Z zapisków stróża (5)

Zbigniew Milewicz

Krwawy lipiec

Lato w pełni, ludzie się wczasują, tylko Zły nigdy nie ma urlopu. Można odnieść wrażenie, że w sezonie urlopowym pracuje wręcz na zdwojonych obrotach, żeby zepsuć człowiekowi zasłużony odpoczynek. Ostatnio działa w dokładnych, czterodniowych odstępach czasu: 14 lipca ma miejsce rzeź w Nicei, 18 – w pociągu pod Würzburgiem uciekinier z Afganistanu przy pomocy siekiery i noża ciężko rani turystów z Hongkongu, a 22 dochodzi do tragedii w Monachium, mniej więcej cztery kilometry od osiedla, na którym mieszkam. Jest więc coraz bliżej.

Dowiaduję się o strzelaninie via Berlin, od starszego syna, który na bieżąco śledzi newsy w swoim iphonie i zaraz dzwoni do mnie, żeby się zorientować, czy ze starym wszystko w porządku. Później kolejno zgłaszają się młodszy syn i córka, z tym samym pytaniem, czy żyję, na szczęście żadnego z nich nie ma w tym czasie w Monachium. Firma ochraniarska, w której dorabiam do emerytury, sprawuje pieczę również nad centrum handlowym OEZ, pod którym zabójca zastrzelił z pistoletu dziewięć osób. Tego dnia, zgodnie z planem pracy, byłem w innym obiekcie, na rannej zmianie, gdzie w pobliżu też znajduje się McDonald. Nie lubię jedzenia z tej sieci, ale czasami kupuję sobie tam kawę i gdyby mi przyszło pracować na wieczornej zmianie w Olimpiaeinkaufszentrum, to być może zaszedłbym do miejscowego Mc- a i później już nie odebrałbym tych wszystkich telefonów. Co komu pisane…

Zły działa globalnie i czasami można się go spodziewać. Kiedy w pierwszej połowie lipca, w Luizjanie i Minnesocie biali policjanci zabijają z błahych powodów dwóch Afroamerykanów, w Dallas, podczas demonstracji zorganizowanej w związku z tymi wydarzeniami, ciemnoskórzy snajperzy likwidują w rewanżu pięciu stróżów prawa, białych oczywiście. A kiedy na nadmorskiej promenadzie nicejskiego kurortu tłum bawi się z okazji narodowego święta Francji, to wręcz prosi się, żeby policja profesjonalnie zaryglowała ten teren, bo okazja do zepsucia zabawy jest ogromna, ale z niezrozumiałych dla mnie powodów tego nie robi. Człowiekiem, który bohatersko zajedzie drogę rozpędzonej ciężarówce śmierci, będzie niepozorny kierowca skutera o imieniu Franc, pracujący na miejscowym lotnisku. Pochodzący z irańsko-niemieckiej rodziny Ali David S., otworzył ogień do swoich ofiar na monachijskim Moosachu dokładnie w piątą rocznicę masakry dokonanej przez Breivika, norweskiego prawicowego ekstremistę, który w imię ochrony swojego kraju przed islamizacją zabił 77 osób. W pokoju osiemnastolatka znaleziono dowody dużego zainteresowania sprawcy tą postacią, jak i ogólnie wcześniej dokonanymi w świecie przez różnych psychopatów zbiorowymi morderstwami, ich osobowościami, taktyce policji w prowadzeniu śledztw, etc. W większości sprawcy byli młodociani i wykonywali egzekucje w szkołach, na rówieśnikach i nauczycielach. Wyczerpujące informacje na ten temat czerpał głównie z przetłumaczonej na niemiecki książki amerykańskiego psychologa, Petera Langmana, zatytułowanej „Amok im Kopf“.

Już w kilka godzin po dokonanej zbrodni, kiedy zidentyfikowano dziesiąte zwłoki, leżące w bocznej uliczce nieopodal OEZ, jako należące do sprawcy, policja orzekła, że najprawdopodobniej jego czyn nie miał charakteru politycznego. Uznano za mało prawdopodobne pogłoski o możliwych powiązaniach S. z neonazistami albo z tzw. Państwem Islamskim. Popełnił samobójstwo strzałem z pistoletu w głowę – stwierdzono, dodając, że był… leworęczny. W sobotę przybyło w mediach informacji. Pokazano sąsiadów rodziny S. z Maxvorstadt, którzy dziwili się, jak taki miły i grzeczny młody człowiek mógł z zimną krwią zamordować dziewięć osób, głównie swoich rówieśników, ale i dzieciaków. Jak na krótko przed zbrodnią podstępnie wabił swoje ofiary przez fejsa na jedzonko do McDonalda. Mieszkał z rodzicami i młodszym bratem we wspólnym mieszkaniu, ojciec był taksówkarzem. Maxvorstadt należy do zamożniejszych, monachijskich dzielnic, tu przeprowadzili się niedawno z dużo biedniejszego Moosach, gdzie Ali uczęszczał do średniej szkoły. Był w niej podobno ofiarą mobbingu i nie lepiej wiodło mu się w nowej szkole. Nieliczni jego koledzy określają go mianem spokojnego, zamkniętego w sobie odludka, którego poza komputerowymi grami siłowymi niewiele interesowało. Trochę z nimi przesadzał – mówią.

Czyżby więc postanowił się za ten mobbing zemścić, nie wirtualnie, ale realnie? Śledztwo pewnie wykaże, jaki miał kontakt z rodzicami, z młodszym bratem, co o nim w sumie wiedzieli. Stwierdzono, że w swoim czasie leczył się na depresję, nic ponadto.

Żywię naiwną nadzieję, że w kolejny czwarty dzień lipca nic szczególnie złego się nam nie przytrafi, że limit nieszczęść na ten miesiąc jest wyczerpany, ale przed nami jeszcze Światowe Dni Młodzieży w Polsce. Dla dobrych ludzi będzie to okazja do zademonstrowania pozytywnych wartości, dla służb porządkowych – zdolności do ich ochrony, ale Zły może też się upomnieć o swój ogarek, więc nie lekceważmy jego inteligencji. W Doniecku już nie udaje, że śpi, bratobójcza wojna o wschodnią Ukrainę rozgorzała ze wzmożoną siłą.

Krysieńka z Rudy Śląskiej, z którą się znamy i lubimy już tak długo, że nawet najstarsi górale tego nie pamiętają, także martwiła się o mnie. Napisz cykl porad, jak sobie radzić w dzisiejszym, złym świecie – zaproponowała w smsie. Hmmm… łatwiej powiedzieć, trudniej zrobić. Jedno jest pewne, egoizmem ewentualnie można coś wygrać, kiedy życie toczy się gładko i w miarę przewidywalnie, a po schodach na pewno łatwiej się wchodzi nie samemu. Funkcję poręczy pełni ramię i serce drugiego człowieka, raz moje, raz twoje🙂.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Zbigniew Milewicz i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Z zapisków stróża (5)

  1. Krysia pisze:

    Zło rozprzestrzenia się niewiarygodnie. Jednak jest coś dobrego, coś, co pomaga widzieć światło w tym mroku i wierzyć, że będzie dobrze. Są to osoby, bliskie naszym sercom. Właśnie ci, których obecność nam towarzyszy, gdy jest źle. Cieszmy się ich obecnością i doceniamy. Pozdrawiam Zbyszku. Pisz proszę więcej, dla nas wiernych czytelników.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s