Pomniki (2)

Anna Dobrzyńska

POMNIK KOŚCIUSZKOWCÓW – cz.2

PRAWY BRZEG…

Po roku od wyruszenia na front z nad Oki, przemierzeniu ponad półtora tysiąca kilometrów, dwudniowym starciu z Niemcami pod Lenino i licznych starciach o mniejszym zasięgu, ci którzy przeżyli, dotarli do Warszawy na prawy brzeg Wisły. Po drugiej stronie rzeki zobaczyli walczące miasto w płomieniach.

kosciuszkowcy 1a

Wyzwolenie Pragi przez wojska polskie i radzieckie we wrześniu 1944
Wikimedia Commons

Żołnierze byli mocno zdezorientowani tym, co się działo. I o ile zwykle byli informowani przez oficerów, poinstruowanych przez sztaby, o bieżącej sytuacji, tym razem było – milczenie. „Góra była zażenowana, zakłopotana, nie wiedzieli jak reagować” – wspomina Władysław Tykociński, wówczas podporucznik Armii Berlinga.

W końcu zaczęto urządzać pogadanki. Mówiono o „polskich powstaniach narodowych wzniecanych przez siły dążące do przemian społecznych przy oporze hamujących grup wstecznych” – mało konkretnie jednym słowem. Tak też przedstawiano Powstanie Warszawskie. Podkreślano natomiast bardzo mocno i wyraźnie, że „jedyną siłą przeciwną Niemcom jest Armia Ludowa, bo Armię Krajową interesują tylko rozgrywki polityczne”. Polacy nie dowierzali tej dwulicowości propagandy, ale wtedy jeszcze nie zdawali sobie sprawy, jak potężna będzie ona w skutkach.   Polacy rwali się do walki lecz… nie było rozkazu.

PRZEPRAWA PRZEZ WISŁĘ…

W końcu padł rozkaz przeprawy przez Wisłę. Od 16 do 19 września, w ramach 4 nocnych akcji, przez rzekę przeprawiało się łącznie – 1873 żołnierzy /3 DP przy wsparciu artylerii i 2 Pułku Nocnych Bom­bowców „Kraków”/.
Dla Niemców strategicznym punktem było zatrzymanie przeprawy przez Wisłę gdyż bali się rosyjskiej potęgi stojącej na drugim brzegu – jak historia pokazuje, zupełnie niesłusznie. Przy trzeciej przeprawie oświetlali już Wisłę i jej prawy brzeg, wobec czego generał Berling rozkazał użyć zasłony dymnej. 

kosciuszkowcy 2a

Forsowanie przeszkody wodnej.
http://www.sppw1944.org/index.html?http://www.sppw1944.org/powstanie/przyczolek.html

„Po chwili wiosła poszły w ruch i popłynęliśmy, nic przed sobą nie widząc, bo Wisła była zadymiona. Ponton co pewien czas wchodził na mieliznę i wtedy wskakiwaliśmy do wody, by go przeciągnąć. Wszystko to odbywało się pod silnym ogniem niemieckiej broni maszynowej, moździerzy i artylerii. Niemcy widząc zadymiony odcinek, byli pewni, że coś się tam dzieje, i pokryli go silnym ogniem. W wyniku tego ognia już przy wsiadaniu były straty. Został zabity szef kompanii” – opowiada Adam Czyżkowski, który był w jednym z pontonów.

Żołnierze polscy z niepokojem i zdumieniem przypatrywali się Armii Czerwonej. „Myśleliśmy, że otrzymamy pełne wsparcie ze strony Rosjan (…) ale artyleria tylko czasem się odzywała, jakby dla demonstracji, a nad miastem tylko czasem się pojawiały kukuruźniki do zrzutów, to robiło przygnębiające wrażenie” – wspomina weteran Tykociński.

NA LEWYM BRZEGU…

Tych, którym udało się przeprawić – przywitało piekło. „Berlingowcy” w dużej mierze byli Kresowiakami. Nie brakowało im odwagi i woli walki, ale nie potrafili walczyć w zabudowanym terenie miasta, którego wcześniej nigdy nie widzieli. Ginęli jeden po drugim, nie pojedynczy żołnierze, ale całe drużyny.  „Nasi z nawyku próbują na zajętych pozycjach okopywać się, a tu wszędzie bruk i asfalt. Powstańcy śmieją się i dziwują, że nie umiemy walczyć w mieście tak jak oni. (…) Chłopcy ze Wschodu gubią się w zajętych domostwach i nie potrafią się sprawnie po nich poruszać. Początkowo miotają się to tu, to tam w panicznym podnieceniu, gdyż wróg jest wszędzie, a tu trudno trafić tam, gdzie trzeba. Plątanina pokoi, klatek schodowych, piwnic i strychów oraz różnych dobudówek i nadbudówek stanowi nowość dla ludzi przywykłych walczyć zgodnie z regulaminami wojskowymi na otwartej przestrzeni” – wspomina Tadeusz Targoński, żołnierz 3 batalionu 9 pp.

Nadzieja wstąpiła w żołnierzy, gdy niebo pokryło się amerykańskimi samolotami. Przez blisko pół godziny nad Czerniakowem przelatywało 107 B-17 zwanych „Latającymi Fortecami”. Myślano, że to długo oczekiwanie wsparcie „Polskiej Brygady Spadochronowej” – ale – to były zrzuty żywności, które nie po raz pierwszy spadły na tereny zajęte przez Niemców… Znów nadzieja zgasła.

kosciuszkowcy 3a

„Berlingowcy” w niewoli
https://historiamniejznanaizapomniana.wordpress.com/2015/09/15/na-pomoc-powstanczej-warszawie-desant-berlingowcow/

Ci, którzy nie zostali zabici od razu, dostawali się do niewoli. Jednych rozstrzeliwali SS-mani, drudzy, którzy mieli więcej szczęścia, zachowali należny im statut – jeńca. Były próby przebicia się do Śródmieścia, w większości skazane na porażkę, wobec czego jedyną szansą dla żołnierzy było wycofanie się z powrotem na prawy brzeg.

c.d.n.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Anna Dobrzyńska i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na „Pomniki (2)

  1. pharlap pisze:

    Bardzo dziękuję za kolejny odcinek wspomnienia „żołnierzy przeklętych”. Relacje z prób wsparcia Powstania Warszawskiego – przejmujące.
    Dodam kilka słów na temat bitwy pod Lenino – chrztu bojowego Kościuszkowców. Bitwa była czczona i pamiętana w czasach PRL – do roku 1991 była dniem świeta Wojska Polskiego. Była to jednak taka trochę jakby wstydliwa pamięć. Nie mówiono o przebiegu bitwy, nie pamiętam żeby ważni reprezentanci władz odwiedzali cmentarz wojskowy w okolicach Lenino.
    Sucha relacja z bitwy – https://pl.wikipedia.org/wiki/Bitwa_pod_Lenino dobrze to wyjaśnia. To była rzeź Polaków, której przy lepszej ocenie sytuacji przez stronę radziecką można było uniknąć.
    Liczba ofiar – 3,000 zabitych. Dla porównania straty polskie w Bitwie o Monte Cassino to około 1,000 zabitych.

  2. To prawda, losy Berlingowców są bardzo przejmujące – jak i wielu innych polskich żołnierzy. Podobno „żołnierz ginie wtedy gdy ginie o nim pamięć”.

  3. Jarek pisze:

    No i jeszcze to. Niby z jakiej okazji ten pomnik w Warszawie postawiono?

    https://pl.wikipedia.org/wiki/Pomnik_Ko%C5%9Bciuszkowc%C3%B3w

  4. Viktoria Korb pisze:

    Wielka szkoda, ze po wojnie alianci wojenni wojenni ze wschodu i zachodu zaczeli sie zwalczac. Glownie przyczynili sie do tego Amerykanie, z ktorych sporo potem namietnie tego zalowali.Vktoria Korb

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s