Z pamiętników Heleny Stankiewicz

Andrzej Rejman

Bohema

Moja ciocia, Krystyna Stankiewicz, z pewnym pobłażliwym, ale życzliwym dystansem odnosiła się do różnej maści artystów-samouków, w tym i do mnie. Uważała bowiem, że artysta powinien być wszechstronnie zawodowo wyształcony, a jeśli ma rzeczywiście talent, to po mozolnej edukacji powinna nadejść w końcu akceptacja  publiczności i krytyki. Z pewnością miała dużo racji – zwłaszcza biorąc pod uwagę, w jakim środowisku wzrastała jej rodzina. Matce – Helenie z Zanów oświadczył się sam Karol Szymanowski.

Gdy Helena Zan (póżniej Stankiewicz) miała szesnaście lat, spędzała ferie zimowe w Zakopanem, gdzie jej babcia Antosia (Antonina Dowgiałło) miała willę „Boruta”. Któregoś  Sylwestra przybyła tam cała bohema zakopiańska – jak pisze we wspomnieniach Helena Stankiewicz

…wybór trunków był nadzwyczajny: wina, szampany, koniaki, likiery i nalewki. Jako harcerka buntowałam się przeciw takiemu pijaństwu. Poszłam spać przed północą, chociaż z dołu dochodziła muzyka i okrzyki rozbawionych gości. O drugiej w nocy ojciec zastukał do moich drzwi i chociaż nie miałam ochoty, musiałam zejść na dół. Urządzono zawody – kto szybciej namaluje portret. Miałam być modelką, a malarzem Witkacy i Kamiński. Zaspana, nieuczesana i wściekła, nie byłam w stanie się uśmiechnąć… Rozejrzałam się po salonie. Pani Stryjeńska smacznie spała na zrolowanym dywanie. Na jednej nodze miała cztery bransoletki, na drugiej zegarek.

Co chwila ktoś się o nią potykał, ale jej to wcale nie przeszkadzało. Jej mąż spał w wygodniejszym i spokojniejszym miejscu – pod fortepianem, na którym stale ktoś grał. Nogi trzymał w biblioteczce.

Nie pamiętam, kto zwyciężył w tych zawodach. W każdym razie pastelowy portret namalowany przez Witkacego był tak przerażający, że gdybym była delikatną panienką, powinnam natychmiast zemdleć. Podobieństwo jednak uchwycił znakomicie. Kamiński natomiast wykonał portret słodziutki jak cukierek. Tej samej nocy Witkacy namalował portret matki, Musia (brat Heleny Tomasz, przyp. AR)  i ojca, Ojciec jako Belzebub bardzo mi się podobał…

(Helena z Zanów Stankiewiczowa/Wojciech Wiśniewski „Pani na Berżenikach” wyd Polska Fundacja Kulturalna Londyn 1991)

***

Wspomniana na samym wstępie ciocia Krystyna ofiarowała mi zdjęcie, które jak sądzę jest dosyć rzadkie i mało znane, bo archium prywatne Emila Młynarskiego spłonęło w Warszawie podczas Powstania.

emil_mlynarski_z_zona_ze_zbiorow_k_stankiewiczowej

emil_mlynarski_z_zona_ze_zbiorow_k_stankiewiczowej2

Zdjęcie jest na odwrocie podpisane ręką Heleny Stankiewiczowej:
„Anna z Hryncewiczów i Emil Młynarscy”

W książce „Pani na Berżenikach” Młynarscy pojawiają się wielokrotnie.

Helena Stankiewiczowa wspomina:

Do Iłgowa Młynarskich na imieniny cioci Ani jeździło się czwórką, uprząż zdobiły gruzły i kolce, a konie były dobierane maścią. Zawsze to robiło wrażenie….

– Najbliższymi sąsiadami byli Anna i Emil Młynarscy z Ilgowa?

Tak, to byli dalecy krewni, których najczęściej odwiedzaliśmy…

…Miałam zaledwie pięć lat, gdy zawieziono mnie na pierwszy „kinderbal” do Iłgowa Młynarskich. Wuj Emil i jego żona Anna mieli trzy córki: Wandę, Alinę i Nellę, i synów – Felka i Bronka. Matkę wuja Emila, która była Niemką, nazywaliśmy Fredką i bardzo ją lubiliśmy… Rywalizowała z babcią Aliną Hryncewiczową, matką żony Emila. Modrzewiowy dwór w Iłgowie, 10 kilometrów od Poniemunia stał na wysokim brzegu Niemna.

…Młynarscy wybudowali specjalnie dla gości dziesięciopokojowy pawilon, który nazwali „Nowinka”. Właściwie był to hotel, w którym nieraz całymi miesiącami mieszkali muzyczni przyjaciele stryja.

– A wuj Młynarski uczył panią gry an fortepianie?

… wuj, który bardzo mnie lubił, sadzał na kolanach i wspólnie wystukiwaliśmy melodie. Jeśli byłam grzeczna, to w nagrodę grał mi zazwyczaj preludium Chopina.

… Miałam wówczas siedem, a może osiem lat i nie mogłam objąć dłonią oktawy.

Prawie wszystkie dzieci Młynarskich grały nieźle na fortepianie i czytały nuty.

Może najmniej Nella, która potem wyszła za mąż za Artura Rubinsteina. Byłą piękna, bardzo zgrabna, miała śliczne długie nogi, tańczyła jak baletnica i wróżono jej karierę.

Pamiętam, że imieniny cioci Ani obchodzono w Iłgowie zawsze bardzo uroczyście.

Gości witały transparenty „Niech żyje Anna” zawieszone  między drzewami w ogrodzie, lampiony, girlandy z zieleni i kwiatów.

…Ciocia Ania słynęła w całej Kowieńszczyźnie ze swoich kulinarnych umiejętności. Wspaniale organizowała takie przyjęcia…. pisał o tym obszernie  Artur Rubinstein w swoich wspomnieniach, a Nella wydała nawet książkę kucharską, gdzie większość przepisów należy do jej matki….

Prócz kulinarnych zdolności ciocia Ania miała talent do wydawania pieniędzy.

Wystawne przyjęcia sporo kosztowały, szczególnie, że nieraz goście zostawali jeszcze przez kilka dni.

Największą jednak atrakcją był specjalny koncert imieniowy z udziałem Pawła Kochańskiego, Karola Szymanowskiego, Grzegorza Fitelberga, Artura Rubinsteina, którzy dopiero znajdowali się u progu kariery.

Dzieci Młynarskich też występowały, a pod koniec Nella improwizowała niczym Isadora Duncan…

…Właśnie w Iłgowie mama przedstawiła mnie Karolowi Szymanowskiemu. Była pod jego urokiem, często o nim mówiła, grała na fortepianie jego utwory.

Podczas tych imienin grał z Rubinsteinem na cztery ręce „Fantazje ” Schumanna. Ja natomiast, spełniając prośbę cioci Ani, opiekowałam się strasznie rozpieszczoną Nellą.

Z trudem nakłoniłam ją, aby coś zjadła, bo lubiła tylko lody, a kulinarną atrakcją imienin były płonące lody. Wnoszono je przy zgaszonych światłach, a wuj Emil grał marsza tryumfalnego…

Zaraz po lodach zaczynały się tańce. Wedle obyczaju, zaczynano od poloneza. Anna i Emil dostojnie i z wdziękiem prowadzili go długim wężem przez salon, szeroki hall i jadalnię. Dziś już nikt tak nie potrafi tańczyć poloneza…

Helena z Zanów Stankiewiczoa – „Pani na Berżenikach” – Wojciech Wiśniewski, LTW 2003 / zdjęcie Anny i Emila Młynarskich – archiwa rodzinne 2016 Andrzej Rejman

Informacje o ewamaria2013

Polska pisarka w Berlinie
Ten wpis został opublikowany w kategorii Andrzej Rejman i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „Z pamiętników Heleny Stankiewicz

  1. Dwór w Igłowie ciągle stoi…

  2. Zbyszek pisze:

    Piekna, soczysta relacja z czasu przeszlego minionego, czy ta ksiazka jest do zdobycia ?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s