Federico Garcia Lorca (reblog i nie tylko)

Zginął zabity przez siepaczy frankistowskich. Był jedną z pierwszych ofiar reżimu, który właśnie doszedł do władzy. Moja Mama, Irena Kuran-Bogucka, tłumaczka jego wierszy na polski, autorka grafik do najsłynniejszego cyklu jego poezji – Romancero cygańskie – napisała we wstępie do wydania jego dzieł wybranych (Gdańsk, Wydawnictwo Morskie 1982):

19 sierpnia 1936 roku został zamordowany największy współczesny poeta Hiszpanii – Federico Garcia Lorca.
Zginął mając lat 38, w pełni twórczego rozkwitu. Pozostawił ogromny dorobek: pięć słynnych dramatów, kilka mniej znanych i szereg mniejszych utworów scenicznych, prozę poetycką, teksty krytyczno-literackie oraz przeszło 500 wierszy. Był jednym z tych poetów, których wiersze „zbłądziły pod strzechy” i to od razu, jeszcze za jego życia. Popularne od pierwszych lat swego istnienia, przetrwały tragiczną śmierć Lorki, zakazy publikacji, okres frankistowskich represji. Znane w całej Hiszpanii i Ameryce Łacińskiej, publikowane, recytowane, śpiewane, a także tłumaczone na liczn języki obce, trwają nadal, wciąż żywe, silniejsze niż śmierć.

(…)

Poeta, jak zwykle latem pojechał do Granady, aby spędzić wakacje z rodzicami. Nazajutrz, 17 lipca 1936 roku, rozpoczął się frankistowski przewrót. Nastąpiły represje, terror, masowe egzekucje. W Granadzie i jej okolicach zamordowano owego lata ponad 20 tysięcy osób. Przyjaciele doradzali poecie jak najszybszą ucieczkę na północ kraju czy nawet za granicę. Lorca uciekać nie chciał, nie rozumiał też, co mogłoby mu grozić. Nie był działaczem politycznym; nie pojmował, że sława, która go otaczała, a także społeczna wymowa jego dzieł staną się dla niego wyrokiem śmierci. Nie potrafił zresztą uwierzyć, żeby ktokolwiek był zdolny do zamordowania poety.

Został aresztowany 18 sierpnia i zaraz nazajutrz o świcie rozstrzelany w wąwozie Viznar pod Granadą. Nie miał pogrzebu i nie ma grobu. Stało się tak, jak kiedyś napisał:

Kiedy ja umrę
z gotarą mnie pochowajcie
w suchym piachu.

A kiedy minęło 80 lat:

Niekochany bohater Grenady

Nie ma grobu i nie doczekał się muzeum na miarę swej sławy i wielkości. Co więcej, w 80 lat po swojej śmierci Federico García Lorca został bohaterem kolejnego dramatu – tym razem korupcyjnego.

Rodzina Lorki walczy z urzędnikami o kontrolę nad nowym, kosztującym 25 mln dol. centrum w Grenadzie zbudowanym ku pamięci dramatopisarza i poety straconego przez pluton egzekucyjny podczas hiszpańskiej wojny domowej. Otwarte latem ubiegłego roku centrum miało pomieścić olbrzymie archiwum składające się z blisko 20 tys. przedmiotów – rękopisów, rysunków, dzieł sztuki, których łączną wartość wyceniono na 22 mln dol. A jednak eksponaty te dotąd do muzeum nie dotarły. Rodzina Lorki oraz fundacja jego imienia nie zgadzają się przenieść zbiorów z magazynu w Madrycie do grenadyjskiego centrum, póki miejscowe władze nie zagwarantują im tego, co już im podobno obiecały: nadzoru nad działalnością muzeum.

– Od samego początku instytucje rządowe nie podchodziły do tego projektu z entuzjazmem – twierdzi Laura García Lorca, siostrzenica poety i kierowniczka fundacji, urodzona w Nowym Jorku, na wygnaniu, gdzie udała się cała rodzina po egzekucji słynnego grenadyjczyka z rąk nacjonalistów w sierpniu 1936 roku.

Otwarte przed rokiem w pobliżu renesansowej katedry centrum miało dodać Grenadzie literackiego blasku. Władze planowały organizować specjalne wycieczki śladami poety po jego rodzinnej Andaluzji. W odległości spaceru od muzeum mieści się letni dom Lorki, ten sam, w którym napisał on przy prostym drewnianym biurku „Krwawe gody”, klasyczną sztukę z 1932 roku o miłości, chciwości i zbrodni. Z powodu korupcyjnych oskarżeń dziś samo muzeum uwikłane jest w dramat.

Obiektowi nadal brakuje dyrektora. Ponieważ rodzina odmawia wydania archiwów, trzeba było odwołać niemal roczny program imprez z udziałem uznanych na świecie pisarzy, poetów i artystów, w tym Patti Smith mającej wziąć udział w lipcowej inauguracji. Jakby tego jeszcze było mało, byłemu konsultantowi fundacji postawiono zarzut sprzeniewierzenia kwoty powyżej 2,75 mld dol. z pożyczki zaciągniętej na budowę centrum.

W kwietniu hiszpańskie ministerstwo kultury objęło archiwum Lorki specjalną ochroną uniemożliwiającą ewentualne próby wywiezienia kolekcji za granicę. Urzędnicy uzasadnili tę decyzję obawami o rozsprzedanie części zbiorów, by pokryć długi centrum, mimo że członkowie rodziny poety wcześniej wykluczyli taką ewentualność.

Nowy burmistrz Grenady, Francisco Cuenca, szuka sposobu na pogodzenie zwaśnionych stron: fundacji, lokalnych i krajowych władz, których przedstawiciele wchodzą w skład konsorcjum mającego nadzorować centrum i łożyć na jego utrzymanie. Nie udało się dotąd rozwiązać punktów spornych, w tym rozstrzygnąć kwestii odpowiedzialności za utratę środków.

– Przez długie lata poeta należał do czołowych miejskich dóbr kultury, o których słyszał cały świat – zauważa Christopher Maurer, profesor literatury hiszpańskiej z Uniwersytetu w Bostonie specjalizujący się twórczości Lorki. Co nie zmienia faktu, że dziedzictwo poety budziło w jego rodzinnym mieście „niewątpliwy opór i niechęć”.

Konflikt trwa od dziesięcioleci. García Lorca został pochowany gdzieś na przedmieściach Grenady, na polu, gdzie stracono go w wieku lat 38. Grobu poety nie udało się dotąd zlokalizować. Badacze chcieliby zorganizować teraz trzecią rundę poszukiwań, czemu jednak sprzeciwia się rodzina zmarłego, w tym sześcioro jego siostrzenic i siostrzeńców. Z policyjnego raportu, który wypłynął w 1965 roku, wiadomo, że Lorkę stracono na rozkaz władz wojskowych, które gardziły poetą za jego homoseksualizm i przynależność dla masonerii. – Nadal budzi sprzeczne uczucia – mówi o sławnym wuju jego siostrzenica Laura García Lorca. – Może mieć to związek z poczuciem winy i współodpowiedzialności za to, co się kiedyś stało.

W tym andaluzyjskim mieście o 236 tys. mieszkańców do niedawna w galerii portretów przedstawiających kolejnych burmistrzów brakowało wizerunku szwagra poety, socjalisty straconego w 1936 roku przez nacjonalistów w parę dni po swojej nominacji. Dopiero tego lata nowy burmistrz Cuenca – socjalista, który zastąpił na czele władz miejskich skłóconego z rodziną Lorki urzędnika – kazał umieścić portret zamordowanego na poczesnym miejscu.

Cuenca twierdzi, że chciałby jeszcze w tym roku sprowadzić do centrum archiwa i udostępnić je zwiedzającym. – García Lorca jest dla Grenady najlepszą marką – zapewnił, przechadzając się po historycznej części miasta. – Turyści na całym świecie znają Grenadę z Alhambry, lecz to raczej miasto kreatywności i poetów.

Najpierw jednak centrum musi zaradzić poważnym problemom finansowym. W marcu były sekretarz fundacji, Juan Tomás Martin, wziął na siebie odpowiedzialność za część długów, podając, że niefortunnie zainwestował pieniądze w projekty edukacyjne w Ameryce Południowej. Kłopoty fundacji skłoniły sekretarza stanu ds. kultury José Maríę Lassalle do nałożenia restrykcji na posiadane przez nią archiwa. W osobnym wywiadzie Lassalle przyznał, że nic nie wie o planach sprzedaży zbiorów przez fundację. Hiszpańskie media spekulowały, że zainteresowanie ich kupnem wyraziło University of Texas w Austin, jednak rzecznik uczelni odmówił komentarza w tej sprawie. – Fundacja dotychczas była efektywną strukturą i nie zamierzam kwestionować jej możliwości sprawowania ochrony nad archiwum – stwierdził urzędnik. – Uważam jednak, że odpowiedzialni politycy powinni zapewnić najwyższy poziom ochrony.

Rodzina Lorki, która fundację jego imienia stworzyła w 1984 roku ze środków uzyskanych ze sprzedaży kilku prac Salvadora Dalí, już wcześniej musiała stawiać czoła przeciwnościom losu. W połowie lat 70 krewni poety stoczyli zwycięski bój z władzami miasta, które z powodu planów budowy autostrady zażądały wyburzenia letniego domu rodu Lorca. W latach 80 rodzina skutecznie walczyła z projektem wzniesienia stadionu w miejscu, gdzie mogły znajdować się masowe mogiły, w tym grób poety.

Ostatnio fundacji udało się dojść do wstępnego porozumienia z bankiem La Caixa gotowym umorzyć część zadłużenia, w zamian za co instytucja ta mieniłaby się odtąd głównym sponsorem centrum. Trwają rozmowy ze stroną rządową w sprawie dalszej roli fundacji w całym przedsięwzięciu. (…) Niektórzy jednak tracą cierpliwość, na próżno czekając na ukończenie projektu zaplanowanego przez fundację jeszcze w roku 2004. Laura García Lorca żartuje, że czuje się jak tytułowa Doña Rosita, stara panna z jednego z dramatów Lorki, przez lata próżno czekająca na powrót narzeczonego. – Budują nowe domy, śpiewają nowe piosenki, a ja wciąż taka sama, równie roztrzęsiona – parafrazuje słowa głównej bohaterki.

***

Dziękuję Kindze Szpuler za przysłanie mi tego artykułu.

Kinga Szpuler, germanistka i hispanistka, obroniła w czerwcu tego roku pracę magisterską (już drugą – pierwsza była z germanistyki) o tłumaczeniach Ireny Kuran-Boguckiej. Od przyszłego tygodnia będę tu zamieszczała fragmenty tej pracy. Po hiszpańsku!

przerywnik-kobieta-patrzyMężatka niewierna. Grafika Ireny Kuran-Boguckiej (tak zwany przerywnik w przeciwieństwie do dużych grafik ilustracyjnych) do wiersza Lorki pod tym samym tytułem.

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kinga Szpuler, Redakcja i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s