegów. Z okazji trzydziestej rocznicy bitwy.

Ach, te pomniki wojenne! Elegancja. Orły, wieńce laurowe, napisy ze złotych liter skomponowane. A powinny być obcięte ręce i nogi, wyprute bagnetami flaki i sępy, krążące nad pobojowiskiem i szykujące się do sutej uczty. Wtedy może spełniły by te monumenty swą rolę i nikt by więcej nie wpadł na pomysł zbójowania.

No, trochę chyba Viator przesadził. Poległym cześć i chwała się należy. Więc może orzeł i sęp pospołu? Szacunek się odda, a i przestrogi nie zabraknie?

Niestety, czy statua pruska czy austriacka, wśród ptactwa zdecydowanie dominują orły.

Na horyzoncie forteca Königgrätz, czyli współczesny Hradec Králové. Aż pod mury tej twierdzy gonili Prusacy rozbite pułki austriackie.

W heroicznym boju za Cesarza i ojczyznę poległym oficerom i żołnierzom I cesarsko-królewskiego korpusu armijnego. Za Cisaře… No przecież wspominał Viator, że Cysorz to ma klawe życie!

Bo co taki Cysorz, czy Kanclerz ryzykował? Obaj bili się dzielnie do ostatniego tchnienia… swych poddanych. A ich ktoś spytał o opinię? Interesowało kogoś, że pod Sadową Polacy z Szamotuł czy Pszczyny mordują Polaków z Krakowa lub Lwowa? W imię potęgi Prus, a na pohybel Austrii? Quatsch!

Wiecie co? Patrzy Viator na to wszystko i dochodzi do wniosku, że jeśli już musi tolerować rozbójników wokół siebie, wybiera Rumcajsa. Bo ten pałac Księcia Pana to… w Jiczynie stoi.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Tomasz Fetzki i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s