Kangur na śniegu

Lech Milewski

Znak

Podobne znaki można często spotkać przy australijskich drogach, choćby ten…

Znak

Jednak ten z mojej kolekcji jedzie na nartach.

Narty w Australii?
Oczywiście. Pewnie niewiele osób zdaje sobie sprawę, że w Australii powierzchnia pokryta w zimie śniegiem jest większa niż Szwajcaria.

Wkrótce po osiedleniu się w Australii zorientowaliśmy się, że sporo osób ze „starej” emigracji uprawia narciarstwo. Polski klub narciarski Tatry był jednym z pierwszych w Mt Buller, najpopularnieszym resorcie narciarskim w stanie Wiktoria…

Tatry
Proszę kliknąć w zdjęcie aby dowiędzieć się więcej o klubie.

Narty w Australii…
Dla nas, przyzwyczajonych do długiego czekania na wyciągi narciarskie w Polsce, zdecydowanym plusem była duża ilość wyciągów.
Minusów jest dużo wiecej.
Dojazd, najbliższy Melbourne Mt Buller to ponad 200 km samochodem. Ostatnie 20 km to górska droga, na której prawie zawsze trzeba zakładać łańcuchy na koła.
Krótkie zjazdy. To zrozumiałe – szczyt Mt Buller leży na wysokości 1.800 m, śnieg rzadko utrzymuje się na wysokościach poniżej 1.700 m.
Kapryśna pogoda. W dzień temperatury w górach są często dodatnie. To powoduje intensywne parowanie śniegu. Rezultatem są częste mgły.
Jednak pozostaliśmy wierni tradycji i prawie każdej zimy spędzaliśmy kilka dni na nartach.

W lipcu któregoś tam roku wypadły moje 50 urodziny.
– Urodziny, powiedz kogo chciałbyś zaprosić – przypominała żona – urządzimy przyjęcie.
– Czy mógłbym obchodzić te urodziny tak, jakbym chciał?
– O tym właśnie mówię. Zaprosimy gości, urządzimy przyjęcie.
– Ale czy mogłbym obchodzić TE urodziny tak, jakbym chciał?
– ????
– Wezmę tydzień urlopu i pojadę na Mt Buller na narty. Wy dojedziecie do mnie w piątek z urodzinowym tortem. Gośćmi urodzinowymi będą osoby, które w tym dniu będą w Tatrach.

I tak właśnie się stało.
Wypożyczyłem narty, kupiłem bilet na wyciąg na cały tydzień. Następnego dnia przyszła mgła i silna wichura, wyciągi zamknięte. Zwrócili mi pieniądze za bilet. Poszedłem do wypożyczalni oddać narty.
– Może wymienisz je na narty terenowe (touring skis)? – zaproponowali.
– A gdzie ja na nich będę jeździć?
– Wszędzie – padła prorocza odpowiedź.

Wypożyczyłem. Następne trzy dni spędziłem włócząc się na nartach po lesie.
Było cicho…

Cicho

pięknie…

Pięknie

suto zastawione stoły…

Stoły

W piątek wróciło słońce, dojechała rodzina z tortem, urodzinowi goście dopisali. Weekend spędziliśmy na nartach zjazdowych, ale niepokój został zasiany. Przypomniała mi się dziecięca fascynacja wyprawami Nansena i Amundsena, opowieści Matki o pobytach Rodziców w Zakopanem…

Zakopane 1939Wkrótce wsponienia nabrały realnego charakteru – dowiedziałem się, że w górskiej osadzie Falls Creek, w ostatnią sobotę sierpnia rozegrany został międzynarodowy maraton narciarski – Kangaroo Hoppet – KLIK. Co więcej, drugie miejsce w tym wyścigu zajęła polska narciarka – Dorota Dziadkowiec (*).
Postanowiłem wrócić do tematu w następnym sezonie narciarskim.

Ani się spostrzegłem, a nadszedł kolejny sierpień. 42 kilometry na nartach? To przekraczało moją wyobraźnię, na szczęście organizatorzy oferowali również wyścigi na dystansach 21 km i 7 km.
Zdecydowałem się na 21 km, w wyprawie towarzyszyła mi córka – Ania – na dystansie 7 km. To już zdjęcie na mecie…

lechaniameta

Narty wypożyczone. Strój narciarski jak się patrzy – czapka marusarka, flanelowa koszula, wełniana kamizelka, wełniane rękawiczki, tylko spodnie musiałem dokupić.

Wyścig był dla mnie zupełnym zaskoczeniem – idealnie przygotowane trasy, narciarze w kolorowych strojach z tworzyw sztucznych, na dodatek wiele osób jechało na nartach jak na łyżwach. Wydawało mi się to dziwne jednak jechali zdecydowanie szybciej niż narciarze tradycyjni. Jednak przekrzywiona czapka niezbicie dowodzi, że i ja jechałem bardzo szybko.
Wyścig na dystansie maratońskim wygrali Szwajcarka i Norweg – powiało wielkim światem.
Przy okazji odszyfrowałem dziwną nazwę wyścigu – Kangaroo Hoppet.
– Co znaczy Hoppet?
Okazało się, że nasz wyścig należy do serii międzynarodowych maratonów narciarskich – WorldLoppet – KLIK. Loppet znaczy po szwedzku trasa – w domyśle narciarska. W Australii takie słowo z niczym się nie skojarzy, co innego hoppet – kangurzy skok.

Maratony w Szwecji, Włoszech, Kanadzie, Japonii – poczułem, że mi rośnie apetyt na narciarstwo.
Tak się dziwnie złożyło, że swój pierwszy maraton narciarski przebiegłem we Włoszech, już na nartach łyżwowych. Siedem miesięcy później powtórzyłem ten wyczyn w Australii…

Hoppet 94Ania i Michał wystartowali na dystansie 21 km…

Hoppet AniaHoppet Michał
Podczas tego wyścigu w południe temperatura przekroczyła +10 C. W kolejnych latach różnie bywało. Czasem słońce, czasem mgła i śnieżyca…

Hoppet słońce Hoppet mgła

Kangaroo Hoppet to jeden z nielicznych wyścigów narciarskich, który nigdy nie został odwołany. Przyczyna jest oczywista – nie można zrobić zawodu narciarzom, którzy przybyli z tak daleka na narty do Australii. Administracja WorldLoppet jest wyrozumiała, przymyka oczy, gdy trasa maratonu jest znacznie krótsza niż oficjalne minimum – 42 km.

Na zdjęciu w mgle widać polskiego orzełka na moim skafandrze, na zdjęciu w słońcu na mojej prawej nodze są sylwetki kangurów. To znak, że wyruszyłem na międzynarodowe trasy. Seria Worldloppet liczyła wtedy 14 wyścigów, każdy w innym kraju. Zawodnik, który ukończył 10 z tych wyścigów otrzymywał tytuł Worldloppet Master i piękny medal…

Medal

Dwa kolejne sezony i ja rówież stałem się posiadaczem takiego medalu.
Odpowiedź, że na nartach terenowych można jeździć wszędzie, określiłem jako proroczą. Mnie te narty zawiodły aż do 16 krajów.

Każdy wyścig z serii Worldloppet to była osobna przygoda. Oficjalnie występowałem jako Australijczyk, ale w USA rozpoznali mnie po akcencie i, jako jedynego Polaka, poprosili o wystąpienie w paradzie otwarcia…

Polak w USA

Oczywiście co roku brałem udział w Kangaroo Hoppet. Któregoś roku na pełnym maratońskim dystansie towarzyszyli mi Ania, Michał i mój zięć Peter.

Na zdjęciu otwierającym ten wpis widać, że główny kangur upstrzony jest małymi kangurkami – 12 znaczków otrzymanych za ukończone maratony.
Tylko 12, trzynastka była pechowa. Pogoda była paskudna – mgła, ciepło, popadywał deszcz, narty słabo się ślizgały w torach wypełnionych wodą. Mimo to byłem pewien, że powoli dojadę do mety. To organizatorzy nie wytrzymali. Właśnie mijałem punkt kontrolny gdy huknął piorun a z nieba polały się strumienie wody – STOP – przerywamy wyścig.
Nie oponowałem, za rok będzie kolejny. Nie było, tym razem zdrowie zaprotestowało.

Jednak w międzyczasie zdołałem zaliczyć wszystkie wyścigi w serii Worldloppet i na dodatek nasz polski Bieg Piastów, który wtedy jeszcze nie zaliczał się do tej serii.

Znowu sierpień, Kangaroo Hoppet odbędzie się po raz 26. Mnie pozostały już tylko wspomnienia.

* Na zlinkowaniej we wpisie stronie wikipedii podani są zwycięzcy/zwyciężczynie wszystkich Hoppetów, Doroty Dziadkowiec tam brak. To błąd, pamiętam doskonale ówczesne relacje prasowe, zresztą rozmawiałem z nią na ten temat osobiście. Również oficjalna strona wyścigu potwierdza jej drugie miejsce – KLIK.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Lech Milewski i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s